sobota, 28 czerwca 2014

"Tajemnica Marii Magdaleny", Paweł Lisicki



MARIA MAGDALENA - ŚWIĘTA CZY GRZESZNICA?

Paweł Lisicki to dziennikarz, krytyk literacki i pisarz, którego publikacje krążą wokół tematów teologiczno-filozoficznych dotykając kwestii wiary współczesnego człowieka. Czy dzisiaj książki tego typu są potrzebne i mogą wydawać się atrakcyjne? Powiem więcej. W czasach, gdy młodzi ludzie powoli przestają mieć w zwyczaju uczęszczanie do kościoła i na lekcje religii, za to świetnie orientują się w rewelacjach zawartych w fikcji Dana Browna pt. „Kod Leonarda da Vinci”- książki Lisickiego zaczynają spełniać swego rodzaju misję. Można było przekonać się o tym podczas czytania poprzedniej książki tego autora. „Kto zabił Jezusa. Prawda i interpretacje” (recenzja TUTAJ) jest odpowiedzią na skrzywienie i wypaczanie historii. Na pierwszy rzut oka książka wydawać się może nieco kontrowersyjna, a nawet sprzeczna z oficjalną nauką Kościoła, bowiem autor pozwala sobie wdać się  w polemikę ze słowami papieża Benedykta XVI.  Po głębszej analizie okazuje się jednak ważnym głosem, protestem przeciwko zniekształcaniu słów pochodzących z Biblii, budowaniu wokół Pisma Świętego ideologii sprzecznej z faktami historycznymi, a także wikłaniu Pisma w rozgrywki polityczne. Każdy czytelnik, który docenił znaczenie i zasadność książki „Kto zabił Jezusa” oraz zrozumiał misję, której podjął się pisarz z pewnością sięgnie również po książkę „Tajemnica Marii Magdaleny”, w której pisarz ponownie apeluje o zdroworozsądkową interpretację biblijnych faktów. Tym razem  swoje rozważania pisarz poświęcił  ulubionej uczennicy Jezusa, która oficjalnie została uznana za świętą. Ewangelie wspominają o niej kilkakrotnie, bowiem była obecna podczas niezwykle ważnych wydarzeń. Po ukazaniu się zmartwychwstałego Jezusa Maria Magdalena znika  z kart Pisma Świętego, natomiast nigdy nie znikła z wyobraźni ludzkiej. Przez ponad dwa tysiące lat trwa fascynacja jej osobą i rolą jaką odegrała. Stała się przedmiotem nie tylko dociekań, ale także bardziej lub mniej świadomej manipulacji. Do dziś rozpala  wyobraźnię zarówno chrześcijan jak ich przeciwników, przede wszystkim zaś daje szerokie pole popisu wszelkim zwolennikom spiskowej teorii świata. Obraz Marii Magdaleny przez lata ulegał wykrzywianiu, jej postać mylono, bądź świadomie łączono z innymi Mariami opisanymi w Biblii, przypisywano jej przedziwne, nawet sensacyjne znaczenia. Widziano w niej nawróconą jawnogrzesznicę, uczennicę, wybrankę, kochankę Jezusa, matkę jego dzieci, apostołkę, przeciwniczkę i drapieżną rywalkę świętego Piotra, a nawet…strażniczkę Graala. Kim w rzeczywistości była Maria Magdalena?
                                                          
Chcąc rzetelnie nakreślić sylwetkę świętej Lisicki cofa się do epoki, w której żył Jezus, stara się skoncentrować zwłaszcza na roli, jaką pełniły w tych czasach kobiety. Przedstawia obraz ich praw i obowiązków, tłumaczy dlaczego ich świadectwo nie było traktowane na równi ze słowami mężczyzn, wyjaśnia dlaczego nigdy nie zostały dopuszczone do pełnienia posług kapłańskich. Kobiety traktowane były jako istoty słabe, które nie potrafią o sobie decydować, zaliczane były obok dzieci i chorych do kategorii osób, którymi należy się opiekować. Nie były traktowane na tyle poważnie, by wierzyć w świadectwo z ich ust, ani nie przewidziano dla nich możliwości nauki. Jeśli zatem mówi się o kobietach, które słuchały nauk Jezusa, to zalicza się je raczej do „grona słuchających”. W takim świetle czytelnik zaczyna pojmować, że uwaga jaką poświęcono Marii Magdalenie w Piśmie Świętym oznacza niezwykłą rolę, jaką w rzeczywistości odegrała u boku Pana. We wszystkich Ewangeliach zajmuje pierwsze miejsce wśród kobiet otaczających Jezusa. Nie tylko należała do "grona słuchającego", dziś nie boimy się powiedzieć: do grona jego uczennic; przez to zaś, że Jezus ukazał się jej po Zmartwychwstaniu – czyni ją niezwykle cennego świadka ze względu na istotę chrześcijaństwa.

Po śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa Biblia rzeczywiście milczy na temat dalszych losów Marii Magdaleny. Czy dlatego, że chrześcijaństwo jest religią (jak utrzymują niektórzy), w której toczy się wewnętrzna walka między wpływami kobiet i mężczyzn? Ponieważ jest religią uparcie starającą się utrzymać patriarchalny charakter? Lisicki podkreśla, że zwolennicy tej teorii zapominają o istocie chrześcijaństwa, które w swoim założeniu miało wyrównać prawa kobiet i mężczyzn. Sam Jezus natomiast był największym rzecznikiem kobiet. Był swego rodzaju reformatorem: nauczał kobiety, odwiedzał je, pozwalał się im DOTYKAĆ (człowiek chory bądź kobieta nieczysta nie powinni dotykać kapłana lub mistrza, by nie narazić go na utratę czystości), obiecywał kobietom, że osiągną Królestwo Niebieskie przed faryzeuszami. Jezus wielokrotnie wzbudzał swoim zachowaniem niezrozumienie i wzburzenie współczesnych mu ludzi, dopuszczając do siebie jawnogrzesznice oraz ludzi chorych i opętanych przez złe moce. Traktował kobiety, dzieci, ludzi chorych oraz mężczyzn jednakowo. Powstaje pytanie: dlaczego powołał na najbliższych uczniów wyłącznie  mężczyzn? Lisicki odpowiada na ten zarzut twierdząc, że wybór nie miał nic wspólnego z płcią. Powołując apostołów odwołał się do symbolu i tradycji: „Zapewniam was, że przy odrodzeniu wszystkich rzeczy, kiedy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie swojej chwały, zasiądziecie i wy, którzy poszliście za Mną, na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście pokoleń Izraela.” (Mt 19,28) s. 81/82 Liczba była więc nieprzypadkowa, a powołana dwunastka miała stać się symbolicznym zaczątkiem „nowego Izraela”, apostołowie mieli stać się nowymi dwunastoma patriarchami.

Jakie informacje o Marii Magdalenie są pewne? Pochodziła z małego galilejskiego miasteczka: Magdala, a Jezus uwolnił ją od demonów. Nie wiadomo w jaki sposób doszło do spotkania Marii Magdaleny z Jezusem. Można domniemywać, że przyszła do Niego z prośbą o uleczenie. Po tym fakcie, prawdopodobnie z wdzięczności i podziwu podążyła za swym wybawcą. Maria Magdalena jest także bohaterką przypowieści o siostrach, które odwiedził Jezus. Jedna z nich zaczęła się krzątać, by ugościć mistrza, natomiast Marta Magdalena przysiadła u Jego stóp słuchając nauk. Kiedy uczniowie Jezusa rozproszyli się i uciekli po aresztowaniu mistrza, Maria Magdalena wraz z innymi kobietami towarzyszyły Panu pod krzyżem, widziały Jego śmierć i mogły rozpoznać grób, do którego złożono Jego ciało. Wreszcie Marię Magdalenę wybrał Jezus, by się jej ukazać i za jej pośrednictwem przekonać radosną nowinę o Zmartwychwstaniu.

Informacje zawarte w Ewangeliach o Marii z Magdali są bardzo skąpe w porównaniu do roli, jaką odegrała. W zasadzie nie dziwi więc fakt, iż przez wieki próbowano w różny sposób swoją wiedzę na jej temat uzupełniać i wzbogacać. Nawet pofantazjować. Wokół jej postaci narosło wiele legend, które po części są wynikiem świadomej polityki kościelnej (proces utożsamiania Marii Magdaleny z jawnogrzesznicą i Marią z Betanii). Dziś naukowcy i egzegeci  rozróżniają trzy odrębne postaci, trzy Marie, które przez pewien czas traktowane były jako jedna osoba.

Czytając książkę Lisickiego uświadamiamy sobie na ile sposobów postać Marii Magdaleny była wykorzystywana i w jaki sposób interpretowana. W Ewangeliach jest ważnym (o ile nie najważniejszym) świadkiem Zmartwychwstania. W późniejszej tradycji chrześcijańskiej, kiedy łączyło się ją za sprawą papieża Grzegorza z postacią jawnogrzesznicy – staje się symbolem odkupienia, dowodem na to iż można odmienić swoje życie i powrócić na drogę cnoty. Później jeszcze zaczęto doszukiwać się w niej pokrzywdzonego apostoła, skonfliktowano ją ze świętym Piotrem, zaczęto upatrywać w jej kontaktach z Jezusem czegoś więcej, uczyniono z niej wybrankę, a nawet Jego żonę. W obecnych czasach Maria Magdalena traktowana jest przez pewne kręgi jako symbol ideologii feministycznej.

Pół biedy – pisze autor - gdy różnego rodzaju rewelacje ukazują się w książkach i filmach pokroju „Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna. Wtedy można jeszcze liczyć na odrobinę zdrowego rozsądku widzów i czytelników. Co gorsza rewelacje wokół związku Marii Magdaleny i Jezusa ujawniane są coraz częściej przez kręgi osób, które stwarzają pseudonaukowe pozory, a nawet swoim autorytetem zaczynają je poświadczać naukowcy z renomowanych uczelni. Lisicki w swojej książce dokonuje drobiazgowej analizy tekstów, które dotyczą Marii Magdaleny i jej relacji z Jezusem. Podąża różnymi tropami, odwołuje się do pism gnostyckich oraz teorii popularnych badaczy i egzegetów. Poddaje teksty krytyce, a najważniejszą bronią w tej batalii jest żelazna logika. Autorowi udało się zwrócić uwagę na  niedorzeczności i świadome manipulacje, a także stosowanie zagmatwanych, wielopiętrowych konstrukcji myślowych współczesnych interpretatorów, które mają na celu dostosowanie sensu przekazu Pisma Świętego do ich najdziwaczniejszych teorii. Swoje rozważania kończy autor refleksją, że nie dziwi fakt iż skąpa ilość informacji na temat najważniejszej kobiety (poza matką) w życiu Jezusa skłania do spekulacji. O ile jednak początkowo kierowano się pobożną ciekawością, to współcześnie Maria Magdalena ma stać się orężem w walce z Kościołem. Szkoda, że w tym całym zamieszaniu zapomniano o tym, co najważniejsze i najpiękniejsze w obrazie Marii Magdaleny, o tym co zachwyciło samego Jezusa: o jej pokorze, bezgranicznej wierze, trosce i oddaniu…



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję: 







8 komentarzy:

  1. Bardzo długa, wyczerpująca recenzja. Mam do niej kilka zastrzeżenien, ale i tak przeczytam, ponieważ po słynnym "Kodzie..." chlone takie książki jak gąbka. Dzięki za recenzje i pozdrawiam :)
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam o tej książce, ale po poprzedniej publikacji o Jezusie, stwierdziłam, że muszę mieć na nią odpowiednie nastawienie. Na pewno więc przeczytam, tylko nie wiem jeszcze kiedy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle świetnie, a tym razem na dodatek niezwykle obszernie zaprezentowałaś książkę. Widać, że Ci się doskonale i lekko pisało.
    Książkę mam i kiedyś ją przeczytam. Nie specjalnie przepadam za takimi opracowaniami, ale dostałam w prezencie te i te drugą o Jezusie Lisickiego od samego redaktora naczelnego więc mnie to zobowiązuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobało mi się opracowanie "Kto zabił Jezusa..." więc po "Tajemnice Marii Magdaleny" też na pewno sięgnę :) A recenzja jak zwykle genialna i bardzo zachęcająca - zastanawiam się czy Emma Popik przeczytała ją ze zrozumieniem ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko sięgam po takie książki, ale akurat postać Marii Magdaleny jest tak często wykorzystywana w kulturze, że chyba warto poznać wersję oczyszczoną z wszelkich naleciałości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Postać Marii Magdaleny jest chyba jedną z najbardziej znanych w chrześcijańskim świecie. Z przyjemnością przeczytam tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja świetna, ale cóż - książka totalnie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń