poniedziałek, 16 września 2013

"Performance", Karolina Wilczyńska - fragment powieści

"Wróci. Wierzyła, że wróci. Czekała. Godziny mijały, a ona leżała w ciemnościach, nadsłuchując. Każde skrzypnięcie, każdy szelest dawały nadzieję. I zaraz potem cisza ją odbierała. bała się nawet poruszyć, żeby szelest pościeli lub skrzypnięcie łóżka nie zagłuszyły odgłosu, na który czekała. Odgłosu jego kroków.
Wrócił. Nie zastukał do drzwi Po prostu nacisnął klamkę, jakby był pewien, że będą otwarte. Zbiegła szybko po schodach, bojąc się, że odejdzie, że nie będzie chciał czekać.
Wszedł zmarznięty, na głowie i ramionach maił śnieg, a spodnie przemoczone aż do kolan.
- Wróciłem - oznajmił. - Nie mogę żyć bez ciebie. Wpuścisz mnie?
Odsunęła się robiąc przejście. Sławko wniósł ze sobą mróz i zimowy wiatr. Otrząsnęła się, przez chwilę wydał jej się obcy i niebezpieczny. Ale przecież na niego czekała.
To przez ten zimowy powiew - pomyślała.
- Powiedziałeś, że nie wrócisz...
- Wybacz, Nadiu. Naprawdę chcę z tobą być, tylko że to jest trudne. Nie chciałem cię urazić ani skrzywdzić, ale cóż, czasami trzeba wyrzucić z siebie to, co złe.
- Trudno wybaczyć...
- Nie jest łatwo żyć z artystą. Musisz to zrozumieć. Kiedy już zostanę uznanym twórcą, będziemy żyć szczęśliwie. Kupię ci, co tylko zechcesz, żeby pokazać, jak bardzo cię kocham. Na razie muszą wystarczyć słowa, bo wiesz, że nic nie mam...
- Sławko, wiesz, że nie chcę od ciebie niczego. Tylko nie odchodź już i postaraj się mnie nie ranić.
- Przepraszam - powiedział i wziął Nadię na ręce. 
Co za melodramat, pomyślał. Aż niedobrze się robi od tej słodyczy. Gdybym tylko miał jakiś wybór...Wnosił ją na górę po ciasnych schodach, bo to wydawało mi się najszybszym sposobem dotarcia do ciepłej pościeli.
Teraz jeszcze trochę czułości i wszystko będzie w porządku. Dam jej tego, czego chce, nie ma problemu. Może nawet ją pokocham. To dobrze wygląda - artysta i miłość jego życia."


"- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. - Ksiądz, zapukawszy uprzednio, uchylił drzwi i zajrzał do wnętrza domu.
- Chwileczkę, już schodzę! - usłyszał okrzyk z góry. - Proszę się rozgościć!
Usiadł na krześle, składając ręce na kolanach. Korzystając z nieobecności gospodyni, rozejrzał się uważnie. Czysto i schludnie. Pokiwał w zamyśleniu głową. 
- Nie spodziewałam się, że ksiądz mnie odwiedzi - zagadnęła Nadia ze schodów.
- A czego się spodziewałaś, moje dziecko? - Spojrzał w jej stronę.
- Że mnie ksiądz wyklnie z ambony na niedzielnej mszy. (...)
- Proponuję herbatę i konfitura z wiśni. Może usiądziemy na tarasie? Dziś tak ciepło... Za chwilę wszystko przygotuję.
Kiedy już usiedli i wymienili zdawkowe uwagi na temat gospodarstwa, Nadia powróciła do tematu, który pragnęła mieć jak najszybciej za sobą. (...)
Przez chwilę milczeli. Ksiądz nałożył sobie porcję konfitur. Nadia dolała herbaty do filiżanek.
- Pyszne. - oblizał łyżeczkę i odłożył na brzeg talerzyka. - A co z cmentarzem na łące?
- To nie jest prawdziwy cmentarz, tylko symbol. - Poczuła, że ksiądz nareszcie zdecydował się  przejść do sedna. 
- Ale tak nazywasz to miejsce. Słyszałem...
- Donieśli..
- ...że twierdzisz, jakoby miały to być groby dusz. To prawda?
- Tak.
- Kościół ma zupełnie inny pogląd na sprawę dusz, moje dziecko.
- Ja Kościołowi nie bronię mieć swoich poglądów i myślę, że Kościół nie powinien mi zabraniać posiadania własnych. - Znowu ogarnęła ją złość, ale postanowiła podjąć próbę wyjaśnienia. - Zapraszam na krótki spacer. Opowiem księdzu pewną historię.
- Mam ją traktować jak spowiedź?
- Nie, to zwyczajna opowieść Nawet, że tak powiem, z księdza branży. - Roześmiała się. - Jest chłopak i jest dziewczyna... - zaczęła."

13 komentarzy:

  1. Ciekawie się ta książka zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciekawy też sposób autorka o niej opowiadała w wywiadzie...

      Usuń
  2. Świetny fragment, aż chce się przeczytać całość. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie, chętnie przeczytam całość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taak, piękna książka... fragment z pytaniem w podtekście: jak żyć z artystą...
    Trudno, a gdy oboje są nimi, codzienność prawie niemożliwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a to już jest z całą pewnością fantastyczne pytanie do kolejnego wywiadu i do całkowicie odrębnej dyskusji:)

      Usuń
  5. A ja tak trochę z innej beczki - masz jakiś adres e-mail przez który można się z tobą skontaktować? Przepraszam - pewnie jest gdzieś na widoku, a ja go nie widzę, ale cóż począć... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma problemu: urbanczyk.aleksandra@gmail.com
    Proszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilowo mam awarię poczty, przepraszam...

      Usuń
    2. Wysłałam, jak nie dotarło - daj znać :)

      Usuń
  7. Fragment intryguje i zachęca do czytania.

    OdpowiedzUsuń