czwartek, 3 lipca 2014

"Dla siebie znalezioną ścieżką", Małgorzata Lutowska - recenzja



BEZ GRANIC

Jeśli ktoś rozgląda się za urlopową lekturą, która utrzymana jest w odpowiednich (do zwiedzania lub wypoczynku) klimatach, a zarazem zapewnia odpowiednią ilość wrażeń, proponuję książkę:  „Dla siebie znalezioną ścieżką” Małgorzaty Lutowskiej. Jestem pewna, że pozycja  ta zapewni całkiem sporo doznań. Być może zainspiruje do ciekawej wyprawy w nieodkryte rejony Polski; z pewnością skłoni do refleksji i empatii… Być może wyzwoli odwagę, by podążyć nieznaną drogą, niezbadaną ścieżką; może ośmieli, by wzorem bohaterki podjąć wyzwanie…

Alicja zdecydowała się spędzić wczasy w Starej Kamienicy, wsi w Górach Izerskich. Wybrała miejsce trochę przypadkowo, licząc na spokojny zakątek sprzyjający lekturze. Nie wiedziała, że zaprzyjaźniając się z gospodarzami i tajemniczym Michałem – nie tylko zostanie wciągnięta w życie miejscowej społeczności, ale bardzo szybko emocjonalnie się z nią zwiąże.

Nieco przytłoczona swoimi problemami kobieta powoli o nich zapomina i otwiera się na nowe doznania. Odkrywa, że Góry Izerskie oferują nie tylko odpoczynek, relaks i piękne widoki, ale także skrywają w sobie nieprzebrane tajemnice: ciekawe miejsca, zabytki, intrygujące ruiny, fragmenty murów oraz legendy. Każde miejsce, ścieżka i każdy kamień był świadkiem frapujących wydarzeń. Często takie na wpół zapomniane miejsca pozostają dla turysty całkowicie nieme… ale nie wtedy, gdy pozyska się doskonałego przewodnika.

Alicja odkrywa miejsca o historycznym znaczeniu. Poznaje mieszkańców, słucha ich opowieści,  dowiaduje się o pogmatwanych, często tragicznych losach współczesnych, przedwojennych (a także dużo wcześniejszych) właścicieli tej ziemi. Zaczyna dostrzegać czynniki, które ukształtowały specyfikę obszaru. Przekonuje się, że nie tylko Góry Izerskie, ale cały region Dolnego Śląska jest niezwykły. 

Książka napisana jest w intrygujący sposób. Autorka używa literackiego, obrazowego języka, a w dodatku stosuje urozmaiconą narrację. Czytelnik poznaje relacje ludzi, których spotyka Alicja. Od czasu do czasu rolę przejmuje narrator wszechwiedzący i odbieramy wrażenie, że trafia do nas głos z przeszłości... Ba! Wydaje się, że każdy dom, przedmiot (makatka, talerzyk) obdarzone są pamięcią i snują własną historię...

Dowiadujemy się jaką sławę zdobył niepokorny książę Bolesław II Rogatka, a także na czym polegał dramat rycerza Gotsche Schoffa, właściciela zamku Chojnik. Kolejne historie uświadamiają, że region ten zawsze był wielokulturowym tyglem, w którym wymieszały się wpływy celtyckiej, germańskiej i słowiańskiej kultury (doszukać się także można śladów Walonów, Żydów, Mongołów, Szwedów oraz Franków). Poznajemy historię powojenną (śledzimy m.in. losy mieszkańców wsi o przewrotnej nazwie: Wünschendorf: "Wioska Życzeń" i przejmującą oraz nieszablonową historię Kopańca), a także historię współczesną, która tworzy się właśnie na oczach Alicji… Opowieści i relacje są wzruszające i zmuszają do refleksji. Tłumaczą specyfikę regionu, a zwłaszcza swoiste rozdarcie Niemców i Polaków, którym wielka historia pogmatwała życie…

Ponieważ tematyka jest poważna, autorka dla równowagi nadała książce lekką formę, czytelnik jest także świadkiem subtelnie rozwijającego się uczucia między parą głównych bohaterów. Nie jest to jednak typowy romans, raczej ciekawa mieszanka gatunków. Książka jest właściwie osobliwym przewodnikiem. Podążając śladami Alicji i Michała możemy nie tylko trafić do opisanych miejsc, ale także do… autentycznych mieszkańców występujących w powieści. Jest także kroniką, świadectwem skomplikowanych i poplątanych ludzkich losów. Przede wszystkim jednak dostarcza sporo materiału do przemyślenia, niesie wyraźne przesłanie. Zmusza do zastanowienia czy należycie doceniamy fakt, iż jesteśmy pokoleniem urodzonym podczas pokoju. Uświadamia, że gospodarzymy na swoim kawałku ziemi tylko przez chwilę, po czym odchodzimy. Pozostawiamy po sobie pamiątki, przedmioty materialne, które służąc przyszłym pokoleniom, stają się pomostem między przeszłością a przyszłością… Skoro nasz czas jest tak ograniczony, to nie warto trwonić życia na siedzenie z założonymi rękami. Jeśli z jakichkolwiek względów jesteśmy rozczarowani, to powinniśmy coś zmienić… być może podążyć nieznaną ścieżką, bo przecież nikt nie wie jakie możliwości czekają za zakrętem…


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu:





  

17 komentarzy:

  1. Bardzo interesująca pozycja. Z przyjemnością bym ją przeczytała.
    Lubię, gdy fabuła zawiera w sobie wątki poznawcze. Wtedy czas przeznaczony na czytanie nie jest "stracony".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam Ci gorąco. W książce aż kipi od wątków poznawczych. Pamiętam, że kiedyś obie zachwyciłyśmy się książką "Na prastarej ziemi". To była książka, w której w podobny sposób wątki historyczne znajdowały odniesienie we współczesności. Tutaj mamy książkę z polskimi realiami i mnóstwem niespodzianek...Spodoba Ci się:)

      Usuń
    2. Też tak myślę. Już sobie zapisałam na LC.

      Usuń
  2. Książka została uhonorowana nagrodą Marszałka Województwa Dolnośląskiego za powieść o tematyce związanej z Dolnym Śląskiem. Powyższa okładka pochodzi z drugiego wydania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej warto po książkę sięgnąć:)

      Usuń
  3. Uwielbiam tu zaglądać, bo wiem, że zawsze znajdziesz literacką perełkę, o której jeszcze nie słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane - to literacka perełka:) Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Ale się cieszę, że książkę już mam na swojej półce. Będzie mi się ją dobrze czytało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak wiele wątków, że aż nie mogę przejść obok niej bezinteresownie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - dużo wątków i dużo przemyśleń. Polecam:)

      Usuń
  6. Lubię takie klimaty;) "Wadą" tej książki może być to, że może mnie bardzo zachęcić do wyjazdu w Góry Izerskie, a na to na razie nie mogę sobie pozwolić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością zachęci:) Dobrze jest wiedzieć ile ciekawych miejsc na nas czeka w naszym własnym kraju:)

      Usuń
  7. Góry Izerskie: czemu nie? Zaopatrzyłam się już, co prawda, w "Duchy polskich miast i zamków" i "Księgę smoków polskich" i zamierzam na ich podstawie zaplanować sierpniowy wyjazd, ale inspiracji nigdy za wiele. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa "Duchów polskich miast i zamków", to może być ciekawe spotkanie:) Zapewne wielu legend już nie pamiętamy...

      Usuń
  8. Olu Ty zawsze mnie zachwycasz tekstem...dla mnie Twoje opinie są zawsze takie lekkie i przyjemne w czytaniu! i co ważniejsza zachęcają mnie do czytania lektur, których bym normalnie nie ruszyła;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto... bardzo Ci dziękuję, miło mi to słyszeć...:) Książkę gorąco polecam:)

      Usuń