poniedziałek, 18 marca 2013

"Bohiń", Konwicki Tadeusz


Bohiń – dawna gmina wiejska w województwie nowogródzkim, obecnie  Białoruś. Podupadły dworek, na północ od Niemna, parę lat po powstaniu styczniowym. Bohaterowie: Helena i jej ojciec, gospodarujący w podupadłym dworku. Ludzie sobie najbliżsi, a jednocześnie  dalecy,  każdy pogrążony we własnej żałobie. Schyłek lata i schyłek pewnej epoki...

Wileńszczyzna… znajome z literatury motywy i klimaty…Wspomnienia wielkich i tragicznych wydarzeń jeszcze żywe...Groby powstańców nie zdążyły zarosnąć chwastami, a łzy kobiet nie całkiem obeschły… Za parę lat znowu przetoczy się tędy nawałnica dziejów…ziemia już ją przeczuwa.

Konwicki użyczył sobie motywu, jak się okazuje bardzo mu bliskiego i wykorzystał, by przedstawić sylwetkę swej babki – Heleny Konwickiej. A może stało się zupełnie odwrotnie. Pod pretekstem ukazania domniemanych losów babki, pokazał czar ziemi utraconej…W każdym razie Helena stała się symbolem losów kobiet Wileńszczyzny - osieroconych, owdowiałych, przeżywających śmierć ukochanego mężczyzny, uwikłanego w tragiczne wydarzenia. Pisarz tworząc swoją baśń – nie baśń, oddaje hołd tym wszystkim tajemniczym, zapomnianym w mroku dziejów, zagubionym na krańcu świata, przeżywającym codzienne troski, namiętności, tragedie i zwątpienia  kobietom.

W powieści odnajdujemy liczne tropy, wiodące do znanych motywów literackich. Czyż Korsakow to nie symbol wszystkich „zdrajców”, zaprzedanych szlachciców polskich, przysłużonych carowi,  którzy nie radząc sobie z sumieniem naprzykrzają się sąsiadom i chcą wkraść w ich łaski? Czyż stary furman, ludowy filozof, to nie archetyp wiernego sługi, przepełnionego mądrością ludową i pełnego zabobonów? Czy Plater to nie echo Różyca? Czy ksiądz Siemaszko zesłany do Bujwidz za swą działalność  to nie nawiązanie do księdza Robaka? A sąsiedzki najazd Korsakowa to nie symbol najazdu Moskali z polskiej epopei?

Dla mnie „Bohiń” to … sen. Sen pisarza o jego babce, a może nawet sen samej Heleny Konwickiej…a skoro to nocny majak, to powieścią rządzą pewne prawidła. Nie może dziwić postać małego Piłsudskiego, który pojawił się na leśnej drodze; nie może dziwić syn najsławniejszego poety rosyjskiego – Puszkina w gościnie u Heleny; a stary sługa może osiągnąć matuzalemowy wiek, czemu nie?

„Bohiń” to też historia mezaliansu, tragicznego uczucia. Opowieść o mężczyźnie, który przez  świat wiózł swą miłość dla ukochanej.  Opowieść o kobiecie, której wymyka się czas…

Sennie toczy się historia, niespiesznie. Jak przejażdżka rozklekotaną bryczką, z trudem brnącą w piachu polnej drogi, to znów przyspiesza i zakręca, jak nurt Wilii, rzeki w majątku pięknej Heleny… Powieść napisana eleganckim językiem, a jej atutem jest wachlarz emocji, które targają bohaterami, które przetaczają się jak nawałnica, skrzą jak wisząca ciągle w powietrzu obietnica burzy…

Powieść Konwickiego to jednak też baśń. Opowieść o utraconych,  niemal mitycznych,  ważnych dla naszego narodu ziemiach, które autor w ślad za wielkimi literatami opiewa. To wzruszająca podróż w mroki dziejów, w którą dajemy się porwać, a którą autor nagle drastycznie przerywa…

„- I co dalej?
- Nic. Koniec. Ostatnia kropka. Potem już tylko okładka.”

38 komentarzy:

  1. "Bohiń" jest nieco zapomnianą książką Konwickiego - szkoda. Mnie sie ten baśniowy klimat wileńszczyzny spodobał. Było w nim coś nierealnego, tak jak piszesz - to jakby sen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś nierealnego...masz rację, ale jeśli się zastanowić, to wymowa utworu(to co dotyczy relacji damsko-męskich) jest bardziej realna niż sielanka z Nad Niemnem...

      Usuń
  2. Olu, z ogromnym wzruszeniem przeczytałam Twoją recenzję. To jest cudowna, niesłusznie zapomniana powieść. Tak bardzo się cieszę, że ją przeczytałaś i tak pięknie przekazałaś swoje wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję...też uważam, że szkoda, żeby książka popadła w zapomnienie...

      Usuń
  3. Według krytyki to jedna z najlepszych książek Konwickiego, więc kiedyś też muszę się na nią skusić. Póki co przede mną jeszcze "Kalendarz i klepsydra" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już sobie też zaplanowałam tę lekturę:)

      Usuń
  4. To jedna z książek, które stoją na mojej półce od zawsze i jakoś się nie mogą doczekać swojej kolejki. Do tej pory czytałam chyba tylko "Sennik współczesny" i nie powiem, żeby mi się nie podobał, ale też mnie nie zachwycił. Ale Twoja recenzja brzmi bardzo zachęcająco, więc może się wreszcie przełamię: wspomnieniowo-baśniowe klimaty to coś, co bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie dobrze, że wspominasz o tym autorze, bo właśnie byłam dziś w bibliotece i widziałam na półkach jego twórczość, jednak nie byłam przekonana czy to dla mnie i nie wiedziałam od jakiego dzieła zacząć. No a Twój tekst jak zwykle super. Fajne porównanie do jazdy rozklekotaną bryczką, czyli wnioskuje, że można się tym dziełem absolutnie delektować, tytuł notuje i może następnym razem się zmierzę :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bryczka, którą jeździ bohaterka, więc czytelnik odbywa razem z nią podróże po polnych drogach. Książkę polecam:)

      Usuń
  6. Jest w Konwickim coś , co lubię. Pisarz zamyka w słowach melancholię i jakiś smutek, za czymś ulotnym i już utraconym. Nikt już dziś tak nie pisze niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie opisałaś swoje wrażenia z powyższej lektury. Lubię czytać taka a'la baśniowe historie. "Bohiń" ma w sobie coś intrygującego, dlatego jak nadarzy się okazja, to postaram się przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Bohiń" oraz "Kalendarz i klepsydra" są już w drodze do mnie, jako efekt niedzielnego buszowania po internetowych antykwariatach. I teraz to już podwójnie się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tytuł, teraz "Kalendarz i klepsydra" też jest w drodze do mnie;)

      Usuń
  9. Nie czytałam jak dotąd żadnej książki Tadeusza Konwickiego, ale "Bohiń" wygląda intrygująco, tak baśniowo. Sprawdzę, czy jest w mojej bibliotece.
    Jak zwykle świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję się zachęcona. Muszę dorwać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygrzebałaś jedną z książek, za które chciałam się wziąć dawno temu, ale oczywiście nie wyszło. Tego autora czytałam tylko jedną książkę, a teraz ciągnie mnie do nowości i z nadrabiania nici. =/

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyszła mi do głowy taka myśl, że dzięki Tobie nieco zapomniane książki dostają nowe, drugie życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. To duży komplement i nie do końca na niego zasługuję...bardzo Ci dziękuję:) To książka, która "pozostaje w czytelniku" na zawsze, więc tak do końca nie może być zapomniana...

      Usuń
  13. Książka ta jest mi bardzo bliska, gdyż moja rodzina pochodzi w Wilna. Mam ją w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie, że jest niemal rodzinną pamiątką...

      Usuń
  14. Tadeusza Konwickiego znam z filmu "Lawa", który szalenie mi się podobał. Nawet nie wiedziałam, że pisał książki. Dziękuję za uświadomienie!
    Bardzo lubię takie książki, dlatego z chęcią ją przeczytam. Ma w sobie jakiś pierwiastek niesamowitości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że "Bohiń" to też świetny materiał na film. "Lawy" niestety nie znam, rozglądnę się...

      Usuń
  15. Z Twojej recenzji patrzy na ciekawą i ambitną lekturę. Gdybym miał więcej czasu, pewnie od razu bym jej poszukał, a tak tylko pozostaje zapamiętać, że gdyby się trafiła, nie należy omijać :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam wzajemnie:) W żadnym wypadku - nie omijać!

      Usuń
  16. Konwickiego czytałam tylko "Małą apokalipsę", która okazała się książką nie w moim guście. Po przeczytaniu Twojej recenzji czuję się bardzo, bardzo zachęcona! Gdybym miała "Bohiń" na półce, zaczęłabym czytać od razu, a tak muszę poczekać do sobotniej wizyty w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zainspirowałam:)

      Usuń
  17. Pięknie napisałaś tę recenzję... Piękne słowa, piękny styl...

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze byłem pod ogromnym wrażeniem Konwickiego :) Dobrze, że się do niego wraca :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze powiedziawszy, że książka nie jest dla mnie. Jednak sama recenzja bardzo zachęca. ;)

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  20. "Bohiń"przeczytałam po raz pierwszy gdy miałam trzydzieści lat, jak jej bohaterka.Odtąd rokrocznie, gdy zaczyna się wiosna i można usiąść rankiem z kawą na balkonie, wracam do jej drobiazgowych opisów dawnego świata.Ostatnio coraz krócej ją przeglądam,bo znam nieomal na pamięć,ale to swoisty rytuał. Synowie odmierzają nim początek wiosny.Obecnie mam pięćdziesiąt sześć lat...
    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  21. To bardzo piękna historia:) Dziękuję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. potwornie smutna książka, poruszająca w zwięzły sposób cały wachlarz problemów. od osobistych przeżyć Heleny do kwestii politycznych. niesamowite i dające do myślenia. i ten oniryzm wszechobecny, baśniowość a jednocześnie jakby bardzo schematyczna historia. może się w niej odnaleźć także współczesny człowiek bo życie się tak na prawdę nie zmieniło. tak jak i wtedy uważamy że świat się zaraz skończy. mnóstwo ludzi ma depresję, myślę, ze Helena ją miała. jedną z niewielu różnic jest społeczeństwo, które już nie jest tak rozwarstwione i problem mezaliansu praktycznie nie istnieje. dla mnie nie Bohiń to bardziej nowela niż powieść. chodzi o jednowątkowość bo kompozycję ma wprawdzie raczej otwartą ale nad bohaterką ciąży wciąż fatum. od pierwszych stron wiadomo, że stanie się coś niedobrego i że happyendu nie będzie.
    przepraszam za tak bezładną wiązkę przemyśleń

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak dla mnie, to nie jest bezładne. Widzę, że przeżyłaś lekturę. Cieszę się, że wpadłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, ja wszystko tak przeżywam;)
      nie wiem za to czy dobrze interpretuję tą książkę
      gdzie można jakąś uczoną interpretację znaleźć?

      Usuń
  24. Naukową interpretację znajdziesz chyba w jakimś podręczniku i to starszym. Ale zaglądnij do BiblioNetki i inne portale, może poznasz parę ciekawych interpretacji:)

    OdpowiedzUsuń