poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Iredyński, Dzieła zebrane - epizod drugi.



Kontynuując poznawanie prozy Ireneusza Iredyńskiego, sięgam po kolejny tom. Jest to starannie opracowany i wydany zbiór opowiadań,  poprzedzony wstępem i komentarzami literackimi. Stanowi wznowienie antologii opowiadań, wydanych w 1970 roku, pod nazwą Związki uczuciowe. Głosy krytyki zamieszczone we wstępie pochodzą sprzed niemal półwiecza i świadczą o sporym zainteresowaniu, jakie utwory wzbudziły w swoim czasie. W chwili ich premiery autor cieszył się  sporą popularnością, był uznanym, ale też kontrowersyjnym twórcą. Jego stosunek do sławy był, delikatnie mówiąc - specyficzny. Wygląda na to, że pisarz w tym samym stopniu był przewrażliwiony na swoim punkcie, co prowokujący i nonszalancki. 

Tom II składa się z opowiadań: Armelle, Fascynacja oraz Koniec i początek. Zgodnie z sugestią oryginalnego tytułu, tematem przewodnim utworów są relacje między kobietą i mężczyzną. Bohaterami Armelle i Fascynacji są ludzie młodzi, w dużym stopniu idealiści i romantycy. Fabuła dotyczy wkraczania w życie i dorosłość,  inicjacji uczuciowej, przy czym bohaterom przyjdzie zapłacić wysoką cenę za swoje doświadczenia. Koniec i początek, to króciutki szkic literacki, ukazujący poczucie frustracji i porażki jakie przyniosło dojrzałemu mężczyźnie jego małżeństwo. 

Armelle – najlepiej potraktować jako baśń o poszukiwaniu ideału, refleksje o tym, że pogoń za nim i konfrontacja z rzeczywistością łączy się z wysoką ceną i przynosi ból. Młody człowiek, świeżo po studiach, któremu do tej pory wszystko dosyć łatwo przychodziło, poznaje w pociągu dziewczynę, wcielenie jego ideałów. Wysiada za nią na nieznanej stacji i podąża przez las, w deszczu, coraz bardziej oczarowany. Nie wszystko potoczy się jednak tak jak sobie wymarzył… Nieco oszołomiony dostaje się na stację, ale postanawia wrócić i odnaleźć swój „ideał”, coś sobie udowodnić. Tak zaczyna się swoista odyseja, poszukiwanie i rozpytywanie mieszkańców, godziny wyczekiwania na stacji, wypatrywanie tej jedynej twarzy pośród tłumu, trwanie na posterunku wbrew przeszkodom i okolicznościom…wbrew rodzącej się wrogości bywalców dworca… Znowu łapię się na tym, że podoba mi się sposób narracji Iredyńskiego, który przypomina scenariusz (ba, „Armelle” to jest gotowy scenariusz, na jego podstawie powstał film). Przez taką konstrukcję, pisarz musi wydobyć głębię psychologiczną bohaterów z dialogów, a nie z rozbudowanych opisów. Bohater opowiadania to romantyk, z dużą ilością sentymentalizmu, naiwności, donkiszoterii nawet i postać ta byłaby nieznośna, gdyby nie interesujące rozmowy wplecione w tekst, z przypadkowo spotkanymi, innymi osobami tego dramatu (z Barbarą, z pijakami na dworcu, zwłaszcza z tłumaczką książek). Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby nie owe, błyskotliwe wymiany myśli, autor niebezpiecznie blisko otarłby się o …kicz. Myślę też, że to celowy zabieg pisarza. Pokazuje, że w momencie, kiedy w grę wchodzi uczucie, człowiek inteligentny i racjonalny staje się bezbronny. 

Fascynacja to historia rozczarowania nieco innego rodzaju. W drugim opowiadaniu nie ma śladu sentymentalizmu, a utwór sporo zyskuje. Bohaterem jest Andrzej, młody człowiek, pochodzący z małej miejscowości, podejmujący studia w Akademii Sztuk Pięknych. Trafia pod skrzydła profesora, który okazuje się jego dawnym znajomym. Jan Kowalski, znany malarz – był przed laty opiekunem drużyny harcerskiej, idolem młodzieży i odegrał szczególną rolę w dramatycznych wydarzeniach, po czym - wyjechał. Jan rozpoznaje swego młodego przyjaciela i kontynuują przerwaną znajomość. Wprowadza Andrzeja w arkana sztuki i w środowisko artystów. Młody człowiek powoli odkrywa prawdziwą twarz mistrza i świat pozorów, w którym żyje. Uzmysławia sobie sens wydarzeń sprzed lat. Krok po kroku demaskuje obłudę jego przyjaźni, patriotyzmu, miłości …nawet sztuki. Zaledwie został dopuszczony do świata uwielbianego przyjaciela, a już zostaje postawiony przed koniecznością ponownego rozstania, tym razem prawdopodobnie na zawsze. Czy mistrz zdążył odcisnąć piętno na swym podopiecznym? Dodatkowym zabiegiem i smaczkiem w  utworze jest wprowadzenie postaci pisarza – jak można domniemywać,  sylwetki samego Iredyńskiego.

Koniec i początek to monolog wewnętrzny mężczyzny, który w oparach alkoholu, w nieco zaskakujący dla czytelnika sposób, doprowadza do rozstania z żoną. Główny bohater to mężczyzna w średnim wieku, który po pierwszym nieudanym małżeństwie, wiąże się z dużo młodszą, atrakcyjną kobietą. Małżeństwo przypomina idyllę. Wydawać by się mogło, że ziściły się wszystkie marzenia. Małżonkowie rozumieją się bez słów, porozumiewają szyfrem rozumianym tylko przez zakochanych. I tylko to chwilowe zmieszanie na wspomnienie pewnego znajomego… Mąż próbuje wielkodusznie zbagatelizować incydent, ale w pewnym momencie, czym zaskoczył nawet chyba sam siebie, dochodzi do wniosku, że nie może tak żyć…

Świat Iredyńskiego – to świat cynizmu. Jego bohaterowie łakną ideałów, ale te w konfrontacji z życiem - sięgają bruku. W rezultacie są zdezorientowani i bezradni. Opuszczeni i samotni. Przegrani. Dlaczego taki typ bohatera zajmował pisarza? „Myślę, że bohater literacki to projekcja wyobraźni pisarza, to jego sny, rozterki, jego wiedza, jego dialektyka, no i oczywiście – jego podświadomość  Mnie interesują skrajności, w nich odnajdują się najbardziej wyraziście tendencje naszych lat. Na naszych oczach dzieje się umieranie pewnego świata, nasza przyszłość jest zakryta. Moi bohaterowie są personifikacją niepokojów.” Jest to fragment wywiadu, którego autor udzielił Halinie Murza-Stankiewicz w roku 1972, który najlepiej oddaje intencje niniejszej antologii. Pierwszy tom Dzieł zebranych Iredyńskiego mnie zachwycił. Czy w drugi jest równie dobry? Przyznaję, że z równie wielką przyjemnością, dałam się porwać „filmowej” narracji i zapadającym w pamięć dialogom.


Recenzję napisałam dla:


37 komentarzy:

  1. Świetna recenzja, a po książkę na pewno sięgnę! Ostatnio brakuje mi takich lektur.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie piszesz...aż żałuję, że za opowiadaniami za bardzo nie przepadam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Iredyński by się żachnął: to nie opowiadania, to mikropowieści;)

      Usuń
  3. Bardzo lubię opowiadania! Ciekawa i zachęcająca recenzja, z chęcią sięgnę po książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie te opowiadania są dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielka szkoda, że o Iredyńskim tak mało się mówi przy okazji omawiania literatury tamtego okresu. Miejmy nadzieję, że młode pokolenia dzięki takim wznowieniom napotkają na swej drodze jego prozę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że mogłybyśmy założyć dwuosobowy fanklub:)

      Usuń
  6. Ostatnio zdecydowanie bardziej wolę dłuższą prozę, ale jak znów zapragnę powrócić do antologii, to będę miała powyższą pozycje na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Napaliłam się jak łysy na grzebień, a w bibliotece niet. =/
    Jak nie przepadam za opowiadaniami, tak akurat te wydają mi się szalenie ciekawe. Zwłaszcza dwa pierwsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre;) Niestety, moja biblioteka też się nie wysila... Dobry wybór, dwa pierwsze są najlepsze:)

      Usuń
    2. Strasznie nie lubię tego uczucia, ale co zrobić, w końcu biblioteka wszystkiego mieć nie może, a akurat nie wydaje mi się, żeby tabuny czytelników pytały o te książkę. =/

      Usuń
    3. Biblioteki mają teraz całkiem niezłe możliwości finansowania zakupu książek. U nas jest permanentna akcja "Zaproponuj książkę" i jeszcze się nie zdarzyło, by nie kupili czegoś, co chciałem poczytać :) Pewnie ktoś się u Ciebie po prostu leni :)

      Usuń
    4. Andrew, obsyp kwiatami swoją bibliotekę:) Zazdroszczę...

      Usuń
    5. Doceniam ją jak mogę i chwalę przy każdej okazji :)

      Usuń
  8. Wygląda na to, że Iredyński powinien być dzisiaj lekturą obowiązkową. Bo kto z teraźniejszych literatów potrafi tak pisać o rozczarowaniu, o klęsce pozorów, o rozwianych złudzeniach, by najważniejsze w jego prozie były nie frustracje, ale ideały, których bohaterom nie udało się osiągnąć? Olu, podziwiam Twoją przenikliwość, dzięki której potrafisz tak dobrze oddać psychologię postaci czytanych utworów. Czuję się przekonany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja zdecydowanie wprowadziłabym do szkół. Literatura polska bez Iredyńskiego? Nie wyobrażam dziś już sobie...

      Usuń
  9. Ksiazka zupełnie nie w moim stylu, zreszta sama nie wiem, bo nic nigdy takiego nie cyztałam, ale to tylko wzbudza moja ciekawosc. Chetnie sie z ta pozycja zapoznam.
    Obserwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie cieszy, czasem lektura może sprawić niespodziankę:)

      Usuń
  10. Fascynuje mnie temat konfrontacji ideałów z prozą życia. Zapiszę ten zbiorek jako warty przeczytania, kiedyś w wolnym czasie. Jednostkowych spojrzeń zebrałem już dosyć, teraz bardziej poszukuję uogólnień. I trafiłem na niesamowite - jestem w trakcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzisz coś bliżej? Bo to chyba nie - Efekt Lucyfera?

      Usuń
    2. Dokładnie to :) Widziałaś na moim blogu :)

      Usuń
    3. Oczywiście;) skoro znalazłeś coś niesamowitego, musiałam sprawdzić:) Ciekawe skojarzenie od Iredyńskiego do Lucyfera...

      Usuń
  11. Czy ja się przypadkiem nie powtarzam? Cóż... Tak czy inaczej jak zawsze czuję się zachęcona Twoją recenzją:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie krępuj się...mnie się nie znudzi;) pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  12. O panu Iredyńskim czytałem sporo dobrego. Recenzowana pozycja wydaje się naprawdę warta kupienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupienia czy przeczytania? ;)

      Usuń
    2. Kupna i lektury :)

      Nie mam w zwyczaju kolekcjonować na swoich półkach pozycji, których nigdy nie przeczytam :)

      Usuń
    3. :) Tak tylko zagadałem, bo znam i takich, którzy na tym pierwszym poprzestają :)

      Usuń
  13. Jeszcze nie miałam okazji czytać pierwszego tomu, a ty już kolejną część zachwalasz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria mnie naprawdę wciągnęła:)

      Usuń
  14. Kilka dzieł tego pisarza mam w planach. Ogromnie mnie on intryguje!

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka raczej nie dla mnie. : ]

    OdpowiedzUsuń
  16. uuu! ambitnie, ambitnie! popieram ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tomik akurat nie jest specjalnie ambitny, jak mi się wydaje...

      Usuń