środa, 20 listopada 2013

"Nadyia", Łukasz Zaranek



Disco kac
Łukasz Zaranek to społecznik od lat zaangażowany w publiczne życie swego miasta, terapeuta zajmujący się osobami niepełnosprawnymi, a także autor, który nawet swoją twórczością zdaje się wypełniać narzuconą sobie społeczną misję. Zadebiutował utworem „Nadyia”. Jej pomysł przyszedł mu do głowy, gdy pracując jako didżej w dyskotekach bywał świadkiem scen, które mogłyby zszokować niejednego rodzica.
„Nadyia” to przestroga. Niewielka objętościowo nowelka, „etiudka literacka”, której akcja krąży wokół przypadkowego i tragicznego zdarzenia. Autor mocnymi słowami zwraca uwagę na zagrożenie, które pojawia się, gdy młodzież imprezując traci nad sobą kontrolę bądź topi smutki w alkoholu, narkotykach i przygodnym seksie…
Młody człowiek, bywalec dyskotek, budzi się po upojnej nocy, niewiele pamiętając i walcząc ze skutkami gigantycznego kaca. W trakcie lektury odczuwamy niesmak, który przeradza się w odrazę, ale stopniowo odkrywane upiory przeszłości powodują, że nasz osąd łagodnieje. Kiedy zaczynamy współczuć bohaterowi – w jego domu pojawia się „kumpel”, zwiastun złych wieści. Bohater niechętnie przypomina sobie dramatyczne okoliczności imprezy. Jeszcze się łudzi, że to zły sen, ale fakty są nieubłagane… „Kumpel” proponuje rozwiązanie, które być może pozwoli wykpić się od odpowiedzialności. Jak postąpi Max? I jaką rolę odegra tajemnicza Nadyia?
Łukasz Zaranek zwrócił uwagę na poważny problem i odniósł się do niego. Trzeba mu przyznać, że nie obawia się nazywać rzeczy po imieniu, a dosadny język potęguje to wrażenie. Niestety, książka nie jest pozbawiona mankamentów. Czego zabrakło? Wnikliwej i fachowej pracy redaktorskiej. Oczywiście to debiut, na pewne sprawy można zatem przymknąć oko. Doświadczona osoba wychwyciłaby jednak niekonsekwencje oraz usunęła zdania niepotrzebnie tłumaczące to, co i tak jest oczywiste. Wydaje się, że książka została wydana w nadmiernym pośpiechu. Szkoda, bo szlachetnemu przesłaniu autora odebrano w ten sposób siłę rażenia.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu:


                                                      Serdecznie dziękuję.



25 komentarzy:

  1. Nie tylko młodzież nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swojego postępowania. Coraz częściej zdarza się to także dorosłym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że następna książka tego autora będzie lepsza ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest następna książka "Torsje", jeszcze nie czytałam, ale zamierzam.

      Usuń
  3. Temat poważny i nie najłatwiejszy, ale warto go poruszać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowała mnie tematyka, szczególnie pisana z perspektywy osoby która była świadkiem różnych dziwnych zachowań na dyskotekach...

    OdpowiedzUsuń
  5. Tematyka rzeczywiście godna zajrzenia. Pomiomo mankamentów dałabym tej książce szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem jest duży, dlatego polecam pomimo mankamentów...

      Usuń
  6. Fajnie, że powstają książki poruszające takie problemy. Ja osobiście uwielbiam takie klimaty, dlatego, przymykając oko na niewielkie wady, z chęcią bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie książki ,,przestrogi'' są bardzo potrzebne, żeby uświadomić innym realne zagrożenie, jakie może czyhać wokół nas. Osobiście z ogromną ciekawością poznam powyższa nowelkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fabuła bardzo mnie zainteresowała. Co do niezbyt dobrej pracy redaktora...niestety, ostatnio zauważam to coraz częściej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa tematyka, chociaż zawsze istnieje ryzyko, że książka z mądrym przesłaniem może zamienić się w nudne pouczanie, spointowane sławetnym "a nie mówiłem?". Interesujące, jak poradził sobie pan Zaranek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Poważny temat, ciekawa jestem jak zrealizowany. Szkoda tylko, że książka odrobinę niedopracowana, bo to psuje efekt.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jestem ekspertem, tylko zwykłym czytelnikiem, ale z moich obserwacji wynika, że początkujący autorzy - bez względu na wiek - często uważają redakcję czy korektę za coś zupełnie zbędnego, a szkoda, bo można w ten sposób zaprzepaścić ciekawe pomysły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu się zgodzę z Tobą, że w niektórych przypadkach self-publishingu autorzy rzeczywiście nie doceniają korekty i redakcji i z tego nie korzystają. Tutaj jednak autor tradycyjnie zaniósł swój produkt do wydawnictwa i powinien liczyć na fachową pomoc. Naprawdę miał świetny pomysł, temat ważny, kompozycja zdradza talent w konstruowaniu powieści, natomiast kilka rzeczy w narracji zgrzytało. Też nie jestem ekspertem, tylko zwykłym czytelnikiem;)

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawa problematyka, nawet jak na ediutkę. Szkoda, że strona redakcyjna taka niedopracowana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi intrygujaco, mysle, ze przeczytam, jesli kiedys bede miala okazje :-).

    OdpowiedzUsuń
  15. Tematyka rzeczywiście ciekawa i bardzo na czasie, szkoda tylko, że książka nie została dopracowana pod względem redakcyjnym.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rewelacyjna tematyka! Ja tam mam problem z dysortografią, więc niedociągnięć pewnie nie zauważę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę przyznać, że czuję się zainteresowana tą nowelą. Tym bardziej, że autor nie boi się konkretów. Nie bacząc na te redaktorskie potknięcia, chętnie zabrałabym się za ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam tę książkę rok temu, a później miałam jeszcze przyjemność poznać kolejny tytuł autora "Torsje". Obie poruszają ważne, trudne tematy, obie warte przeczytania z pewnością i przemyślenia także, natomiast chciałabym odnieść się do redakcji i korekty. "Nadyia" została wydana przez wydawnictwo, które niestety źle jest postrzegane w chwili obecnej przez wielu autorów, z racji problemów z zapłatą, tantiemami i pewnie jeszcze kilkoma innymi sprawami. Wydawane przez nie książki ukazywały się w znacznej mierze własnym sumptem, a 'fachowa' opieka w postaci redakcji i korekty jaką wydawnictwo powinno zapewnić, sprowadzało się tutaj jak sądzę do minimum ze względu na zminimalizowanie kosztów najbardziej jak się da. Niestety w chwili obecnej zdarza się to wielu wydawnictwom i nawet te najbardziej szanowane nie unikają oszczędności, a tym samym wpadek, a co dopiero mali wydawcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie zgadzam się z tym, że tematyka książek autora jest ważna. Co do wydawnictwa, to nie chcę brać udziału w ogólnej nagonce na konkretne wydawnictwo, nie takie były moje intencje. Wyobrażam sobie natomiast, że korekta i redakcja to podstawowe obowiązki wydawcy, chociażby dlatego, by sobie nie strzelić w kolano...

      Usuń
  19. Hm, czasem takie niewielkie objętościowo książki mogą przekazać więcej niż jakieś grube tomisko. Po książkę kiedyś sięgnę, bo interesują mnie pozycje o trudnych tematach, a ta z pewnością do takich należy.

    OdpowiedzUsuń