poniedziałek, 4 marca 2013

Dzieła zebrane t. I, Ireneusz Iredyński


W 2009 roku ukazał się zbiorek utworów Ireneusza Iredyńskiego: Dzieła zebrane tom I. Słowo: dzieła, dające obietnicę czegoś wyjątkowego, a zarazem docenionego, w zestawieniu z nazwiskiem, które nie wywołało we mnie najmniejszych skojarzeń, wzbudziło we mnie spore zaciekawienie, a chwilę potem konsternację.

Czy twórca o niezwykle bogatym dorobku artystycznym może ot tak, po prostu zniknąć z życia publicznego, a jego utwory ze spisu lektur? Czy aura skandalu zwykle nie wpływa zasadniczo na  popularność artysty? Co się przyczyniło do tego, że artysta, który był poetą, dramaturgiem, pisarzem, scenarzystą, autorem piosenek, twórcą słuchowisk radiowych; z drugiej strony zaś przyczepioną miał etykietkę: awanturnika, outsidera, skandalisty, nihilisty, alkoholika, brutala, gwałciciela, a dodatkowo w PRL-u: wroga ustroju i partii – został nagle otoczony zmową milczenia i po latach - zapomniany?

Warszawska Firma Wydawnicza opracowała i wydała na nowo utwory Iredyńskiego. Dzieła zebrane opatrzyła znakomitym wstępem i posłowiem. Można uznać, że wydawca  miał na celu nie tylko wznowienie dzieł, ale też rozprawienie się ze stereotypowym i w dużej mierze przekłamanym obrazem artysty, zrehabilitowanie go i przywrócenie należnego miejsca w gronie polskich twórców.

Tom pierwszy obejmuje trzy mikropowieści. Jakiegokolwiek klucza użyto przy ich wyborze, zrobiono to w sposób zasługujący na uznanie. Pierwsza - intryguje (oto słynne opowiadanie, które rozwścieczyło Gomułkę!). Druga - zaskakuje misterną budową, fabułą i przewrotnym finałem. Trzecia - nie pozwala się oderwać, aż do ostatniej strony, a zachwycony czytelnik nie może się zdecydować czy utwór jest powieścią,  scenariuszem, słuchowiskiem radiowym czy sztuką teatralną…

Dzień oszusta to opowiadanie przedstawiające dzień z życia manipulanta; człowieka, który nie może obejść się bez wyrachowanych gierek. Utwór spięty jest klamrą. Rozpoczyna się i kończy w ten sam sposób. Bohater czy - antybohater leży na kanapie, obserwując widok z okna. Nie podejmuje żadnych działań, nie podnosi rozsypanych papierosów. Nie wysila się, by wyjaśnić dziewczynie dlaczego nie zmieni znienawidzonego lokum... Dzwonek do drzwi wytrąca go z letargu, bohater wyrusza w miasto, wchodzi w relacje z ludźmi, wpada na wódkę, uprawia jakiś pokątny handel. A nade wszystko z przypadkowo spotkanymi ludźmi prowadzi swoją chorą grę. Spotkałam się z opinią, że z trzech powieści zamieszczonych w tym tomie, dwie ostatnie tylko przedstawiają artystę. Nie zgadzam się z nią. Według mnie Dzień oszusta też przedstawia twórcę, tylko wyrażającego się w inny (pokrętny) sposób. Nasz bohater jest niezwykle inteligentny i oczytany, na poczekaniu wymyśla historyjki. Gdyby chciał, mógłby tak zarabiać na  życie… Jego mózg pracuje na pełnych obrotach, a energia twórcza zamiast skupiać się nad tworzeniem fikcji literackiej, koncentruje się na wcielaniu swoich wizji w życie. Kreowanie postaci Leszka, wciskanie przepłaconego towaru naiwnym nabywcom, wymyślanie bajeczek, wywoływanie oczekiwanego efektu i natychmiastowe jego deprecjonowanie, to niektóre przykłady  przedziwnego teatru jednego widza. Nasz bohater jest nieprzystosowany do życia w społeczeństwie. To nihilista i mitoman. Jego przypadek – to skrajny przykład introwertyzmu. Świadczy o tym chociażby zmienna narracja, która uzmysławia czytelnikowi, że bohater stale poddaje się autoanalizie. Ma ciągłą potrzebę przeprowadzania doświadczeń. Jedyne, co go naprawdę interesuje – to własne odczucia, na tym się skupia. Manipuluje ludźmi, by zobaczyć jakie to wrażenie zrobi na nim samym. Jeśli ludzie zaczynają być zbyt przewidywalni, traci zainteresowanie. Największym problemem bohatera, są jego zmiany nastroju (czytelnicy odczuwający empatię z bohaterami książek, poczują się prawdziwie zmęczeni). Jest tak dalece rozchwiany i niestabilny, że  nigdy nie jest w stanie przewidzieć jak zareaguje w danej chwili. Jego egzystencja, to ciągłe, męczące zmiany od ekscytacji po zniechęcenie…Dlatego denerwują go bliźni, którzy potrafią się czymś przez jakiś czas cieszyć, albo smucić. Mogą określić, uzmysłowić sobie swój stan, a zwłaszcza – trwać  w nim przez dłuższy czas. W gronie ludzi, którzy rozkoszują się słuchaniem muzyki – opowie od razu łgarstwo, które spowoduje, że poczują się podle. Wytrąci ich z tego niepojętego zadowolenia. Jeśli ktoś jest smutny, przeciwnie – robi coś miłego, ale gdy tylko widzi reakcje świadczące o odprężeniu, poczuciu ukojenia, natychmiast zadaje cios. Przez przypadek doprowadza do śmierci dziewczyny. Z pewnością tego nie chciał. To tylko kolejny eksperyment, ale świadczący, że jego zabawy wymykają się spod kontroli. Przejął się na swój sposób jej śmiercią. Co prawda ten stan trwał tylko dopóki jego myśli nie otrzymały nowego bodźca i nie pognały w zupełnie losowym kierunku. Po całym dniu pełnym udręki dla siebie i innych wraca do domu, kładzie się patrząc tępo w okno i ta czynność potrzebna jest mu dla ochłonięcia, utrzymania równowagi. Nigdy stąd się nie wyprowadzi. Znienawidzony pokój zapewnia mu zbawienną rutynę i chwilowe wyciszenie umysłu. Aż do następnego dzwonka…  

Ukryty w słońcu to przewrotne opowiadanie, które rozgrywa się w ciągu jednej tylko godziny. W tym czasie narrator czeka na swoją ukochaną. Ponieważ stoi bezczynnie, czas się dłuży, zaczyna obserwować  ulicę i przechodniów, a przypadkowe wydarzenia wywołują wspomnienia. Bohater podejmuje podróż wgłąb siebie, a jego narracja przypomina strumień świadomości. Poznajemy historię burzliwego związku z Joanną, a kto wie, może nawet i jego koniec? Utwór skonstruowany jest z różnych epizodów, pozornie niezwiązanych z fabułą, fragmentów retrospekcji, które idealnie wpisują się w opowiadaną historię i zaczynają tworzyć wielce niepokojącą całość  Czytelnik zaczyna się obawiać, że Joanna nie przyjdzie na spotkanie. Po chwili zaczyna się obawiać, że jednak przyjdzie…Dochodzi do wniosku, że jednak lepiej, żeby przyszła. Boże! Niech przyjdzie! Poddajemy analizie uczucie, które narrator żywi do kobiety, które jest kompilacją fascynacji, ale też strachem przed rozstaniem. W dodatku, w zasięgu wzroku ciągle kręci się trochę niepokojąca, mała, bezczelna dziewczynka z kredą, która rysuje na chodniku portret naszego bohatera i go ściera. Tworzy, to znów unicestwia…potęgując w czytelniku wrażenie niepewności…i już nie można być pewnym, czy dobrze odgadujemy sygnały i to coś się wydarzy, czy też wcale nie...

Okno to mikropowieść, która jak poprzednia - skupia się na relacjach między kobietą i mężczyzną, ale tutaj relacja ta jest pretekstem do pokazania konfrontacji osobowości, zderzenia ambicji z zupełnym jego brakiem... W opiniach, które spotkałam podkreśla się, że utwór przedstawia relacje niespełnionego pisarza i apodyktycznej kobiety. Nie mogę się zgodzić z takim określeniem głównego bohatera. Kim jest pisarz spełniony? Czy tylko taki, który otrzymał Bookera lub Nobla? Jest popularny i zarabia krocie na swoich książkach? A co z tymi literatami, którzy piszą do szuflady, tylko dla własnej satysfakcji, albo z tymi niedocenionymi za życia artystami, których dzieła odkryto po ich śmierci i okrzyknięto arcydziełami? Uważam, że Krzysztof, to pisarz spełniony. To idealista i perfekcjonista, ale w swoim świecie czuje się zrealizowany na swój sposób. Po poradę idzie dopiero, gdy poznaje Barbarę. Z całą pewnością zaś artysta nie spełnia oczekiwań i presji środowiska. Zachowuje zresztą stoicki spokój i w obliczu ataku pijanego natręta, w zasadzie po dopuszczeniu się „zbrodni” przez kobietę – także. Pisze kolejne wersje swojego życiowego dzieła, pierwszą, drugą…ósmą, ale wciąż jest twórczy. Niemoc dopada go dopiero, gdy Barbara zawładnęła zupełnie jego życiem. Początkowo wydaje  się, że będzie ona wybawicielką pisarza, że przyczyni się, by wydał książkę („Jego się będzie nosić! Ja go będę nosić.”), ale z czasem dołączyła Krzysztofa do swoich luksusowych trofeów. Stał się gosposią, sekretarką i kierowcą swojej wybranej. Zrealizował wizję idealnego partnera, spełnił wszystkie oczekiwania kosztem utraty możliwości pisania. Ale cały czas świadomy jest, że ma zapewnioną drogę odwrotu, a gdzieś tam w jego wnętrzu tli się jeszcze płomyk talentu…Tak odbieram scenę, gdy w kulminacyjnym momencie wpatruje się w ciemne okno, czekając aż ktoś zapali zapałkę. Okno jest symbolem jego zagubienia, a światełko na które czeka, jest tą iskrą Bożą, momentem gdy uświadamia sobie, że ma jeszcze talent. W chwili gdy Barbara reaguje na jego bierne czekanie histerią, pisarz uświadamia sobie, że kobieta nigdy nie zrozumie jego talentu…W ostatecznym rachunku, kiedy kobieta w desperacji niszczy swoją największą rywalkę – pisarz jednak wygrywa…

W opowiadaniach zawartych w pierwszej części Dzieł zebranych - wyraźnie można doszukać się wpływu egzystencjonalizmu. Postaci literackie przedstawione są w sposób realistyczny, bez upiększeń. Raczej ze skłonnością do pesymizmu, a nawet fatalizmu. Bohater Iredyńskiego to jednostka wyalienowana, niedopasowana, samotna. Realia PRL-u są jedynie tłem dla ukazania relacji międzyludzkich, dlatego historie są ponadczasowe. Do tego styl i język – najwyższej próby, mistrzowskie dialogi i sposób narracji idealnie oddający klimat utworu, a nawet indywidualność poszczególnych bohaterów. Z pewnością trzy, wybiórczo wybrane utwory spośród bogatej spuścizny, jaką pozostawił pisarz, to zbyt mało, by odnieść się do całego dorobku, ale to co sobą nowelki prezentują, pozwala uzmysłowić sobie, z jakiej miary artystą obcujemy. WFW zrobiła świetną robotę. Pozostaje tylko: czytać! Proza Iredyńskiego obroni się sama…Dla mnie to absolutne odkrycie i wydarzenie literackie.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

RECENZJĘ NAPISAŁAM DLA PORTALU:

                                                                                                                          

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU: WARSZAWSKA FIRMA WYDAWNICZA


39 komentarzy:

  1. Oluś FANTASTYCZNA RECENZJA. Gdyby nie ty nie zwróciłabym uwagi na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam i pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Artysta, który w swoich utworach zgłaszał całkowity brak zainteresowania rzeczywistością socjalistycznej ojczyzny, musiał być w PRL-u pisarzem wyklętym. Stanowił nawet większe niebezpieczeństwo niż krytycy przodującego ustroju, bo on go zwyczajnie ignorował, lekceważył, pokazywał, że są ważniejsze tematy niż zwycięski pochód komunizmu przez świat. Chwała nie tylko wydawcy, za przypomnienie tego autora, lecz także i Tobie, za to, że tę książkę dostrzegłaś i jak zwykle z pasją zanalizowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki temu, że artysta "ignorował" realia, dzisiaj jego utwory są całkowicie aktualne...

      Usuń
  3. Kolejna Twoja wspaniała recenzja bardzo interesującej książki o istnieniu, której pojęcia nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oslablam - takie cudo stoi sobie tak po prostu na polce w mojej bibliotece wojewodzkiej!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim szczerze zazdroszczę dobrze zaopatrzonej biblioteki:)

      Usuń
  5. Dzięki za polecenie wspaniałej lektury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę:) Cała przyjemność po mojej stronie:)

      Usuń
  6. Zastanowię się jeszcze, ponieważ na chwilę obecną czuje nieco przesyt antologiami, ale może kiedyś ponownie do nich wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do Twoich recenzji zawsze potrzebuję odrobiny spokoju, wyciszenia, żeby móc przeczytać je w pełnym skupieniu. Znowu sprawiasz, że tylko mogę żałować, że "Dzieł zebranych" Iredyńskiego nie mam pod ręką..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo Ci dziękuję za to skupienie...Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  8. Świetna recenzja i książka też zapowiada się ciekawie, choć jakoś się na nią nie napalam. Może kiedyś po nią sięgnę, jeśli się trafi. Pozdrawiam :)

    Ps. Twoja lista blogów... - nie wyświetla mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już powinno być lepiej:)

      Usuń
  9. Zdecydowanie książka warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wspaniała recenzja! o książce słyszałam już jakiś czas temu i nawet próbowałam ją zdobyć, ale oczywiście w bibliotece jej nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w bibliotece jest opcja "Zaproponuj książkę". Może u Was też jest coś takiego?

      Usuń
    2. Och, żeby u nas ktoś wpadł na coś tak genialnego...

      Usuń
  11. Ola... co Ty ze mną robisz... Spojrzałam na okładkę i pomyślałam że to nie dla mnie. Krótkie utwory nieszczególnie do mnie przemawiają, wolę długaśne wywody ;-) Ale recenzję czytam a z każdą chwilą nabieram coraz większej ochoty na książkę. Mój Boże, jeśli te utwory są choć w połowie tak dobre, jak Ty o nich piszesz to naprawdę warto po nie sięgnąć.
    No i po raz kolejny aż jęknęłam myśląc, że tak fantastycznych recenzji nigdy nie będę w stanie napisać.... Nieustannie podziwiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za dobre słowo;) Szczerze polecam, utwory są fantastyczne.

      Usuń
  12. Znowu czuję się zaintrygowana Twoją recenzją. A książkę jeżeli wpadnie mi w łapki, chętnie przeczytam.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że czasem Ty coś znajdziesz u mnie:)

      Usuń
  13. Cieszę się, że Iredyński przypadł Ci do gustu. Ja już marzę o tym, by przeczytać czwarty tom tej serii. ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. "awanturnika, outsidera, skandalisty, nihilisty, alkoholika, brutala, gwałciciela, a dodatkowo w PRL-u: wroga ustroju i partii" - i kogoś takiego przykrył mrok zapomnienia? Nigdy wcześniej o tym autorze nie słyszałam. Koniecznie muszę to zmienić. Uwielbiam taką tematykę i taki sposób konstruowania fabuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam wstrząśnięta. Po przeczytaniu pierwszego tomu naszła mnie refleksja, że naprawdę szkoda, że trzeba wykorzystywać tę otoczkę skandalu, żeby nakłonić kogoś do poznania jego prozy...

      Usuń
  15. nigdy o autorze nie słyszałam, ani z twarzy go nie kojarzę, ale ktoś z taką historia musi ciekawie pisać. Dzieła będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam autora, ale recenzja bardzo piękna i zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i - dziękuję:)

      Usuń
  17. Świetna recenzja ale ja mówię 'pass'. Na chwilę obecną nie mam ochoty na zbyt ciężką literaturę. Wręcz nie jestem chyba wstanie przez takową przebrnąć. Oto i dla mnie nadszedł czas na coś zdecydowanie lżejszego.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mam nadzieję, że z mojej recenzji nie wynika, że to literatura ciężkiego kalibru, bo to byłoby nieporozumienie...pozdrawiam.

      Usuń
  18. Olu, znowu wyszukałaś TAKĄ perełkę i w dodatku tak pięknie, z pasją napisałaś o twórczości Iredyńskiego, że aż mi wstyd, że nie miałam przyjemności z tym panem się "spotkać". Teraz mam dosyć dużo książek na już, ale jak tylko się z nimi uporam poszukam tej książki, bo ciekawość nie da mi spokoju:) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie nie dziwi, że nie spotkałaś...Na szczęście coś się powoli zmienia w tej sprawie. W recenzji u Malutkiej przeczytałam, że ona z kolei usłyszała o Iredyńskim na wykładach, więc świat literatury powoli się o niego upomina... Cieszę się, że recenzja Ci się podobała, lekturę gorąco polecam:)

      Usuń