środa, 3 kwietnia 2013

Śmierć pięknych saren, Ota Pavel


Złamany, nieszczęśliwy człowiek, cierpiący na zaburzenia psychiczne, ze skłonnościami do depresji, przebywając w zakładzie leczniczym i wykorzystując przymusowe odosobnienie, wyruszył w bardzo osobistą podróż, sięgającą źródeł swego dzieciństwa. Jego wspomnienia skrystalizowały się w formie kilku książek, które prawdopodobnie traktował jako formę terapii i panaceum na objawy choroby, na  wszechogarniające przygnębienie…Książki, podszyte niezwykłą wrażliwością,  niezwykłym blaskiem, jakąś pozytywną energią, zdobyły serca czytelników i na trwałe weszły do kanonu literatury pięknej.

Śmierć pięknych saren to świat widziany oczami dziecka, wspomnienia z tego cudownego okresu, kiedy wszystko jest proste, kiedy ufa się dorosłym, a tajemnice świata odkrywa się w najprawdziwszym, radosnym zdumieniu, ojcowie zaś są prawdziwymi bohaterami. Na nieszczęście, Ota Pavel wcześnie zetknął się z okrucieństwami wojny, więc w pewnym momencie w ten idylliczny, trochę baśniowy świat wkraczają jak zgrzyt i dysonans motywy brutalne, z Niemcami, obozem koncentracyjnym i głodem.

Ota Pavel to bystry i niezwykle wrażliwy obserwator. Jego książka to apoteoza piękna natury, a jednocześnie wspaniały portret ojca, którego tak czule, po dziecięcemu - przez cały czas nazywa tatusiem. „Tatuś” to komiwojażer, najlepszy pracownik szwedzkiej firmy Elektrolux. Sprzedaje odkurzacze i lodówki. Jest niewykształcony, ale posiada charyzmę i niezwykły talent obcowania i wpływania na ludzi. Kiedy zaczyna zachwalać produkty, zaczyna działać jakaś magia. Potrafi tak omotać rozmówcę, że ten mu się już nie oprze…Tatuś potrafi sprzedać odkurzacz rolnikowi we wsi, której się jeszcze nie śniła elektryfikacja… Czasem tatuś zarabia krocie…Niestety, ma też skłonności do szastania pieniędzmi i do robienia prawdziwie fatalnych interesów życia…Tatuś to miejscowy Don Juan,  posiadający szczerozłote serce, ale podatne na niewieście uroki. Ma też pasję, która czasem zupełnie odbiera mu rozum i sprawia, że zapomina o Bożym świecie – łowienie ryb. Tą pasją zaraził swojego syna…Kiedy wybucha wojna, Tatuś traci pracę i ukochany staw, ale wtedy ujawnia się jego kolejna cecha, o którą go nikt wcześniej nie podejrzewał: niesłychany hart ducha. Tatuś dokonuje brawurowych i szaleńczych czynów, by ratować swą rodzinę.

Czytając książkę, mamy świadomość  że Ota Pavel nie skupia się na wojnie, wręcz umniejsza jej znaczenie. Nie próbuje nikogo oskarżać, użalać się ani rozpamiętywać... Nie eksponuje dramatyzmu, raczej go bagatelizuje i banalizuje przez śmiech. Czasem jest to śmiech przez łzy. W tej książce uchwycony został pewien słynny rys narodowy Czechów, ich unikanie patosu i skłonność do śmiechu, a nawet kpiarstwa. O tej książce Mariusz Szczygieł pisze, że to najlepszy antydepresant. Myślę, że wiem, co miał na myśli. Czy książka pomogła samemu pisarzowi? Ufam, że tak, że odegnała destrukcyjne myśli … chociaż jako polska czytelniczka, posiadająca zgoła inny rys narodowy - nie mogę nie zauważyć  fatalizmu w życiorysie pisarza…To niezwykle tragiczne, że przedwczesna śmierć była mu jednak pisana – pisarz zmarł na zawał serca w wieku 43 lat…

41 komentarzy:

  1. Jak widać, Pavel był istotnie typowym Czechem, a że jego książkę dobrze skomentował Szczygieł, to znak, że należy ją przeczytać. Takie książki są potrzebne, by uzmysłowić nam, że za granicą te same kwestie są rozpatrywane z zupełnie innego poziomu i z zupełnie innym skutkiem, by nie powiedzieć - to co u nas brzmieć by miało patetycznie i żałobnie, gdzie indziej to samo można by zbyć wzruszeniem ramion, wszak Czesi mają do siebie to, że są dość zdystansowani i dlatego o czymś tak trudnym, jak obecność dziecka w epoce wojny potrafią pisać zgoła inaczej, niż np. my. I o to chyba chodzi, by ujrzeć dwa prawie przeciwstawne stanowiska w stosunku do tej samej rzeczy. Kocham Czechów i, choć ta książka czeka na mnie, wiem, że wreszcie kiedyś się doczeka. Pozdrawiam Cię Olu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim przekonałam się, że warto sięgnąć po czeską literaturę, bo bez niej nie możemy powiedzieć, że znamy europejską literaturę. A nasz narodowy pesymizm i ich niechęć do patosu - tak skrajne postawy - świetnie się uzupełniają:)

      Usuń
  2. Tej książki jeszcze nie znam, ale swoją piękną recenzją bardzo mnie zachęciłaś do jej przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, i jeszcze dodam, że nie wszyscy czescy pisarze piszą z humorem. Taki na przykład Ladislav Fuks (co ciekawe, także cierpiący z powodu dolegliwości psychicznych) pisał bardzo ponure książki.

      Usuń
    2. Nie znam twórczości pana Fuksa, ale poszperałam i widzę, że grzechem byłoby nie poznać. Przewertowałam życiorys, nie dziwię się, że mało w jego prozie humoru...Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Cześki dystans do świata wybitnie mi się podoba, dlatego nie pogardzę tą książką, tym bardziej, że jak reklamuje ją Mariusz Szczygieł, jest ona świetnym antydepresantem :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To także książka o świecie, którego już nie ma. Pavel odtwarza go z pamięci, podobnie jak Konwicki w „Bohini”, o której pisałaś wcześniej. Książka o cudzie natury i pięknie świata powstała po traumie hitleryzmu, a za panowania bolszewickiego koszmaru. Nie chce się w to wierzyć podczas lektury. Znakomita recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisałaś, ale choć książka jest interesująca, wiem, że nie "przemówi" do mnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Czescy pisarze to moja specjalność :) ze względu na wykształcenie. Bardzo dobrze wspominam tę książkę i często do niej wracam. Choć nie robię tego w przypadku innych ważnych i mądrych książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też do niej wrócę, z pewnością nie raz...

      Usuń
  7. Wspaniała recenzja książki, o której nigdy wcześniej nie słyszałem. Choć nazwisko Pavela gdzieś tam mi kiedyś przemknęło. Pewnie nigdy bym się nie zainteresował, gdyby nie Twoja opinia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się zatem i gorąco polecam lekturę:) Pozdrawiam

      Usuń
  8. Czytałam i wspominam "Śmierć pięknych saren" bardzo pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Duzo dobrego slyszalam o tej ksiazce, totez skusilam sie i ja zdobylam. Jakze sie ciesze, bo wnioskuje z Twojej slow, ze bede mogla sie w niej wrecz zatracic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie warto mieć tę książeczkę na półce, żeby w każdej chwili do niej wrócić:)

      Usuń
  10. Pięknie zachęciłaś do książki, a poza tym to wydanie mi się dobrze kojarzy.)

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoją recenzję czytałam z prawdziwą przyjemnością. Mam nadzieję, ze książka będzie równie dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, ale gdzie mojej recenzji do samej książki!

      Usuń
  12. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale bardzo chciałabym ją przeczytać. Fatalizm losu pisarza często czyni jego twórczość jeszcze bardziej popularną. Ciekawe, czy i tak jest w przypadku tego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś zapewne w tym jest, że pociąga nas ta otoczka, fascynuje czyjś dramat. Ale w tym przypadku, książka nie potrzebuje tej reklamy, to tylko splot nieszczęśliwych okoliczności. Obroniłaby się i bez tego. Polecam gorąco...

      Usuń
  13. Czytałam tę książkę już w czasie, gdy pisałam bloga i choć zrobiła na mnie duże wrażenie jakoś nie mogłam się zebrać, żeby o niej napisać. Cieszę się, że Ty to zrobiłaś tak pięknie i nastrojowo, oddając atmosferę tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś już to czytał i potwierdza urok powieści, pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Antydepresant? Już to powinno mnie zachęcić do lektury;) Poza tym, sama historia mnie zainteresowała. Jestem też ciekawa języka, stylu, jakim posługuje się Ota Pavel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest antydepresant, ale specyficzny. Skłania do przemyślenia tego i owego. Zaczynamy właściwie wstydzić się tego, czym się przejmujemy. Ta książka uzdrawia...Język i styl najlepszego gatunku:)

      Usuń
  15. Czesi bardzo mnie ciekawią a i do samej książki też nieźle zachęciłaś. Ciekaw jestem, czy też mi przypadnie do smaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam Cię za słowo i czekam na opinię:)

      Usuń
  16. Kiedyś zaczytywałam się bardzo namiętnie w czeskiej literaturze i oglądałam mnóstwo czeskich filmów. "Śmierć pięknych saren" wspominam bardzo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zaczynam, czytuję Szczygła i trochę mi wstyd, że traktujemy tę literaturę po macoszemu...

      Usuń
  17. Znowu mnie zachęciłaś do książki. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiele słyszałam na temat czeskiej literatury i swego rodzaju zdystansowania tego narodu do wielu spraw, które na naszym podwórku traktowane są w zupełnie odmienny sposób, ale sama nie miałam jeszcze okazji przekonać się o tym.
    Antydepresant mówisz? Przydałoby mi się właściwie. Mam nadzieję, że pisarzowi także przyniosła ona ulgę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ogromnie mnie zainteresowałaś! A raczej postać tego Czecha ma w sobie coś fascynującego. Koniecznie muszę poznać go bliżej. Nie jestem pewna czy stanie się to za sprawą tej powieści, ale kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Współczesna Proza Światowa - wydaje mi się, że to wystarczyłoby za cały komentarz :) Książki z tej serii, w ogóle książki wydawane przez PIW to najczęściej dzieła, lub arcydzieła. Aż serce ściska, gdy człowiek uświadamia sobie, że zalewa się nas obecnie morzem chłamu, w reklamę którego wydaje się całą masę pieniędzy, które można by przeznaczyć na wznawianie powieści pokroju tej zaprezentowanej w Twojej recenzji.

    A co do czeskiej literatury - wg mnie jest ona w naszym kraju trochę niedoceniana. A można znaleźć w niej prawdziwe perełki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam książkę: "Laska nebeska" M. Szczygła. Dla mnie to przewodnik po literaturze czeskiej:) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dokładnie tak, od niej warto zacząć :)

      Usuń
  21. Ta książka leżała na półce moich rodziców. Przejrzałam ją i odłożyłam niezainteresowana.. Teraz ogromnie żałuję. Po Twojej recenzji wnioskuję, że to moje klimaty. Mogłaby mi się spodobać..

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam tę książkę dawno temu i wtedy nie wzbudziła we mnie wielkiego entuzjazmu. No, ale to był czas innych książek i chyba do tej jeszcze nie dojrzałam. Mam wrażenie, że teraz odebrałabym ją inaczej, tym bardziej, że w międzyczasie zdążyłam polubić czeską literaturę i film. Format niewielki, więc może skuszę się na powtórkę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbaim tę książkę :) a najbardziej dedykację :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pamiętam, że już jakiś czas temu miałam w planach przeczytać tę książkę, ale z czasem jakoś o niej zapomniałam.
    Dziękuję za przypomnienie mi Twoim postem, że taka książka istnieje! Teraz już na pewno ją przeczytam, bo z pewnością jest to lektura wyjątkowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też krążyłam wokół tej niepozornie wyglądającej książki długo, zanim zdecydowałam się sięgnąć:)

      Usuń
  25. Dopiero zaczynam smakować literaturę czeską i muszę przyznać, że szalenie mnie ona intryguje. Muszę koniecznie zapoznać się i z tym tytułem!

    OdpowiedzUsuń