niedziela, 17 listopada 2013

"O tym jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali", Magdalena Zarębska - fragment



– Maciusiu, potrafisz dochować tajemnicy? – zapytał dziadek, a ja pokiwałem głową. Pewnie, że po trafię!
– Muszę wyjść z domu, ale tak, że by babcia mnie nie widziała.
A kiedy już wyjdę, zawołam cię i zejdziesz do mnie na podwórko, zgoda?
– Pójdzie my karmić gołębie? – ucieszyłem się.
– Też, ale przede wszystkim muszę dzisiaj załatwić jedną ważną sprawę. Ubiorę się, a ty usiądź na łóżku i poczekaj.

– Maciusiu, po radzisz niy pultnōć tajemnico? – spytŏł starzik,a jo kiwnył gowōm. No toć, co poradza!
– Musza wylyś zy dōma, ino tak, co by ōma mie niy cylła. A kiej wyleza, rykna za tobōm a slesiesz dō mie na plac, ja?
– Pōdymy futrować pulty? – bōł jo rod.
– Tysz, nale przede wsziystkim musza dzisioj pochytać na zicher jedyn geszeft. Ôblecza śe, a ty zicnij na prykol a poczkej.

Łóżko było ogromne. Leżała na nim mięciutka pierzyna i mnóstwo poduszek. A na ścianie wisiał obraz ze Świętą Rodziną. Dziadek założył białą koszulę i czarne spodnie. Wyciągnął z szafy mundur górniczy i czapkę z czarnymi piórami. Ta czapka nazywa się czako, dziadek mi powiedział.
– Cze mu zakładasz mundur? – Delikatnie pogłaskałem piórka na czaku.

Prykol bōł srogi. Lygała na nim miyko pierzina a wszandy zogōwki. A na ściōnie wisiŏł lanszaft zy świytōm familijōm. Starzik ôblyk biŏło hemda a czorne galoty. Wyciōng zy szranku godny mondur, 
pufjaka mycka zy czornym fyjderpuszym. Ta mycka miano mo bergmōnka, starzik mie pedziŏł.
– Pōjakiymu ôblykosz mondur? – leko pomacŏłech fyjderpuszna berkmōnce.





7 komentarzy:

  1. Po raz kolejny Zagłębianka (ja) nie może się uporać ze śląską gwarą. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam, ale przy "futrowaniu pultów" sama wymiękłam;)

      Usuń
  2. Ja nic nie zrozumialam ;-)))). Ale i tak mi sie podobalo ;P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla admiratora regionalnych dialektyzmów lektura takiej książki to rozkosz prawdziwa. A przy tym jakież piękne ilustracje! Przypomniał mi się dziecięcy zachwyt nad książką Morcinka „Jak górnik Bulandra diabła oszukał”, ilustrowaną przez Teofila Ociepkę. Dzięki za tę krótką podróż w poszukiwaniu straconego czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zwróciłeś uwagę na ilustracje. Tę dodałam bo po pierwsze obrazuje fragment, a po drugie uwielbiam dziadka i jego "zaczeskę";) Myślę, że dla wielbicieli dialektyzmów idealna byłaby jeszcze wersja dźwiękowa... Chętnie sama bym posłuchała z ust prawdziwego mieszkańca Nikiszowca:)...

      Usuń