środa, 22 sierpnia 2012

Zły, Tyrmand Leopold


Autor: Leopold Tyrmand
Tytuł: Zły
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 540

Z CYKLU: DOBRE, BO POLSKIE

 "Noc całą Mańka bawiła się,
 Lecz czasem coś ją tak za serce ściśnie
 I sama nie wie czemu się cni.
 Psia krew! aż szklanka rzucona pryśnie
 Ech! co tam, Mańka, w oczach twych łzy?”*

 „Mojemu rodzinnemu miastu – Warszawie
Autor”**


Sięgnęłam po powieść Leopolda Tyrmanda dosyć późno, bo dopiero pół wieku od jej wydania. Być może stało się tak dlatego, że kończyłam liceum w czasach, kiedy tytuł, ani autor powieści – nie przechodził jeszcze polonistom  przez usta. Nie czytałam książki „w konspiracji”, kiedy zakazane woluminy krążyły między znajomymi. Nie mieszkam w stolicy, więc nie kieruję mną „lokalny patriotyzm”, jednym  słowem -  nie doświadczyłam chęci poznania smaku zakazanego owocu, a potem tej „romantycznej” otoczki, atmosfery skandalu i tajemnicy, która powieści towarzyszyła. Trafiła natomiast teraz w me  ręce książka, która cieszy się pewną ugruntowaną sławą, powieść–legenda, wymykająca się próbom klasyfikacji, okrzyknięta kryminałem, romansem brukowym, powieścią komiksową lub sensacyjną, posiadającą tak licznych wielbicieli jak i zagorzałych przeciwników…Wypada po przeczytaniu  powieści wstąpić do odpowiedniej frakcji …


„Zły” to powieść  obrazująca powojenne społeczeństwo warszawskie.  Niekoniecznie jest to obraz „politycznie poprawny” i  sielankowy (wyobrażam sobie wrażenie jaki wywołała na ówczesnej władzy), autor skupia się na ukazaniu „ciemnej strony ulicy” – na zobrazowaniu marginesu społecznego i półświatka. Autor portretuje całą gamę „czarnych charakterów” od zwykłych chuliganów,  poprzez koników, malwersantów, cinkciarzy, aż do oprychów ubranych w nienaganne garnitury, zorganizowanych w niemal mafijną strukturę. Dla kontrastu ukazuje także jednostki uczciwe i szlachetne: zakochaną dziewczynę, staruszka o bujnej, chwalebnej wojennej przeszłości, tramwajarzy, lekarzy, inteligentnego milicjanta, śmietankę warszawskich reporterów. Wszystkie te postaci łączy jedno – są w jakiś sposób związane lub chcą rozwikłać tajemnicę nieuchwytnego mściciela, który pojawia się wszędzie tam, gdzie dzieje się zło i wymierza własnymi pięściami sprawiedliwość   Wobec mściciela toczy się  równolegle kilka śledztw – dotrzeć do niego chcą zarówno sprzymierzeńcy jak i wrogowie (cały chuligański światek), dziennikarze goniący za sensacją, wreszcie władze, bo działalność „Złego” wymyka się wszelkim konwenansom, a samosąd jest sprzeczny z prawem.


„Zły” to powieść z epickim rozmachem ukazująca powojenną, PRL-owską Warszawę, jeszcze do końca nie odgruzowaną, pełną ruin i okaleczonych domów, ale też pełną rusztowań i innych śladów świadczących o „powszechnej odbudowie”. To powieść , w której autor  uchwycił „specyfikę” miasta –jego stołeczny, powojenny klimat - z  przepełnionymi tramwajami, krzykliwymi bazarami, ulicami i dzielnicami, szczegółami architektonicznymi, ciemnymi bramami, kawiarniami (a zwłaszcza spelunami); a także zobrazował „warszawskość” jego mieszkańców w ich gwarze, modzie, a nawet w sposobie chodzenia. Książka Tyrmanda to PIEŚŃ O WARSZAWIE i o jej mieszkańcach, przedstawiona z dużą dozą realizmu, z miłością, z lekką skłonnością do karykatury, ale też nie pozbawioną kpiny.

Czy można zachwycić się obrazem takiej Warszawy, jaką z wielkim pietyzmem, realizmem do bólu, ale przecież z miłością odmalował Tyrmand? Nie jest to przecież wizja sielankowej Arkadii…Przyznaję się, że z niekłamaną przyjemnością przepadłam  na długie godziny w tym świecie, gdyż jest dokładnie, tak jak  o „Złym” pisał Witold Gombrowicz:  bo to wszystko lśni, tryska, brzmi, śpiewa... Warszawskie ulice tętnią życiem, a postaci żyją, kochają, cierpią, przeżywają rozterki miłosne i wyrzuty sumienia. Powieść tchnie autentyzmem, a efekt ten pisarz uzyskał dzięki żywemu, plastycznemu językowi i własnym znakomitym obserwacjom społeczno-obyczajowym. To nic, że powieść troszkę „trąci myszką” – odpowiadam przeciwnikom - pozostaje przecież walor historyczno-społeczny.

* Fragment ballady warszawskiej "Czarna Mańka" autor: Stanisław Grzesiuk
** Dedykacja od autora

61 komentarzy:

  1. Nie jestem pewna, czy książka jest w moim guście. Czasy PPL-u jakoś nieszczególnie mnie interesują literacko, ale Twoja recenzja wzbudziła gdzieś we mnie ciekawość.. kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja. Mnie Zły bardzo się podobał, jak zresztą wszystko autorstwa Tyrmanda. Czytałam jeszcze w LO, planuję za jakis czas powtórną lekturę, tylko ciągle czasu brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zachętę, wiesz, że przeczytałam ją dzięki Tobie:)

      Usuń
  3. Zazwyczaj unikam polskich autorów, tym razem jednak zrobię wyjątek i poszukam tej książki w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałam już tak zachęcona przez Anetapzn do lektury książek Tyrmanda, że dłużej nie zamierzam zwlekać. Twoja bardzo dobra zresztą recenzja jeszcze bardziej zaostrzyła mój apetyt:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Anetapzn - rzecznikiem Tyrmanda:) Nie zamierzam poprzestac na lekturze tej książki:)

      Usuń
    2. no no skoro takie blogowiczki polecają to nie ma mocnych :-)

      Usuń
    3. I już nam się frakcja zrobiła:)

      Usuń
    4. To sie Leopold gdzieś tam z góry cieszy:)

      Usuń
    5. A jeśli przeczytają Złego wszyscy, którzy poniżej się deklarowali, to naprawdę urośniemy w siłę;)

      Usuń
  5. Trymand kusi mnie juz od dawna,ale do końca nie jestem pewna,czy aby na pewno spodobaja mi sie jego utwory. Za recenzję dziękuję,bo dzięki niej więcj myślę o autorze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam Złego z wypiekami na twarzy - pamiętam, że taszczyłam go ze sobą do autobusu, nawet na krótkie trasy.
    Fajnie, że przytoczyłaś Grzesiuka - zachciało mi się posłuchać jego tekstów (ale w wykonaniu Szwagierkolaski) :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie to wstyd, ale Tylmand jest mi obcy. Muszę zapytać się w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo zachęcająca, ciekawa recenzja :)
    A ja nie przeczytałam "Złego" do tej pory, choć słyszałam o tej książce mnóstwo razy. Z półświatkiem zetknęłam się za sprawą opowiadań Nowakowskiego z tomu "Benek Kwiaciarz" - i odechciało mi się na długie lata czytać o marginesie społecznym :)
    Podoba mi się Twój cykl "dobre, bo polskie". Przyznaję, że polską literaturę znam dosyć słabo. Często trafiałam na książki marnie napisane, nieciekawe i zrażałam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że też bardzo długo wybierałam literaturę światową i nagle odkryłam ile perełek naszych rodzimych pisarzy mnie ominęło:)

      Usuń
  10. Opisy Warszawy u Tyrmanda nie mają sobie równych. A "Czarna Mańka" to jedna z moich ukochanych ballad warszawskich. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama zamęczała mnie płytami Jaremy Stępowskiego z balladami warszawskimi i może dlatego tak długo nie czytałam Złego, bo myślałam że to będzie kompilacja Grzesiuka i Stępowskiego właśnie:)
      "No to jadziem na Bielany, cała paka rusza dziś..."

      Usuń
  11. Mam w planach poznać tego autora, ale jakoś nigdy nie czytywałam zbytnio literatury z okresu powojennego. Teraz dopiero nadrabiam ,ale z tego co przeczytałam, to liczę, że mi się spodoba. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z wielką przyjemnością przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wątpię, czy sama zwróciłabym na nią uwagę, ale po przeczytaniu Twojej recenzji jestem tą pozycją zainteresowana. Zaciekawił mnie obraz PRL-u, ogólnie z literaturą powojenną nie miałam dotychczas zbyt dużej styczności, więc będzie okazja to zmienić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ty sięgnęłaś późno, a ja wcale. Zbieram się i zbieram i zabrać do niej nie mogę. Ciągle mam coś innego na stosiku. =/

    OdpowiedzUsuń
  15. PRL-owska Warszawa jak najbardziej. Czuję, że ta książka może mnie oczarować. Zapisuję ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio książka ta wpadła mi w ręce w antykwariacie, w którym pracuję. Nie omieszkałam trochę o niej poszperać, zastanawiając się nawet, czy by nie przygarnąć jej do domu. Nie spodziewałam się, że w kilka dni po tym zdarzeniu przeczytam recenzję tejże książki. Teraz żałuję, że jednak jej nie wzięłam...

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie bym ją przeczytała, poszperam za nią. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Do polskiej twórczości ciężko mi się przekonać, jednak mało czytałam książek, których akcja dzieje się w czasach PRL, dlatego po tę powieść z chęcią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytalam, zauroczylam sie, Tyrmanda polecam jeszcze bardzo "Zycie towarzyskie i uczuciowe" (chociaz ja w ogole kocham Tyrmanda i wszystkie jego ksiazki mi sie podobaja :-) ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w kolejce "Siedem dalekich rejsów", ale za tytuł bardzo dziękuję, już odnotowany:)

      Usuń
  20. Mam ją od dawna w planach, czytałam wiele recenzji tej pozycji, ale u Ciebie najbardziej przekonuje mnie że "powieść tchnie autentyzmem". I świetna recenzji, szczególnie pierwszy akapit :))

    OdpowiedzUsuń
  21. O czasach PRL-u traktowała część mojej pracy licencjackiej; okres to dziwny i interesujący pod wieloma względami. Twoja recenzja jest tak przekonywująca, że chyba dam się namówić na lekturę "Złego":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa musiała byc Twoja praca...Chociaż właśnie zastanawiam się jak te czasy ocenic obiektywnie, bo my jak spotykamy się ze znajomymi i zdarzają się dyskusje o PRL-u (o jakże gorące), to prezentujemy najczęściej racje wg tak zwanego "punktu siedzenia" :)

      Usuń
    2. W swojej pracy poświęciłam mały rozdział na zbadanie zjawiska homoseksualizmu w czasach PRL-u. Brak konkretnych materiałów źródłowych sprawił, że mogłam jedynie zaakcentować problem, nie zagłębiając się w niego. Okres PRL-u rzeczywiście wydają się być "obiektywnie nieocenialne".

      Usuń
    3. Jesteś prawdziwą dyplomatką:)

      Usuń
  22. Kocham Tyrmanda za jego "Dziennik 1954" i "Opowiadania wszystkie", teraz wyczekuję premiery książki "Tyrmandowie. Romans amerykański" i wciąż żałuję, że jeszcze nie przeczytałam "Złego", bo czytałam o nim dużo, bardzo dużo. Muszę wreszcie się zmobilizować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jak sądzę posypie się sporo recenzji o Tyrmandach:)

      Usuń
  23. Zauważyłam pewne zjawisko, jakim jest wysyp wznowień książek Tyrmanda. Jestem wielce zaintrygowana jego osobą i dlatego w najbliższym czasie chciałabym poznać jego twórczość. Właśnie od "Złego" chciałam zacząć, więc to niezwykły zbieg okoliczności, że teraz opublikowałaś recenzję tej książki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat jest pełen "znaków":) ale mnie w sumie też zaintrygowały te wznowienia:)

      Usuń
  24. Czytałam "Złego" wieki temu. Podobało mi się, choć gówniarą wtedy byłam, która na pozór powinna mieć inne zainteresowania. Ale to były czasy, kiedy jednocześnie czytałam "Pitawal warszawski" i kryminały Zeydlera-Zborowskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wpadłam w kompleksy, ja zapewne grałam wtedy w gumę;)

      Usuń
  25. szczerze mówiąc nie znam autora :) i nie jestem przekonana do tej książki... chyba jednak nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. O randze tej książki poinformowała mnie obcesowo pani bibliotekarka, gdy rozpaczliwie szukałam "Złego" przed egzaminem. "Są książki, które powinno się mieć w domu" - usłyszałam. Podkuliłam ogon no i mam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z racji tego, że sama jestem bibliotekarką, to nie mogę się czasem nadziwić, jakie teksty puszczają moje "koleżanki" z zawodu... :)

      Usuń
  27. I świętą rację miała pani bibliotekarka:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam "Złego"! Zajmuje trzecie miejsce w moich ulubionych ksiązkach. Niesamowita! I też chcę mieć w swojej biblioteczce tę ksiązkę, ale poszukuję konkretnego wydania i jest ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jakie są dwie pierwsze:)

      Usuń
  29. Nie znam twórczości Leopolda Tyrmanda, lecz chyba tym razem spasuje, gdyż nie przepadam za powojennymi, PRL-owskimi czasami. Zdecydowanie wolę współcześniejsze realia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Czekałam na tę recenzję (która nawiasem pisząc ogromnie mi się podoba)! Książką jestem zainteresowana od dłuższego czasu i z pewnością po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytasz fajne książki. Do Tyrmanda przymierzam się od dawna, ale jakoś mi tak schodzi na niczym. Szczególnie interesują mnie jego fascynacje jazzowe, bo sama jazz lubię. Pora zatem w "tyrmandy" zajrzeć. ostatnio wydawaniem Tyrmanda zajęło się wydawnictwo mg, chyba ma się ukazać coś biograficznego. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne chodzi o "Tyrmandowie. Romans amerykanski". Ostatnio głośno w zapowiedziach o tym tytule:)

      Usuń
    2. Wszak o to mi chodziło :D

      Usuń
    3. w "tyrmandy zajrzec" - to mi się spodobało:)

      Usuń
  32. Kolejna książka, którą będę chciała przeczytać po Twojej recenzji...no tak, lista książek do przeczytania rośnie, trzeba się w końcu za to zabrać;)
    Warszawy jako miasta nie lubię. Może jednak polubiłabym ją taką, jaką przedstawił Tyrmand? Albo przynajmniej spróbowałabym ją zrozumieć...

    OdpowiedzUsuń
  33. Co mi się w książce najbardziej podobało, to to, że autor tak kochając Warszawę - potrafił kpiąco o niej pisac. Nie wiem czy można z tej książki z można zrozumiec dzisiejszą Warszawę - z kompilacji ballad warszawskich, serialu 07 zgłoś się...ludzie dopatrują się nawet motywów Zorro i westernu. Dla każdego coś dobrego. Ja dopiero zaczynam poznawac Tyrmanda i cieszę się, ze od tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  34. I jak Ci odmówić, skoro tak polecasz? Jestem tak zauroczona Twoimi recenzjami (tak, będę Ci słodzić pod każdym postem), że nie odmówię tej książki na pewno, mimo że dzisiejszej Warszawy nie lubię. Jest taka brudna, nawet nie szara a brudno-beżowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Warszawa to Starówka i zamek, Łazienki, Wilanów i teatry... Poznałam ją z tej lepszej strony podczas krótkich wizyt. Czasem trzeba przejechc w drodze na wczasy - i wtedy jest gorzej:)
      Za dobre słowo jak zwykle dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  35. Ta książka była moją lekturą na studiach^^ i tylko z nimi mi się kojarzy. ;D

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja także dopiero bardzo niedawno sięgnęłam po te powieść. I bardzo mi się spodobała. Ten klimat odbudowywanej warszawy, zadymione kawiarnie i kluby - och, z chęcią bym zrobiła spacer po tym dawnym mieście!

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetna recenzja. Tak wyszło, że sobie nawzajem słodzimy ale ja bynajmniej nie z kurtuazji:)

    OdpowiedzUsuń