piątek, 19 kwietnia 2013

"Kto zabił Jezusa?", Paweł Lisicki


"Mało kto zdaje sobie sprawę, że spór o to, kim byli sprawcy śmierci Jezusa z Nazaretu, wciąż trwa, a nawet, można powiedzie, nigdy nie był tak żywy jak obecnie. Dzieje się tak zapewnie dlatego, że pozornie tylko zdaje się to być debata o przeszłości. Tak naprawdę można sądzic, że historia stała się poręcznym instrumentem walki z antysemityzmem."*

Paweł Lisicki – obecnie redaktor naczelny tygodnika „Do rzeczy” (wcześniej pełnił tę funkcję w dzienniku „Rzeczpospolita” i „Uważam Rze”), to dziennikarz i publicysta, a także pisarz, krytyk literacki, tłumacz i twórca dramatów. Zadebiutował zbiorem esejów „Nie-ludzki Bóg”. W roku 1998 za książkę „ Doskonałość i nędza” otrzymał nagrodę im. Andrzeja Kijowskiego, którą wyróżnia się utwory śmiało i niekonwencjonalnie poruszające problematykę społeczną i kultywują piękno słowa.
 
Twórczość Lisickiego oscyluje wokół tematów teologicznych, filozoficznych i literackich, dotyka kwestii wiary współczesnego człowieka. Taki charakter ma najnowsza książka: „Kto zabił Jezusa. Prawda i interpretacje”, która powstała w odpowiedzi na niepokojący autora nurt współczesnej myśli. Jego zdaniem fakt, że dzieje Europy potoczyły się niezwykle dramatycznie, nie może usprawiedliwiać popadania w skrajności. Nie powinno się każdego dialogu i dyskusji, dotyczącej nawet szeroko pojętej historii – rozpatrywać pod kątem stosunku stron do Holocaustu i uparcie dopatrywać się antysemityzmu. Mamy do czynienia ze zjawiskiem, gdy współczesne wydarzenia zaczęły rzutować na interpretację tekstów starożytnych. Badacze próbują zmieniać kontekst wydarzeń historycznych, byle tylko wymowa tych pism stała się dzisiaj poprawna politycznie.

Zdaniem aurora - kuriozalnie wygląda dziś interpretacja Ewangelii wchodzących w skład Nowego Testamentu. Tradycyjnie egzegeci nie mieli problemu z rozpatrywaniem winy Żydów (konkretnej grupy, nie całego narodu) w kontekście śmierci Jezusa. Coraz częściej jednak teoretycy starają się doszukać bezpośrednich przyczyn pewnego ciągu zdarzeń, który zaowocował utworzeniem obozów koncentracyjnych – w początkach chrześcijaństwa, w Ewangelii zaś doszukują się źródeł wrogości i uprzedzeń wobec Żydów. Ewangeliści, którzy byli Żydami to praojcowie antysemityzmu? Nadszedł czas – podkreśla Lisicki, żeby głośno i wyraźnie przypomnieć wszystkim,  że tragiczne wydarzenia, do jakich doszło podczas wojny, mają swe źródło w ideologii niemieckiego nazizmu. Najwyższa też pora na obalenie mitów narosłych wokół postaci, działalności i śmierci Jezusa. Udział Żydów w tych wydarzeniach jest nie do zakwestionowania, nowoczesne wymysły są próbą naginania faktów. Lisicki dedykuje książkę wszystkim badaczom i interpretatorom tekstów religijnych, którzy świadomie (bądź nie) próbują manipulować prawdą historyczną.

Lektura wymaga skupienia, autor stale powołuje się na opinie badaczy, przy czym profesjonalnie w każdej sytuacji przedstawia poglądy bliskie własnym przemyśleniom oraz opinie oponentów. Dopiero po naszkicowaniu pełnego obrazu i kontekstu dokonuje logicznego wywodu. Punktem wyjścia rozmyślań jest zdanie: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze” skandowane przez tłum po śmierci Jezusa, które przytoczył św. Mateusz i które klasycznie interpretowane było, jako przyznanie się do czynu. Tym samym Lisicki wdał się w polemikę ze słowami papieża Benedykta XVI, który w swym dziele „Jezus z Nazaretu” (uznanego przez profesora Zbigniewa Stawrowskiego za najważniejsze dzieło cywilizacyjne naszego stulecia) „uwolnił” Żydów od tej odpowiedzialności, zmieniając interpretację słów klątwy. Papież jest zdania, że należy je rozumieć jako chęć pojednania i wskazuje, że Żydzi przyznają, iż potrzebują oczyszczającej mocy miłości, jaką przyniesie krew Jezusa, a nie boją się konsekwencji swoich działań. Lisicki nie jest przekonany do tej argumentacji. Nie widzi nic złego w klasycznym odczytywaniu tej sceny. Twierdzi, że nie powinno się naginać faktów historycznych, należy mieć odwagę i nazywać rzeczy po imieniu. Nie po to, by podsycać antagonizmy, a po to -  by sytuację uzdrowić, wyjaśnić niejasności dotyczące fundamentalnych spraw. 

Nowy Testament składa się z Ewangelii, których autorami są: św. Marek, Mateusz, Łukasz i Jan. Nie są to bezpośredni świadkowie śmierci Jezusa, dlatego często podważa się ich relacje dotyczące Męki Pańskiej. Lisicki dokonuje analizy i rozpatruje stopień prawdopodobieństwa zawarty w tych tekstach. Powoli i drobiazgowo analizuje każdy fakt, każdy niemal rekwizyt Pasji oraz osoby biorące udział w dramacie. Zadaje pytania i analizuje. Czy Sanhedryn wydał wyrok czy tylko działał jako konsylium, które miało przygotować akt oskarżenia, który przekazał namiestnikowi? Czy obecni byli sędziowie w pełnym składzie? Czy Piłat teatralnym gestem obmycia rąk zdjął z siebie odpowiedzialność? Czy Jezus był Zelotą? Dlaczego dokonał ataku w świątyni, skoro wiedział, że skończy się to aresztowaniem? Czy Jezus poniósł śmierć za herezję, czy za podburzanie ludu przeciwko imperium rzymskiemu? Dlaczego powieszony został na krzyżu, a nie zgodnie z prawem żydowskim nie był ukamienowany? Czy tłum ponosi odpowiedzialność, czy został zręcznie zmanipulowany? Dlaczego pod krzyżem stali rzymscy żołnierze? Dlaczego już starożytni Żydzi przyznawali się do ukrzyżowania Jezusa, twierdząc, że został stracony zgodnie z prawem?

Książka napisana jest niezwykle drobiazgowo, uderza jednak jej przejrzystość i przystępność. Dzięki plastycznym opisom przenosimy się niemal w czasie i uczestniczymy w „śledztwie w sprawie śledztwa”. Autor nie ogranicza się do poszlak, szuka twardych dowodów. Czy znalazłam w tych rozważaniach coś dla siebie? Nie jestem antysemitką ani nie trzeba mnie przekonywać, że Żydzi (konkretna grupa, nie naród) przyczynili się do śmierci Jezusa. Już z listów św. Pawła, który był bezpośrednim świadkiem wszystkich wydarzeń – wynika, iż 20 lat po śmierci Jezusa, sprawa ich zaangażowania nie była sprawą kwestionowaną. Książka Pawła Lisickiego pozwoliła mi zrozumieć kilka spraw. Pojęłam różnice między judaizmem, a nagle wyłaniającym się, rywalizującym  kultem. Stało się dla mnie jasne dlaczego swoim atakiem na kupców w świątyni Jezus obraził kapłanów. Zrozumiałam Saduceuszy, których Jezus rozgniewał, a także jaką „herezją” wydawać się musiały jego słowa, gdy obiecywał obcowanie z Bogiem bezpośrednio przez własną osobę. Pojęłam wreszcie dlaczego kazania Jezusa brzmiały w uszach kapłanów rewolucyjnie i dlaczego stał się dla nich „groźny”. Wielokrotnie książka skłania do refleksji. Stała się dla mnie niezapomnianą lekcją religii i historii.

* cytat z książki: "Kto zabił Jezusa. Prawda i interpretacje", P. Lisicki, str. 17

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości: Wydawnictwa "M". Serdecznie dziękuję.


Recenzja opublikowana także na stronie:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/170943/kto-zabil-jezusa/opinia/11310981


26 komentarzy:

  1. Bardzo cenię sobie Lisieckiego, mam na półce jego "Przerwę w pracy". Nie wiedziałam jednak, że oscyluje wokół tematów teologicznych i pisze książki. Z pewnością pozycja jest godna uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytałam sobie o "Przerwie w pracy", wcześniej nie słyszałam. Ciekawa jestem jaka będzie Twoja opinia...Poszukam tej książki.

      Usuń
  2. Czytałam tę rozprawę i polecam ją osobom, które znają dość dobrze historię ukrzyżowania Jezusa i cały kontekst historyczny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepadam za takimi kontrowersyjnymi lekturami, więc i tej sobie nie odpuszczę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że to będzie kontrowersyjna książka, ale gdy przeczytałam, stwierdziłam, że autor to nie: kontrowersja, tylko: zdrowy rozsądek.

      Usuń
  4. Czytałam, niezwykła książka, zdecydowanie godna uwagi!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka niestety raczej nie dla mnie, ale może jeżeli wpadnie mi w ręce to przeczytam. : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesująca pozycja, szczególnie w dzisiejszych czasach może mieć faktycznie wiele do przekazania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Problem nie interesuje mnie az tak, zeby na ten temat czytac cala ksiazke, ale Twoja recenzje przeczytalam z fascynacja i przyjemnoscia :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dla mnie zawsze najwyższa nagroda:) pozdrawiam

      Usuń
  8. Tytuł chwytliwy, choć ja niespecjalnie miałabym ochotę na jej przeczytanie. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie nie chodziło o chwytliwy tytuł!

      Usuń
  9. Możliwe, że kiedyś zajrzę do tej książki. Z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tę książkę czytałam przez trzy dni, a kiedy tylko odrywałam się od niej na dłużej, traciłam wątek :) Tak jak napisałaś - książka wymaga skupienia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta pozycja akurat chyba mnie do siebie nie woła.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lisicki pokazał, że proroctwa Orwella zawarte w powieści „Rok 1984” nie dotyczyły tylko komunizmu w wariancie stalinowskim. Zakusy do pisania historii na nowo, na potrzeby narodów, państw, wyznań, grup interesów, ożywają na naszych oczach. Dziękuję, Olu, że zechciałaś to dostrzec i dać temu wyraz w Swojej recenzji. Znakomity tekst. Jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka bardzo w moim klimacie :) polecam Ci Olu książki prof. Świderkówny, ja czytałam je z otwartą buzią :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję, mam już dwie, traktujące o starożytności. Ostatnio jednak zauważyłam, że są także jej rozprawy o Biblii. Polecasz jakiś tytuł konkretnie? Zastanawiam się nad książką: "Sekrety Biblii"...

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ja na półce, ale musi przyjść na nią czas.)

    OdpowiedzUsuń
  16. Do tej pory czytałam powieści Lisickiego i artykuły filozoficzne oraz traktujące o religii, natomiast książki na ten temat jeszcze nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przyznaję - dla mnie autor stanowi dopiero odkrycie. Ale chętnie poznam więcej:)

      Usuń
  17. Mam mieszane uczucia odnosnie tej ksiazki. Skoro podwazamy wersje ewangelistow, jako osob ktore nie byly bezposrednimi swiadkami, dlaczego powinnam wierzyc Lisickiemu? Czy mam dostateczna wiedze by w jego wersji dostrzec niescislosci czy nawet manipulacje?

    Troche inny przyklad, rozne wersje wydarzen odnosnie WTC czy Smolenska. Ile tez wysuwano, ile osob sie wypowiedzialo, w tym osob z dosc znaczacymi tytulami. Komu wierzyc, kto ma racje, dlaczego akurat on a nie ktos inny.... Czy otrzymuje wszystkie dostepne informacje, czy moze cos celowo jest przemilczane, bo to teoriii nie pasuje....

    Nie wiem czy bylabym w stanie zaufac autorowi na tyle, by cokolwiek zmienic w moich pogladach. Moglabym przeczytac z ciekawosci, jednak nie wiem czy bym sie na to porwala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego podważamy wersje ewangelistów? Nie byli bezpośrednimi świadkami, ale byli uczniami bezpośrednich świadków. Zresztą Lisicki broni ich wersji lepiej ode mnie.

      Wiadomo, jeśli jest jakieś zdarzenie, to każdy inaczej interpretuje, ale jeśli jest jakaś ilość dowodów i ktoś potrafi wyciągnąć logiczne wnioski, potrafi to "udowodnić", to jego wersja staje się najbardziej prawdopodobna.

      Lisicki nie przekonuje nikogo do "wiary". Nie o tym ta książka. Autor przekonuje, że coś co było niegdyś historycznie udowodnione i nie było kwestionowane - dziś jest podważane.

      Usuń
  18. Dla mnie też ta książka była bardzo dobrą lekcją historii oraz ukazała mi w innym świetle przebieg procesu, jego wagi nie tylko w religii chrześcijańskiej, ale także oddziaływanie na ówczesną wspólnotę Żydów, którzy pragnęli się bronić.

    Antysemitką nie jestem, tak jak i Ty, więc w tym świetle książka nie poczyniła we mnie jakieś zmiany, jednakże ciesze się, że autor próbuje dotrzeć do ogółu, aby niektórym zdjąć klapki z oczu;)

    OdpowiedzUsuń