piątek, 5 października 2012

Jordania (3) Jerash


Około 50 km na północ od stolicy – Ammanu znajduje się miasto Jerash, jedna z najważniejszych po Petrze i Wadi Rum atrakcja turystyczną Jordanii; a obok Petry, Palmyry i Baalbek – to najciekawsze starożytne pozostałości na Bliskim Wschodzie.

 Miasto „Gerasa” (jak nazywało się w czasach rzymskich) robi na nas wielkie wrażenie. Widziane przez obiektyw fotograficzny wygląda fantastycznie, bo  na każdym kroku współczesność przeplata się z daleką przeszłością . 


Miasto założył w IV wielu p.n.e. Aleksander Wielki - w czasie swojej wyprawy na Bliski Wschód i do Indii. Dwieście lat później wraz z okolicznymi terenami zostało zajęte przez dynamicznie rozwijające się państwo żydowskie, a po roku 63 przeszło pod panowanie rzymskie. Pod auspicjami wodza rzymskiego - Pompejusza powstał związek 10 miast syryjskich, zwany Dekapolis, który uzyskał dużą autonomię. W skład Dekapolisu weszła Geraza i dynamicznie zaczęła się rozwijać. Największy rozkwit przeżywała za czasów Trajana (98-117 r n.e.). Miasto wtedy liczyło wtedy 25 tysięcy mieszkańców, miało dwa teatry, dwie wielkie świątynie (Zeusa i Artemidy), dwa kompleksy łaźni i wielki hipodrom. Wiele z tych zabytków możemy jeszcze zobaczyć – przynajmniej w ogólnym zarysie. Zachował się teatr, łuk triumfalny, hipodrom i owalne forum z olbrzymią kolumnadą.


"Zbudowany w II wieku  p.n.e. przez legionistów Aleksandra Wielkiego, potem przebudowany przez Rzymian w I i II wieku n.e., Jerash szczyci się dwoma świetnie zachowanymi rzymskimi teatrami, niczym klejnotami pomiędzy szerokimi, brukowanymi ulicami i placami, okolonymi jońskimi i korynckimi kolumnami, potężnymi łukami, świątyniami i łaźniami."*

Dokonane zniszczenia, które oglądamy nie zostały spowodowane działaniem wojen, ale siłami natury, bowiem w roku 749 trzęsienie ziemi obróciło miasto Gerasa w ruinę, z której nigdy się już nie podźwignęło…

Miasto zostało ponownie odkryte w 1806 roku przez niemieckiego podróżnika Ulricha Jaspera Seetzena.


* fragment pochodzący z książki "Autobiografia - opowieść o nieoczekiwanym życiu. Królowa Noor" - dotyczy Festiwalu Kultury i Sztuki, który zaczęła organizować królowa Jordanii pośród malowniczych, starożytnych ruin. 

Książki królowej Noor może nie zaliczyłabym  do
wielkiej literatury, ale dla mnie stanowiła doskonałe
uzupełnienie podróży, przybliżyła mi obiekty, które
wcześniej zwiedziłam.  Dużo słyszałam o tym, że
Jordania utrzymuje przyjacielskie stosunki z wszystkimi sąsiednimi krajami. Dzięki lekturze autobiografii królowej Jordanii - dowiedziałam się jak się kształtowały i  ile "kosztowały" te przyjacielskie stosunki...

- wszystkie zdjęcia pochodzą z miasta Jerash
zdjęcie 1 - Łuk Trajana
zdjęcie 2 - fragment owalnego forum i głównej
ulicy

22 komentarze:

  1. Miasto robi niesamowite wrażenie, ja mogłam tam chodzi i chodzić, czasu było zdecydowanie za mało na zwiedzania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie narzekam, czasu mieliśmy sporo, na wszystko starczyło:) i jeszcze jakieś występy nam machnęli w amfiteatrze...

      Usuń
    2. Tylko wiesz, ja jestem z tych roztkliwiajacych sie nad każdą kolumną, nad każdym kapitelem:)

      Usuń
    3. noooo, w takim razie powinnaś tam wmontować się na tydzień:)

      Usuń
  2. A ja po prostu nie wiem co dzowiedzieć... Bajeczne miejsce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... dowiedzieć zawsze warto, niezależnie co...:)

      Usuń
  3. Niesamowite miasto, sprawia wrażenie, jakby zatrzymało się w czasie, cudo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Te pozostałości antycznych budowli nawet na zdjęciach robią ogromne wrażenie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia, powiem Ci ze wprost zazdroszczę Ci takiej wspaniałej wyprawy. Ja tez nie lubię bezczynnych wakacji, lubię coś pozwiedzać, zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia przepiękne i opis również :) Bardzo zainteresowała mnie ta kwestia ile też "kosztowało" Jordanię utrzymanie tych przyjacielskich stosunków :) Sięgnę kiedyś po "Królową..." bo mam w bibliotece a w najbliższym czasie zabieram się w końcu za "Lawrence'a z Arabii" bo w końcu mi się ściągnął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Królowa" - dla mnie była chwilami męcząca, ale ogólnie jest też kopalnią wiedzy na temat "stosunków" politycznych Jordanii ze światem. Sporo tam głów koronowanych i polityków, panowanie króla Husajna od podszewki, dlatego warto:) Oglądałam Lawrencea jak urzeczona, pomimo, że znałam wcześniej ten film. Teraz jednak ten obraz ma jeszcze większe znaczenie, bo oglądałam na własne oczy miejsce, gdzie powstawał, och, co za uczucie:)

      Usuń
  7. Na mnie Jordania zrobiła bardzo pozytywne wrażenie. Uśmiechnięci ludzie i piękne widoki. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam skarbiec w Petrze, stanęłam jak wryta! :)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na mnie też zrobiła tak wielkie wrażenie, pozdrawiam!

      Usuń
  8. Rety. Te zdjęcia robią niesamowite wrażenie! Cieszę się, że się nimi z nami podzieliłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Drugie zdjęcie - genialne! a cała wyprawa Twoja wyprawa niesamowita ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne.. Taka podróż naprawdę musi być niesamowitym przeżyciem;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne te te ruiny i opowieści o nich. Chętnie bym tam uciekła od naszej jesiennej słoty.

    OdpowiedzUsuń