wtorek, 16 lipca 2013

DZIEWCZYNY ATOMOWE, Denise Kiernan

Jak konstruowały bombę
Denise Kiernan to pisarka i dziennikarka, autorka książek o tematyce historycznej oraz artykułów pisanych m.in. dla „New York Timesa” czy „Wall Street Journal”. Jej książka „Dziewczyny Atomowe”, nad którą pracowała siedem lat , jest odzwierciedleniem tego, czym się zajmuje – zbeletryzowaną powieścią historyczną, która zarazem ma posmak dziennikarskiego artykułu o sensacyjnej treści.
Książka ukazuje losy młodych dziewcząt na tle gwałtownie rozwijającego się tajemniczego miasta, które przez długi czas oficjalnie nie istniało, a także historię zakrojonego na szeroką skalę naukowego projektu, a zarazem niezwykłego eksperymentu społecznego.
Projekt naukowy dotyczył konstrukcji bomby atomowej. W pierwszym okresie II wojny światowej Stany Zjednoczone nie były w nią zbrojnie zaangażowane. Dopiero atak Japończyków na Pearl Harbour w 1941 roku i jednoczesne wypowiedzenie wojny przez Niemcy i Włochy – wymusiły na USA przystąpienie do niej. Ponieważ jeszcze przed wojną niemieccy naukowcy dokonali rozbicia jądra atomu oraz istniały dowody na to, iż prowadzą intensywne prace nad konstrukcją broni atomowej – Stany Zjednoczone poczuły się zagrożone. Zaczęto gorączkowo pracować nad własną bronią. Doskonała okazja pojawiła się, gdy Niemcy zajęły Belgię, a właściciel kopalni uranu przeniósł swoje interesy do Ameryki. Kierownicy projektu podpisali z nim umowę i w ten sposób uzyskali dojście do najbogatszych na Ziemi złóż uranu (w Kongu Belgijskim).
1.
                                                      Rozpoczął się intensywny okres budowy. Idealną lokalizację dla realizacji tajnych planów wojskowych znaleziono w Oak Ridge w Appalachach, w stanie Tennessee. Głównym przeznaczeniem błyskawicznie rozwijającej się placówki było wzbogacanie uranu potrzebnego do konstrukcji bomby atomowej. Projekt zakładał zatrudnienie wielu pracowników wykwalifikowanych, naukowców, ale także przedstawicieli innych profesji – od sekretarek, kierowców, przez chemików, budowlańców, po nauczycielki, sprzedawczynie i sprzątaczki. Na terenie miasteczka powstały zakłady o charakterze przemysłowym, a wokół wyrosły prowizoryczne osiedla mieszkaniowe.
2.

Z całego kraju setkami i tysiącami zaczęli napływać ludzie skuszeni wysokimi zarobkami i „możliwością przysłużenia się szybszemu zakończeniu wojny”. Jednym z warunków zatrudnienia była zgoda na wyjazd w nieznane i respektowanie zakazu rozmów na temat swojej pracy. Utrzymanie projektu w tajemnicy było jednym z priorytetów przedsięwzięcia, dlatego prace nad nim podzielone zostały na malutkie segmenty, a każdy z tysięcy pracowników otrzymywał tylko skrzętnie wydzieloną porcję informacji – niezbędną do wykonywania obowiązków. I tak – pracownice obsługujące urządzenia nie wiedziały do czego one służą ani jaki jest efekt ich pracy. Ich zadaniem było odczytywanie i notowanie pomiarów, reagowanie na odchylenia wskaźników i przekazywanie raportów.
3.

Tajemniczy zakład wzbudzał niezdrową ciekawość i niechęć okolicznych mieszkańców, nie mówiąc już o narastającej fascynacji uczestników przedsięwzięcia. W utrzymaniu dyscypliny pomagało wojsko poprzez liczne patrole i straże, a także rozwinięta do granic absurdu inwigilacja pracowników przez sieć szpiegów i tajniaków oraz zwykłych pracowników werbowanych do składania raportów.
4.

Powieść napisana jest w interesujący sposób. Nie poznajemy faktów w postaci suchego wykładu o charakterze encyklopedycznym, dowiadujemy się o nich śledząc losy młodych kobiet. Czytelnik obserwuje ich życie osobiste i zawodowe, a jednocześnie stopniowo zapoznaje się z postępami w budowie miasta i doskonaleniu projektu oraz pracami związanymi z testowaniem i użyciem bomby.
5.

Bohaterki to przedstawicielki różnych profesji – od uczonej, przez sekretarkę, szeregowe pracownice, aż do sprzątaczki; pośród pracownic znajdziemy także miły akcent polski. Autorka nie tylko uchwyciła losy jednostkowe, udało jej się naszkicować zbiorowy portret mieszkańców Oak Ridge (w kulminacyjnym momencie przy projekcie zatrudniano 78 tysięcy osób), ukazujący odmienne potrzeby, charaktery, różne reakcje na stres członków tej społeczności…
6.

Warto zwrócić uwagę na jedną z bohaterek książki – Lise Meitner, austriacką uczoną, która jako pierwsza teoretycznie wyjaśniła zjawisko rozbicia jądra atomowego. To jedyna postać książki, która nie pracowała przy projekcie; odmówiła w nim udziału, ponieważ domyśliła się jego przeznaczenia. Przez całe życie była niedoceniana i krzywdzona przez opinię publiczną. Odnosiła sukcesy, ale nie doceniano jej odkryć. Kiedy wręczano Nagrodę Nobla jej współpracownikowi, zupełnie pominięto jej zasługi. Po zrzuceniu bomby tygodnik „Time” okrzyknął ją „Matką bomby atomowej”, co nie zawsze spotykało się z przychylnością ludzi. Często doświadczała niezasłużonej wrogości. Lisa Meitner to wielka i tragiczna postać, z którą historia obeszła się niełaskawie i dobrze się stało, że Denise Kiernan przedstawiła ją czytelnikowi w prawdziwym świetle.
7.

„Dziewczyny Atomowe” to świetnie skonstruowana powieść, w intrygujący sposób wprowadzająca w szczegóły powstawania projektu i konstrukcji bomby, a także w proces przeprowadzania eksperymentu społeczno-socjologicznego, jakim było miasto Oak Ridge. Fakty historyczne przedstawiane są rzetelnie, autorka nie pominęła dylematów ludzi odpowiedzialnych za decyzję o użyciu bomby, nie unika także wskazywania błędów i ciemnych, a nawet tragicznych stron przedsięwzięcia. Świetnie ukazany jest zarówno bohater zbiorowy, jak i jednostkowy. To zrównoważona historia przedstawiająca losy zwykłych ludzi uwikłanych w niezwykłe wydarzenia.
8.

Źródło zdjęć:  autor James Edward Westcott (oficjalny fotograf Projektu); dzięki uprzejmości National Archives.

1. Część przemysłowa Oak Ridge
2. Typowe osiedle pracownicze
3. Młode pracownice
4. Obsługa kalutronów
5. Plakaty przypominające o utrzymaniu ścisłej tajemnicy
6. Polski akcent - jedna z głównych bohaterek: Celia Szapka
7. Testowanie bomby na pustyni, w Nowym Meksyku
8. Wybuch bomby







Egzemplarz książki otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:


Serdecznie dziękuję:)



53 komentarze:

  1. Zazdroszczę Ci tej książki niesamowicie :) Lubię takie zbeletryzowane książki historyczne, których bohaterkami są kobiety, a szczególnie zainteresowała mnie historia Lise Meitner.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam wzajemnie i polecam:)

      Usuń
  2. Ja również ostatnio przeczytałam tę książkę i bardzo mnie zaciekawiła. Niby mówi o faktach historycznych, ale w bardzo, bardzo przystępny sposób. Tak jak napisałaś, niezwykle ciekawa była postać Lise Meitne, dotychczas nie miałam pojęcia o jej istnieniu, a tym bardziej o tym, jak niesprawiedliwie została potraktowana przez media i opinię publiczną. Jak dobrze, że są takie książki jak "Dziewczyny atomowe", które demaskują wszelkie nieścisłości :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc też wcześniej nie słyszałam o uczonej, zresztą jest tu więcej opisanych ciekawych postaci:)

      Usuń
  3. Świetnie zachęcasz do przeczytania książki.
    Może i mnie się ją uda kiedyś przeczytać.
    Efekt ich pracy był niestety porażający.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka nikogo nie usprawiedliwia... pokazuje historię, jaka się wydarzyła razem ze skutkami...

      Usuń
  4. Tak mi się właśnie wydawało, że warto po tę książkę sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje serce raduje się z tak wielu pozytywnych recenzji, ponieważ "Dziewczyny atomowe" zawitały na moją półkę. Już zacieram ręce na myśl o tej lekturze...

    OdpowiedzUsuń
  6. Już o książce słyszałam i czytałam kilka opinii, wszystkie bardzo pozytywne, sama mam na nią coraz większą ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znalazłaś interesujący sposób na prezentację tej książki. Choć nie przepadam za tematem II wojny światowej, wręcz irytuje mnie drążenie coraz to drobniejszych jej szczegółów, to po lekturze Twojej pomysłowo zilustrowanej recenzji ubolewam, że mamy tak mało własnych pisarzy-historyków, którzy w atrakcyjnej literacko formie popularyzowaliby polskie wątki tego okresu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie też unikam tej tematyki, ale przyciągnęła mnie tajemnica. Nigdy nie słyszałam o tym mieście... Czujemy posmak sensacji i w zasadzie inny marketing książce nie jest potrzebny:) Dodam tylko, że zdjęcia - niestety nie pochodzą z książki. A szkoda, bo świetnie ilustrują tekst. Istnieje kompletna dokumentacja tego projektu w postaci zdjęć. Od początku zatrudniony został fotograf, który dokumentował wszystko. W moim egzemplarzu znalazłam jedno luźne zdjęcie - zastanawiałam się nawet czy zostały one we wszystkich egzemplarzach umieszczone losowo...

      Usuń
    2. A to już ewidentny kiks wydawcy. Skoro materiał fotograficzny jest tak obszerny i dostępny, to niewykorzystanie go do zilustrowania książki jest więcej niż zbrodnią – to błąd. Tym bardziej gratuluję pomysłu :)

      Usuń
  8. Bardzo chcę tę książkę przeczytać. Jest coś przerażającego w funkcjonowaniu nie tylko zakładu, ale też miasteczka. Zadziwiające, że tyle tysięcy osób zgodziło się wykonywać prace, nie wiedząc do czego ona posłuży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zagadnienie jest świetnie wyjaśnione. Oczywiście dla nas brzmi niedorzecznie - zgodzić się jechać w nieznane i robić nie wiadomo co... Ale trzeba wczuć się w okoliczności - była wojna, wielu młodych ludzi wyjechało na front, w kraju kryzys, bieda - wtedy wysokie zarobki kusiły. Ogólnie panowała też taka atmosfera, żeby coś zrobić, solidaryzować się z żołnierzami, pomóc im wrócić do domu...

      Usuń
    2. To prawda, ówcześnie była inna sytuacja i inni ludzie, jestem bardzo ciekawa tej książki.

      Usuń
  9. Tym razem nie czuję, żeby to była książka dla mnie, ale Twoja recenzja jak zawsze zrobiła na mnie duże wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróciłabym jeszcze uwagę, że pomimo wojennej tematyki - książka pozostaje w kręgu literatury kobiecej. Zaryzykuję stwierdzenie, że to literatura kobieca z wyższej półki:)

      Usuń
  10. Byłam bardzo ciekawa tej książki, a po Twojej recenzji to już po prostu muszę ją mieć. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ lubisz historię - jestem pewna, że Ci się spodoba:)

      Usuń
  11. u mnie jeszcze czeka w kolejce, ale niedługo sięgam. Ale dla wszystkich, których recenzja zainteresowała mała reklama - rozdaję 3 egz. tej książki u siebie na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  12. To bardzo ciekawie przedstawiona literatura faktu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakos nie mam ochoty na lekture tej ksiazki "_

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie zilustrowana recenzja - bardzo lubię takie posty :) Rzeczywiście szkoda, że zdjęcia nie są wykorzystane w książce ale na szczęście jest internet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dostęp do zdjęć i świetnie mi się czytało zaglądając do nich. Rzeczywiście mogły spokojnie znaleźć się w książce.

      Usuń
  15. Oglądałam ją ostatnio w Empiku. Pewnie się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyło mnie, że jest aż tak dobra:) Warto sięgnąć.

      Usuń
  16. Koniecznie muszę przeczytać! Moja tematyka, zdecydowanie. Ale książka taka droga :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie zaczęłam czytać tę książkę i jak na razie bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że Cię nie rozczaruje, trzyma poziom do końca:)

      Usuń
  18. Wow, powaliłaś mnie znakomitym stylem tej recenzji. :) A i książka tym razem nas połączyła, bo u mnie będzie ona jutro. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już prawdziwe wydarzenie literackie, bo zwykle się rozjeżdżamy;) Wpadnę na recenzję, ciekawa jestem jak odebrałaś książkę:)

      Usuń
    2. Niby tak, ale to nie pierwsza książka, która nas łączy. Przypomnij sobie "Ru". :)

      Usuń
    3. Oczywiście, pamiętam:)

      Usuń
  19. Nie dość, że sam tytuł w połączeniu z notą wydawcy mnie zainteresował, teraz pojawiają się świetne recenzje tej książki. Muszę ją zdobyć! :) Przyznaję, trochę zdziwiła mnie informacja o braku zdjęć, choć tak naprawdę nie zwracam na nie ogromnej uwagi, jeśli już znajdą się w jakiejś publikacji (pominąwszy, oczywiście, podręczniki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mojego egzemplarza było dołączone jedno zdjęcie, które służyło jako zakładka. Przyznam się, że zastanawiałam się czy dołączono je do wszystkich np. losowo... Oczywiście - szkoda, że nie ma zdjęć, chociażby kilku, ale książka jest tego typu, że skłania do poszperania w internecie - może o to chodziło wydawcy?

      Usuń
  20. Tematyka bardzo interesująca, więc chętnie zajrzę do tej książki w wolnej chwili.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeżeli wpadnie w moje ręce to z chęcią przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak ją opisałaś, że teraz to już ją muszę mieć. Mimo obietnic, że nic nowego poza kilkoma pozycjami nie kupie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Byłam bardzo ciekawa, czy Twoje wrażenia z książki będą równie pozytywne jak moje i cieszę się żę tak właśnie jest. Faktycznie bardzo ciekawe podejście do tematu, które przemawia do szerokiego grona. Gdyby nie ta perspektywa, pewnie nie przeczytałabym tej książki a tak doświadczyłam czegoś bardzo ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nie wiedziałam, że czytanie książki o konstrukcji bomby może tak wciągnąć:)

      Usuń
  24. Świetna recenzja w bardzo ciekawej oprawie. Niesamowita, prawdziwa, przerażająca historia, z którą z wielka chęcią chciałabym się zapoznać. Zdziwiło mnie, jaka masa ludzi pracowała przy tym projekcie. Aż 78 tyś. Niewyobrażalne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zdumiał rozmiar przedsięwzięcia. Zawsze wyobrażałam sobie, że nad projektem pracowała tylko garstka wtajemniczonych naukowców... Książka rozwiewa ten mit:)

      Usuń
  25. Zdecydowanie coś dla mnie. Z przyjemnością się z nią zapoznam :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetna, profesjonalna recenzja. Rzeczywiście, gdy czytałam tę książkę zdziwił mnie rozmach tego przedsięwzięcia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wraz z każdą kolejną recenzją tej książki, mój apetyt na nią rośnie. Mam nadzieję, że uda mi się go zaspokoić:) Zapowiada się ciekawa lektura.

    OdpowiedzUsuń
  28. oj ta książka jest na mojej liście, muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wszystko Ok, tylko że "Dziewczyny atomowe" to reportaż, a nie powieść. I są w niej zdjęcia - wszystkie, które prezentujesz na stronie. Być może miałaś jakiś wybrakowany egzemplarz recenzencki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością na tym to polega, że w egzemplarzu recenzenckim po prostu ich nie było. Nikt mnie wcześniej nie uświadomił jakoś. Co do formy - oczywiście to zbeletryzowany reportaż. Całkiem czysty reportaż? Nie mogę się zgodzić, czyta się jak powieść, konstrukcję ma jak powieść, a wiele z bohaterek już nawet nie żyło w momencie przeprowadzenia rozmowy, więc to rekonstrukcja.

      Usuń