poniedziałek, 11 listopada 2013

"Szklane miasto", "Hala Targowa II" - Marek Dryjer - fragmenty utworów




„Za nimi umierało życie, widział to dobrze w lusterku, przed sobą mogli znaleźć jeszcze ocalenie. Niebo, co konturów już nie miało i chmury, które zlewały się z nim i z ziemią jednocześnie.Dziwnie to wszystko wyglądało, nigdy także nie widział niczego choć w połowie podobnego. Ciemność ich goniła, wiedział o tym. To, co jasne szarzało pospiesznie w oczach. Zatrzymał na moment swój wzrok na pewnym człowieku, który przykucnął. Zastygł wraz z nim, w ułamku sekundy poczuł jego śmierć.Mężczyzna ten pochylił się i przystawiając do skroni rewolwer, wypalił sobie prosto w łeb.  Zwalił się na ziemię, a jego  białą koszulę natychmiast pokryła gęsta krew. Elegancki garnitur splamił się od razu ziemią i brudem, a bordowy krawat śmiesznie przy tym zawinął na czole…Nie zważając na nic, pędzili prosto do celu. Potężny budynek był już  w ich zasięgu. Nowoczesny kompleks z dwustumetrową wieżą do nieba, wyrastał z tego molocha niczym dzieciak z za małych na siebie spodni. Sky Tower swym widokiem przytłaczał wszystko wokół. Był żyjącym mitem, legendą o szklanych domach ponad chmurami. Był dumą nie tylko miasta, ale i całego kraju. Docisnął pedał i gwałtownie zahamował, siłą rozpędu o mało co nie wjechał razem z grubą szybą prosto do środka. Uderzył tylko zderzakiem, który natychmiast odpadł,o to nowoczesne, pancerne szkło. Pasażerka nie mogła otworzyć drzwi, które się zaklinowały. Jednym kopnięciem wybił jena zewnątrz, jego noga przeleciała wtedy tuż obok głowy dziewczyny. Nawet się nie poruszyła, nawet nie zdążyła się jeszcze bardziej  wystraszyć.  Była blada niczym śmierć, wyglądała jak umykający z ludzi strach. On, przerażony widmem atomowej apokalipsy, szukał już tylko bezpiecznego miejsca.Jeżeli ona nie jest śladem boskiego życia, to wiara nic już tutaj nie da, pomyślał. Dziewczyna była teraz jego ostatnią nadzieją, pragnieniem ocalenia. Wyskoczyli wreszcie z pojazdu, bez namysłu pognali w kierunku najbliższych drzwi…” / Szklane miasto /

                                                                                     ***

"Na posadzce było błoto. Kupcy zdążyli już nanieść śnieg na butach do środka. Krzątali się teraz w najlepsze, wnosili i rozpakowywali towary przeznaczone do sprzedaży. W hali była zapalona tylko część lamp. Jan zerknął za siebie. Wydawało mu się, że usłyszał zgrzyt, tak jakby ktoś przejechał ostrzem noża po kamiennej ścianie. Nikogo jednak nie zobaczył. Ujrzał za to swoje mokre ślady na podłodze. Pomyślał o Klarze i szybko skierował się w stronę swojego stoiska. Minął regały z kawą i herbatą oraz półki z rozmaitymi ziołami. Na chwilę zatrzymał wzrok na skrzynkach z kapustą. Panujący w budynku półmrok, nie pozwalał mu zbyt wiele dojrzeć. W słabym świetle ledwo mógł dostrzec swój parujący oddech. Miał wrażenie, że zanikające w ciemności filary pochylają się nad nim, a sufit jest pocięty w paski. Wytężył wzrok i przyjrzał się okrągłym warzywom, które przypominały ludzkie głowy. Coś go wtedy zaintrygowało.
- Musi pan zamknąć halę i nikogo nie wpuszczać do środka, dopóki nie wyjaśnimy okoliczności sprawy!
- Ale jak to? Nie handlować, kiedy trzeba handlować? Co będzie? Prasa się zaciekawi i wszystko opisze! Będzie z tego prawdziwa afera! – wystraszył się zastępca zarządcy budynku.
- No cóż… To niech pan coś wymyśli. Może niech pan powie, że hala musi przejść kontrolę dachu, czy aby spore opady śniegu nie nadwyrężyły konstrukcji. Albo niech pan zgłosi cokolwiek, nawet to, że w budynku urzędują szczury. Zebranie dowodów nie zajmie nam dużo czasu. Pracowników, proszę poprosić o pozostanie w środku, do czasu ich przesłuchania.
Na stoiskach z żywnością odnaleziono odcięte, ludzkie uszy. Były większe i mniejsze, należały zarówno do dorosłych, jak i dzieci. Małżowiny nie były pokryte krwią, tak jakby ktoś wcześniej dokładnie je umył. Można było dostrzec na nich linię precyzyjnego cięcia. Leżały tuż przy kapuście. W jednym przypadku zostały przybite do boków największej główki, w jałowym świetle tworząc obraz odwróconej, ludzkiej głowy. W sumie zebrano sześć par uszu. Znaleziono także nóż, brudną ściereczkę do wycierania okularów, kartkę ze szkicem rzymskiej dwójki i pokryty krwią niedopałek papierosa.
Detektyw Szmidt badał już podobną sprawę. Niespełna rok temu, bez rezultatu poszukiwał szaleńca, który od dłuższego czasu grasował we Wrocławiu. Gwałcił młode kobiety, odcinał im głowy i podrzucał pod drzwi ich domów. Była to niezwykle delikatna sprawa, mianowicie za trzy tygodnie miało odbyć się w mieście uroczyste otwarcie Wyższej Szkoły Handlowej. Jakikolwiek rozgłos, który mógłby podważyć sens rozwoju handlu we Wrocławiu, był wielce niepożądany. Eugeniusz, zastępca zarządcy hali, z zaczesanymi do tyłu i pokrytymi brylantyną włosami, ubrany w ciemny frak, z zapiętą pod szyją kontrastującą muchą, mocno oponował w tej sprawie, domagając się wręcz odłożenia tematu na później, aby w żadnym razie nie wybuchł skandal." / Hala Targowa II - opowiadanie / 

2 komentarze:

  1. To jest świetne. Nie przepadam za tym gatunkiem,ale czytajac fragment chcę więcej. Doskonały warsztat.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest świetne. Nie przepadam za tym gatunkiem,ale czytajac fragment chcę więcej. Doskonały warsztat.

    OdpowiedzUsuń