piątek, 29 marca 2013

Jeśli bóg jest, Michalak Paweł




Przyznaję, być może niezbyt fortunną sobie lekturę na czas postu wybrałam...Książka profesora genetyki i genomiki w amerykańskim Instytucie Bioinformatyki (Virginia Tech, USA)  nie bardzo pomogła ani w  utwierdzeniu wiary, ani nie poruszyła nuty sceptycyzmu...

W GRUNCIE RZECZY TO LOGICZNE

Książka Pawła Michalaka, określana jako polska odpowiedź na "Boga urojonego" Richarda Dawkinsa, w rzeczywistości w dużym stopniu stanowi powielenie refleksji brytyjskiego uczonego. Dodać wypada, że wywody przeprowadzone są w lepszym stylu, bez irytującej megalomanii i bez przykładów pseudonaukowych eksperymentów, ale o ewentualnych rewelacjach chce się wielokrotnie powiedzieć: to już było! Książka uwzględnia specyfikę i kontekst polskiej religijności, ale w niewielkim zakresie, autor za to nie podkreśla obcesowo, że nauka religii wyrządza dzieciom krzywdę.

Michalak poddaje krytyce argumenty wysuwane przez teologów na poparcie tezy o istnieniu Boga. Owszem, podobne rozumowanie już dawno obaliło wiele mitów. Z pewnymi racjami musimy się zgodzić. Inteligentny chrześcijanin nie przyjmuje swojej wiary bezkrytycznie, zastanawia się, dlaczego opowieści biblijne są przerażające, a niektóre aspekty szeroko rozumianej współczesnej religii (brak tolerancji, ekstremizm, fanatyzm) budzą niesmak, a nawet grozę. W historii religii zdarzały się przekłamania, nieścisłości, a także oszustwa. Wiadomo, że liczne odkrycia naukowe, jak chociażby teoria ewolucji Darwina, długo nie były akceptowane przez Kościół. Każde nowe odkrycie przynosi lawinę pytań i lepiej, by nie zostały zamiecione pod dywan.
Jeśli się zastanowić, to wzorem autora można skrytykować każdy aspekt życia duchowego. Można wykpić ślepą wiarę, wątpić w prawdziwość objawień, stygmatów i relikwii rozrzuconych po kościołach całej Europy. Nie rozumiem jednak, dlaczego autor nie dostrzega istotnej różnicy między „Bogiem” a „wizerunkiem Boga”, bo przecież w książce ostro jest krytykowany obraz Boga wykreowany przez Biblię (księgi Starego Testamentu powstawały w XII-II w. p.n.e.), a dzisiaj nikt nie wierzy, że Bóg oczekuje swych wyznawców na tronie za pierwszą chmurką. Nie wydaje mi się także, że w każdym przypadku „wiara w Boga” i „religia” są pojęciami jednoznacznymi. Jeśli uznanie, że św. Paweł nawrócił się na skutek ataku epilepsji nie jest nonsensem, to na pewno poglądem wysoce dyskusyjnym. A każdego chrześcijanina ogarnie „święte” oburzenie, gdy przeczyta, że Jezus miał polityczne aspiracje i jego śmierć udaremniła plany przejęcia Jerozolimy z rąk Rzymian. Coś z naszego podwórka? Podobno ks. Popiełuszko nie zaznał spokoju po śmierci. Jego ciało zostało pokrojone w plasterki i rozesłane, gdyż takie było „zapotrzebowanie” parafii. Jeżeli jednak ta bulwersująca praktyka miała miejsce, to upadają wcześniejsze zarzuty o fałszywych relikwiach…
Wiara w dużym stopniu polega na zaufaniu, zaangażowaniu emocjonalnym. Brak zaufania wyklucza religijność, ale taki argument nie przekona ateisty. Zapewne, jak pisze Leszek Kołakowski – to błędne koło, bo rozwiązania i teorie, które proponują wierzący i sceptycy, nie sprowadzają się do wspólnego mianownika. Jeżeli dochodzimy do konsensusu, to tylko przyznając, że istniała jakaś pierwotna przyczyna powstania świata. Wierzący nazywają tę przyczynę Bogiem, Dawkins natomiast twierdzi, że takie rozumowanie jest ucieczką od odpowiedzialności za znalezienie prawdziwego wyjaśnienia. Religie dość już narobiły zła, pora, by wreszcie nauka zajęła należne jej miejsce – wtóruje mu Michalak.
Rozumowanie Dawkinsa i Michalaka jest tak logiczne i racjonalne, że nie można się powstrzymać, by nie przytoczyć słów ks. Józefa Tischnera: „Za ateizmem przemawia wiele argumentów. Więcej niż za religią. W gruncie rzeczy to logiczne, żeby być ateistą. Tak jak logiczne i rozumne jest to, żeby się nie zakochać… A przecież ludzie nie są w tym wypadku logiczni. Na szczęście”.

Recenzję napisałam dla: FA 03/2013
http://www.forumakademickie.pl/recenzje/w-gruncie-rzeczy-to-logiczne/

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/155389/jesli-bog-jest/opinia/10118077







                                                                                                   




25 komentarzy:

  1. Nareszcie ktoś potraktował wyrób „dawkinsopodobny” z rozsądkiem, bez zachwytów i padania na kolana. Nie wiem jak sama książka, ale recenzja na pewno jest dobrą lekturą na czas rachunku sumienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oluś jak zwykle fantastyczna recenzja, przeczytałam z prawdziwa przyjemnością nie ze względu na treść książki, ale na bardzo wysoki poziom recenzji:)
    Wesołych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie życzę Wesołych Świąt:)

      Usuń
  3. Mnie śmieszą te liczne, naukowe wielką gębą, nie wiadomo jak precyzyjnie racjonalne uzasadnienia na coś, co jest niewyrażalne, niedyskursywne, nie mieści się w naszej ludzkiej możliwości pojmowania. Mówienie o rzeczywistości Boskiej, o Tajemnicy dyskursem naukowym, przykładanie do niego naszych kategorii logicznych i poznawczych to w najlepszym razie - dla mnie - śmieszność, na którą patrzę z pobłażliwością, w razie najgorszym - absurd, który trochę mnie zasmuca.
    Bóg na szczęście sprytnie się ukrywa przed człowiekiem - i o to chodzi w wierze - o zaufanie.

    Długo można by pisać.
    Wojna trwa, zło atakuje, szuka punktu zaczepienia. Niestety dyskursem, który prezentujesz powyżej go nie uzyskają. Wiara - prawdziwa, ufna, wielka, głęboka - jest nieuchwytna.

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie śmieszą te "uzasadnienia". Książkę napisał profesor genetyki i genomiki, mądry człowiek, chętnie wysłuchałam co ma do powiedzenia. Tak jak wcześniej jego poprzednika. Tylko Dawkins niepotrzebnie w swojej książce zamieszczał przykłady deprecjonujące, to co chciał udowodnić. Np. dawał przykłady eksperymentów, kiedy modlono się o pewne grządki, a o inne nie i sprawdzano, gdzie lepiej rosną roślinki. Takie przykłady są dla mnie, jako inteligentnego czytelnika obraźliwe. Natomiast rozumowanie profesora Michalaka było przeprowadzone w sposób kulturalny i jako z takim można sobie podyskutować...

      Usuń
    2. Mądry, wykształcony, utytułowany - nie kwestionuję. Ale przykładanie tego wszystkiego do wymiaru religijnego jest niedorzeczne - ot, co mnie śmieszy (lub zasmuca, głęboko rani). Tego typu dyskurs nie obejmuje Boga, bo Boga objąć nie można - a tworzy - jak zauważasz - wizerunki pewne tylko: na przykład Boga na chmurce, rzucającego pioruny. Wizerunki, które zniekształcają wiarę. To to, o czym Kołakowski właśnie pisał, na którego i Ty się powołujesz: wiara i nauka to dwa różne języki, nieprzystawalne. Powiedziałabym nawet, że nauka także opiera się na wierze - wszak zakłada pewne tezy, zanim je udowodni.

      Usuń
  4. Nie chce mi się wierzyć, jak czytam twoje słowa, że ,,podobno ks. Popiełuszko nie zaznał spokoju po śmierci. Jego ciało zostało pokrojone w plasterki i rozesłane, gdyż takie było „zapotrzebowanie” parafii''. Szok! Mam nadzieję, że to nie jest prawda, bo jeśli tak to tylko oznacza jedno- że nie ma świętości dla niczego, ani dla nikogo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kult relikwii z jednej strony bywa przez niektórych duchownych krytykowany jako łączenie religii z zabobonem ale z drugiej strony na przykład w przypadku ks. Popiełuszki wiele kościołów bardzo ubiegało się, żeby dostać relikwie - mówiąc kolokwialnie - cokolwiek, do czego można by się modlić.

      Usuń
  5. Pełen szacun dla Ciebie za taką recenzję niełatwej przecież książki. Jestem pod wrażeniem. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Jak zwykle świetna recenzja :) a najlepsze podsumowanie ks. Tischnera :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podsumowanie - po prostu strzał w dziesiątkę! Wywody religijne dla mnie zawsze są ciekawe, szukanie drugiego dna, logicznych wyjaśnień, ciekawych powiązań. Ale zawsze trzeba na to patrzeć z dystansem i trzymać się tego w co tak naprawdę wierzymy. Ks. Tischner daje nam świetny środek przeciwbólowy na te wszystkie wątpliwości i takie podsumowania powinny znajdować się we wszystkich tego typu rozprawach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawsze świetna recenzja.
    Ja osobiście nie biorę się ani za książki tego typu, ani za typowo religijne. Nie opowiadam się, po żadnej stronie. Wiarę w katolickiego Boga utraciłam już dawno temu, lecz nie zamierzam udowadniać, że go nie ma, albo krytykować wierzących. Nie jestem przeciwko wierze, a przeciwko zakłamanej instytucji kościoła. Nie chcę generalizować, ale religie jakiekolwiek zwykle przynoszą więcej szkody, niż korzyści. Można by uniknąć połowy wojen, gdyby ludzie nie patrzyli na innych przez pryzmat tego, w co wierzą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę tę książkę koniecznie przeczytać. Interesują mnie wywody naukowców dotyczące potwierdzenia istnienie Boga. I dobrze, że takie książki powstają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zwrócić Twoją uwagę, że ta książka powstała w dokładnie przeciwnym celu...

      Usuń
  10. Uwielbiam Twoje recenzje, choć literatura nie dla mnie miałam dużo przyjemności podczas czytania tego, co napisałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło to słyszeć, dziękuję i pozdrawiam świątecznie:)

      Usuń
  11. Zdecydowanie nie moja bajka.

    Wesołych Świąt, Olu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wzajemnie, wesołych Świąt:)

      Usuń
  12. Interesująca recenzja. Jak zawsze.
    Wesołych Świąt!!

    OdpowiedzUsuń
  13. W zupełności zgadzam się ze słowami księdza Tischnera. Wiary nie powinno się tłumaczyć logicznymi argumentami, chodzi chyba raczej o to, by przez swoje zachowanie pokazywać, czym ona jest i jak na nas wpływa, co nam daje. Prawda jest taka, że kościół można krytykować z właściwie każdej strony i zawsze znajdą się tacy, którzy będą to robić, ale to ludzie go tworzą, a skoro tak, ciężko jest oczekiwać, by był idealny. Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że z tą logiką nie do końca wszystkie autorytety są za Pan brat. Racjonalnie nie da się ani dowieść istnienia Boga, ani jemu zaprzeczyć. Ateiści są więc po prostu wierzącymi odwrotnie.
      A tak w ogóle, to Wesołych Świąt :)

      Usuń
    2. Bardzo Wam dziękuję za Wasze głosy w dyskusji. Szanuję poglądy wierzących, ale też chcę wysłuchać ludzi z przeciwnego obozu, poznać argumenty. Stąd taka lektura. Oczywiście życzę i Wam: Wesołych Świąt:)

      Usuń
  14. Bardzo ciekawa recenzja. Z chęcią przeczytam, żeby wyrobiśc swoją opinię. ;)

    OdpowiedzUsuń