wtorek, 21 maja 2013

"Dziennikarstwo internetowe", Leszek Olszański


REFLEKS I SZTUKA PRZYSTOSOWANIA
Książka Leszka Olszańskiego to przedstawione w atrakcyjnej i przystępnej formie kompendium wiedzy przeznaczone dla studentów dziennikarstwa, przyszłych redaktorów, teoretyków i praktyków, a nawet pasjonatów, którzy chcą stać się aktywnymi uczestnikami „globalnej sieci”. Autor dokonuje analizy środowiska pracy, dostępnych narzędzi, zalet, korzyści i perspektyw rozwoju; wskazuje wady i pułapki w zawodzie dziennikarza internetowego. Zwraca uwagę na szeroki wachlarz możliwości prezentowania i uatrakcyjniania informacji. Przedstawiając liczne przykłady z praktyki, udziela wskazówek, dowodząc, że najmniejszy element treści (nawet tytuł), ma decydujący wpływ na sukces bądź porażkę publikacji w sieci.
W obecnych czasach, gdy na gruncie zawodowym i towarzyskim jesteśmy zmuszeni do nieustannego korzystania z informacji, nikt nie zaprzeczy, że Internet stał się przekaźnikiem niemal idealnym. Telewizja, radio i prasa na różnych płaszczyznach muszą zsynchronizować swoją działalność z tym środkiem przekazu (programy, audycje, reklama). Z wielu względów praca dziennikarza w mediach tradycyjnych i w Internecie różni się jednak w sposób zasadniczy, pojawiła się więc konieczność wypracowania procedur odbiegających znacznie od nienaruszalnych dotąd kanonów dziennikarskich.
Internet to fenomen. Z jednej strony to „tygiel” wykorzystujący i miksujący dobrze znane gatunki dziennikarskie, a z drugiej – środowisko posiadające specyficzne priorytety. Podstawowe to: prędkość przekazu i wyprzedzenie konkurencji. Coraz częstszą formą publikacji są wiadomości typu flash, emitowane bez redakcji, bez silenia się na styl i wyrafinowany język. Szybkość przekazu wiąże się z niemożliwością dokładnego sprawdzenia źródeł. Newsy są emitowane „na żywo”, na bieżąco zaś są aktualizowane i weryfikowane. Ten trend niesie zagrożenia i prowokuje krytykę. Pośpiech w przygotowywaniu materiału oznacza spadek jakości produktu informacyjnego, a konieczność przyciągania czytelników chwytliwymi tytułami – coraz częściej dryfowanie w stronę „taniego efekciarstwa”.
Nowoczesna forma dziennikarstwa zmusza do refleksji. Pojawia się pytanie, czy kontynuacja tej drogi oznacza wyrok śmierci dla tradycyjnych artykułów, esejów, reportaży, dla form wartościowych? Z pewnością byłoby to zjawisko wysoce niepożądane. Autor jest optymistą. Uważa, że w Internecie jest miejsce także dla ambitnych treści. Artykuły multimedialne, otwarte i bieżące strony informacyjne (raport big picture, liveblog) wymagają okresowych sprawozdań i raportów. Podjęcie aktywności na własną rękę (blogi) daje możliwość przedstawienia swojego rzemiosła w dowolnej formie i wpływa na indywidualny rozwój, wykraczający poza politykę redakcji. Jednocześnie pozwala utrzymać kontakt ze społeczeństwem (z grupą odwiedzających), co może dodatkowo stać się źródłem inspiracji.
Olszański udowadnia, że dziennikarstwo internetowe to zupełnie nowa jakość. Jego uwagi zapewne w sposób naturalny trafią do młodego człowieka, niemal wychowanego przez to medium. Bardziej rewolucyjnie i boleśnie muszą brzmieć dla dziennikarza tradycyjnego, przyzwyczajonego do wysokiej jakości artykułów, opierającego swą pracę na filarach samodzielnie zdobytych informacji oraz powstrzymującego się od publikacji artykułu aż do jego weryfikacji. Rewolucja internetowa polega na przełamywaniu tego sposobu działania. Dziennikarz nie jest już jedynie kreatorem artykułu z prawem autorskim na straży. Jest raczej współtwórcą strony informacyjnej (coraz bardziej na równych prawach z dziennikarzami społecznościowymi), jej administratorem i animatorem.

Recenzja opublikowana na stronie:





18 komentarzy:

  1. Musze koniecznie sięgnąć po tę książkę, bo ostatnio na tapecie u mnie jest dziennikarstwo obywatelskie i rzetelność informacji dziennikarstwa internetowego...
    www.strefaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda bardzo interesująco. Rozwój Internetu powoduje powstawanie zupełnie nowych zagadnień. Prawo internetowe, marketing internetowy, etyka informacji. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Korzystam z tej książki przy pisaniu pracy magisterskiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podręcznik akademicki, ale sporo wiadomości w nim jest przydatnych dla prowadzących blogi:)

      Usuń
  4. Skoro kino nie zabiło teatru, telewizja kina, a Internet telewizji (i książki!), to należy mieć nadzieję, że i tradycyjne dziennikarstwo nie ulegnie sieciowej inwazji. Obie formy skierowane są bowiem do innych odbiorców. Sztuką jest umiejętność realizowania się zarówno w mediach klasycznych, jak i cyfrowych. Czuję się zachęcony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa książka. Z chęcią bym do niej zajrzała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa recenzja i nietypowa tematyka.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dobrze wiedzieć w jaki sposób pracować nad artykułem w sposób zawodowy:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Recenzja jak zawsze dająca do myślenia, ale chyba trochę się u Ciebie pozmieniało, bo mam wrażenie, że było inaczej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wiosenne porządki:) Zmieniłam szablon, bo wiecznie wojowałam z tłem tekstu...

      Usuń
  8. Chętnie przejrzałabym ten podręcznik i poszerzyłą swoją wiedzę na temat obchodzenia się z Internetem. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Jak dla mnie przeważają plusy - każdy może się wypowiedzieć na dowolny temat, stworzyć swoje małe dziennikarskie (psuedodziennikarskie?) poletko. Drugą stroną medalu jest obniżenie jakości tekstu. Ale to zreważnowane zostało bezpośrednim kontaktem z czytelnikiem. I bezgranicznie zgadzam się z komentarzem Marka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zgadzam z komentarzem Marka, spuentował, jakby już przeczytał;) Jeżeli nastąpiło obniżenie jakości tekstu, to nie przez to, że zaczęto go publikować w internecie, tylko teraz dopiero można w jakiś sposób "zmierzyć" i "sprawdzić" co jest realnie czytane, decyduje liczba kliknięć. A czytane są krótkie teksty, które potrafią przykuć uwagę. O sukcesie decyduje najczęściej czas - kto pierwszy opublikuje - ten wygrywa.Dłuższe teksty są najczęściej "skanowane", wychwytuje się fragmenty (tak się dzieje z naszymi niestety tekstami). Książka przeznaczona jest dla dziennikarzy i głównie dotyczy prezentowania wiadomości, ale sporo jest fachowych uwag, które przydać się mogą blogerom...

      Usuń
  10. Dzięki za zwrócenie uwagi na ten tytuł. Tego sobie nie odpuszczę i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Interesująca publikacja. Pozwala spojrzeć z bardziej profesjonalnej strony na tworzenie danych artykułów. Rozejrzę się za nią. Może czegoś nowatorskiego dowiem się o tym fachu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi ciekawie i jak coś co może być przydatne, nawet dla małych internetowych robaczków takich jak ja. ;)

    OdpowiedzUsuń