poniedziałek, 24 lutego 2014

"Czarny hrabia", Tom Reiss











GENERAŁ ZREHABILITOWANY
Tom Reiss to amerykański pisarz, historyk i dziennikarz, autor książek o charakterze dokumentalnym. W roku 2013 roku otrzymał Nagrodę Pulitzera za publikację, która właśnie ukazała się na naszym rynku – „Czarny hrabia. Chwała, rewolucja, zdrada i prawdziwy hrabia Monte Christo”. To idealna pozycja dla miłośników historii i przygody, szczególnie dla wielbicieli twórczości Aleksandra Dumasa. Książka jest biografią czarnoskórego generała, który wsławił się podczas rewolucji francuskiej, a dzięki usilnym działaniom wpływowych ludzi popadł w zapomnienie. Podczas lektury czytelnik przekonuje się, że jego losy są mu zupełnie obce, a jednocześnie bliskie i znajome. Książka jest w pewnym sensie wskrzeszeniem legendy. Można doznać wrażenia, że popularne postacie literackie cudownym sposobem zdołały uwolnić się z kart powieści i stanęły przed czytelnikiem w całej swojej zawadiackiej postaci… To niesforny i nieco zagubiony d’Artagnan, który łatwo wpada w tarapaty oraz idealistyczny, ale mroczny Edmund Dantes, który za sprawą spisku spędził 20 lat w lochach twierdzy, na wyspie If. Tom Reiss ujawnia światu, iż pierwowzorem najsłynniejszego muszkietera oraz tajemniczego mściciela Dantesa był jeden człowiek. To generał, współtowarzysz broni Napoleona, ojciec Aleksandra Dumasa. XIX-wieczny powieściopisarz uwieczniając przygody swego ojca w książkach nie tylko starał się oddać mu hołd, ale także pełnił ściśle określoną misję.
Dzieje czarnoskórego generała Alexa Dumasa są zdumiewające. Dziwnym zrządzeniem losu wywodził się jednocześnie z nizin społecznych i z arystokracji. Urodził się na niedużej plantacji, był synem zbiegłego arystokraty i niewolnicy. Kilka lat później, gdy jego ojciec odzyskał nazwisko rodowe i majątek, pobierał już nauki w najlepszych paryskich szkołach i brylował na salonach. Po zatargu z ojcem wstąpił do armii i zrobił błyskotliwą karierę. Zaciągnął się nie jako oficer, lecz jako zwykły żołnierz, co w normalnych warunkach zamykało drogę do awansu. Podczas rewolucji pojawiły się jednak nowe możliwości, które Dumas skwapliwie wykorzystał, podobnie zresztą jak pochodzący z Korsyki Napoleon. Przez długi czas losy obu tych żołnierzy były ściśle splecione. Walczyli dla jednej sprawy. O ile jednak idealista Dumas oddany był całym sobą republice, o tyle Napoleon miał już swoje dalekosiężne plany. Potężnie zbudowany, świetnie prezentujący się w mundurze, otoczony legendą za życia i miłością podwładnych, waleczny, ale zupełnie pozbawiony umiejętności dyplomatycznych Dumas, posturą i wyglądem deklasujący Napoleona, stał się dla przyszłego tyrana postacią wielce niewygodną. Kiedy Bonaparte doszedł do władzy, zaczął, niczym fatum, prześladować Dumasa i sprowadzać nań kolejne nieszczęścia. Nie można co prawda udowodnić, że za aresztowaniem i osadzeniem generała w więzieniu, a nawet próbą otrucia, krył się rozkaz Napoleona. Z całą pewnością wiadomo jednak, że schorowany Dumas, któremu udało się w końcu uwolnić i wrócić do domu, został przez Napoleona zdegradowany i pozbawiony majątku. Przez resztę życia borykał się z nędzą, upokorzeniem i prześladowaniami rasowymi. Z trudem uchronił się przed deportacją. Zmarł w zapomnieniu i niełasce.
Aleksander Dumas, przez całe życie głęboko rozgoryczony losem ojca, poświęcił mnóstwo czasu i energii, by przywrócić mu dobre imię. Wiele jego działań zakończyło się niepowodzeniem. Przeciwko samemu pisarzowi prowadzona była rasistowska kampania. Niektórzy krytycy, Balzac i inni koledzy po piórze, ze wzgardą nazywali go „synem Murzyna”… Dzięki talentowi Dumasa-pisarza stało się jednak coś nieprzewidywalnego. Pamięć o odwadze i czynach generała przetrwała w bestsellerowych i ponadczasowych powieściach, a sam generał znalazł się w literackim panteonie gwiazd pod postaciami d’Artagnana i Dantesa. Dzisiaj, za sprawą Toma Reissa, Alex Dumas odzyskuje należne miejsce w historii, nazwisko, a także honor.
Można się dziwić, dlaczego amerykański pisarz podjął się misji przywrócenia dobrego imienia francuskiemu bohaterowi narodowemu. Kiedy jednak czytelnik dowiaduje się, jakie znaczenie miał „Hrabia Monte Christo” dla rodziny Reissa, cała przygoda nabiera nowego kontekstu. Staje się jasne, że „Czarny hrabia” to projekt, w który Reiss zaangażował się emocjonalnie, w zasadzie podjął to samo wyzwanie, któremu 170 lat temu nie podołał pisarz Aleksander Dumas…
Przygotowując się do napisania książki Tom Reiss podejmuje szeroko zakrojone działania. Gromadzi dokumenty, listy i raporty wojskowe, podróżuje śladami generała. W poszukiwaniu jego tropów przemierza Francję, dociera na wyspę Saint-Domingue, odwiedza plantację trzciny cukrowej, a także twierdzę w Tarencie we Włoszech. W pewnym momencie jego plan omal nie rozbija się o zamknięte drzwi pewnego sejfu i bezduszną biurokrację. Wtedy jednak z pomocą przychodzi kilku zagorzałych zwolenników generała, a akcja zdobycia dokumentów nabiera sensacyjnych, niemal szpiegowskich rumieńców.
Swoją książkę pisze Reiss z kronikarską skrupulatnością i dziennikarskim zacięciem. Dzięki temu przedstawia szeroką panoramę społeczną, obejmującą lata 1714-1814, ukazuje przebieg rewolucji francuskiej i prawdziwą twarz Napoleona, który intrygami i podstępem torował sobie drogę do władzy. Przede wszystkim zaś jest to książka, która w pasjonujący sposób przywraca pamięć o niezwykłym człowieku.
Losy czarnoskórego generała stanowią wdzięczny materiał na biograficzną opowieść. Legendy o jego sławie nie są przesadzone, a przygody, które zgotował mu los, są nie mniej awanturnicze i poplątane niż sensacyjna fikcja literacka. Znamienne dla bohatera jest to, że przez całe życie popadał w skrajności. Urodził się jako niewolnik, a odegrał znaczącą rolę w walce o równość wszystkich obywateli wobec prawa. Będąc czarnoskórym, stał się jednocześnie ulubieńcem salonów i przedmiotem skrytej nienawiści. Był legendą za życia, a odszedł w zapomnieniu. Tropienie jego czynów w losach kolejnych bohaterów powieści Dumasa-syna stało się, zdaniem Reissa, dla niego terapią. Jest to widoczne zwłaszcza w przypadku „Hrabiego Monte Christo”. Pisarz kazał doświadczyć Edmundowi Dantesowi tych samych traumatycznych przeżyć, które były udziałem jego ojca. Pozwolił mu jednak zemścić się, pokonać nieprzyjaciół, przeżyć smak mrocznego triumfu. Tom Reiss uświadamia czytelnikom piętno, jakie Dumas odcisnął w historii literatury. Jego bohater, który po ucieczce z lochów buduje luksusową kryjówkę w grotach wyspy i poświęca życie walce ze złem (często naginając prawo do własnej woli), stał się prototypem wielu mrocznych, samotnych bohaterów literackich, szczególnie Batmana – komiksowego superherosa, który fascynuje kolejne pokolenia czytelników i wielbicieli kina.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu:



Autor: Tom Reiss
Przekład: Marek Fedyszak
Data premiery: luty 2014
Liczba stron: 512
ISBN: 978-83-08-05230-3


[Numer tekstu to: T11192]

19 komentarzy:

  1. Ola! Ależ się pięknie spisałaś (dosłownie i w przenośni) w tej recenzji. :) Cenię Twój talent wielce, choć sama książka raczej nie jest dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Poniosło mnie trochę, bo książka "Hrabia Monte Christo" ma dla mnie wyjątkowe znaczenie;)

      Usuń
  2. Jakiś czas temu Książkozaur pisała o tej książce, teraz Ty tak pięknie i rzetelnie ją recenzujesz. Gdyby nie Wy, nie podejrzewałabym, że tyle ciekawych informacji kryje się w książce Reissa i na pewno bym ją przegapiła. Zwłaszcza, że nie wiedziałam kto był prawdziwym Monte Christo! Gdyby nie niekończąca się lista książek, które czekają w kolejce, "Czarny hrabia" już byłby moim łupem, a tak wrzucam go do kolejki i liczę, że go gdzieś upoluję zanim zapomnę, że bardzo chciałam przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że książka Reissa jest dla specyficznego czytelnika. Zwłaszcza dla pasjonatów historii, tropicieli tajemnic i oczywiście dla fanów Dumasa:)

      Usuń
  3. Podziwiam przygotowania autora do pracy nad książką i z wielką przyjemnością oddałabym się lekturze. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka spodoba Ci się. Przede wszystkim to rzetelnie opowiedziany kawał historii...

      Usuń
  4. Uwielbiam Muszkieterów Dumasa, więc to coś dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz "Muszkieterów" polecam Ci najpierw poznać mrocznego Dantesa, czyli "Hrabiego Monte Christo", wtedy przygoda z książką Reissa będzie pełna:)

      Usuń
    2. Ano widzisz, do "Hrabiego..." zabieram się już od tak dawna, że sama już nie pamiętam od kiedy. :P

      Usuń
  5. tak świetna i pasjonująca recka! a ja z chęcią zapoznałabym się z tą pozycją! okładka adekwatna do treści;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Okładka rzeczywiście jak najbardziej adekwatna. Jednak po lekturze książki nie będę już mogła oglądać np. portretów Napoleona, żeby nie wybuchnąć śmiechem;) Napoleon podobno przekraczał przełęcze górskie na mule, a potem jego malarz (spec od marketingu, można by rzec) - malował go w pompatycznej pozie na koniu;)

      Usuń
  6. Pięknie napisałaś o tej książce. Tematyka trochę nie w moim guście, ale nawet skusiłabym się. A co...

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę przeczytać.
    "3 muszkieterów" i ciąg dalszy to jedna z ukochanych powieści mojej młodości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem pełna podziwu dla twojego talentu pisarskiego. Potrafisz tak pięknie opisać swoje wrażenia z danej lektury, że dech zapiera.
    Co do samej książki tym razem jednak podziękuję, gdyż tematycznie nie zaciekawiła mnie aż tak bardzo, bym chciała ją lepiej poznać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę w końcu przeczytać Hrabiego Monte Christo - a zaraz potem oczywiście Czarnego hrabiego :) Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ to świetnie opisałaś! Aż mam ochotę natychmiast biec na poszukiwania tej książki! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się że trafiłam na Twoją recenzję, bo książka mnie intryguje i chętnie bym ją przeczytała. Teraz wiem jednak że lepiej będzie najpierw się do niej "przygotować" czytając przykładowo Hrabiego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ponieważ wszyscy w zasadzie znają "Muszkieterów" nawet bez czytania, dobrze jest przeczytać najpierw "Hrabiego Monte Christo". Wtedy nie umkną żadne smaczki z książki Reissa:)

      Usuń
  12. "Hrabiego Monte Christo" znam i bardzo lubię tę postać, a zachęcona Twoją doskonałą recenzją - też Reissa chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń