czwartek, 15 listopada 2012

Ru, Kim Thúy


Tytuł: Ru
Autor: Kim Thuy
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: Wiktor Dłuski
ilość stron: 157

Kim Thuy, kanadyjska pisarka, a także tłumacz i prawnik - urodziła się w 1968 roku w Sajgonie.  W wieku 10 lat wraz z rodzicami  wyemigrowała do Kanady.  „Ru” to jest jej debiut literacki,  książka wielokrotnie wyróżniana i nagradzana,   przetłumaczona dotąd na 15 języków.

Ru, to narratorka pamiętnika, ale książka jest tak osobista i refleksyjna, że z pewnością w dużym stopniu jest autobiografią autorki.

Ru – to imię, które w Wietnamie  kojarzy się z beztroskim dzieciństwem i bezpieczeństwem, a oznacza „kołysankę”. W nowym życiu -  w miejscu, gdzie bohaterkę rzucił  los,  jej imię nabrało odmiennego znaczenia. W języku francuskim „ru” oznacza „źródełko, mały strumyczek”, ale też „upływ łez, krwi i pieniędzy”. Śmiało można powiedzieć  że ta ostatnia, złowieszcza symbolika stała się motywem przewodnim książki, bo jest to historia gorzkich łez, przelanej krwi i utraconego dziedzictwa.

 „Ru” to pamiętnik ukazujący drogę, jaką przebyła dziewczynka wraz z rodziną, ale też z tysiącami uchodźców  z kraju ogarniętego przez wojnę;  przez podróż w nieznane pod pokładem statku w nieludzkich warunkach,  w towarzystwie przeraźliwego strachu przed chorobą, głodem, sztormem i piratami; przez trudne warunki w przeludnionym obozie dla uchodźców w Malezji, aż do miejsca  przeznaczenia i przystosowania się do nowego życia.

Książka jest pod wieloma względami niezwykła. Układ pamiętnika jest zwięzły, ot króciutkie rozdziały, poszczególne strony, notki – jak informacyjne fiszki. Tu nie ma nic zbędnego, żadnych pisarskich wygibasów, żadnego literackiego rozpasania. Krótkie odsłony, mocne obrazy – chwile, które najgłębiej utkwiły w pamięci przedstawione w zwarty, ale też poetycki sposób. Wydaje mi się, że uczestniczę w pokazie slajdów, albo oglądam stosik zdjęć wydartych z rodzinnego albumu…tyle tylko, że często pośród uśmiechniętych portretów rodzinnych oglądam także strzępy przejmujących wspomnień, migawki cierpienia.


Wydawać by się mogło, że poszczególne rozdziały – te wszystkie karteluszki - są luźno ułożone, przypadkowo, bo nie są podporządkowane czasowi. Ale to wrażenie jest  pozorne, tu nie ma chaosu.  Rozpoczynając rozdział, nowy temat,  autorka podejmuje jakąś myśl przerwaną w poprzednim miejscu. Jakiś ukryty impuls  naprowadza jej wspomnienia na inne tory. W ten sposób autorka uzyskuje spójną całość,  podobnie jak w koralach poszczególne paciorki  utrzymują się dzięki zgrabnie  ukrytej nici.

Język jest oszczędny, ale nie suchy. Obrazowy i przejmujący. Niezwykle sugestywny. Sprawiający, że od chwili przeczytania tej książki nic już nie zabrzmi tak głośno, jak szelest stu dolarowych banknotów rzucanych przez turystów do stóp nagich, wietnamskich dziewcząt… Sprawiający, że historia jednego rozstrzelanego dziecka bardziej wstrząsa czytelnikiem  niż opis  żołnierzy masowo ginących na froncie…

Nie powinny nikogo wprowadzić w błąd niepozorne rozmiary tej książeczki, bo to nie jest błaha nowelka. To wielopłaszczyznowy obraz, w którym zawarta została historia rodziny (z uwzględnieniem całej plejady barwnych postaci ciotek, wujów i kuzynów), historia konieczności przystosowania się do nowych warunków, kiedy trzeba porzucić salony, ugiąć kark i zacząć szukać łaski  u innego człowieka. To także wojna widziana oczami dziecka.  Historia Wietnamu  znana dotąd czytelnikowi głównie z hollywoodzkich produkcji (np. problem dzieci, które spłodzili amerykańscy żołnierze, a które zostały skazane na życie poza marginesem). To chwila zadumy  nad  rolą kobiet w Wietnamie, wreszcie liczne osobiste  refleksje autorki.

Narracja także jest wyjątkowa. Kim Thuy przedstawia koszmar wojny, tułaczkę, trud odnajdywania się w nowym życiu, chorobę dziecka – z dojrzałością osoby pogodzonej z losem, w sposób niemal surowy, bez upiększania ale też bez ciskania oskarżeń.

Myślałam, że sobie będę dozować  przyjemność płynącą z lektury, ale też stopniować wrażenia, jakie na mnie ona wywołuje. Nic z tego. Historia pochłonęła mnie bez reszty. Przepadłam na całą noc.

                                                               *************************

Recenzja została napisana dla wydawnictwa: DRZEWO BABEL.
Dziękuję za możliwość przeczytania tej książki. 



27 komentarzy:

  1. Zapowiada się, że to będzie przejmująca lecz interesująca książka.. Muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie , ja w weekend będę czytac, dlaczego przeczytałaś przede mną?:):) Aha doskonalą recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej raz w odwrotnej kolejności:) Dziękuję Ci serdecznie za dobre słowo:)

      Usuń
  3. Właśnie wracam z LC, gdzie przeczytałam Twoją recenzję "Ru". Bardzo mnie zafascynowałaś tą książką. Zamowiłam ją sobie już do recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto przeczytać, zrobiła na mnie duże wrażenie, ciągle ją mam w głowie...

      Usuń
  4. Wytypowałem Twój blog do Liebster Blog. nie wiem czy Cię to interesuje, ale jeżeli tak to zajrzyj do mnie:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozycja ta rzeczywiście wydaje się niezwykle przejmująca i "mocna". Zresztą ja w ciemno biorę wszystko, co polecasz, więc i tą książką się z pewnością zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością się nie zawiedziesz:)pozdrawiam

      Usuń
  6. Jak na cala noc, to ide jej szukac :-)).

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie, teraz Ci zazdroszczę :-) Wczoraj natknęłam się na opis tej książki i pomyślałam że warto by przeczytać a Ty nie dość że już masz to jeszcze już przeczytałaś :-) Czy w ogóle muszę Ci pisać że recenzja jest świetna? Przecież Ty zawsze piszesz świetne recenzje :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja! :)
    Z miejsca kupiłabym tę książkę, gdybym natknęła się na nią w księgarni. Lubię taką tematykę.

    OdpowiedzUsuń
  9. piękna recenzja:) książka wygląda równie zachęcająco;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie liczy się w końcu ilość stron, ale jakoś wykonania. Bardzo często to właśnie krótsze formy potrafią znacznie bardziej trafić do naszej świadomości niż rozwlekłe tomiska. Jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sedno. Tutaj wspomnienia wywierają taki wpływ także dlatego, że nie są przegadane. Bardzo nowatorska książka pod tym względem:)

      Usuń
  11. Ale masz nosa do niesamowitych książek - koniecznie muszę ją przeczytać. A okładka przyciąga jak magnes :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka też mnie zachwyciła, równie sugestywna, jak treść książki:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka bardzo w moim guście :) widzę, że Drzewo Babel wydaje fajne pozycje! A ja cały czas kojarzę ich z Coelho...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już druga książka, która mnie zachwyciła. Jedną mam jeszcze na półce i wiem, że będzie dobra. A przeczytałam kilka recenzji, które także brzmią intrygująco... Powracając do książki Ru uważam, że jej wydanie - to strzał w dziesiątkę. Polecam:)

      Usuń
  14. Niezbyt przepadam za taką poważną tematyką. W tym momencie nie mam na tę książkę ochoty. Ale myślę, że warto ją zapamiętać;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy raz widzę tę książkę, ale po tak zachęcającej recenzji muszę koniecznie ją dorwać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że chociaż raz ja mogłam Ciebie zachęcić:)

      Usuń
  16. Wow, narobiłaś mi ochoty na tę książkę. Lubię takie formy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. super pomysł na dobrego bloga obserwuje i zapraszam domnie http://peaceandloff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię czytać wszelkie pozycje wydane przez Drzewo Babel, dlatego też chętnie zapoznam się z "Ru".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna recenzja, od razu nabrałam ochoty na książkę.
    Wydawnictwo zawsze mnie intrygowało
    Babel ma jak widać, bardzo urozmaiconą ofertę, jednolita szata graficzna sprawia, że czytelnik wśród książek tego wydawnictwa czuje się jak w domu.

    OdpowiedzUsuń