czwartek, 27 marca 2014

"Surowe", Esther García Llovet




FRAGMENTY UKŁADANKI
Niedawno ukazała się zapowiedź książki „Surowe” („Las crudas”) Ester Garcii Llovet, którą w Hiszpanii okrzyknięto wschodzącą gwiazdą prozy. Sięgnęłam po tę pozycję zaintrygowana pochwałami krytyków, którzy twierdzą, że autorka umiejętnie wykorzystuje doświadczenia zdobyte podczas studiowania dosyć rozbieżnych kierunków i zgrabnie łączy w swej prozie elementy psychologii klinicznej i reżyserii filmowej. Zainteresowała mnie także obietnica ukazania niestereotypowego obrazu Hiszpanii i świeże spojrzenie na relacje damsko-męskie. Czy książka spełnia oczekiwania?
Ze względu na rozmiary pozycję nazwałabym bardziej nowelą niż powieścią. To, co uderza od razu, to charakter prozy, gdyż rzeczywiście zgodnie z obietnicami książkę odbiera się w sposób „filmowy”. Relacje damsko-męskie są istotne, ale główne przesłanie utworu widziałabym raczej w wątku przemiany głównego bohatera – oldboya i imprezowicza, wiecznego chłopca, który na skutek splotu wydarzeń i przeżyć dowiaduje się prawdy o sobie i zmienia podejście do życia.
Utwór kojarzy się z filmem dzięki reżimowi, jakiemu poddała autorka fragmenty opisowe. Książka ogranicza się do dialogów oraz do prezentacji scen absolutnie koniecznych. Nie ma tu zbędnych słów, interpretacji, nie poznamy stosunku autorki do bohaterów ani ich przemyśleń. Budowa utworu jest klamrowa, rozpoczyna się sceną stypy i kończy w identycznej scenerii, bliźniaczą uroczystością pożegnalną. Wszystko, co wydarza się między tymi scenami, to migawki z życia Romo Esmiza, pokazane w sposób lapidarny i pozbawiony komentarza. Z tych strzępów czytelnik musi sam ułożyć obraz bohatera i domyślić się o co właściwie w tej kabale chodzi. Romo to rozwodnik, zblazowany imprezowicz i typ macho, właściciel restauracji zatrudniający kelnerki w sposób nie do końca legalny i nie przywiązujący się do kobiet. Ponieważ z zasady unika płacenia poważnych zobowiązań, naraził się paru osobom i zmuszony jest zachowywać stałą czujność. Wyraźnie jednak odczuwa dreszczyk ekscytacji, czując, że ktoś go śledzi.
W momencie, gdy poznajemy Esmiza, zaczyna w nim dokonywać się proces przemiany. Dostrzegł, że ludzie, którzy go otaczają, zmagają się z bolesnymi osobistymi stratami i że jego w jakiś sposób też to dotyka. Współczuje przyjacielowi, Włochowi, który pochował żonę. Obserwuje dramatyczne przeżycia rodziny, z której uprowadzono córeczkę. Poznaje tragedię życiową ulubionego spikera radiowego. W końcu na jego drodze staje kobieta, nielegalna emigrantka z ogarniętego wojną Salwadoru, zmagająca się z chorobą dziecka… Wydarzenia, których jesteśmy świadkami, powodują, że zaczyna się rozpadać świat Esmiza, zmienia się jego wyobrażenie o sobie. Nie wszystko potoczyło się bowiem tak, jakby tego sobie życzył. Życie to nie tylko radosna fiesta... Esmiz jest świadomy, że przygoda z unikaniem zobowiązań może się źle skończyć, ale niespodziewanie publicznie zostaje sponiewierany i upokorzony przez kobietę. Z kolei Perica, kobieta, którą pokochał, ignoruje go. Sprawa z teściową uprzytomniła mu, że swoją zabawę, quasi gangsterkę, uprawia z nudów albo by we własnych oczach utrzymać swój wizerunek macho. Przekonuje się, że obraz, jaki sobie stworzył, to tylko fasada, za którą rozpościera się pustka…
Oryginalność „Surowych” polega na tym, że czytelnik otrzymuje tylko zarys, szkic historii, którą musi sam zinterpretować. Wprawdzie porównałam wcześniej sposób prowadzenia fabuły do filmu, ale przecież klimat filmu tworzą nie same tylko obrazy. Sceny mogą być ascetyczne, ale nastrój uzupełnia muzyka, ustawienia kamery, światło, gra aktorów, ich gesty, wreszcie – mimika ich twarzy. W książce jesteśmy tego wszystkiego pozbawieni, otrzymujemy „surowy” materiał, cała układanka może (a nawet musi) powstać w wyobraźni czytelnika.

Książkę nazwałabym eksperymentem. Nie językowym, bo pod tym względem autorka prezentuje perfekcyjny warsztat. Raczej fabularnym. Charakteryzuje go lapidarność opisów, które nie zdradzają emocji, myśli ani uczuć bohaterów. Esther Garcia Llovet egzaminuje czytelnika. A ponieważ takie eksperymenty są ryzykowne, autorka albo od razu zaskarbi sobie przychylność odbiorcy, albo okaże się, że on i pisarka krążą po zupełnie obcych orbitach…

25 komentarzy:

  1. Nie wiem czy taki surowy przekaz by mi odpowiadał. Nie czuję się przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście książka dla lubiących łamigłówki. Nic nie jest podane na tacy...

      Usuń
  2. Recenzja brzmi bardzo interesująca, chociaż pewien niepokój wzbudza ta niepełność obrazu. Na ogół lubię starannie odmalowany świat przedstawiony, który nie jest redukowany głównie do dialogów. Chociaż miałem już okazję zapoznać się z tego typu dziełami ("Kolejka" Władimira Sorokina to wyłącznie zapis rozmów, czy "Cena" Łysiaka, która powstała w oparciu o dramat) i przyznaję, że jeśli są tylko umiejętnie napisane to również posiadają niezaprzeczalny urok. No i to dojrzewanie umysłowe podstarzałego człowieka - wychodzi na to, że na zmiany nigdy nie jest za późno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie były same dialogi! Były opisy oczywiście, ale takie, które miały nam przedstawić scenę, jak w filmie. Tylko fakty. Bez osobistego komentarza autorki i bez zdradzania co się kłębi w głowach i sercach bohaterów...
      Co do zmian, to człowiek podlega im w każdym okresie. To akurat jest naturalne i odebrałam bez zmrużenia okiem. Za to zastanawiam się czy inny czytelnik nie zinterpretowałby przekazu książki w zupełnie inny sposób...bo tę książkę na równi tworzy pisarka i czytelnik. Tak to odbieram...

      Usuń
  3. Bardzo chętnie zmierzę się z takim wyzwaniem. Ciekawa jestem, jak odbiera się tak surowy opis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sedno, książka jest wyzwaniem:)

      Usuń
  4. Wiedziałam, że wiele wyciśniesz z tej książki. W tym tkwi Twój talent. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewuś;) To nie talent, to potrzeba słuchania kto ma co ciekawego do powiedzenia;)

      Usuń
    2. Talent, talent. Ja tam o tej książce cztery zdania na krzyż napisałam. :)

      Usuń
    3. Nie wiedziałam, że czytałaś, umknęło mi... Wybacz, już pędzę szukać:)

      Usuń
    4. Nie szukaj, bo jeszcze nie ma czego. :) Opinia czeka u mnie na swoją kolej do opublikowania. :)

      Usuń
    5. No właśnie tak pomyślałam;) W takim razie oczywiście wpadnę:)

      Usuń
  5. Ciekawie zapowiada się ta książka, jednak boję się, że ta pewna oszczędność w stylu może mnie rozczarować, chociaż niekiedy lapidarność opisów bywa bardzo wyrazista.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś jest zwolennikiem tylko tradycyjnej narracji, może poczuć rzeczywiście rozczarowanie...

      Usuń
  6. Muszę przyznać, że zaintrygowała mnie ta książka. Szczególnie jej sposób prowadzenia fabuły podobny do filmu. Jeszcze nie spotkałam się chyba z takim zabiegiem literackim, dlatego chciałabym się przekonać osobiście, czy taka forma w ogóle przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja uwielbiam niedomówienia, niedokończenia, otwartość interpretacji. Mam na tę książkę wielką chęć. A ze względu na okładkę - chciałabym mieć ja w swojej biblioteczce. Piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się też podoba okładka. Ma swój klimacik;) Bardziej mi się nawet podoba niż hiszpańska:)

      Usuń
    2. To prawda, nasza wersja zdecydowanie bardziej klimatyczna:)

      Usuń
  8. Potrafisz zainteresować książką. Fabuła intryguje a i styl literacki też.

    OdpowiedzUsuń
  9. Połączenie psychologii klinicznej i reżyserii filmowej? Hm... Nie umiem sobie wyobrazić tej książki, ale sięgnę po nią ze względu na niestereotypowy obraz Hiszpanii. Hiszpańskie książki czytam raczej rzadko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Takiej książki chyba jeszcze nie czytałam. Nie znam się na hiszpańskiej prozie, a mimo tego, mam wielką ochotę przeczytać tę pozycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy ta proza jest bardziej "hiszpańska" czy "uniwersalna". Skłaniam się ku drugiemu...

      Usuń
  11. Fajnie, że książka daje "pole do popisu" jeśli chodzi o własną interpretację. Zmusza do myślenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czy odnalazłabym się w tym eksperymencie...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem bardzo ciekawa jak ja ją odbiorę :)

    OdpowiedzUsuń