wtorek, 4 marca 2014

„CÓRKA CZAROWNIC”, Dorota Terakowska




DORASTANIE DO WOLNOŚCI

Była zdolną publicystką, która wracała z wyprawy dziennikarskiej z gotowym tekstem w głowie. Jej książki powstawały zupełnie inaczej. Dojrzewały długo, a pisarka wkładała w ich tworzenie całą siebie, swoje emocje, świadomość, a nawet podświadomość. Pisała od końca. „Nie wiem doprawdy, co mam jeszcze pisać. Gdyż zawsze i wszędzie są sprawy, rzeczy, zjawiska i istoty, które trzeba rozumieć – i takie, w które wystarczy wierzyć” – to zdanie stało się kluczem otwierającym drogę do napisania „Córki Czarownic”, jednej z najpiękniejszych baśni w literaturze polskiej.
Książka powstawała w latach 1985-88, wydana została w 1991 roku, a już w następnym zdobyła nagrodę polskiej sieci IBBY (międzynarodowej organizacji wspierającej literaturę dziecięcą), a także umieszczona została na Liście Honorowej Hansa Christiana Andersena. Dorota Terakowska nigdy nie hołdowała modnym nurtom literackim, uprawiała tradycyjną sztukę opowiadania. „Córka Czarownic”, która utrzymana jest w poetyce utworów fantasy, przemawia do psychiki dziecka swoją prostotą, a dorosłego czytelnika zachwyca dojrzałością przemyśleń. Jest klasyczną baśnią, której akcja rozgrywa się na dwóch planach. Przedstawia skomplikowany proces dojrzewania jednostki i zdobywania przez nią samoświadomości, z drugiej strony ukazuje historię wyzwalania się państwa spod jarzma niewoli i jego dorastanie do wolności.
Główną bohaterką jest Dziewczynka izolowana od ludzi i wychowywana z dala od ludzkich siedzib. Od zawsze towarzyszy jej samotność i poczucie zagrożenia. Jej opiekunką jest Czarownica, której zadaniem jest ochrona dziewczynki i przekazanie wiedzy z magicznej Księgi. Dziewczynka uczy się zaklęć, a jednocześnie poznaje kronikę pewnego Królestwa.
Kiedy przyswoi Księgę, zostaje przekazana następnej Czarownicy, gdzie czeka ją kolejny etap nauki. Uczy się mowy zwierząt i gwiazd, szacunku dla Matki Natury i próbuje rozszyfrować naturę człowieka. Jest stale w drodze, wymaga tego jej bezpieczeństwo oraz kolejne zmiany opiekunek. Podczas podróży ma okazję przekonać się jak wygląda życie w państwie, w którym mieszka. Szerzy się terror, ludzie żyją w strachu, pracując w ciężkich warunkach. Jedyne, co trzyma ich przy życiu, to tajemnicza Pieśń, która sławi wspaniałą przeszłość i wieszczy upadek wroga. To nie jest zwykła pieśń, lecz jedyny oręż i tarcza zniewolonych ludzi.
Królestwo, o którym Dziewczynka czyta w kronice, rozwijało się szczęśliwie i dostatnio pod rządami kolejnych królów Luilów. Każdy władca rządził lepiej i sprawiedliwiej od poprzednika, nie było miejsca piękniejszego i bogatszego. Mieszkańcy żyli w raju, nie znali przemocy, przestępstw ani niegodziwości. Każdy władca upamiętniał swoje panowanie wspaniałym przedsięwzięciem. Luil X zadbał, by medycyna osiągnęła wysoki poziom, Luil XI założył Akademię Nauk, Luil XIX uczynił z uczonych i twórców arystokrację. Kiedy Królestwo osiągnęło doskonałość, Luil XXIII postanowił podarować podwładnym wieczny pokój, zlikwidował stan rycerski i rozkazał zniszczyć wszelką broń.
Niedługo potem agresywny sąsiad najechał ziemie Królestwa i podbił go. Król i jego rodzina zostali zamordowani, a bezbronni mieszkańcy popadli w niewolę. Najeźdźcy wywodzący się z prymitywnego plemienia nie znali się na budowaniu, ich sposobem rządzenia były grabież, burzenie i niszczenie. Dumni mieszkańcy Królestwa musieli ugiąć kark i zakuci w kajdany zostali zmuszeni do pracy ponad siły. Ten stan trwa już wiele wieków, na szczęście przepowiednia obiecuje, że zbliża się kres niewoli.
W trakcie nauki Dziewczynka dowiaduje się, czym jest utopia. Przekonuje się, że kronika, którą poznaje, stanowi historię jej narodu. Zaczyna sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństwa, jakie jej grozi i mgliście przeczuwa czekające ją zadanie. Budzi się w niej świadomość, że jest kimś wyjątkowym. Im bardziej zdaje sobie z tego sprawę, tym bardziej przepowiednia jest zagrożona, bowiem Czarownice nigdy nie nauczyły jej, że przywództwo jest misją i wiąże się z miłością do poddanych... Czy będzie można zapobiec katastrofie? Czy przepowiednia spełni się, jeśli wszystko się komplikuje? Czy Pieśń może się mylić? Czy Czarownice mają zapasowy plan?
„Córka Czarownic” jest utworem posiadającym walory zarówno literackie, jak i wychowawcze. Baśń stanowi metaforę dojrzewania i zdobywania samoświadomości. Fabuła ma charakter fantastyczny, ale emocje i przemyślenia dziecka są autentyczne i szczere. Podczas lektury dziecko odnajdzie z pewnością wiele odpowiedzi na nurtujące je pytania.
Pisząc książkę, Terakowska szeroko czerpała z motywów literackich. Sama także bez wątpienia stała się inspiracją dla innych twórców. W książce można odnaleźć analogie do „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupery’ego (egoistyczne słowa Róży odbijają się echem w wypowiedziach głównej bohaterki), pobrzmiewają motywy z książek C.S. Lewisa, Ursuli le Guin; baśń kończy się z prawdziwie tolkienowskim rozmachem. Natomiast specyficzny motyw nauki, przechodzenie kolejnych etapów, by przygotowywać się i zasłużyć na przejęcie władzy został wykorzystany na podobnej zasadzie przez Jarosława Grzędowicza w książce „Pan Lodowego Ogrodu”.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu:



Recenzja opublikowana na stronie: http://www.obliczakultury.pl/literatura/86-mlodziezowe/4275-corka-czarownic-dorota-terakowska-recenzja

18 komentarzy:

  1. Zawsze jakoś odkładałam tę książkę na bok, ale widzę, że niesłusznie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Terakowska! Och, ile ja się jej naczytałam przed laty. Chyba jednak "Poczwarka" zrobiła na mnie wówczas największe wrażenie. I może jeszcze "Tam, gdzie spadają anioły", ale ja wtedy dzieciuchem strasznym byłam;) A "Pana Lodowego Ogrodu" czytałam dużo później, więc wypadałoby przyjrzeć się "Córce Czarownic" na nowo z innego punktu widzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wyszła mi nowa teoria, żeby czytać "Córkę Czarownic" przez pryzmat "Pana Lodowego Ogrodu"... żeby mi tylko ktoś nie zarzucił herezji;) Przyznaję bez bicia - ja dopiero zaczynam z Terakowską... Właśnie zastanawiam się po co jeszcze by tu sięgnąć:)

      Usuń
    2. Polecam "Poczwarkę", ale to zupełnie inna lektura, żadnych czarownic i aniołów, chociaż może... :)

      Usuń
    3. Jeszcze "Ono" - koniecznie!

      Usuń
  3. Aż wstyd mi się przyznać, ale jeszcze nie czytałam nic Doroty Terakowskiej... Muszę jak najszybciej nadrobić moje zaległości! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie:) Ja też dopiero poznaję pisarkę :)

      Usuń
  4. Wiele dobrego słyszałam o tej książce. I to, co napisałaś też do niej zachęca. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tej książki Terakowskiej nie czytałam. Na pewno nadrobię zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja książki Terakowskiej wciąż mam przed sobą. Na półce czeka "Ono".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiem po co sięgnę następnym razem:) Wszyscy wspominają "Ono"...

      Usuń
  7. Pani Terakowskiej czytałam jedynie ,,Tam gdzie spadają anioły''. Nawet mi się podobała ta książka, ale mimo to czułam jakiś niedosyt, chociaż nie wiem dlaczego. Nie oznacza to jednak, że nie chce dalej poznawać twórczości tej pisarki. Mam jeszcze na półce ,,Ono''. Jak tylko go przeczytam to pomyślę o powyższej publikacji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się podobała książka "Tam gdzie spadają anioły" - jedyna, jaką autorstwa pani Terakowskiej czytałam. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległości i sięgnąć np. po "Córkę czarownicy" właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pożyczyłam ją kiedyś córce z biblioteki, ale sama jednak nie zdecydowałam się. Mimo wszytko nie przepadam za fantazy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Będąc niedawno w bibliotece już trzymałam "Córkę czarownicy" w rękach, a jednak odłożyłam na półkę i zdecydowałam się na coś innego. Ale z tego co czytam, widzę, że nie było to rozsądne posunięcie. Na szczęście wszystko jest do nadrobienia przy następnej wizycie:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś w bibliotece szpitalnej znalazłam "Tam, gdzie spadają anioły". Nie zachwyciła mnie, choć nie mam pewności, czy to wina samej książki, czy mojego nastawienia w tamtych dniach. Może wrócę do twórczości tej autorki, skoro wspominasz Le Guin. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę Terakowskiej podsunęła mi dawno temu córka. Była jeszcze studentką, więc jakieś trzynaście lat temu, Zakochałam się w "Samotności bogów", od tej książki także w autorce.

    OdpowiedzUsuń
  13. Swoją przygodę z twórczością Terakowskiej rozpoczęłam w liceum od lektury poruszającej "Poczwarki". Później było "Ono", "Tam gdzie spadają anioły", "Samotność bogów" i "Córka czarownic" właśnie. Zakochałam się w każdej z tych książek i zajmują one ważne miejsce w mojej biblioteczce. Cieszę się, że i Ty natrafiłaś na te literackie perełki :)

    OdpowiedzUsuń