piątek, 24 stycznia 2014

"Toast za Temidę", Katarzyna Szewczyk, Jacek Skowroński - fragment



"Z łazienki nie dobiegał najsłabszy odgłos, jakby natręt zrobił sobie przerwę śniadaniową. Rzuciłam okiem na zegar, pomyślałam o swojej reputacji i cicho otworzyłam drzwi mojego wykafelkowanego sanktuarium.
Nie wiem, czy mnie usłyszał, ponieważ stał tyłem i przyglądał się z założonymi rękami pralce, jakby pierwszy raz widział na oczy takie niezwykłe urządzenie.
- Pani pralka... - poruszył śmiesznie palcami u stóp - wygląda w porządku.
- A jak pan to stwierdził?! Nawiązaliście kontakt telepatyczny?
- Nie musi szanowna pani być taka... - Odwrócił się i słowa zamarły mu na ustach.
Przynajmniej zareagował prawidłowo. Być może byłam najstosowniej ubrana, lecz widok wycelowanego w siebie colta z odwiedzionym kurkiem sparaliżowałby goryla.
- Gdybyś przypadkiem nie wiedział, przyjemniaczku - opuściłam lufę, celując mu w nogi - kula z tego kopyta roznosi na miazgę kość udową. A strzelać uczyli mnie zawodowcy.
Cofnął się o krok i oparł o pralkę.
- Ale, proszę pani, ja tylko... - zaczął bełkotać, strzelając na boki rozbieganym wzrokiem. - Ja przepraszam, nie chciałem...
- Zamknij się! Nawet mnie sprytnie podszedłeś, ale popełniłeś błąd. Na naszym osiedlu hydraulicy chodzą parami, do tego mają zawsze upieprzone smarem, i Bóg wie czym, drelichy.
- Dali nam nowe...
- Gówno wam dali! Wskazałam bronią leżący na posadzce klucz francuski. - Zapomniałeś z niego odlepić metkę z ceną. Tylko kamasze pasowały ci do przebrania, lecz nie pomyślałeś o jednym... Prawdziwy hydraulik nigdy nie zgodziłby się zdjąć butów!"

3 komentarze:

  1. "kula z tego kopyta roznosi na miazgę kość udową" :D Boję się zapytać, czy to naprawdę nie był hydraulik;)

    OdpowiedzUsuń