czwartek, 28 listopada 2013

"Kobiety i ważki" - spotkanie autorskie z Ewą Parmą i Anną Marią Rusinek

"STĄPAJ CICHO, BO STĄPASZ PO MOICH MARZENIACH"  /William Butler Yeats/ - motto tomiku "Kobiety i ważki"



Wczoraj w Katowicach odbyło się spotkanie z autorkami książki: "Kobiety i ważki", wydanej z ogromną dbałością przez wydawnictwo, o wdzięcznej i filuternej nazwie: ZAUŁEK WYDAWNICZY POMYŁKA.

EWA PARMA - anglistka i poetka, która swoją twórczość i pisanie traktuje niemal jak nałóg, gdyż "kto nie pisze - nie żyje...". Wydała tomiki: "Tylko dla modliszek", "W strefie ognia", "Hajer Blues i inne historie" oraz "Kobiety i ważki".

ANNA MARIA RUSINEK - malarka oraz pedagog, prowadzący profesjonalne warsztaty malarstwa i rysunku dla kandydatów na studia artystyczne; artystka która debiutowała obrazami przedstawiającymi pejzaże śląskie. Tworzy drobne formy malarskie i duże płaszczyzny figuralne. Maluje portrety i akty. W obrazach wykorzystuje motywy upływającego czasu, podróży, muzyki, relacji międzyludzkich; dużą rolę w jej obrazach odgrywa symbolizm. Malarka nawiązuje i oddaje hołd mistrzom (Van Gogh, Vermeer, Gauguin, Chagall, Klimt, Malczewski, Mehoffer, Wyspiański) całkowicie zachowując przy tym własną indywidualność i oryginalność.

DR LUCYNA SMYKOWSKA-KARAŚ - gospodyni spotkania, kulturoznawca, założycielka Kawiarenki Kulturalno-Literackiej, która zadbała o zaprezentowanie gości,  dyskusję, odpowiedni klimat i atmosferę.

Ewa Parama, Lucyna Smykowska-Karaś i Anna Maria Rusinek, bohaterki spotkania



"Kobiety i ważki" to książka niezwykła i zjawiskowa. Już proces jej powstawania odbiegał od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Przeważnie najpierw powstaje poezja, dopiero później do wierszy tworzy się ilustracje. W tym przypadku stało się inaczej. Malarka zagrała pierwsze skrzypce. Przedstawiła swoją wizję, rzuciła w pewnym sensie wyzwanie. Potem poetka widząc gotowe dzieło - dała odpowiedź, zaprezentowała własną koncepcję. Obraz posłużył jako pretekst do wysnucia historii, której poetka nadała własne piętno. Obraz wyznaczył ramy, a jego symbolikę poetka przełożyła na język literacki. Powstały wiersze przepełnione indywidualizmem Ewy Parmy, które jednocześnie idealnie rozgościły się w świecie przedstawionych obrazów.

Można tomik interpretować kompleksowo, gdyż Ewa Parma przeniknęła do świata Anny Marii Rusinek, a zbiorek stanowi piękną, uzupełniającą się i współgrającą całość. Można każdą artystkę interpretować osobno, nawet autorki utrzymują, iż "każdy artysta jest samotny w tym, co tworzy". Razem są trochę mniej samotne... Stworzyły wspólne dzieło, zachowując przy tym całkowitą autonomię. "Nie powiedziałyśmy nic nowego, ponad słynne: chwilo trwaj. Tyle tylko, że nasze chwile trwają pośród irysów i ważek..."


- Bluzka -


Ubieram się w wiersz 

jak w letnią bluzkę

bezczelnie przezroczystą

z czytelnym zarysem

ciała pod spodem

Ma przepuszczać 

powietrze światło

i zaciekawione spojrzenia 

aż po niebieskie żyłki
które zaczynają 
lekko pulsować
gdy dociera do nich
twój wzrok
Ma udawać że coś
odsłania a to czego
nie widać jest nieważne
i pewnie niewarte zachodu
Ma być twoim fetyszem
na czas rozłąki
dopóki nie przyjdzie czas
by ją natychmiast zerwać
i wrzucić do kosza
tak po prostu 
drogi czytelniku

****
-
- Zimowa podróż -

On cię nie kocha Zofio Andriejewna
to rzecz jasna jak polana w słońcu 
ale w życiu nie chodzi o miłość
Ten czort z plebsu rodem
stanął między wami 
jak twiordyj znak w cyrylicy
i chce z niego zrobić ikonę
ale w życiu nie chodzi o idee
Pop już postawił na nim krzyżyk
i zatrzasnął drzwi cerkwi
ale w życiu nie chodzi o religie
Pociąg do Sztokholmu też odjechał 
bez Lwa Nikołajewicza
ale w życiu nie chodzi o sławę
W życiu chodzi o to
by nie utknąć na dworcu w Koluszkach
tylko zdążyć na swój własny
pociąg do stacji Astapowo

***

- Gardinka - erotyk śląski

Heklowałach gardinka
przez cale trzy nocki
kiedy żeś siedzioł na dole
Powykryncałach
wszystkie zicherungi
co by nie słuchać
tych pierońskich wieści
kierego już wyciongli
a kiery tam łostoł
Słonko zadymione
zachodziło trzykroć
a jo durch heklowałach
ta gryfno gardinka
co mo nos zasłonić
jak na progu staniesz
i jak byda potym
długo z siebie zmywać
te czorne kusiki
co to je dostana
za gardinkom heklowanom
przez trzy nocki
cołkiem bez ciebie









Byłam przygotowana na to, że zaprezentowane będą prace Anny Marii Rusinek, ale myślałam, że będą wyświetlone na ekranie. Z zachwytem zobaczyłam salę wypełnioną jej pracami, mogłam się przekonać, że w rzeczywistość wywołują nieporównywalny efekt. Jestem oczarowana wierszami w interpretacji autorki, obrazami oraz tomikiem. Serdecznie dziękuję za wieczór wypełniony po brzegi magią i niezapomniane wrażenia. 

Szczególnie dziękuję artystkom za to, że także w nas - śląskich kobietach - widzą zwiewne i efemeryczne ważki, a nawet nieco anoreksji ;), nie tylko matki, żony i ...kucharki :)


6 komentarzy:

  1. Do Katowic m niestety za daleko. Szkoda....

    OdpowiedzUsuń
  2. Mignęły mi na facebooku te zjawiskowe obrazy - PRZEPIĘKNE! Spokojnie powiesiłabym je w swoim mieszkaniu :) Zazdroszczę CI ich widoku na żywo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ wybierałam się na wieczór autorski, śledziłam wszystkie wpisy, ale NIE byłam przygotowana na ich widok. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie:)

      Usuń
  3. Piękne obrazy i bardzo ciekawe wiersze. Szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej, bo do Katowic mi akurat po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te obrazy kobiet są cudowne! Ja też nie miałam pojęcia, że szykuje się wieczór autorski z takimi atrakcjami. :)

    OdpowiedzUsuń