środa, 14 listopada 2012

Dziewczyna z perłą, Chevalier Tracy


Tytuł: Dziewczyna z perłą
Autor: Tracy Chevalier
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2004
Ilośc stron: 214

W muzeum Mauritshuis w Hadze znajduje się najsłynniejszy obraz Jana Vermeera: „Dziewczyna z perłą”. Dzieło owiane tajemnicą. Powstało prawdopodobnie w roku 1664,  nie wiadomo kogo przedstawia, ani na czyje zlecenie zostało wykonane. Niezwykle zmysłowy portret jest przykładem mistrzostwa w wykorzystaniu efektów świetlnych, harmonii kolorów i finezji rysunku. Zachwyca układ ciała modelki, która spędziła z pewnością na pozowaniu całe nudne godziny wypełnione bezruchem. Malarz jednak uchwycił w jakiś magiczny, „fotograficzny sposób” moment, kiedy dziewczyna odwraca głowę i spogląda na widza. Zagadkowe spojrzenie dziewczyny od lat jest przedmiotem spekulacji, interpretacji i domysłów przez co  zasłużył na miano „Holenderskiej Mona Lisy” lub „Mona Lisy z Północy”.

Reprodukcja obrazu podobno znajdowała się w domu  Tracy Chevalier,  która również uległa jego magicznemu wpływowi. Pod hipnotyzującym, ale łagodnym spojrzeniem dziewczyny, pisarka zaczęła się zastanawiać nad relacjami między modelką i jej portrecistą. Próbowała sobie wyobrazić co  wydarzyło się między nimi, co mistrz zrobił lub powiedział, gdyż tajemnicze oczy modelki  wydają się jednocześnie radosne i smutne…Tracy Chevalier napisała powieść, która ma uchylić rąbka tajemnicy powstania  enigmatycznego portretu.

Niewiele wiadomo na temat wykształcenia i życia samego  mistrza Jana Vermeera. Pozostawił po sobie jednak 30 obrazów, w tym panoramę miasta Delft, widok z okien swego domu, a także obrazy powstające najczęściej w jego pracowni, przedstawiające w najdrobniejszych szczegółach przedmioty użytkowe, meble, ubiory domowników i służby. Pozostało zatem pisarce wykorzystać te atuty, które posiadała: gotową niemal scenerię XVII-wiecznego miasta, tajemnicze przesłanie obrazu, a także swój warsztat literacki i sporo wyobraźni, aby zinterpretować okoliczności powstania arcydzieła i zachwycić rzesze czytelników.

Czy tak się stało?

Tracy Chevalier wykorzystała prosty pomysł. Griet to młodziutka dziewczyna, nad wyraz dojrzała, córka artysty kaflarza (któż nie słyszał o słynnych, ręcznie malowanych kaflach holenderskich!). Jej ojciec  stracił wzrok i pracę, rodzina popada w nędzę i dziewczyna trafia jako służąca do domu Vermeerów. Jej obowiązki polegają na praniu, prasowaniu, sprzątaniu, robieniu zakupów i pilnowaniu gromady dzieci. Griet ma jednak w genach zamiłowanie do piękna, poczucie kolorów i docenia obrazy swojego mistrza i pracodawcy, a malarz to dostrzega. Dziewczyna powoli staje się  jego zdolną pomocnicą, później pokrewną duszą, wreszcie – muzą. Obustronna fascynacja jest coraz większa, wreszcie musi dojść do tragedii.

Podoba mi się oszczędny, sugestywny język przedstawionej historii i niespieszna akcja.  Malarz nie jest na pierwszym planie, ale też powieść nie miała być jego biografią. Niby go tu nie ma, chyłkiem gdzieś wychodzi, pojawia się i znika, a jednak ciągle czujemy jego obecność w jego obrazach, rozłożonych sztalugach, fałdach materii rzuconej na stół w pracowni, w rozmowach, w marzeniach Griet. Pisarka świetnie uchwyciła nastrój, ukrywane emocje, rodzącą się fascynację w relacjach uczennicy i mistrza, w gestach, spojrzeniach, niedopowiedzeniach, małych kłamstwach. Atmosferę gęstą, magiczną i w pewien sposób subtelnie erotyczną. Prosty pomysł, świetny nastrój i klimat to największe atuty powieści.

Niestety wydaje mi się jednak, że do końca pisarka nie wykorzystała potencjału. Trochę zawiódł mnie jej warsztat literacki, książce brakuje rozmachu. Nie zachwyca także głębia psychologiczna postaci. A najbardziej razi mnie nieprawdopodobieństwo sytuacyjne. Wyobraźmy sobie oto damę w  średnim wieku (pamiętajmy, to wiek XVII) posiadającą sześcioro dzieci (siódme w drodze), co musiało zostawić ślad w jej urodzie i  figurze. Dama potrzebuje służby, ale nawet jeśli skrajnie sobie nie radzi w domu -  czy naprawdę przyjmie pod swój dach  młodziutką piękność,  dla której wszystko co się rusza, a nie ucieka na drzewo – traci głowę? Naprawdę, jeśli owa dama jest tak nierozsądna, to jeszcze jest jej matka,  teściowa Vermeera – przedsiębiorcza matrona Maria Thins, która z pewnością potrafi zadbać o interesy swojej córki. Na służącą przyjmowano z pewnością kobiety znacznie starsze, a jeśli już były młode, to z pewnością wyglądem niewiele różniące się od kaszalota. Prędzej posadę służącej mogłaby otrzymać  matka Griet. Moim zdaniem pisarka powinna pozwolić  by jej bohaterka była bardziej pospolita, wtedy cała sytuacja byłaby bardziej prawdopodobna. Przecież mistrz mógł dostrzec w dziewczynie jej wewnętrzne piękno, albo wydobyć je dopiero w pełni na portrecie…

W sumie pomimo kilku godzin przyjemnego czytania i całego początkowego entuzjazmu, pozostał spory niedosyt.  

25 komentarzy:

  1. Pamiętam, że jakiś czas temu mocno chodziła za mną ta książka. Dzięki Tobie znowu zacznie mimo Twojego niedosytu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mialam dokładnie takie same odczucia po lekturze-za mało epoki Vermeera w Vermerze.

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawie się zapowiada, ale ten niedosyt mnie niepokoi nie lubię tak zakańczać czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej przeczytaj sama, każdy ma przecież subiektywne odczucia:)

      Usuń
  4. Mimo Twojego niedostytu, ksiażka mnie zaciekawiła... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam chętkę na tę książkę, choć książka troszkę Cię zawiodła. Mimo wszystko ciekawość bierze górę;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, bo mimo wszystko warto przeczytać. Autorka przecież miała genialny pomysł.

      Usuń
  6. Swego czasu oglądałam film na podstawie tej książki, ale na jego pierwowzór nigdy nie miałam jakiejś nieokiełznanej ochoty. Teraz widzę, że niewiele straciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jeden z nielicznych przypadków, gdy film podobał mi się bardziej niż książka. Mimo wszystko jednak warto dać jej szansę.

      Usuń
  7. Ja również nie czytałam książki, ale film był według mnie znakomity. Chętnie porównałabym go z wersją papierową. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, warto porównać. Film również mnie zachwycił:)

      Usuń
  8. Szkoda, że autorka nie wykorzystała swojego literackiego potencjału i nie zadbała o lepszą kreację psychologiczną postaci, gdyż to właśnie główni bohaterowie są najważniejszym centrum w danej historii, dlatego chyba raczej nie będę czytać ,,Dziewczyny z perłą'', tym bardziej, że znam już nieco fabułę, gdyż oglądałam wersje filmową tejże powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się niezwykle źle czuję odradzając jakąś książkę. Raczej uważam, że każdy powinien wyrobić sobie własne zdanie. Może ominie Cię najlepsza przygoda w życiu:)

      Usuń
  9. Książkę miałam w rękach, przeczytałam bodajże pierwsze 30 stron, ale nie mogłam poznać jej w całości, ponieważ musiałam oddać ją do biblioteki. Szczerze mówiąc nie wiem, czy sięgnęłabym po nią ponownie. Za pierwszym razem nie zdołała mnie wciągnąć, tak więc nie mam gwarancji, czy ciąg dalszy mi się spodoba.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. myślę, że film był dużo lepszy :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Książkę mam w planach, ale teraz mój entuzjazm nieco opadł...

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam tę książkę kilka lat temu. Nie wywarła na mnie większego wrażenia, niestety. Nie przyszło mi chyba wtedy do głowy, że sama sytuacja w której Griet dostaje pracę u Vermeerów jest mało prawdopodobna, ale masz rację.
    Książka pozostawia niedosyt. Mam wrażenie, że mogła z tego powstać o wiele ciekawsza historia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam film, książki nie czytałam, ale przyznam, że jakoś mnie do niej nie ciągnie. Sama się sobie dziwię, bo zazwyczaj lubię opowieść o artystach i próby przedstawienia możliwej sytuacji, w której ich najsłynniejsze dzieła powstawały, ale w tym przypadku nie czuję "chemii" do tej książki. Brak rozmachu, o którym piszesz też nie zachęca. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Film dla mnie był jakis dziwny.Zreszta nie cierpię Scarlett:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Swego czasu film mnie zainteresował, ale go nie oglądałam, myślę że książkę z chęcią przeczytam jak ją spotkam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oglądałam ekrnizację tej powieści i film bardzo mi się podobał, dlatego zapewne skuszę się na książkę i porównam te dwa dzieła.

    Mnie nie dziwi, że na służącą wybrana młodą i atrakcyjną kobietę, jak podają niektóre źródła historyczne, służę domową bardzo często stanowiły młode, sprawne i silne kobiety,a że były do tego atrakcyjne, to już inna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten obraz jest niesamowity. Film oglądałam bardzo dawno temu, pamiętam tylko fragmenty. Z wielką chęcią przeczytałabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam podobne odczucia po "Dziewczynie z muszlą" - wrażenie niedosytu i nie do końca jednak prawdopodobieństwa psychologicznego pewnych postaci. Ale pisarka ma przyjemny, nie wymagający od czytelnika zbyt wiele, styl, przez co mimo wszystko zaliczam jej książkę do przyjemnych czytadeł. Dlatego pewnie jak się trafi gdzieś okazja do zajrzenia do "Dziewczyny z perłą".. to pewnie zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyna z perłą to z pewnością coś więcej niż zwykłe czytadło - z pewnością to duża zasługa sugestywnego języka; "podobno" jest dużo lepsza od Dziewczyny z muszlą. Ja tylko żałuję, że autorka nie rozwinęła skrzydeł, bo mogłaby powstać powieść nieprzeciętna.

      Usuń
  19. Jestem bardzo ciekawa czy spodobałaby mi się ta książka. Film widziałam dość niedawno i bardzo mi się podobał ,chociaż nie lubię zbytnio klimatów historycznych.

    OdpowiedzUsuń