niedziela, 7 kwietnia 2013

Mój PEN Club, Władysław Bartoszewski


PEN Club to międzynarodowe stowarzyszenie, założone w Londynie w 1921 roku, mające na celu promowanie przyjaźni i współpracy między pisarzami. PEN w języku angielskim oznacza: „pióro” (to skrót od słów: Poets, Essayists i Nowelists - poeci, eseiści i noweliści, zgrabnie skojarzony z atrybutem pisarza). Literatura, zdaniem założycieli, jest instrumentem szeroko pojętej współpracy, wykraczającej daleko poza promowanie książek, a jej zadaniem jest walka z cenzurą, z antagonizmami rasowymi, klasowymi i społecznymi.
Po wojnie, oddziały PEN Clubu rozwijały się prężnie w krajach zachodnich, natomiast w bloku wschodnim sytuacja wyglądała odmiennie. Co prawda w roku 1975 - trzydzieści trzy państwa (w tym Związek Radziecki i Polska) podpisały w Helsinkach porozumienie, gwarantujące swoim obywatelom poszanowanie praw i podstawowych wolności, ale był to - w przypadku władz komunistycznych - pusty gest. Rząd polski rozumiał kierowanie państwem jako obowiązek drobiazgowego ingerowania we wszystkie sprawy, zwłaszcza w „odpowiednie” kierowanie rozwojem kultury. Decydował kto może być twórcą i o czym ma pisać, stosując różne narzędzia (cenzura, odmowa wydania paszportu, zakaz publikowania, podsłuch, rewizje, rekwirowanie rękopisów, książek, rzeczy osobistych, aresztowanie). W tych warunkach twórcy i literaci w Polsce (od czasów Bartoszewskiego także - krytycy, eseiści, humaniści, socjologowie - przedstawiciele kultury szeroko pojętej) chętnie przyłączali się do PEN Clubu, który jako organizacja międzynarodowa, niepodlegająca całkowicie rządowi, dawała pewne poczucie wolności. To oznaczało też przynależność do niezależnej organizacji, kontakty z twórcami zachodnimi (choć w ograniczonym zakresie) oraz pomoc - w razie kłopotów. Jan Parandowski, Paweł Jasienica, Antoni Słonimski, Czesław Miłosz… to tylko kilka nazwisk z bardzo długiej listy osób, które działały w polskim PEN Clubie, albo sporo mu zawdzięczały.
Mój PEN Club – to wywiad z profesorem Władysławem Bartoszewskim, którego burzliwe życie na wiele lat splotło się z losami stowarzyszenia i któremu przez wiele lat przewodniczył, a od kilku lat  piastuje funkcję prezesa honorowego. Profesora Bartoszewskiego nie trzeba przedstawiać, to człowiek-instytucja i znaczący autorytet. Rozmowa dotyczy działalności PEN Clubu w latach 1946–82. Profesor snuje opowieść o ważnych wydarzeniach i osobach, które miały dla stowarzyszenia znaczenie, gęsto wplatając prywatne opinie i anegdoty. Dzięki jego niezawodnej pamięci poznajemy imponującą galerię osobistości, które poświęciły wiele dla PEN Clubu i przyczyniły się do rozwoju polskiej kultury. Profesor sprawnie żongluje nazwiskami, pamięta imiona żon, mężów i dzieci oraz wie (co napełnia szczerym podziwem), jak potoczyły się ich losy.
Wszyscy wiedzą, że Władysław Bartoszewski  to urodzony gawędziarz z dużym poczuciem humoru. Dzięki jego nieodpartemu urokowi, swobodzie i swadzie - rozmowa, wypełniona szczelnie datami, nazwiskami i wydarzeniami, ani przez chwilę nie przypomina „suchej” kroniki. To fascynująca opowieść,  z której wyłania się panorama niespokojnych czasów, z uwzględnieniem warunków i lokalnych „absurdów”, ale przede wszystkim z obrazem determinacji polskiej inteligencji, w dążeniu do utworzenia niepodległej, demokratycznej Polski. Naprawdę doceniam fakt, że profesor Bartoszewski zechciał podzielić się doświadczeniami swego życia, pracy i pasji.  Jestem przekonana, że książka stanie się niezapomnianą lekcją historii i tolerancji.

Recenzję napisałam dla:




28 komentarzy:

  1. Nie tylko cenię, ale po prostu uwielbiam profesora Bartoszewskiego. Szanuję go nie tylko za wiedzę, ale i za to, że jest wspaniałym, prawym człowiekiem.
    Bardzo ucieszyłam się widząc te ksiązkę w zapowiedziach i okropnie zazdroszczę Ci, że już ją przeczytałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pięknie wydana książka, cieszę się, że ją posiadam w zbiorach, z pewnością jeszcze nie raz wrócę:)

      Usuń
  2. do Bartoszewskiego żywię ogromną sympatię. miałam okazję porozmawiać z nim na Targach Książki dwa lata temu i jest to nie tylko człowiek ogormnej wiedzy, ale i otwartości do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerzę zazdroszczę spotkania z profesorem:)

      Usuń
  3. Bardzo interesująca propozycja, bo sam bohater szczególny.

    OdpowiedzUsuń
  4. O moim szacunku do W. Bartoszewskiego chyba w ogole nie musze nic pisac, rozumie sie samo przez sie. O PENie nigdy nie slyszalam, tym bardziej interesuje mnie ta pozycja. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam, to świetna książka na wielu płaszczyznach:)

      Usuń
  5. Interesująca publikacja, ale nie czuje się na siłach, aby się z nią zmierzyć. Ostatnio poszukuje czegoś zdecydowanie lżejszego tematycznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się zachęcona! Kolejny już raz. Jesteś niemożliwa:D:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bartoszewski to osobowość, której się tak po prostu nie zapomina. Ale muszę przyznać, że jedynym źródłem informacji o tym niezwykłym człowieku jest telewizja, dlatego z chęcią sięgnęłabym po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O - on całkiem sporo napisał. Jest w czym wybierać.

      Usuń
    2. O, potwierdzam. Zamierzam teraz przeczytać "Wywiad rzekę", a lektura PEN Clubu otwarła mi oczy na całe mnóstwo ciekawych tytułów:)

      Usuń
  8. Bardzo lubię i cenię Bartoszewskiego. Nawet bardziej jako człowieka niż jako osobę medialną czy polityka. Jeśli napotkam tę książkę w bibliotece, to nie omieszkam zabrać do domu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niedawno dostałam inny wywiad z panem Bartoszewskim, też w formie książki. Tę zapisuję sobie na listę, poczytam najpierw to, co mam. uwielbiam tego człowieka i jego gawędzierstwo, o bystrym umyśle i świetnej pamięci do spraw i nazwisk to już nawet nie wspomnę (a jednak :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadnę zatem do Ciebie na recenzję z innego wywiadu, jestem pod głębokim wrażeniem tego co przeczytałam i mam wiele sympatii do profesora:)

      Usuń
    2. ja mam to, tyle, że analogową - http://www.publio.pl/wywiad-rzeka-wladyslaw-bartoszewski,p53502.html
      Jak mówisz, że tam dużo rekomendacji lekturowych, to tym bardziej będę szukać.

      Usuń
    3. Zdradź mi jeszcze, gdzie to kupiłaś? Ostatnio gdzieś? Bo tego nigdzie nie ma online.

      Usuń
    4. Może spróbuj tu, u źródła:
      http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/190504/moj-pen-club.html
      Ja przyznaję, otrzymałam w prezencie, ale premiera była dopiero co, w sprzedaży jest od 4 kwietnia. Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Bardzo cenię wiedzę i inteligencję profesora Bartoszewskiego, ale jego zaangażowanie polityczne jest dla mnie nie do przyjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż, w zasadzie jestem skłonna podpisać się pod tym, co napisała malutka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka nie dotyczy w żadnym względzie współczesnej polityki. Przedstawiony jest PEN Club i to, czego profesor dokonał dla pisarzy, kultury polskiej i samej Polski od czasów powojennych do "solidarnościowych"...Dla mnie to kawał poznanej historii Polski i nieocenione zasługi profesora, a przy tym ciekawa lektura. Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Niesamowita postać. Trudno nie podziwiać tego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię profesora Bartoszewskiego, ale (trochę wstyd przyznać) nie czytałam dotąd żadnej jego książki czy też wywiadu z nim w takiej formie.

    OdpowiedzUsuń
  14. ujmę to "współcześnie".. Bartoszewski wymiata ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam Władysława Bartoszewskiego, przeczytam na pewno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tylko Bartoszewski, to kawał świetnie opowiedzianej historii Polski. Polecam:)

      Usuń
  16. to usiała być fascynująca lektura :) szanuję Bartoszewskiego i choć mam co do niego różne wątpliwości, to przyznaję, że faktycznie ma talent do opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie należy się niczego obawiać w tej lekturze, tu nie będzie roztrząsania wątpliwości, to kawał ciekawej historii Polski, w dodatku dobrze zaprezentowany...

    OdpowiedzUsuń