sobota, 11 sierpnia 2012

Pchli pałac, Safak Elif


Autor: Elif Şafak
Tytuł: Pchli pałac
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Anna Akbike Sulimowicz
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 502

Z CYKLU: W KRĘGU OBCYCH KULTUR

"Pchli pałac" to druga powieść w dorobku wschodzącej gwiazdy znad Bosforu: Elif Şafak, która porównywana jest do noblisty - Orhana Pamuka. To ciągłe zestawianie może być męczące, ale też stanowi doskonałą wskazówkę dla osób, które nie wiedzą czego spodziewać się po książkach tureckiej "Jutrzenki", proza Pamuka jak i Şafak stanowi pewną charakterystyczną, niepowtarzalną jakość.

"Pchli pałac" w Turcji stał się bestsellerem, został też przychylnie przyjęty przez krytykę i czytelników w innych krajach. Jest to trzecia pozycja tej autorki jaką poznałam i jestem pewna, że jeszcze nie raz zagości w moim domu. Nie ukrywam, że Elif Şafak zawładnęła już moim sercem, kiedy przeczytałam książkę "Bękart ze Stambułu". Przywróciła mi wiarę w kobiece pisarstwo na najwyższym poziomie. (Chociaż muszę się też przyznać do wpadki, powieść  "Czarne mleko" wywołała moje zdumienie i konsternację). Mimo wszystko warto zwrócić uwagę, że książki pani Şafak się nie powielają, ani nie posiadają sztampowej fabuły, gdyż autorka posiada lekkośc dryfowania po różnych tematach, a dodatkowo powiada zdolność do konstruowania bohaterów zapadających w pamięć.

"Pchli pałac" to historia pewnej kamienicy i jej mieszkańców...
Kamienicę "Cukiereczek" wybudował i podarował żonie w ubiegłym stuleciu pewien rosyjski emigrant - arystokrata. Chciał tym prezentem zrekompensować Agrypinie Fiodorownej Antipowej wszelakie krzywdy, jakich doznała od losu. Arystokrata nie szczędził grosza...ale kamienica powstała w niezbyt fortunnym miejscu - na byłym cmentarzu. Od samego początku była też trochę passé, w niemodnym stylu - ale nie czepiajmy się - przecież wybudował ją cudzoziemiec, prawie stuletni starzec, sam pochodził z poprzedniej epoki...


Kamienica jest dosyć kuriozalna - każde piętro utrzymane jest w innym stylu (odmienny układ okien, balkonów i zdobnictwo z innej bajki). Właściciel poprosił żonę o nadanie jej imienia i pomimo iż nazwa CUKIERECZEK wprawiła go w konsternację, nie sprzeciwił się. Czyż mógł? Nazwa jednak, uwierzcie mi, nie jest taka głupia, jak się wydaje - w tym szaleństwie JEST METODA.

Skąd więc tytuł: Pchli Pałac? Jest on mocno uzasadniony, autorka przykleiła kamienicy dosyć ironiczną łatkę, odnosząc się do jej pretensjonalengo stylu, a zarazem do trywialnego, aczkolwiek niezwykle uciążliwego problemu...

Konstruując fabułę autorka wykorzystała prosty pomysł. Poznajemy historie mieszkańców (uwierzcie, prawdziwy korowód osobliwości) wędrując od drzwi do drzwi kamienicy. Czasem musimy przytknąć ucho do ściany, albo nawet poszukać luki w szczelnie zasuniętych zasłonach. Czasem wpadamy na krótko z wizytą, częstujemy się kawą, kosztujemy deseru lub kurczaka po czerkiesku, poznajemy rozterki (lokatora rzecz jasna, nie kurczaka), po czym...odwiedzamy innego sąsiada. Chwilami wydaje się, że za krótko gościmy w kolejnym mieszkaniu. Po jakimś czasie jednak wracamy to tu, to tam, autorka snuje historię pod jakimś innym kątem, rzuca garść informacji i wszystko harmonijnie układa się w całość.


Najmocniejszą stroną książki, są owe historie mieszkańców "Cukiereczka". Ich problemy, smutki, zgryzoty, zakręty życiowe. Te poszczególne opowieści - literackie miniaturki, prawdziwe perełki, z dobrze skonstruowanymi bohaterami i niebanalnymi, a tak do bólu zwykłymi losami. Urzeka mnie każda postać, nad każdą warto się pochylić, poznać jej sekrety i obsesje: dozorczyni; rozmyślający o samobójstwie student; profesor-rozwodnik; staruszka, którą zawładnęły przedmioty; obsesyjna czyścioszka; utrzymanka z masochistycznymi skłonnościami (zbuntowana inaczej); bracia-bliźniacy; terroryzujący całą rodzinę, nieprzeciętnie inteligennty siedmiolatek...Wszyscy uwięzieni pod jednym dachem, wszystko o sobie wiedzą. Dobrze to znacie, sąsiedzi zawsze są ZORIENTOWANI. A czego jeszcze nie wiedzą  ...to usłyszą na parterze, w zakładzie fryzjerskim Celala i Cemala...

Akcja powieści toczy się w Stambule, ale nie poznamy topografii tego miasta (nie ma nawet cienia uwielbienia dla rodzinnego grodu jak u Pamuka czy Zafona). Skupiamy się na topografii duszy tureckiej, a wszystko spowite jest wyczuwalną mgiełką "hüzün" - tej pamukowskiej melancholii, ktora w dużym stopniu określa duszę Turków.

Kamienica w istocie to swoisty konglomerat, który stał się obrazem, symbolem i przekrojem tureckiego społeczeństwa.

Nieodmiennie zachwyca mnie erudycja pisarki i jej znajomość ludzkiej psychiki. Elif Şafak z dużym wyczuciem dotyka ludzkich słabości. Pozwala doznać różnych rodzajów emocji, które towarzyszą człowiekowi w obliczu zdrady, choroby, zazdrości, rozpaczy, niezabliźnionych ran z dzieciństwa, małych i wielkich smuteczków. Możemy też zupełnie nieoczekiwanie poczuć drżenie serca człowieka, który obdarzony został przyjaźnią, miłością lub dopiero rodzącym się poczuciem braterstwa i tak niezdarnie, trochę zaskoczony nie wie jeszcze co z tym darem począć...

Oczywiście można doszukać się drobnych mankamentów powieści. Jak już powiedziałam konstrukcja zespojonych miniaturek literackich zyskała moje najwyższe uznanie. Cała powieść poprzedzona jest jednak wstępem opisującym historię cmentarza, na którym powstała kamienica - trochę rozwlekłym, jakby pisarka dopiero rozgrzewała pióro... Dodatkowo powieść opatrzona jest "przedsłowiem" oraz dziwnym zakończeniem, które razem tworzą klamrę...w zamyśle autorki chyba chodziło o alegoryczne zatoczenie koła, o ukazanie nieprzewidywalności ruchu koła fortuny...W każdym razie jak dla mnie - wyszło jakoś niezbyt  fortunnie...

Czy warto więc sięgnąć po książkę?

Teraz muszę zadać pytanie: Czy lubicie cukierki?  ...bo jeśli porównam dzieło Elif Şafak do popularnego smakołyku (preferuję miętowe), to jasne jest, że chcąc delektować się miętusem, nie powinniśmy zrażać się koniecznością jego rozpakowania. Analogicznie - owe drobne mankamenty nie powinny nikogo aż tak zniechęcić, bowiem jeśli obierzemy naszą powieść z niepotrzebnego przedsłowia i zakończenia - zedrzemy celofanowy papierek, to w środku naprawdę znajdziemy: prawdziwy CUKIERECZEK.




59 komentarzy:

  1. Ach to porównanie do cukierka - bardzo trafione i kuszące. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopóki nie przeczytałam powyższego tekstu myślałam, że Safak to mężczyzna (już nie pierwszej młodości);D Nie wiem dlaczego właśnie tak wyobraziłam sobie Elif Safak. A tu proszę jaka niespodzianka - piękna kobieta w dodatku pisząca ciekawe, ambitne książki.
    Ps. podoba mi się uwaga o rozgrzewaniu pióra ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha, właśnie to sobie wyobraziłam:)

      Usuń
  3. Oj uwielbiam cukierki, więc chyba nie oprę się tej książce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ale tym razem nie oferuję Ci historii, czysta obyczajówka, ale na najwyższym poziomie:)

      Usuń
  4. Myślę, ze na książkę się skuszę. Pozostaje mi poszukać w bibliotece i mam nadzieję, że znajdę :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda skojarzenie z Pamukiem mnie nie zachęca, ale recenzja jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do dwóch książek pani Safak (Bękart i Pchli pałac) - to moim skromnym zdaniem jest ona lepsza od Pamuka i to znacznie.

      Usuń
  6. Brzmi ciekawa, a sam pomysł genialny. Umieścić akcje w jednej kamienicy, gdzie żyją różni ludzie. Trochę mi to przypomniało Wesele, gdzie każdy gość, przedstawiający inne podejście, racje czy szczebel społeczeństwa był symbolem. Zaciekawiło mnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe skojarzenie...tylko w Weselu wszystko się działo w jednym pomieszczeniu niemal, postaci się przesuwały, a tutaj my idziemy z mieszkania do mieszkania poznając odrębne historie:)

      Usuń
  7. Lubię, kiedy autor skupia się na wycinku rzeczywistości, aby opisać coś więcej. O ludziach. O zachowaniach.
    No i jeszcze Stambuł, o którym chyba nigdy jeszcze nie czytałam...
    Oj chyba się skuszę na takie słodkości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj nazwa Cukiereczek jest nazwą ironiczną i w powieści zazna człowiek więcej goryczy niż słodkości. Ale styl pani Safak jest wysmakowany...

      Usuń
  8. I kolejny raz spotykam się z recenzją książki tej autorki. Muszę w końcu przeczytać jakieś jej dzieło. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję zacząc od Bękarta ze Stambułu:)

      Usuń
  9. Kamienica, zapadający w pamięć bohaterowie, problemy... Już po przeczytaniu Twojej recenzji jestem w szczególny sposób oczarowana tą książką. Podoba mi się strasznie to zobrazowanie tureckiego społeczeństwa. Jeśli do tego autorka odznacza się znajomością ludzkiej psychiki i erudycją, to cóż... Lepiej, żeby mnie nie zawiodła. :P Lubię książki w podobnym tonie. Bardzo chętnie przeczytam. I przy okazji poznam prozę turecką, bo do tej pory nie miałam okazji. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie to ujęłaś. Mam nadzieję, że Ci się spodoba, bo zabrzmiało to prawie groźnie;)

      Usuń
  10. Zaciekawiłaś mnie swoją recenzją. Nie wiem czy pobiegłabym zaraz kupić tę książkę, jednak teraz gdyby się pojawiła w bibliotece na pewno bym ją wypożyczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już poprzednia Twoja recenzja książki Safak mnie zaintrygowała; nie inaczej jest tym razem:) Obecnie czytam (a właściwie pochłaniam) "Czterdzieści zasad miłości" autorstwa owej "wschodzącej gwiazdy znad Bosforu" i muszę przyznać, iż jestem zachwycona! Chyba dołączę do grona miłośniczek jej prozy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z Twojej pozytywnej oceny, bo trochę się obawiałam tych "Czterdziestu zasad..." po "Czarnym mleku". Oj cieszę się, że trzyma poziom:)

      Usuń
    2. A czemu "Czarne mleko" wprawia Cię w taką konsternację? Nie czytałam jeszcze, ale bardzo intryguje mnie tematyka.

      Usuń
    3. Była częśc, która była niezwykle ciekawa, mianowicie temat macierzyństwa, jak sobie radziły lub nie radziły z tym znane pisarki. Z tej części sporo się dowiedziałam, ale częśc dotycząca samej Safak, to była porażka. Pisarka przedstawiła siebie jako wcielenie wielu osobowości (chyba ośmiu), z czego każda osobowośc była przedstawiona jako taka mała Calineczka. Wszystkie Calineczki wyskakują jej z głowy, kłócą się, rządzą, ba...wprowadzają dyktaturę itp. i ten wątek autorka tak rodmuchała, że zastanawiałam się czy wylądowała w końcu u psychiatry, czy może ja wyląduję...No cóż, wszystkim chcących przeczytac Czarne mleko przepraszam, jeśli ewentualnie popsułam zabawę. Lojalnie jednak jeszcze raz podkreślam, że mimo tych nieszczęsnych Calineczek sporo się dowiedziałam ciekawych rzeczy, ale na półce nie musi stac:)

      Usuń
  12. Bardzo podoba mi się przedstawienie historii z wielu, różnych perspektyw. Dodatkowo obsadzenie akcji w egzotycznym Stambule, jak najbardziej przyciąga mnie do tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią sięgnę w końcu po którąś z książek pani Safak. Pomysł na tę powieść brzmi naprawdę interesująco, a zestawienie historii różnych ludzi, których łączy z pozoru nic nieznaczący element w postaci kamienicy, to to co lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobry pomysł zacząc od tej książki, polecam też Bękarta. Co do tej drugiej - nie znalazłam wad:)

      Usuń
  14. Skupiam się na polskiej literaturze, ale spotkanie z Turcją planuję, więc dobrze byłoby przygotować się i z literackiej strony. Bardzo podoba mi się Twoje przedstawienie "topografii tureckiej duszy". Kupuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że w podobny sposób przygotowujemy się do podróży:)

      Usuń
  15. Mam znajomą, która mieszka w Turcji. Ostatnio wymieniałyśmy się tytułami książek wartych polecenia i ona wymieniła właśnie ten, była zachwycona ;) Chyba rzeczywiście warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie ze znajomą, że to jest perełka:)

      Usuń
  16. Zamierzam w najblizszym czasie przeczytac i widze, ze sie nie rozczaruje :-).

    OdpowiedzUsuń
  17. Dopiero teraz nadrabiam weekendowe zaległości w czytaniu zaprzyjażnionych blogów:)
    Safak nie znam, tzn. znam z widzenia, słyszenia:), ale nic tej autorki jeszcze nie czytałam. Koniecznie musze rozpocząć znajomość z książkami Safak, tylko nie wiem, od której pozycji.
    Z lit. tureckiej znam i uwielbiam Pamuka. W ten weekend (jak czas pozwoli) zabieram się za Stambuł Pamuka.
    A recenzja fantastyczna, jak zwykle zresztą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Stambuł Pamuka (z historią tego miasta i z takim "męskim" punktem widzienia) oraz kobiece urocze perełki "Pchli pałac" i "Bękart ze Stambułu" to taki pakiecik, trio dla pełnego obrazu społeczeństwa:)

      Usuń
    2. Czuję, że mnie też Stambuł przypadnie do gustu. Uwielbiam tego autora, a co najbardziej mi sie w jego twórczości podoba, to fakt, iż każda książka jest inna, nie pisze (jak to się mówi) na jedno kopyto:).

      Usuń
    3. Właśnie, a w pisarstwie Safak można znaleźc ten sam walor, każda książka to zupełnie inna historia i styl:)

      Usuń
  18. Cukierki bardzo lubię, a o autorce słyszę coraz częściej, więc chyba w końcu będę musiała się nią zainteresować. :)
    Pamuk wciąż przede mną. Jakoś nie mogę się zmobilizować, bo jego książki raczej do lekkich nie należą.

    http://soy-como-el-viento.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Bękart ze Stambułu był rewelacyjny - autorka ma niesamowity talent - tak jak piszesz - kobiece pisarstwo na najwyższym poziomie. Ja byłam niesamowicie zachwycona :) Poza tym przepiękna seria okładek sprawia, że sięga się po nie z prawdziwą przyjemnością. Trochę się boję, że Pchli pałac mnie rozczaruje - kiedyś nawet zaczęłam go czytać, ale jakoś już przy pierwszym rozdziale odłożyłam... muszę się przemóc i jednak sięgnę po niego jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie się cieszę, że Bękart Ci się podobał, bo ja jestem fanką absolutną; myślę, że powinnaś dac szansę "Pałacowi", bo dalej jest dobrze. Czy ja Ciebie kiedyś zaskoczę jakąś książką??? Wszystko już czytałaś przede mną;)

      Usuń
    2. No coś ty - a ja mam wrażenie, że mnóstwo książek przede mną, które polecasz i nie wiem czy starczy mi życia :) Kilka dni temu doszła do mnie książka "Bóg rzeczy małych" i jak tylko skończę obecną lekturę co się za nią zabieram :)

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę i będę z niecierpliwością czekac na Twoją opinię o książce Arundhati Roy, bo to też moja arcyukochana powieśc:)

      Usuń
  20. Nie słyszałam o tej ksiązce, ale mam wielką ochotę ją przeczytać !

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością tej autorki, ale dwie jej książki czekają już na swoją kolej na półce, wśród nich właśnie "Pchli pałac". Mam nadzieję na naprawdę interesującą lekturę i oby te oczekiwania mnie nie zgubiły ;)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale jej tematyka bardzo mnie zaciekawiła i chętnie poznam i zasmakuję dogłębniej tego CUKIERECZKA. Mam tylko nadzieję, że przypadnie mi on do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko lubisz ambitniejsze książki, to powinna Ci się spodobac:)

      Usuń
  23. Uwielbiam takie książki, bo kultura opowieści, które jak wartka rzeka pociągają Ciebie za sobą - to coś w co warto wejść i dać ponieść się tej sile. Świetna recenzja i blog. Jestem pod wrażeniem Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ująłeś...Dziękuję za miłe odwiedziny. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  24. Zdecydowanie książka, którą muszę przeczytać. Przekonałaś mnie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Cię ona nie rozczaruje, to niesztampowa historia:)

      Usuń
  25. Okładka wygląda zachęcająco, podobnie jak treść - może się skuszę D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie pozwalam, żeby to okładka decydowała o tym czy chcę coś przeczytac, ale w tym wypadku - z książką nie mam zamiaru się rozstac, więc pięknie prezentuje się na półce. Elif Safak ma szczęście do polskich wydawców, cała seria wygląda równie pięknie:)

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. :) nie masz adresu na stronie, a chciałem napisać :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Na mnie czeka "Bękart ze Stambułu" i jeśli tylko mi się spodoba to na pewno przeczytam inne książki autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa, jakie wrażenia na Tobie zrobi ta powieśc. Dla mnie to jedna z najlepszych współczesnych, zagranicznych książek.

      Usuń
  29. Mógłbym Cię prosić o kontakt?

    yours@autograf.pl

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Podpisuję się pod całą Twoją recenzją. Książka jest świetna, momentami zabawna, a historie mieszkańców barwne i ciekawe. Ale masz rację, że początek i koniec trochę szwankują. Ta historia cmentarza mnie jakoś nudziła i na początku zniechęciłam się do książki. Ale potem było znacznie lepiej.

    Teraz na półce czeka "Bękart ze Stambułu" i liczę, że spodoba mi się równie mocno.

    OdpowiedzUsuń
  31. Myślę, że będziesz usatysfakcjonowana. Fabuła jest jeszcze lepsza i nie znalazłam zastrzeżeń co do układu powieści:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetna recenzja :))Czytałam "Bękarta ze Stambułu" i bardzo mi się podobał. Teraz z przyjemnością sięgnę po opisywaną przez Ciebie książkę.
    Pozdrowienia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Bękart ze Stambułu wywarł na mnie niezatarte wrażenie, myślę, że to jest dla mnie jedna z ważniejszych lektur:)

      Usuń
  33. Nawet nie wiesz, jak przyjemnie jest czytać o książkach, które uwielbiam opinie niemalże dosłownie zbieżne z moimi :) Co do porównań z Pamukiem to trochę mnie zastanawiają, bo to trochę jakby porównywać Orzeszkową z Prusem, tylko dlatego, że Polacy i że ten sam okres w literaturze... ;) I nie wiem do końca dla kogo to komplement - dla niej, czy dla niego..:)

    OdpowiedzUsuń