czwartek, 27 września 2012

Jordania (1)

Cieszę się bardzo, że moje zdjęcia Wam się spodobały. Oczywiście z przyjemnością podzielę się z Wami moimi wrażeniami:)
Najpierw - złamiemy pewien stereotyp. Wydarzenia ostatnich lat (a zwłaszcza ostatniego roku) spowodowały, że z niepokojem myśli się o podróży na Bliski Wschód. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że inaczej mają się sprawy w Jordanii. Jest to najbezpieczniejszy do podróżowania kraj w tym rejonie, a wpływ na to ma kilka czynników: przyjazne stosunki z sąsiadami, stabilna sytuacja gospodarcza i zadowolenie mieszkańców z władzy. Pełna nazwa państwa to: Jordańskie Królestwo Haszymidzkie, więc jest to  arabska monarchia konstytucyjna z królem na czele, który cieszy się miłością swych poddanych. Wszędzie wiszą zdjęcia króla lub królewskiej rodziny - zwłaszcza ozdoby dworu - pięknej królowej Ranii. I bynajmniej portrety te nie wiszą na zasadzie zdjec Lenina czy koreańskich przywódców - jordańczycy są ze swych władców dumni autentycznie.
Do Jordanii mieliśmy dotrzec bezpośrednio z Egiptu - przeprawą promową, ale ponieważ armator (monopolista) strzelił focha - już na początku podróży dowiedzieliśmy się, że musimy jechać okrężną drogą - przez Izrael. W sumie do przejazdu był tylko kawałek terytorium tego kraju, dosłownie 15 minut, ale przejście graniczne...(kto przeszedł, ten wie) - nigdy go nie zapomnę. To przeżycie jedyne w swoim rodzaju i niezapomniana przygoda. Ta napięta atmosfera, celnicy przekopujący nasze bagaże... Wspomnę tylko jeden epizod: oto oryginalnie zakręcony soczek - pomarańczowy - jeździ na taśmie przez granicznego "rentgena" tam i z powrotem, we wszystkich pozycjach: na prosto, na leżąco i na korku. Celnik oskarżycielskim tonem pyta przez głośnik - Czyja to własność?  Podchodzi wystraszona młoda dziewczyna, celnik prowadzi ją na bok i przychodzi następny gościu z wielką strzykawką, pobierają próbkę wysoce podejrzanego soczku pomarańczowego - do analizy. Wystarczy, że dodam iż przepuszczono nas dopiero, gdy uzyskano wyniki. Potem jeszcze tylko przeszliśmy na piechotę ok. 350 metrowy pas ziemi niczyjej mając po bokach zasieki, a z tyłu wycelowane karabiny w plecy...i już czekał na nas izraelski autokar...

Wróćmy jednak do celu wyprawy. Jordania jest krajem fantastycznych i urozmaiconych scenerii krajobrazowych. Najpierw trafiliśmy do Aqaby - jedynego jordańskiego portu. Kraj ten uzyskał dostęp do morza na mocy porozumienia i wymiany z Arabią Saudyjską - Arabia oddała Aqabę, Jordania - kawałek swojej pustyni, która okazało się później bogata jest w złoża ropy...Jordania jak się okazało, słono zapłaciła za swój jedyny port...Naszą pierwszą wyprawą była wycieczka w głąb pustyni Wadi Rum, obszar wpisany na listę UNESCO, jedno z najpiękniejszych miejsc na Bliskim Wschodzie. Zdjęcia prezentowałam już w poprzednim poście. Jest to fragment Pustyni Arabskiej o obszarze ok 720 km kw. z przecudnymi wydmami mieniącego się różnymi odcieniami czerwieni, pomarańczu i żółci piasku i skalnymi ostańcami. Wadi Rum oferuje wiele atrakcji: noc pod rozgwieżdżonym niebem w obozowisku Beduinów; wędrówki piesze, konne, na wielbłądach lub samochodami terenowymi. Jest to także doskonałe miejsce do wspinaczek skałkowych.  W zacienionych szczelinach skalnych znaleźć można inskrypcje i naskalne rysunki Nabatejczyków i innych koczowniczych plemion arabskich. W Wadi Rum jest wiele miejsc nazwanych na cześć T.E. Lawrenca (skały, studnia Lawrencea itp.). Ta postac znana nam głównie z filmu "Lawrence z Arabii" jest uznana za bohatera narodowego. Nawiasem mówiąc - reżyser David Lean kręcił na pustyni        Wadi Rum szereg scen do tego filmu... Film powstawał w miejscach autentycznych wydarzeń.



Zdjęcia przedstawiają krajobrazy Wadi Rum.
Zdjęcie 2 - rodzina królewska panująca w Jordanii, król Abdullah,
królowa Rania i ich dzieci - to jedno z wielu zdjęć i plakatów, które
zobaczyć można na ulicach i sklepach.
zdjęcie 3 - Siedem Filarów Mądrości - skała nawiązująca nazwą
do książki T.E. Lawrencea, na podstawie której nakręcono film
"Lawrence z Arabii"; jednocześnie jest to pierwszy punkt programu
podczas zwiedzania Wadi Rum.

wtorek, 25 września 2012

Powrót do rzeczywistości:)

Witam serdecznie po przerwie. Widzę, że sporo tu się działo i mam ogromne zaległości, ale obiecuję Was odwiedzić w najbliższym czasie:)

Wklejam kilka moich nowych zdobyczy (nie martwcie się, tylko parę, żeby Was nie zanudzić), zanim powrócę do mojej największej pasji - do książek.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających serdecznie:)
Ola







Trzy pierwsze zdjęcia przedstawiają Wadi Rum w Jordanii, czwarte zdjęcie - starożytne miasto Jerash, ostatnie - Petra.