poniedziałek, 3 lutego 2014

"Studnia", Grzegorz Filip





W GŁĄB SIEBIE
„Ojciec i córka to układ równań z dwiema niewiadomymi. Najpierw trzeba wyliczyć jedną, potem podstawić, żeby znaleźć drugą. Chyba, że taki układ nie ma rozwiązania (…) wtedy to dwie proste równoległe bez punktów wspólnych”.

Grzegorz Filip



Po dziesięciu latach rozłąki młoda kobieta postanawia odwiedzić kraj. Na lotnisku czeka zdenerwowany ojciec. Obmyśla scenariusz powitania, dobiera słowa-klucze, które mają ułatwić otwarcie drzwi, za którymi nigdy nie było porozumienia. Ma nadzieję, że przylot córki oznacza próbę przerzucenia pomostu między przeszłością a teraźniejszością.
Tłumy ludzi w hali odpraw, wreszcie pojawia się wyczekiwany gość. Zwykle podobnym spotkaniom towarzyszą śmiech i łzy, wzruszenie, radość i potok słów, gesty znane wszystkim dworcom i lotniskom. Jednak nie tym razem. Janusz przez tyle lat tęsknił, odgrywał tę scenę w myślach, ale z samolotu wysiada nie taka dziewczyna, jaką sobie wyobrażał. To dojrzała kobieta, owiana nimbem sukcesu; Królowa Śniegu, która przyjmuje ojca z chłodną rezerwą i od razu mrozi jego nieśmiałe próby nawiązania relacji. Ojciec jest zdezorientowany, nieśmiała radość, którą odczuwał, ulatnia się już po chwili. Jaki wykonać gest, gdy wypowiadane słowa i zapadająca cisza stają się jednakowo niezręczne?… Powracają przygnębiające myśli. Przecież córka przed nim uciekła, przez lata broniła się przed powrotem. Po co więc przyjechała?
Grzegorz Filip w książce „Studnia”, wykorzystując współczesne realia, nawiązuje do motywu biblijnego i przedstawia nową wersję przypowieści o powrocie syna marnotrawnego. Odwiedziny Polaków, którzy wybrali życie za granicą, stały się dziś zjawiskiem dosyć powszechnym. Jednakże w mieście, w którym każdemu w jakimś stopniu doskwiera codzienność, pojawienie się dziewczyny z Londynu (przed chwilą zwykłej sąsiadki i koleżanki, teraz uosobienia sukcesu) staje się lokalną sensacją. Poznajemy galerię postaci, bowiem przyjazd Grażyny – jak kamień rzucony w wodę wywołuje rozchodzące się kręgi – wpływa bezpośrednio na wiele osób. Mimo to „Studnia” pozostaje kameralną historią rodziny, pełną poplątanych relacji, uprzedzeń, wzajemnych żalów i pretensji. W tej historii relacje córki i ojca pozostają pierwszoplanowe. Autor analizuje przyczyny przepaści, która otworzyła się między nimi; przenosi czytelnika w przeszłość, naświetla problem z różnych perspektyw. Bohaterowie zostają dokładnie zanalizowani, przy czym autor traktuje ich z dużym wyczuciem, lecz bez taryfy ulgowej – nie demonizuje i nie oczyszcza z zarzutów, nie opowiada się po żadnej ze stron. Odkrywa motywy ich postępowania wzbudzając sympatię, ale częściej irytację. Poznajemy relacje Janusza z jego zmarłą żoną oraz z obecną partnerką, a także kolejne związki Grażyny. Zaczynamy pojmować ich światopogląd, stosunek do życia, rodziny i kariery.
Wydawać by się mogło, że bohaterowie nie mają z sobą nic wspólnego, że córka jest zaprzeczeniem ojca… Janusz to intelektualista, nieustannie toczący wewnętrzny monolog, Grażyna jest powierzchowna, nie analizuje wydarzeń, biegnie na oślep, rzuca się w wir zdarzeń, nie myśląc o konsekwencjach. W nim buzuje potrzeba zrozumienia zarówno obecnych przeżyć, jak i przeszłości, ujawnia się to w dzienniku, esejach, w pojawieniu się tajemniczego Garbarka; jej zaś postawa to krzyk: „Nie chcę rozmawiać, chcę żyć!”.
Czy naprawdę jednak tak bardzo się różnią? Co ich od siebie oddaliło? Czy milcząca akceptacja może być podstawą zdrowego związku? Czy Janusz był tak doskonałym mężem i ojcem, jak mu się wydaje? Czy potrafił przekonać o swojej miłości żonę, Grażynę, teraz Irenę? Czy zamiast rozmowy z Garbarkiem nie powinien odważyć się już dawno na szczerą rozmowę z własną córką? Może jej postępowanie to tylko demonstracja zagubionej dziewczynki, która nie zdążyła dorosnąć do swojej roli…
Podczas lektury autor wielokrotnie zmusza czytelnika do zastanowienia się nad problemami różnej natury, do spojrzenia na nie z własnej perspektywy. Czy miłość jest nam dana i nie wymaga wysiłku, poświęcania i bezustannego „dawania” siebie? Jakie są obowiązki dorosłych dzieci wobec rodziców? Czym jest zdrada? Czy można pomylić miłość z fascynacją? Czy dorosłe życie sprowadza się do unikania traumatycznych przeżyć zapamiętanych w dzieciństwie bądź do osiągania czegoś, czego bardzo się kiedyś innym zazdrościło? Dlaczego życie na prowincji utożsamiane jest niesłusznie z prowincjonalizmem?
W powieści zwraca uwagę pojawiający się w różnych kontekstach motyw tytułowej studni, tak imponująco wieloznaczny, że każdemu daje szansę znalezienia własnej interpretacji. Pojawia się w legendzie o chciwym chłopie, który dostał nauczkę w przygodzie z diabłem; może być alegorią doświadczenia, sumienia, symbolem miejsca w duszy, w którym skrywa się mroczne sekrety; może stać się miejscem pielgrzymki, do którego nieświadomie dążymy; być może jest tajemnicą lub pułapką, oczyszczeniem lub niebezpieczeństwem, przepaścią dzielącą ojca i córkę bądź wprost przeciwnie – życiodajną siłą, oazą, do której nasi wędrowcy powrócą, mimo iż błądzą na pustyni niezrozumienia.
Motyw studni wyznacza nie tylko moment zwrotny w powieści, ale także w alegoryczny sposób przedstawia dwie postawy życiowe, a raczej sposób nabywania doświadczenia. W najtajniejszych zakamarkach duszy chowane są sprawy, do których nie chce się wracać. Bo to bolesne, niebezpieczne, bo nie chcemy rozdrapywać ran. Ale czy można tego uniknąć? Paradoksalnie to miejsce może stać się źródłem oczyszczenia, ale zaglądanie w „studnię” wymaga odwagi i absolutnej szczerości wobec siebie. Janusz ją posiada; może to jest po prostu mądrość, która przychodzi z wiekiem? Grażyna to uosobienie niedojrzałej młodości, która musi w przysłowiową studnię uderzyć, rozbić sobie o nią głowę, tylko w ten sposób potrafi coś zrozumieć…

Powieść, która porusza tak wiele problemów, prezentuje się dość niepozornie. Jednakże temat, który sam w sobie nie jest specjalnie nowatorski, został opracowany w sposób niestereotypowy, a pisarzowi nie brakuje zdolności obserwacji i precyzji w przekazywaniu wrażeń. Książka jest w jakimś sensie wyzwaniem. Udowadnia, że nie zawsze trzeba znaleźć się w oku cyklonu sensacji bądź w środku afery politycznej, by zaciekawić czytelnika. Nie trzeba również w tym celu epatować kwiecistymi metaforami, stosować udziwnień i eksperymentów językowych. Grzegorz Filip przyrządził opowieść według tradycyjnej receptury. Zwykła codzienność stała się doskonałym pretekstem do solidnie opowiedzianej historii z ciekawymi postaciami, mocnym przesłaniem i refleksjami natury ogólnej. Siła książki tkwi w jej prostocie, zaś wrażliwość pisarza powoduje, że zarówno ona, jak jej bohaterowie kipią od tłumionych emocji. Zalecam ostrożny wybór lektury na wieczór. W przeciwnym wypadku czytelnika może spotkać to samo, co Janusza, który stracił ochotę na sen, gdy „dzień, którego nie chciał jeszcze zamykać, nakręcił go jak zabawkę na kluczyk.”

24 komentarze:

  1. Zauroczyłaś mnie recenzją, czuję, że muszę poznać tę książkę. Relacje między ojcem a córką nie należą do motywów zbyt często opisywanych, przynajmniej mnie nie przychodzi teraz żadna taka historia, która w celny sposób portretowałaby ich komplikacje. Na pewno rozejrzę się za "Studnią". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco:) Dominiko, nie mogę komentować u Ciebie, bo mi blokuje "disqus", przykro mi:( Pozdrawiam wzajemnie :)

      Usuń
    2. Hmm, ale jak blokuje? Chodzi o to, że nie chcesz rejestrować się na disqus?

      Usuń
    3. Tak - przy rejestracji odpowiada mi, że adres jest zajęty i koniec, nic nie zrobię. Mam to samo u wszystkich osób, u których nie zostawia się komentarza, tylko jest disqus.

      Usuń
    4. To nie rozumiem, nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Szkoda, że nie możesz tego jakoś obejść. Disqus cenię za powiadomienia jakie otrzymuję na innych blogach, że ktoś na moją wiadomość odpisał. Na bloggerze bardzo mi tego brakowało.

      Usuń
  2. Tyyyle pytań mam po tej recenzji, tak mnie zaintrygowałaś, że pozostaje mi poszukać książki. Wydaje się taka aktualna z tym wątkiem powrotu z Londynu:) A swoją drogą, zastanawiałam się skąd znam nazwisko autora i już odkryłam, że czytałam kiedyś jakieś jego teksty, ale żadnej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością poczytam jakie odniosłaś wrażenia po lekturze:)

      Usuń
  3. Układ między ojcem i córką bardzo mocno mnie zainteresował. Rzeczywiście ja też nie przypominam sobie książki o podobnej tematyce. Szkoda tylko, że okładka niezbyt mnie zachwyca - gdyby nie Twoja recenzja przeszłabym koło tej książki obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Ewą! Książka zapowiada się szalenie interesująca, a okapowa jest tak nijak, że również bym ją zignorowała :)

      Usuń
    2. A ja lubię tę okładkę. Jest prosta i symboliczna. Kolor mi się skojarzył z pustynią. Myślę, że podczas lektury zmienicie zdanie:) Jest pustynia, studnia i dwoje najbliższych, ale najdalszych sobie ludzi...

      Usuń
  4. Widzę, że to wielowymiarowa historia. Okładka rzeczywiście jest niepozorna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niepozorna, ale przez to symboliczna:)

      Usuń
  5. Skąd Ty wytrzaskiwujesz (taaak, celowo w ten sposób napisałam) takie dobre książki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pewną teorię;) To książki wytrzaskiwują mnie;)

      Usuń
  6. Niesamowita lektura. Skutecznie mnie do niej zachęciłaś i już zapisałam sobie jej tytuł, aby się potem zapytać o nią w mojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba napiszę to u Ciebie po raz pierwszy: Twoja recenzja przepiękna jak zwykle, ale... sama książka jakoś mnie nie zachęca i nie mam pojęcia dlaczego. Kiedyś "miałam fazę"(przepraszam za kolokwializm) na książki poruszające temat emigracji (czy to dobrowolnej czy to wymuszonej sytuacją polityczną), ta jednak chyba nie przypadłaby mi gustu... Mogę się mylić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest książka poruszająca problem emigracji, jeśli obawiasz się tej tematyki. Ten motyw jest o tyle poruszony, że autor uchwycił rys naszych czasów. To książka o kalekich relacjach ojca i córki...

      Usuń
  8. Temat emigracji jest dla mnie osobisty - ważny i trudny jednocześnie. Emigracja zmienia ludzi nam bliskich. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię nowe ujęcia popularnych tematów. Twoja recenzja tak mnie wciągnęła, że zapisuję "Studnię" do listy książek, które muszę koniecznie przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, jak Ty to opowiedziałaś Olu. Już samo to sprawia, że książkę chce się przeczytać.
    Tematyka książki bardzo interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna, wyczerpująca recenzja, którą z przyjemnościa przeczytałam i nabrałam chęci na książkę. Lubię takie solidnie opowiedziane historie z mocnym przesłaniem, także zacznę się rozglądać za Studnią :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany, nie wiem co lepsze - Twoja recenzja, czy książka, która na jej podstawie jawi się jako znakomita. Emigracja, trudne relacje na linii rodzice-dzieci, czyli odwieczny pokoleniowy konflikt, diametralnie różne podejścia do życia - szykuje się wspaniała literacka uczta :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem tuż po lekturze "Studni" i mam podobne odczucia. Książka jest naprawdę warta uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Olu, przeczytałam z ciekawością, ponieważ autor jest mi zupełnie obcy. Tak pięknie napisałaś o tej książce, że mam ochotę sięgnąć po nią natychmiast. Zapisuję i bardzo dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń