niedziela, 8 lipca 2012

Stambuł, Pamuk Orhan


Tytuł: Stambuł. Wspomnienia i miasto
Autor: Pamuk Orhan
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Język oryginału: turecki
Tłumaczenie: Polat Anna
Rok wydania: 2008


Gdyby nie pewna podróż, ta książka pewnie nigdy by mi się nie przytrafiła...

Każdy, kto planuje wyjazd, powinien się do tego solidnie przygotować. Mapy, foldery, przewodniki - to niezbędne minimum, ale żeby się dowiedzieć co ludziom w duszy gra, trzeba sięgnąć po coś więcej, a cóż byłoby lepszego niż odpowiednia książka? Parę miesięcy przed wyjazdem na wymarzoną wycieczkę po Turcji zaczęłam się rozglądać za "duchowym przewodnikiem", a ponieważ byłam już po lekturze książek: "śnieg" i "Nazywam się czerwień", Orhan Pamuk zaś był na ustach wszystkich z powodu Nagrody Nobla otrzymanej w 2006 roku, więc świeżutko wydany "Stambuł. Wspomnienia i miasto" (rok 2008) wydał mi się pozycją idealną, napisaną specjalnie dla mnie...

Wkrótce przekonałam się, że "Stambuł" to powieść niezwykła, którą czyta się na wielu płaszczyznach (słowo powieść jest w tym wypadku nie do końca prezyzyjne, jest to bardziej synteza powieści, pamiętnika i kroniki):
- jest historią autora, opowieścią o jego dorastaniu i dojrzewaniu, jego pierwszych fascynacjach i lękach.
- jest sagą jego rodziny, począwszy od przedsiębiorczego dziadka, który założył fabrykę i zbił fortunę, poprzez pechowe projekty ojca i wujów Pamuka, którzy doprowadzili niemal do ruiny całego rodu
- stanowi swoisty przewodnik po rodzinnym mieście autora, po zabytkach, ulubionych ulicach ale też po zrujnowanych pałacykach i po Bosforze
- wreszcie poprzez nawiązanie do historii Stambułu autor pragnie wytłumaczyć naturę mieszkańców tego miasta, zmagających się często z biedą, a przecież na codzień obcujących z zabytkami, świadkami minionej potęgi imperium osmańskiego, których z jednej strony cechuje melancholia "balansująca między smutkiem i fizycznym bólem", a z drugiej strony mocno zainteresowanych integracją z kulturą zachodu.

                                          * Haga Sophia, Stambuł

Autor przeplata swoje wspomnienia anegdotami o rodzinie, wspomina osobistości odwiedzające Stambuł - malarzy i literatów (np.Flaubert), ale także portretuje zwykłych mieszkańców od prostych sklepikarzy aż po znanych felietonistów piszących do poczytnych gazet. I jest wreszcie najważniejszy w powieści, powracający jak refren motyw miłości autora do Bosforu. Bosfor - piękny, czasem niebezpieczny -świadek licznych tragedii i wypadków, ale też malowniczy cel spacerów mieszkańców. Wokół cieśniny powstają pałacyki i rezydencje letnie przemieniając powoli ten teren w tętniące życiem "serce Stambułu". Bosfor jest wytchnieniem, miłością i niemal obsesją pisarza. "W przeciwieństwie do reszty miasta, przytłoczonej smutkiem i biedą, Bosfor tętnił radością życia, ekscytacją i szczęściem. (...) Podróż przez środek miasta tak wspaniałego, historycznego i tak zaniedbanego jak Stambuł, a potem smakowanie swobody otwartego morza - na tym polegał urok wycieczek nad Bosfor. Podróżnik przecinający silne prądy i orzeźwiany przez morskie powietrze wolne od brudu, dymu i hałasu zatłoczonego miasta zaczyna rozumieć, że mimo wszystko wciąż jeszcze można tu cieszyć się samotnością i swobodą." A kiedy nostalgia zbyt mocno pisarzowi doskwiera, widok otwartej wody stanowi nieodmiennie dla niego pociechę. " Życie nie może byc aż tak straszne - w końcu człowiek zawsze może przecież pójść nad Bosfor".


                                          Błękitny Meczet, Stambuł                                      

Nie mogę nie wspomnieć o dodatkowych atutach książki, o pełnej uroku okładce książki, która jest nawiązaniem do starych fotografii i pożółtych kart pamiętnika, na pierwszy rzut oka widać, że treścią tej powieści będą wspomnienia. Cała powieść zaś ilustrowana jest zdjęciami pochodzącymi z rodzinnego archiwum autora, a także zawiera przepiękne, czarno białe fotografie, wykonane przez artystę fotografika (Ara Guler, ur. w 1928r), przedstawiające ukochane miasto, w którym dorastał pisarz.

Po przeczytaniu książki mogłam rozpocząć przygotowania do wyjazdu do Turcji, a te spowodowały jak to zwykle bywa, taki zamęt, że chwilowo zupełnie zapomniałam o całym świecie, a także o Orhanie i jego powieści. Wylądowaliśmy w Antalyi i ze zdumieniem spostrzegłam, że powitało mnie zupełnie - ale to zupełnie europejskie miasto, z całym swoim gwarem i tłumem eleganckich młodych ludzi. Potem potoczyło się wszystko w obłędnym tempie. Ponieważ mieliśmy wykupione wczasy objazdowe, więc zafundowano nam prawdziwą "jazdę bez trzymanki". Walizy, autokary, ciągle zmieniające się hotele i pamiątki - ech jak ja to lubię...Zobaczyłam Pamukkale (Pamukkale to - bawełniana twerdza, więc Orhan Pamuk to po prostu Orhan Bawełna), Kappadocję, Konyę, Efez i Pergamon. Z zachwytem zwiedzałam ruiny Troi (jako, że w szkole przeszłam ostre zauroczenie Ceramem i jego książką o wykopaliskach archeologicznych, Schliemannem i mitologią), ale wciąż nie była to Turcja Pamuka. Nawet wtedy, gdy dotarliśmy wreszcie do punktu, na który nie mogłam się doczekać - do STAMBUŁU, nadal nie zdążyłam nawet przez ułamek sekundy pomyśleć o pisarzu i jego książce. Program był napięty, w zawrotnym tempie zwiedziliśmy Topkapi (pałac sułtana wraz z haremem), Błękitny Meczet oraz Hagę Sophię.

                                          Widok z rejsu po Bosforze, Stambuł

Po południu zapisaliśmy się na rejs po Bosforze i kiedy wsiedliśmy na wycieczkowy statek, a ten odpynął od brzegu, a za plecami zamajaczyła sylwetka Błękitnego Meczetu przypomniałam sobie, że przecież znam ten widok z fotografii Pamuka! Świat na chwilę zwolnił, czas się prawie zatrzymał...statek leniwie płynął wzdłuż brzegu, a przewodnik snuł opowieść o mijanych budowlach, mostach, meczetach. Orhan i jego książka stanęli mi przed oczami, pomyślałam - To przecież TEN BOSFOR! To są pałacyki, które Pamuk mija codziennie, mogę niektóre wręcz rozpoznać z opisu i fotografii! To jest most Galata, a tam mury twierdzy Rumeli Hisari, a tu znów budynki ze swymi charakterystycznymi balkonikami. Wreszcie dowiedziałam się jak wygląda słynny kolor "osmańskiej czerwieni" na elewacjach. Czas sobie leniwie płynął kiedy tak dryfowaliśmy między Europą i Azją i wtedy ZROZUMIAŁAM. Ja przecież już tutaj byłam! Orhan Pamuk osobiście zabrał mnie w podróż po tym wspaniałym mieście i po Bosforze, a w dodatku odbyliśmy ją w sposób komfortowy i kameralnie, bez tego zwariowanego tłumu turystów, nachalnych sprzedawców, zamętu, gwaru i pośpiesznie rozdawanych biletów. Pokazał mi nie tylko najpiękniejsze zabytki, ale także te miejsca mniej fotogeniczne, niewygładzone i zaniedbane.
Zrozumiałam też, że dopiero teraz naprawdę mogę powiedzieć, że przeczytałam i przeżyłam jego książkę. A poza tym...zawsze będę mogła tu wrócic, mam ten świat na półce, zaledwie na wyciągnięcie ręki.

                                          Meczet Ortakoy, widok z rejsu po Bosforze, Stambuł

*wszystkie zdjęcia mojego autorstwa

11 komentarzy:

  1. Jaka szkoda, że nie znalazłam równie wspaniałej książki przed moim wyjazdem :-) Cudowne zdjęcia, aż zachciało mi się odkryć to cudone miasto. Może w przyszłym roku ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, a ja jestem pewna, że to Ty tą wspaniałą książkę napiszesz PO powrocie:)

      Usuń
  2. Czytałam. To naprawdę niezwykła książka. Jak napisałaś - z jednej strony opisuje życie autora i jego rodziny, a z drugiej jego ukochane miasto. Najlepszą recenzją dla tej książki jest fakt, że będąc w Stambule nie czułaś się jak w kompletnie obcym mieście. Skoro Pamuk potrafi tak skutecznie "oprowadzić" kogoś po Stambule, jego książka jest naprawdę godna polecenia;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam w blogosferze, a recenzja jak zwykle mistrzowska :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, witam. Widzę, że tu naprawdę znajduje się doborowe towarzystwo:)

      Usuń
  4. Zazdroszczę Ci Olu tego cudnego wyjazdu. Od dawna chciałam przeczytać jakąś książkę Pamuka, ale nie wiedziałam, od której zacząć. Teraz już wiem, że będzie to "Stambuł". ;)


    Ps. Witaj wśród bloggerów! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam cieplutko:) Myślę, że to dobry pomysł, żeby zacząc właśnie od tej książki.

      Usuń
  5. Czytając Twoją recenzję można poczuć jakby było się tam. Książkę z chęcią przeczytam, jak tylko odszukam ją w bibliotece lub w jakiejś księgarni. :) Zdjęcia są świetne i zazdroszczę wyjazdu tam. Poza tym witamy w naszym blogowym świecie =]

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę cieszę się, że mnie przyjęliście do swego grona:) Książkę polecam, tylko nie nastawiaj się na łatwy odbiór:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń