czwartek, 10 kwietnia 2014

"Na prastarej ziemi", Amitav Ghosh




PRZEZ WIEKI I KONTYNENTY
Amitav Ghosh to hidusko-bengalski pisarz i antropolog. Studiował w Delhi, Oksfordzie i Aleksandrii. Pisząc pracę doktorską z dziedziny antropologii zamieszkał w Egipcie, miał więc okazję dobrze poznać kulturę tego kraju. Studiował średniowieczne dokumenty, a jednocześnie uczył się języka i uczestniczył w życiu współczesnych Egipcjan. Doktorat poświęcił postaci XII-wiecznego kupca i podróżnika. Jego życie zrekonstruował na podstawie dokumentów i listów, które cudem przetrwały do dziś. Kwerenda, jaką prowadził, w dużej mierze dotycząca migracji ludności w średniowieczu, a także jednoczesna obserwacja tego samego zjawiska w warunkach współczesnych, zmusiły go do refleksji na temat natury człowieka. Swoje spostrzeżenia i wrażenia z pobytu w Egipcie postanowił opublikować w formie książki.
„Na prastarej ziemi” to lektura, która wymyka się jednoznacznej klasyfikacji. Jej konstrukcja opiera się na dwóch wątkach przebiegających w dość odległych płaszczyznach czasowych. Pierwszy z nich to narracja autobiograficzna, którą z pewną dozą ostrożności można nazwać dziennikiem podróży. Drugi – to esej historyczny, którego osnowę stanowi życie kupca Ben Jidżu, zrekonsruowanego na podstawie dokumentów, znalezionych podczas sensacyjnego odkrycia dokonanego w kairskiej „genizie”.
Kair jest miastem stosunkowo młodym. Co prawda stolica rozrosła się, pochłonęła pustynię i zatrzymała dopiero u stóp piramid, ale pochodzi z dużo późniejszej epoki niż one. Pierwszą osadą położoną w tym miejscu był rzymski fort założony w 150 r. n.e. Kair nie ma jednolitego planu. Jest archipelagiem zakładanych w różnych okresach przez rozmaite dynastie miast, które w końcu zlepiły się w jeden, nie do końca ujarzmiony konglomerat. Kiedy osiedlił się tu średniowieczny kupiec Ben Jidżu, rolę stolicy pełnił Faustat (dziś jedna z dzielnic Kairu). Ben Jidżu należał do synagogi Ibn Ezry i dzięki temu jego nazwisko nie zawieruszyło się w mrokach dziejów. W roku 1864 litewski talmudysta Jakub Saphira dokonał ważnego odkrycia. Odnalazł genizę wypełnioną dokumentami o historycznym znaczeniu.
Geniza to pomieszczenie, w którym przechowywano święte księgi, modlitewniki, a także dokumenty świeckie. Konieczność istnienia takiego pomieszczenia wynika z szacunku, którym Żydzi otaczają wszelkie pisma, jeżeli występuje w nich imię Boga. Co jakiś czas miejsce to opróżniano, a jej zawartość zakopywano w ziemi (rodzaj pogrzebu). Dziwnym trafem nie uczyniono tego w tym przypadku. Geniza synagogi Ibn Ezry zawierała 280 tysięcy dokumentów, które trafiały tu w latach 1025- 1875. Znaleziono w niej autentyczne rękopisy Pisma Świętego, umowy, intercyzy, wiersze, korespondencję handlową i prywatną. Dzisiaj synagoga już nie istnieje, a dokumenty zdążyły rozproszyć się po świecie. Duża część z nich (w tym listy i dokumenty należące do Ben Jidżu) trafiły do Oksfordu, gdzie zetknął się z nimi Amitav Ghosh.
Ben Jidżu urodził się w Tunezji, a mieszkał w Kairze, Adenie (port jemeński) i Mangalore na wybrzeżu Malabarskim (Indie). Był dobrze wykształconym człowiekiem, kaligrafem, skrybą, poetą i bogatym kupcem. W czasach bez mediów kupcy zupełnie nieźle orientowali się w przebiegu ważnych wydarzeń. Służyła temu ożywiona korespondencja z siecią zaprzyjaźnionych handlowców i urzędników. Listy tego typu składały się z części oficjalnej zawierającej przegląd wydarzeń politycznych oraz prywatnej, w której znajdowały się plotki, prywatne prośby i długie formuły pozdrowień.
Listy, których adresatem był Ben Jidżu, zawierają relacje naocznych świadków wydarzeń historycznych (spotkanie wojsk krzyżowców w Palestynie, oblężenie Damaszku). Dobry stan tych listów i ich ilość pozwoliły odtworzyć przebieg życia średniowiecznego kupca, a opowieść o nim kryje niejedną niespodziankę, a nawet skandal. Amitav Ghosh zidentyfikował nawet tajemniczego niewolnika, któremu listy zwykle poświęcały zaledwie kilka słów. Ta najbardziej enigmatyczna i najmniej uchwytna postać wyraźnie zafascynowała autora i dzięki temu dziś znane jest jego imię, pochodzenie, a nawet wyznanie. Dowiadujemy się jakie zasługi oddał swemu panu, jakim cieszył się zaufaniem, wreszcie na czym polegało jego „niewolnictwo”.
W wątku współczesnym autor z poczuciem humoru i refleksją opisuje zwyczajne życie Egipcjan, ich obrzędy i religię. Wyjaśnia znaczenie ramadanu. Jest świadkiem ceremonii weselnej oraz uczestniczy w święcie miełłudów. Ta część ma charakter reportażowy, ale od podobnych publikacji różni ją dyskrecja. Nazwy wiosek zostały zmienione, nazwiska i imiona osób, z którymi zetknął się autor zapewne tym bardziej. Jego intencją było pokazanie mentalności Egipcjan. W eseju historycznym autor także próbuje dotrzeć do natury człowieka. Dzięki temu obydwa wątki łączą się ze sobą, autor przeprowadza między nimi paralelę i wyciąga zastanawiające wnioski.

„Na prastarej ziemi” to wielowymiarowa wyprawa poprzez wieki i kontynenty, wreszcie – podróż duchowa. Książka Ghosha przedstawia także zderzenie świata hinduizmu i islamu. Jeśli czytelnikiem jest Europejczyk, otwiera się dodatkowy kontekst kulturowy. Najbardziej uderzającym wnioskiem płynącym z lektury jest refleksja, iż tak naprawdę więcej nas wszystkich łączy, niż dzieli…

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu:

http://www.obliczakultury.pl/literatura/kultura/kultura/4355-na-prastarej-ziemi-amitav-ghosh-recenzja

Autor: Amitav Ghosh
Tytuł: Na prastarej ziemi
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Data premiery: 30 wrzesień 2013
ISBN: 978-83-7785-079-4
Liczba stron: 368
Tłumaczenie: Jacek Spólny

18 komentarzy:

  1. Jaka gustowna okładka :) Książkę postaram się przeczytać, bo ciekawią mnie Egipcjanie i ten tajemniczy niewolnik, o którym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka w rzeczywistości jeszcze ładniejsza, książka ładnie się prezentuje:)

      Usuń
  2. Cieszę się Olu, że i Tobie książka się podobała.
    A mnie się podoba i to, jak ją zaprezentowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Dobrze pamiętam, że i na Tobie książka zrobiła spore wrażenie:)

      Usuń
  3. Wychodzi na to, że to lektura w sam raz dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trochę inny klimat niż Kosidowski, ale też "poznawanie" kultur, więc polecam:)

      Usuń
  4. Czyli kolejna książka przedłużana sztucznie przez pomieszanie wątku historycznego ze współczesnym? Czy tylko mnie ten zabieg irytuje?

    Pozdrawiam
    Michał Małysa
    http://www.michalmalysa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak. W książce wątek historyczny raczej jest nadrzędny. A pobyt narratora w Egipcie wiąże się z prowadzonym przez niego dochodzeniem właśnie w sprawie niewolnika Ben Dżidżu. I nie ma w niej mowy o jak piszesz sztucznym przedłużaniu książki przez pomieszanie wątków.

      Usuń
    2. Podpisuję się pod słowami poprzedniczki. Tu nie było nic sztucznego, a wątek historyczny był pierwotny. Najpierw były studia autora i jego praca naukowa na temat kupca. Potem zauważył podobieństwa. Nic się nie zmienia i na przestrzeni czasu, ani w innych kulturach. Np. emigrujemy ciągle z tych samych powodów...

      Usuń
  5. Wieloplaszyznowa ta książka. Chyba trzeba się na niej dobrze skupić. Czemu nie, lubię wyzwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest napisana w bardzo przystępny sposób, nie wymaga jakiegoś specjalnego wysiłku. Mogę polecić dla refleksji, nauki i rozrywki intelektualnej oraz podróży duchowej:)

      Usuń
  6. O, całkiem ładna okładka:) A książka wygląda na interesującą. Na początku myślałam, że najbardziej zaciekawiłby mnie współczesny wątek, ale chyba nie doceniłam tego historycznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo pomyślałam w pierwszej chwili - że współczesność bardziej, historia już trochę mniej ale jednak historia może być o wiele ciekawsza :)

      Usuń
    2. Kiedy decydowałam się na książkę - przeważył wątek historyczny, ale po przeczytaniu mogę stwierdzić, że obydwa wątki się równoważą. Obydwa są równie ciekawe, a co ważniejsze - są uzasadnione i połączone zgrabną myślą:)

      Usuń
  7. Czasem potrzebna jest taka podróż ducha, aby lepiej poznać siebie. Niezwykle interesująca publikacja. Ciekawe, czy będzie dostępna w mojej bibliotece? Zapytam się jak coś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa pozycja, o której wcześniej w ogóle nie słyszałem. Niezwykle intrygująca jest już osoba samego autora. Ze Starożytnym Egiptem kojarzą mi się tylko (jeśli brać pod uwagę literackie konotacje rzecz jasna) "Faraon" Prusa oraz sławetny "Egipcjanin Sinuhe" Miki Waltariego. Wychodzi na to, że warto poszerzyć te egipskie znajomości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Egipcie czytałam sobie kiedyś sporo, ale to były czasy starożytne lub współczesność. Ewentualnie epoka napoleońska, bo pierwsze odkrycia archeologiczne z nim się wiązały. Dlatego tak ucieszyła mnie ta pozycja. Ale to nie jest stricte historyczna książka, nie trzyma się też ściśle Egiptu. Podróżujemy w końcu za średniowiecznym kupcem, a losy rzucały go w różne miejsca na świecie...

      Usuń