środa, 7 listopada 2012

Szczęście małych rybek, Leys Simon



Tytuł: Szczęście małych rybek. Listy z Antypodów. O literaturze i nie tylko.
Autor: Simon Leys
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Rok wydania: 2011
Ilośc stron: 152




„Szczęście małych rybek” to zebrany w jeden tomik zbiór felietonów, które ukazały się w latach 2005-2006  w „Le Magazine litteraire” – we francuskim miesięczniku literacko-kulturalnym.  Autor to wykładowca sinologii na Uniwersytecie w Sydney, członek Australijskiej Akademii Nauk Humanistycznych i Królewskiej Akademii Literatury Francuskiej, a także laureat prestiżowej, literackiej nagrody: Prix mondial Cino Del Duca.  Wszystkie przytoczone tytuły, cała ta naukowa otoczka jest ważna, bo pozwoli czytelnikowi uzmysłowić sobie,  że autor będzie miał wobec niego spore wymagania. Zabierze go w niezwykłą podróż, ale zarazem zmusi do wspinaczki na intelektualne wyżyny. Jestem przekonana, że spotkanie z prozą Simona Leysa może dostarczyć maksimum satysfakcji, jeżeli zapewni się tej lekturze odpowiednio dużo przestrzeni i skupienia…jeżeli poświęci się mu trochę czasu i -  nie będzie się chciało „ skonsumować Leysa” zbyt dużymi porcjami.

Tytuł zbiorku zaczerpnięty jest z pierwszego felietonu, w którym najogólniej mówiąc autor rozwodzi się nad naturą prawdy, a „szczęśliwe małe rybki” zaczerpnięte zostały z symbolicznej przypowieści Zhuangzi (369-298 r p.n.e.), jednego z najważniejszych mistrzów taoizmu, stając się pretekstem  rozmowy między logikiem, a poszukiwaczem „prawdziwej natury”…

Każdy utwór ze zbioru to felieton w klasycznej, najczystszej postaci. Spełnia wszystkie cechy i założenia tego gatunku.  Każdy jest króciutkim artykułem dziennikarskim, literackim majstersztykiem, utrzymanym w lekkim, osobistym tonie. Tematem przewodnim każdego utworu jest  wydarzenie (nie zawsze poważne - np. zatrzymanie znanego aktora Hugha Granta z prostytutką), które uruchamia w pisarzu  lawinę skojarzeń. Poznajemy obserwacje pisarza, poparte rzeczową analizą ale też gęsto zobrazowane anegdotami. Autor z dużą swobodą i ze swadą (w stylu gawędziarskim, ale nie nadętym) wiedzie swoją myśl, gładko prześlizgując się między tematami, od wydarzenia, które go zainspirowało,  poprzez skojarzenia garściami zaczerpniętymi z historii, literatury, kultury, filozofii i religii aż do…mistrzowskiej puenty.  Tematy - wydawać by się mogło - dowolne. Autor jednakże wiedzie nas swoimi, często krętymi, literackimi ścieżkami, sprowadzając do jednego wniosku, bowiem „Szczęście małych rybek” to apoteoza czytania.

Najciekawsze utwory? Najbardziej podobały mi się „Słowa” i „Imperium brzydoty”. Z kolei felieton „O kłamstwach, które mówią prawdę”  jest najmniej dowcipny, a zarazem najmocniej mnie poruszył  i chyba najgłębiej zapadł w pamieć.  

Komu polecam ten niepozorny a paradoksalnie – naładowany treścią tomik? Tobie czytelniku, jeśli cenisz dobrą rozmowę, poczucie humoru, barwny język i styl, sprawny przepływ myśli i dobrą puentę. Jeśli doceniasz to, że pisarz szanuje Twoją inteligencję. Gwarantuję dobrze zainwestowany czas, bo  będziesz się pysznie bawić podążając tropem myśli autora, bo te -  skaczą po tematach, skrzą się, mienią erudycją…płyną bystrym nurtem skojarzeń niczym „szczęśliwe małe rybki” w nurtach rzeki Hao.


Recenzja została napisana dla Wydawnictwa: DRZEWO BABEL.
Serdecznie dziękuję wydawnictwu za możliwość podjęcia współpracy.





46 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe wydanie :) a i treść na pewno zasługuje na uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję i świetnej recenzji i współpracy. Wydawnictwo ma świetne książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Tak, ma bardzo ciekawe pozycje:)

      Usuń
  3. Interesująca recenzja. Jeżeli książka wpadnie do mojej biblioteczki, to czemu nie? Sama jednak chyba nie będę jej szukać...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo gratuluję współpracy :-) Przyznam, że już dawno nie czytałam dobrego felietonu i choćby z tego powodu chętnie zapoznałabym się z tym tomikiem. Jak zwykle masz dobrą rękę do wartościowych książek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć zwłaszcza od Ciebie, serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Świetna recenzja, jak zwykle. Już chyba powinnam przestać się powtarzać :). Książeczkę od jakiegoś czasu mam w swoich obszernych planach czytelniczych. Z chęcią popłynę z małymi szczęśliwymi rybkami.

    P.S. Gratuluję nawiązanej współpracy i życzę, aby była owocna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ możesz się powtarzać;) A na serio - bardzo Ci dziękuję, myślę, że powinna Ci się podobać ta książeczka:)

      Usuń
  6. Ciekawie:) Dobrze jest przeczytać czasem coś inteligentnego, zabawnego i inspirującego jednocześnie a jako taką właśnie odbieram tę pozycję. Chętnie po nią sięgnę.
    No i oczywiście jestem pod wrażeniem oryginalnego wydania:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam jak ten tomik był "na fali". :) Jakoś umknął mojej szerszej uwadze. Dobrze, że o nim przypominasz. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. piękna rzecz...kiedy tylko znajdę chwilkę, spróbuję upolować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie tak, jak piszesz. Podbiegłam kiedyś do "Rybek..." i to był niewypał. Teraz delektuję się małymi "rybkami":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też masz niezłą puentę, doceniam:)

      Usuń
  10. Czytałam i tez się zachwycałam ta książką na sowim blogu:) I nawet anegdotki przepisałam i zamieściłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam odnaleźć, ale to niełatwa sprawa:)

      Usuń
    2. Rozumiem, też miewam problemy ze znalezieniem czegoś na czyichś blogach:) Wklejam ci zatem linka:)

      http://beata-szczurwantykwariacie.blogspot.com/2012/02/skad-pan-wie-ze-rybki-sa-szczesliwe.html

      Uwielbiam anegdotkę o Kiplingu z tej książeczki!:)

      Usuń
    3. Dziękuję Ci za pomoc, w życiu bym nie znalazła:) Ja miałabym problemy z wybraniem najlepszej anegdotki...

      Usuń
  11. Narobiłaś mi ochoty na intelektualną przygodę. ;) Zapamiętam ten zbiór. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję raz jeszcze podjęcia współpracy! Drzewo Babel udostępnia wprost przepięknie wydane, interesujące pozycje. Jest to zasługa znakomitego grafika, Michała Batorego, którego plakaty mimowolnie przyciągają wzrok. Od długiego czasu poluję na monografię jego prac - "Grafika emocjonalna", która zdaje się być obietnicą wizualnej uczty. Książka Simona Leysa zapowiada się równie interesująco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to taka pozycja, która jest jak sądzę najlepszą wizytówką wydawnictwa, także z chęcią poznałabym ją bliżej.

      Usuń
  13. Okładka książki jest wyjątkowa i rzuca się w oczy, a recenzja zachęca do czytania. Również gratuluję współpracy. :)

    Proszę, nie odbierz tego jako spam, ale zachęcam wraz z innymi blogowiczami do zabawyhttp://skrzatowisko.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html ja wybrałam Twój blog, żeby był jeszcze bardziej znany. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na dobre felietony zawsze mam ochotę, dlatego nie odmówię sobie przyjemności przeczytania tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach, autor jest sinologiem! Bardzo podoba mi się ten fakt :) Ogólnie rzadko (jeśli nie w ogóle...) czytuję zbiory felietonów, ale po "Szczęście małych rybek" mogę sięgnąć, tym bardziej, że czytałam wiele pozytywnych recenzji na jej temat.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej ojej! Ta książeczka wygląda cudnie! a i treść niebanalna :) muszę ją dorwać :) gratuluję współpracy!

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajne wydanie.:D
    Gratuluję współpracy i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wydaje mi się, że ostatnio brak mi jakiegoś wyzwania czytelniczego. O zgrozo! Właśnie teraz doszłam do wniosku, że od 2 miesięcy nie przeczytałam niczego naprawdę wartościowego... Czas to zmienić! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo zbiorek jest refleksyjny, a gdzie trzeba zabawny:)

      Usuń
  19. Wydaje się być wartościowa, więc postaram się poświęcić jej trochę czasu. W ogóle świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć, pozdrawiam:)

      Usuń
  20. Jak zobaczyłam, że recenzujesz właśnie tę książkę to ucieszyłam się, bo też ją czytałam to będę mogła się wypowiedzieć ;) A potem uświadomiłam sobie, że pamiętam jedynie, iż był to zbiór felietonów, który zrobił na mnie dobre wrażenie i nic ponadto. I teraz pytanie czy to źle świadczy o mojej pamięci czy o tej książce? Przed chwilą sprawdziłam na portalu LC, jakie cytaty z niej wypisałam i na szczęście trochę mi się rozjaśniło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że i z Twoją pamięcią jak i z książką jest wszystko ok. Zbiorek jest tak naładowany anegdotkami i znaczeniami, że zakodowanie tego chyba jest niemożliwością...aczkolwiek wiem, że z pewnością do niego wrócę za jakiś czas...więc chyba najważniejsze, że zachowałaś dobre wrażenie:)

      Usuń
  21. Jak masz ochotę to zapraszam do zabawy http://bibliotekamelanii.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-liebster-blog-award-cz-2.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow, brzmi jak coś dla mnie. Zdecydowanie mam ochotę i lubię czytać felietony, zwłaszcza jeśli są błyskotliwe i ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię czytać felietony, nawet jeśli autor porusza mało interesujący mnie temat. Po prostu lubię ten gatunek wypowiadania się:) Ostatnio nawet czytałam mały zbiór felietonów S. Chutnik na temat rodzicielstwa. Uśmiałam się do łez:)
    Twoja rzetelna recenzja zachęciła mnie do tej lektury. Zapisuję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za podrzucenie tytułu, nie słyszałam i rozglądnę się:) serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. ...bo pewnie chodzi o tytuł "Mama ma zawsze rację"

      Usuń
  24. Oj będę gnębić kierowniczkę w pracy, żeby kupić to piękne wydanie do bibliotek :) Piękna recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo:) Myślę, że nie będzie to w najmniejszym stopniu ryzykowne przedsięwzięcie - pomimo, że książka wydana została stosunkowo niedawno, z pewnością wejdzie do kanonu dobrej literatury, a jej treść raczej się nie zdewaluuje.

      Usuń
  25. Bardzo ciekawa pozycja. Zwłaszcza, że Francja, jeśli chodzi o literackie wykształcenie, stoi - zdaje się - bardzo wysoko - zatem śmiało można uważać, że zawarte we francuskojęzycznym czasopiśmie felietony są godne uwagi. Ponadto, same felietony czyta się rewelacyjnie ze względu na ich lekkość, a jednocześnie naładowanie wartościową treścią :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Gratuluję współpracy :) A co do książki, to nie przepadam za felietonami, więc raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Książkę kupiłam czas jakiś temu, więc czeka. Porwał mnie tytuł, fantastyczny :-)

    OdpowiedzUsuń