niedziela, 18 maja 2014

"Kurhanek Maryli", Ewa Bauer









Ewa Bauer to autorka opowiadań i powieści psychologiczno-obyczajowych, która dość szybko zdobyła serca czytelników. Zadebiutowała w 2011 roku książką „W nadziei na lepsze jutro”. W 2013 druga jej część, „Kruchość jutra”, wygrała ranking czytelniczy na portalu Granice.pl, zdobywając tytuł „Książki na lato”. „Kurhanek Maryli” ma sporą szansę zostać doceniony przez krytykę, gdyż autorka tą powieścią udowadnia, że w pełni zasługuje, by zaliczyć ją do grona najlepszych polskich pisarek.
Bohaterkami książek Ewy Bauer są zawsze kobiety zmuszone srogo płacić za własne błędy. Nie inaczej jest i tym razem. Marta to dziewczyna, której grzech młodości zaważył na całym jej przyszłym życiu. Wcześnie straciła rodziców. Wychowywała się na wsi, pod okiem babci. Była przekonana, że w rodzinnej miejscowości niczego nie osiągnie i uciekła przy pierwszej okazji. Stosunkowo szybko przekonała się, że życie w mieście pokazało jej wyłącznie swą ciemną stronę. Na powrót było już jednak za późno. Kiedy całkowicie straciła nadzieję na poprawę losu, zjawił się Piotr – cudowny, mądry i czuły, który wszystko zrozumiał i wybaczył. Zabrał ją ze znienawidzonego miejsca i obiecał rzucić świat do jej stóp. Marta była przekonana, że czeka ją niebotyczne szczęście. Jeszcze nie wiedziała, że poznała dopiero przedsionek piekła…
Życie z Piotrem, dobrze sytuowanym lekarzem, wydaje się być sielanką. Nikt nie dostrzega jednak dramatu, który rozgrywa się w ścianach luksusowego domu, nie słyszy ciągłych zarzutów wobec Marty, nie odczuwa permanentnej kontroli i szantażu psychologicznego, któremu codziennie jest poddawana, nie widzi złośliwego błysku w oku teściowej… Marta nie czuje się panią domu, nie może też poczuć się w pełni matką dla swojego dziecka. Odizolowana od świata nikomu się nie zwierza, nie może nawet pojednać się z babcią. Jak ułoży się życie dziewczyny, której mąż odebrał wszystko?
Dlaczego Piotr, dla którego tak ważne są konwenanse, wybrał na żonę dziewczynę „z przeszłością”? Mógł to być kaprys, bo mężczyzna dostawał zawsze to, czego chciał. Lubił otaczać się luksusowymi przedmiotami, a piękną dziewczynę potraktował jak jeden z nich. Ponieważ jednak w kolekcji jego klejnotów nie była diamentem bez skazy, musiała ponieść za to karę. A może wybrał Martę z premedytacją, gdyż była piękna i inteligentna, a jej przeszłość gwarantowała wybawcy posłuszeństwo?
Opis relacji „potwora” i „ofiary” bywa ryzykowny, gdyż łatwo jest przeszarżować i skręcić w stronę farsy. W tym przypadku nic takiego nie zachodzi. Autorka zbudowała intrygę umiejętnie. Czytelnik jest świadomy pozornej bierności Marty, mimo to czuje, że patowa sytuacja, w jakiej się znalazła, jest wiarygodna. Zmagania dziewczyny obserwujemy z rosnącym podziwem, współczuciem i ogromną sympatią. Nie jest to jedna z sytuacji, gdy chciałoby się potrząsnąć bohaterką, by przejrzała na oczy. Marta wie, w co się wplątała. Nie jest to też opowiastka o infantylnym dziewczątku, które odbiera od życia lekcję pokory. Przeciwnie, dawno nie czytałam książki, której bohaterka w sposób tak niezłomny walczy o siebie i o to, co kocha. Postacie są autentyczne i naturalne, a autorka udowadnia, że ich konstrukcja psychologiczna jest jej mocną stroną.
„Kurhanek Maryli” nie tyle jest powieścią, co raczej rozbudowaną nowelą z jednym wątkiem zmierzającym do punktu kulminacyjnego. Może właśnie dlatego, a także dzięki umiejętnemu stopniowaniu napięcia i sprawnie napisanym dialogom, książkę czyta się z niesłabnącą czujnością.
Warto zwrócić szczególną uwagę na motyw tytułowego „kurhanka”, który – potraktowany subtelnie i z wielkim smakiem – świadczy, iż Ewa Bauer jest w pełni ukształtowaną pisarką. Stworzyła czytelną metaforę, która podkreśla przekaz książki. A jednocześnie umocowała powieść w tradycji polskiej kultury. To dowód nie tylko sprawnego warsztatu, ale także poziomu artystycznego. 

We wstępie czytamy, że "Kurhanek Maryli" jest trzecią książką autorki, ale pierwszą, w której zawarła coś bardzo osobistego (co bynajmniej nie dotyczy doświadczeń głównej bohaterki!). To bardzo ważny krok. Tak rodzi się literatura. Jestem pewna,  że książka odbije się głośnym echem.



***
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:



                                                                Serdecznie dziękuję:)

22 komentarze:

  1. Nazwisko pisarki mignęło mi gdzieś na księgarnianych półkach i chyba na blogach. Nie jestem na bieżąco z literaturą współczesną, a z twego opisu wynika, iż wiele tracę. Rzadko tak jak po tej recenzji chcę niemal natychmiast sięgnąć po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka jest już u mnie na półce. Cieszę się, że zbiera tak pozytywne recenzje, to będzie ciekawa lektura.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezwykła powieść. Bardzo mną wstrząsnęła i poraziła swoim realizmem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem niemal pewna, że ta książka bardzo mi się spodoba. Na pewno się o tym przekonam za jakiś czas, choć wcześniej chyba przeczytam wcześniejszą książkę autorki, która leży u mnie na półce jeszcze od wrocławskiego spotkania LiteraTura. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Intryguje mnie ta książka. Chciałabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężka tematyka, recenzja bardzo zachęcająca. Jeśli będę miała okazję postaram się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię powieści, w których w roli głównej występuje silna kobieca indywidualność. Czuję się zachęcona do lektury! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest postać dobrze wykreowana, którą się zapamiętuje. Pozdrawiam wzajemnie:)

      Usuń
  8. Nie kojarzę autorki, ale książka wydaje mi się ciekawa. W wolnej chwili przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ewy Bauer czytałam "W nadziej na lepsze jutro" i byłam książką bardzo zachwycona, dlatego chętnie przeczytam prezentowany przez Ciebie tytuł, szczególnie że jego tematyka dla lekkich nie należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie będziesz zawiedziona:)

      Usuń
  10. Lubię osobiste książki pisarzy. Czuję się z twórcą jakoś tak...blisko...Jakby mi zaufał i się przede mną otworzył. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę od razu zaznaczyć, że autorka nie utożsamia się z główną bohaterką, chodziło o inny aspekt... Ale zgadzam się z Tobą. Najbardziej lubię, gdy autor przemyca się do powieści swoje własne wrażenia, gdy się otwiera... Czytelnik z pewnością to wyczuje i doceni...

      Usuń
  11. Och, nie odmówię powieści, której bohaterka jest moja imienniczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się nie polubić Twojej imienniczki:)

      Usuń
  12. Podoba mi się tytuł, chociaż nie spodziewałam się po nim takiej treści... Mimo wszystko, interesujące.
    A jeśli pisarz umieszcza w książkach swoje osobiste odczucia/przeżycia, z pewnością zwiększa to ich atrakcyjność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyw kurhanka jest przemyślany i ważny dla całej historii. Tytuł jest jak najbardziej uzasadniony:)

      Usuń
  13. Znam pisarkę, niestety jeszcze tylko ze słyszenia. "Kurhanek Maryli" kusił mnie przede wszystkim tytułem. W twojej recenzji również szukałam rozwikłania jego zagadki, tymczasem zaintrygowałaś mnie jeszcze bardziej. Bohaterka - Marta! No nie. Muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. O, z pewnością nie chciałabym zepsuć czytelnikom odkrywania tego motywu!

    OdpowiedzUsuń
  15. książka mnie mocno interesuje po Twojej recenzja, poza tym lubię gdy autorzy zostawiają coś od siebie, coś osobistego w powieściach - zawsze wtedy odbieram je jako lepsze;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdy ujrzałam książkę w zapowiedziach nie myślałam, że będzie to coś tak dobrego, tym razem przeczucie zawiodło, a mi w ramach rekompensaty pozostaje sięgnąć po powyższą lekturę. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń