piątek, 12 lipca 2013

Polski Homer


Czy doświadczyliście kiedyś uczucia, jakie spłynęło na Daniela Sempere (Zafón, „Cień wiatru”), kiedy na Cmentarzu Zapomnianych Książek w jego ręce trafiła zupełnie niezwykła i całkowicie jemu przeznaczona powieść? Czy przerzucając potem kartki tej książki, wyskakiwaliście z wanny z okrzykiem „Eureka!”, ponieważ wydało się wam nagle, że dotarliście do mitycznej, a utraconej Atlantydy?
                                         
                                                                          1. [źródło zdjęcia]


Zaciekawienie, zachwyt, objawienie i zatracenie w lekturze… właśnie takie doznania towarzyszyły mi, gdy wkroczyłam, zanurzyłam się i przepadłam bez reszty w świecie wyczarowanym przez Stanisława Vincenza.
Kim był Stanisław Vincenz? Kto dziś o nim pamięta? A przecież sam jego życiorys nadawałby się na ekscytującą powieść…

Potomek emigranta z Francji, wywodzący się ze szlacheckiej rodziny prozaik, eseista, filozof, humanista, znawca sztuki starożytnej Grecji, autorytet o międzynarodowej sławie w dziedzinie Homera, tłumacz, poliglota, wielbiciel i znawca Huculszczyzny i Pokucia. Przewodnik duchowy wielu znanych ludzi kultury, w tym Czesława Miłosza, który nazwał go „ostatnim mędrcem XX wieku”. Niezwykły, otwarty umysł, wielka klasa – przykład najprawdziwszego „człowieka renesansu”. WIELKI NIEOBECNY polskiej kultury i literatury.

                                                                                         2. [źródło zdjęcia]

Urodził się w 1888 roku w Słobodzie Rungurskiej, gdzie jego ojciec był zarządcą kopalni ropy naftowej. Matka pochodziła z ziemiańskiej rodziny, właścicieli Krzyworówni, majątku i dworu na Pokuciu, w którym pisarz spędził dzieciństwo i później w swych książkach opisywał. Miejsce, gdzie się wychował, należało do ówczesnej wschodniej Galicji, a przez jakiś czas wchodziło w skład Rzeczypospolitej. To miejsce było niezwykłe. Pogranicze, na którym mieszały się wpływy wołoskie, węgierskie, austriackie, słowackie, ormiańskie, ukraińskie, czeskie i polskie, stanowiło najlepszy przykład na to, że ludność tak odmiennych wyznań, narodowości i języków może żyć ze sobą w symbiozie i harmonii. Vincenz znał 14 języków, w tym rusiński, poznany od Hucułów, których kulturę sobie szczególnie upodobał; wpływy tego języka widoczne są w pieśniach, które dodają uroku i autentyzmu książce „Prawda Starowieku”.

W 1939 roku pisarz został osadzony w sowieckim więzieniu, a w 1940, kiedy go zwolniono, opuścił ostatecznie Huculszczyznę, przedostał się na Węgry, później do Niemiec, Francji, wreszcie osiadł w Szwajcarii. Za pomoc Żydom otrzymał odznaczenie „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Współpracował z paryską „Kulturą”. Miał dar gromadzenia wokół siebie ludzi kultury, którzy stworzyli jego „prywatną akademią platońską”. Zmarł w 1971 roku w Lozannie. Jego prochy spoczywają w Krakowie, na cmentarzu na Salwatorze.

                                                                                  3. [źródło zdjęcia]

Stanisław Vincenz jest autorem wielu książek, ale dziełem jego życia pozostaje cykl „Na wysokiej połoninie”. Pierwszy tom, który mnie przyprawił o migotanie przedsionków i wprawił w zachwyt na granicy odurzenia, to „Prawda Starowieku”, czyli „obrazy, dumy i gawędy z Wierchowiny Huculskiej”, stanowiące wprowadzenie w świat, którego na próżno dziś szukać. Sam tytuł jest tajemniczy, obiecujący sięgnięcie do pradziejów, do źródeł, do mitów i legend. I nie zawiedzie się czytelnik, dostanie to wszystko w wielkiej obfitości. Warto wiedzieć, że w roku 1930, w momencie, gdy Vincenz rozpoczął pracę nad swoją epopeją, był już tylko świadkiem przemijania i upadku huculskiego świata. Dzieło swoje napisał w głównej mierze z myślą o ratowaniu tej niezwykle barwnej cywilizacji przed zapomnieniem. Zbierał skrzętnie ludowe pieśni i podania – i podarował je nam w doskonałej artystycznie postaci. Można sobie tylko wyobrażać jego ból i rozpacz, gdy w 1940 roku był zmuszony drogie swemu sercu ziemie opuścić nieodwołalnie…

fotografie:

1. Stanisław Vincenz - portret. Niestety nie wiem kto jest autorem tego zdjęcia. Czyż nie jest równie intrygujące i zapadające w pamięć jak słynna fotografia Einsteina z językiem?

2. Stara Hucułka. Fotografia z 1926 roku wykonana przez fotografa z Połtawy - Mykołaja Seńkowsky'ego - przedstawiające sławną, ludową, huculską pieśniarkę- powiastunkę Mariję Kreczuniek, zwaną Czukutychą z Jasienowa Górnego. W 1931 roku zdjęcie było wyeksponowane na Międzynarodowej Wystawie w Paryżu i zajęło 1 miejsce. Powiastuni byli bardzo szanowani przez społeczeństwo górali, którzy nie spisywali swoich legend i pieśni. Książka "Prawda Starowieku" jest hołdem złożonym między innymi ludowym pieśniarzom.

3. Gospodarz z Żabiego, fot. Janina Mierzecka z 1939r. Takim bohaterom Vincenz poświęcił dzieło swego życia. Na zdjęciach nieprzypadkowo znajdują się trembity - instrumenty ważne w życiu Hucułów...

40 komentarzy:

  1. Aż wstyd, że nie znam bliżej tego autora... Na szczęście jego książki są w mojej bibliotece (już zdążyłam sprawdzić;) Postaram się przy najbliższej okazji wypożyczyć "Prawdę Starowieku". Mam nadzieję, że i mnie ta książka oczaruje;)

    Jeżeli interesujesz się bliżej tematyką Huculszczyzny, polecam album wydawnictwa Libra "Huculszczyzna na dawnej pocztówce i fotografii".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, już wiem, że będę go szukać:)

      Usuń
  2. Ocalasz z potopu jednego z najwybitniejszych polskich myślicieli i pisarzy XX wieku, subtelnego erudytę i wyrafinowanego literata, piewcę kultury ludowej, stanowiącej fundament naszej śródziemnomorskiej cywilizacji. Masz u mnie dużego plusa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej czytam na temat pisarza, tym bardziej jestem w szoku, że nie obejmuje go program nauczania...

      Usuń
    2. Tak, to ból. Niestety, program nie obejmuje nie tylko Vincenza, ale także wielu innych najwybitniejszych, np. Józefa Mackiewicza. Dziwnym trafem twórczość obu dotyczy dawnych Kresów Rzeczypospolitej (Ukrainy Zachodniej i Litwy). To los emigrantów. Za komuny byli na oczywistym indeksie, dziś niby sytuacja się zmieniła, ale indeks trzyma się mocno :)

      Usuń
  3. Coś kiedyś słyszałam, ale dzięki Tobie bliżej poznałam jego sylwetkę. Na pewno nie poprzestanę na Twojej notce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę naprawdę szczęśliwa, jeśli książka trafi chociaż do paru osób:)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post. Dowiedziałam się ciekawych rzeczy na temat tego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że temat Cię zainteresował. Gorąco namawiam na lekturę:)

      Usuń
  5. Tak wiele dobrego słyszałam o Vincenzie na zajęciach, a jakoś nigdy nie miałam okazji przeczytać tego cyklu. Teraz to już muszę się zmotywować. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej namawiam, skoro znasz już sylwetkę:)

      Usuń
  6. Nie znam niestety tego autora, ale wnioskuje po twojej recenzji i komentarzach, że jest to niezwykle wybitny pisarz. W obliczu takich rewelacji nie pozostaje mi nic innego, jak koniecznie zapoznać się z twórczością Vincenza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie pisarz z absolutnej czołówki...

      Usuń
  7. Rewelacyjny temat i bardzo interesująco podany. Na razie nie sięgnę po dzieła tego autora, ale warto wiedzieć i pamiętać, że jest coś takiego do przeczytania. Cenny tekst; gratuluję i tak trzymać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję:) Będę szczęśliwa, gdy kiedyś Cię do niego przekonam:)

      Usuń
    2. Nie trzeba mnie przekonywać. Po prostu kolejka długa tych lektur wartych przeczytania :)

      Usuń
  8. Cieszę się, że odkrywasz przed nami tak wspaniałego pisarza i jego równie interesujące dzieło. Szczerze przyznam, że wcześniej o nim nie słyszałam, ale ufam Twojemu gustowi i jestem niemalże pewna, że i mnie się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaufanie i bardzo się cieszę, że przeczytasz:)

      Usuń
  9. Książka która przyprawiła cię o migotanie przedsionków i wprawiła w zachwyt na granicy odurzenia to musi być coś NAPRAWDĘ DOBREGO! Śpieszę szukać i mam ogromną nadzieję, że mi również spodoba się ta "najbardziej pogańska trylogia w kulturze polskiej" :)
    Poza tym, świetna forma posta - coś odświeżającego i pobudzającego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę z niecierpliwością czekać na Twoje wrażenia:)

      Usuń
  10. Nie wiem jak to możliwe, ale w ogóle nie znam tego nazwiska.. Jakim cudem? i nie chodzi o to, że uważam się za nie wiadomo jak oczytaną, ale na studiach polonistycznych powinno było obić się choć o uszy! Wstyd! Biorę się już za poszukiwania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam pewna, że znasz:) Myślę, że mogłaby Ci się podobać:)

      Usuń
  11. Jutro idę do biblioteki oddać Fallaci i spytam o tego pisarza. Dzięki za świetny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie:) Widzę, że możemy się wzajemnie inspirować:)

      Usuń
    2. Byłam w bibliotece. Zapisałam się na te cztery książki, ale trochę na nie poczekam, bo ma je jakaś Pani, co pisze doktorat. Ten jeden zestaw jest ponoć na kilka bibliotek we Wrocławiu. Pani z biblioteki ubolewała, że Stanisława Vincenza nie wznawiają.

      Usuń
    3. To chwilę Jej to zajmie...U nas z kolei w bibliotece jest tylko pierwszy tom...

      Usuń
  12. Na moich studiach polonistycznych również nie było ani słowa o tym twórcy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, bardzo nieliczne osoby słyszały o pisarzu...

      Usuń
  13. Wygląda na to, że odgrzebałaś prawdziwą perełkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadstawiam uszu i słucham mądrych rad:)

      Usuń
  14. To pierwsze zdjęcie rzeczywiście jest intrygujące! Artysty nie znam - ale od czego są blogi? Piszesz o nim tak świetnie, że natychmiast nabrałam ochoty na spotkanie literackie. Znał czternaście języków, mówisz? Podziwiam i zazdroszczę.
    Zobaczę, czy i mnie ten pan przyprawi o migotanie przedsionków. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa jak czytelnicy odbiorą tę książkę:)

      Usuń
  15. No i jak zawsze widzę u Ciebie pisarza, którego muszę poznać! Dziękuję za to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto go poznać. Czyta się nieśpiesznie, ale za to co otrzymuje się w zamian...

      Usuń
  16. Ten post czytałam na krótko po publikacji, jednak czułam, że nie poświęciłam mu wystarczającej uwagi, by od razu wstawić komentarz. Po pierwsze znakomity tekst. Naprawdę potrafisz zainteresować czytelnika zupełnie nieznaną mu osobą. Bo niestety ta postać jest mi zupełnie nieznana... Pozostaje pytanie, czy to wynik mojej ignorancji czy też braków w edukacji... Olu takich tekstów bardzo nam potrzeba :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie, że kolejny pisarz "zmartwychwstał" za sprawą Twojej publikacji :) Postaram się zapoznać z twórczością tego autora, o którym nigdy dotąd nie słyszałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zmartwychwstał" to zbyt dużo powiedziane, na to potrzebny byłby mądry program nauczania:)

      Usuń
  18. Fajnie czasem wejść na tego bloga i poznać nowego autora. Miło było przeczytać tak fachowy tekst :)

    OdpowiedzUsuń