piątek, 28 lutego 2014

"Szkice piórkiem", Andrzej Bobkowski - fragmenty




„9.6.1940


(...) Upał straszliwy. Po obiedzie poszliśmy do Bagatelle. Słońce, kwitną tysiące róż. Gdzieś z bardzo daleka dolatywały grzmoty. Może artyleria, może bombardowanie. Stanąłem przy jednym z krzaków i wsłuchiwałem się w te dalekie odgłosy.  Jakiś huk zabrzmiał głośniej niż inne i w tym momencie rozkwitła, biała róża osypała się cicho na ziemię."

"28.7.1940
Czy znasz nastrój i życie w południowych miasteczkach Francji? Zawsze o tobie myślę i tak mi żal, że nie jesteśmy razem. Mielibyśmy tyle tematów do rozmowy i tyle okazji do przeżywania tego, co innym wymyka się, przecieka między palcami i wydaje się nudną monotonią. (...)

Piję rum i zapalam papierosa. Noc jest znowu upalna i będzie się spało półsnem. O jedenastej zamykają bistro. Siwa patronka człapie od skwerku i woła przeciągle: „Toto, Toto, minou, minou...” Ale „Toto”, wielki, czarny kocur, znikł. Poniosła go upalna noc. Rano odnajdzie się pod drzwiczkami lodowni, węsząc zamknięte wewnątrz mięso. Staruszka powie mu: „Méchant Toto, la viande n'est pas pour toi – oh non!” i obejrzawszy się, czy druga staruszka, jej siostra, nie widzi, odkraje kawał mięsa i schowa „Toto” ze zdobyczą za ladę. A potem krzyknie piskliwym głosem: „Du café pour monsieur!” Będę pił kawę...


(…) Czemu nie jesteśmy razem? Śmialibyśmy się razem, chodząc po wąskich uliczkach pełnych słońca i chodzilibyśmy tak wolno i leniwie, jak szły moje papiery z Prefektury do merostwa: 500 metrów w 24 godziny. Demain après-midi znowu bez ciebie”..."
„20.8.1940
(…) Łaziłem po Narbonne. Miasta południa należy oglądać tylko pomiędzy zachodem słońca i nocą. Całe bogactwo przesłonecznionego dnia osiada pod wieczór, milknie, zastyga i nie rozprasza się w hałasie i gwarze rozhukanego światła. Błąkam się po wąskich uliczkach, tak wąskich, że trzeba się nimi prawie przepychać. Bokiem, zawsze przylepione do murów, majestatyczne koty a w drzwiach domów siedzą ludzie i gadają. Tu czuć cebulę, stamtąd dolatuje czosnek, płynący na lekkie chmurze smażonej oliwy, a pod to wkrada się często niepozorny, ale zjadliwy rynsztok. Lubisz bajki – tu miałbyś tło do wszystkich bajek razem wziętych. Te uliczki i domy, zakamarki i podwórka można ożywić wszelkimi postaciami, najbardziej nieprawdopodobnymi. Kto wie, czy nie stałyby się prawdziwe w tym otoczeniu. W jakiejś okropnej uliczce odkryłem lokal masonów. Na brudnych drzwiach wspaniale złociły się emblematy loży. Kto tu do nich należy?

Wracam o zmroku, jadąc wśród winnic. Winogrona już dojrzewają. Zsiadłem z roweru i zerwałem ciężką kiść czarnych owoców, pokrytych prześlicznym sinawym puszkiem. Wgryzłem się w nie spragniony – było mi gorąco i usta miałem wyschnięte. Niebo już pociemniało i tylko nad górami, w stronie słońca, było jeszcze popielatobłękitne. Wiał wiatr. Siedziałem na rozgrzanym kamieniu, patrzyłem w niebo głaskany gorącym wiatrem, a po brodzie ciekł mi purpurowy sok zerwanych z krzaka winogron. Czułem tylko, jak intensywność życia wzmogła się we mnie do ostateczności. Czułem swoją młodość, przeżyłem ją w tych kilku chwilach tak, że krew powinna była mi trysnąć ze wszystkich por i pomieszać się z sokiem winogron. Złapałem życie, na moment, ale wyraźnie. To było wspaniałe”.



9 komentarzy:

  1. Piękne fragmenty. Przeczytałam z wielką chęcią. Muszę w końcu sięgnąć po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasz bohater- narrator to przy okazji znakomity obserwator. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam jak ktoś zamieszcza fragmenty - zaostrzają apetyt;)

    OdpowiedzUsuń
  4. przepiękne i bardzo błyskotliwe fragmenty. Szczególnie ukochałam ten o demain apes-midi, jako wściekła fanka francuskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z przyjemnością przeczytałam, muszę wrócić do tej książki, kiedyś miała na mnie spory wpływ.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej książki, ale z chęcią przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  7. "Złapałem życie, na moment", jak pięknie Bobkowski potrafił łapać to życie. Bo, "Szczyt przyjemności dają nam przecież fragmenty, tak jak i w życiu osiągamy szczyt przyjemności, przyglądając mu się we fragmentach" /Thomas Bernhard "Dawni mistrzowie"/

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny ten Bobkowski, czytałam "Dziennik z podróży"

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniały to był ten fragment :)

    OdpowiedzUsuń