wtorek, 17 września 2013

"Sekrety Biblii", Anna Świderkówna


Dobra nowina

Jakiś czas temu przeczytałam książkę profesor Anny Świderkówny „Bramy do Biblii”, która stanowiła niejako wprowadzenie do rozważań na temat Pisma. Dzisiaj przedstawiam „Sekrety Biblii”. Tej książki, podobnie jak poprzedniej, również nie zredagowała sama autorka, została ona przygotowana przez wydawcę na podstawie wystąpień uczonej wygłoszonych podczas konferencji w Centrum Kultury Chrześcijańskiej w Krakowie (1996 r.). Na zawartość tomu składają się fragmenty wykładów, a także wybrane pytania słuchaczy, będące uzupełnieniem prelekcji, a zarazem pokazujące, w jaki sposób rodziło się porozumienie między prelegentką a jej audytorium.
Jednym z wątków poruszanych w „Sekretach Biblii” są rozważania na temat słowa „ewangelia”, które – jak się okazuje – znamy w bardzo zawężonym znaczeniu. Dla nas Ewangelie to księgi, które rozpoczynają Nowy Testament. Samo jednak słowo występowało już w pogańskich tekstach sakralnych. Pierwotnie „ewangelia”, pochodząca od greckiego „euangelion”, oznaczała nagrodę, jaką otrzymuje ten, kto przynosi dobrą nowinę. Z czasem słowo to zaczęło oznaczać samą dobrą wiadomość. W czasach Jezusa nie było jeszcze czterech Ewangelii, ewangelia jako taka jednak istniała – była nią dobra nowina, że zbliża się Królestwo Boże, które uosabiał sam Jezus. Św. Marek pisząc: „Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego”, użył tego słowa w tradycyjnym znaczeniu, nie mógł przecież wiedzieć, że tworzy zupełnie nowy gatunek literacki.
W podobnym stylu biblistka stara się tłumaczyć wiele innych zagadnień. Poznajemy jej refleksje na temat popularności kultu Maryi, pochylamy się nad znaczeniem modlitwy, istotą Trójcy Świętej, posłuszeństwem wobec Boga, uświadamiamy sobie znaczenie niektórych przypowieści i sens ich stosowania. W pewnym momencie wykład staje się bardzo osobisty, gdyż Świderkówna porusza liczne wątki z własnego życia. Wyjaśnia swój szczególny przypadek – dlaczego zaczynając studia od razu została zatrudniona jako wykładowca, wspomina swoich duchowych i religijnych przewodników, opowiada o chorobie matki i o tym, w jaki sposób doznała wówczas łaski Boskiej, tłumaczy dlaczego wstąpiła do klasztoru, a potem z niego zrezygnowała.
Z pewnością książka nie wyczerpuje obszernego tematu, jakim jest Biblia. A tym bardziej nie może być dla studentów podstawą przygotowań do egzaminów. Nie taki był jej zamysł. Zarówno „Bramy…”, jak i „Sekrety Biblii” stanowią raczej wstęp do indywidualnych rozważań na temat Pisma Świętego, próbują wyjaśnić i przybliżyć kontekst czasów i światopogląd ludzi sprzed dwóch tysięcy lat, kiedy Biblia powstawała, pomóc współczesnemu człowiekowi zrozumieć jej zawiłości. Obie książki stanowią całość. O ile pierwsza w dużej mierze przedstawia Pismo Święte od strony – powiedzmy – technicznej, autorka m.in. wyjaśnia znaczenie słowa „biblia”, próbuje ustalić gatunki literackie, z których składa się Pismo, to w „Sekretach Biblii” wchodzi głębiej – pochyla się nad niektórymi aspektami wiary i dokonuje wykładni nieomal teologicznej.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości:

                                                                                                                                             Serdecznie dziękuję:)

27 komentarzy:

  1. Dawno temu, na studiach, czytałam rozdział z którejś z książek Anny Świderkówny i byłam zaskoczona przystępnym językiem, jakim autorka przekazuje wcale niełatwe dane, dotyczące nie tylko Biblii, ale i czasów starożytnych. Wyobrażam sobie, że lektura tych książek musiała być zarówno świetną lekcją historii, jak i... przyjemnością.
    Zgrabny tekst! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie poznaję wersję jej wykładów. Do książek dołączona jest płyta i można posłuchać głosu pani profesor. To niezwykłe przeżycie. Oczywiście zaopatrzyłam się już w książki, nawet jestem ciekawa tego porównania. Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. "Biblia" to księga, która konotuje tyle refleksji, że chyba nie da się ich wyczerpać. Jestem bardzo ciekawa obu książek tej autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo będę ciekawa Twoich wrażeń:)

      Usuń
  3. Wstyd się przyznać, ale nie miałam okazji czytać niczego, co zostało napisane przez Annę Świderkównę, ale chętnie to nadrobię i zapoznam się z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się zorientowałam to już kultowa pisarka, napisała naprawdę sporo książek. Nie przejmuj się, ja dopiero niedawno o niej usłyszałam...

      Usuń
    2. Jak kultowa to tym gorzej dla mnie, ale wszystko jest do nadrobienia :)

      Usuń
  4. Sporadycznie czytam Biblię, dlatego uważam, że nie potrzebny mi jest powyższy wstęp do indywidualnych rozważań na temat Pisma Świętego. Zresztą ogólnie teologiczne refleksje ostatnio mnie drażą z pewnych, osobistych powodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, po tego typu literaturę najlepiej sięgnąć z potrzeby własnego serca...

      Usuń
    2. Jakiego konkursu? Coś musiało ci się chyba pomylić??

      Usuń
    3. Tak? No to naprawdę gapa ze mnie, sorki:)

      Usuń
  5. Bardzo lubię teksty prof. Świderkówny :) potrafi opowiadać tak po ludzku, zrozumiale, beż dodatkowych komplikacji. Zakupiłam nawet w matrasie jej "świecie" książki historyczne dot. starożytności, ale jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też skorzystałam z tej okazji, już się cieszę na lekturę...

      Usuń
  6. Nie czytam Bibli, więc to lektura tym razem nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tej autorki znam "Rozmowy o Biblii" i "Historie nieznane Historii", dobrze się je czytało (zwłaszcza tę drugą!), polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tytuły, już zanotowane:)

      Usuń
  8. Tym razem nie dla mnie, wolę zachować dla siebie własne rozważania (dotyczące przedstawionej przez Ciebie kwestii), a nie czytać czyjeś ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście... jednak profesor Świderkówna niczego nie narzuca, wyjaśnia na przykład pochodzenie słów: biblia, ewangelia - a właśnie takiej wiedzy własne rozważania nie przynoszą. Jej książki tłumaczą pewne aspekty od strony historycznej i naukowej. Rzucają na pewne sprawy nowe światło, a nie nakazują jak mamy myśleć... Pozdrawiam wzajemnie:)

      Usuń
  9. Zdecydowanie nie dla mnie. Kompletnie mnie nie ciągnie do tego typu tematyki, ani do samej lektury "Biblii", ani tym bardziej do jakichkolwiek rozważań na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niedawno skończyłam "Rozmowy o biblii" tej autorki, na razie jedną część (czekają mnie jeszcze dwie) ale wciąż nie mam dość tego typu rozważań. Myślę, że warto czytać takie rzeczy nawet nie z powodów religijnych ale dla samej wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię książki wydawnictwa M. ;) Z wielką chęcią sięgnę po ten tytuł.
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też wydawnictwo przekonało do siebie, pozdrawiam wzajemnie:)

      Usuń
  12. Wydaje mi się że to bardzo wartościowa lektura. Nigdy nie brałam Biblii w aspekcie naukowym. To mogłoby być ciekawe doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm w tej chwili raczej nie sięgnę po tę ksiązkę, ale może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń