środa, 16 lipca 2014

"JESTEM FARCIARZEM" - Wywiad z Krystianem Głuszko, autorem książki "Spektrum" i tomiku wierszy "Śmierć wiosny"



Co łączy Sokratesa, Einsteina, Van Gogha i Napoleona?

Uznani byli za szaleńców. Dla mnie te postacie są bardzo ważne. Jako nastolatek przeczytałem "Pasję życia" z biografią Van Gogha. W tym czasie zostałem zdiagnozowany i oficjalnie uznano mnie za osobę „zaburzoną”. Książka Irvinga Stone'a, pokazała mi, że pomimo etykietki wariata, można coś osiągnąć, zrobić coś ważnego. Szaleństwo nie łączy się z wykluczeniem (przynajmniej nie zawsze), a Sokrates, Einstein, Van Gogh i Napoleon udowodnili mi to swoją historią. Podbudowali mnie i dali nadzieję. Szaleństwo nie skreśliło ich, wręcz przeciwnie... Doszedłem do wniosku, że zaburzenia mogą być darem a nie przekleństwem. Stąd mój filmik na Youtube.com.

Czy uważa Pan, że bez tej nuty "szaleństwa", jak to Pan ujął, Einstein i pozostali, nie dokonaliby rzeczy, za które ich podziwiamy?

Wierzę, że nic bez przyczyny się nie dzieje. Wszystko do czegoś nas prowadzi. Gdybym nie zachorował nie zacząłbym pisać. Einstein zawdzięczał swoją inteligencję swoim specyficznym zaburzeniom. Wyobraźnia Van Gogha potęgowana była szaleństwem...
"Zaburzenia psychiczne" otwierają wrota do innego wymiaru, gdzie nie ma rzeczy niemożliwych. Tam wszystko może się zdarzyć – może powstać genialny wzór matematyczny, cudowny wiersz, piękny obraz, a to wszystko często wyprzedza daną epokę. Tak, uważam, że gdyby nie ich "szaleństwo" nie stworzyliby tego, za co teraz ich podziwiamy...

„Pisać zacząłem, ponieważ miałem coś ważnego do powiedzenia. Chcę, nie! Muszę przełamać temat tabu chorób duszy. Chcę, muszę pokazać miejsca zapomniane przez samego Boga oraz okrutne terapie tam stosowane” – to Pana słowa. Mówi Pan oczywiście o swojej książce „Spektrum”, ale najpierw powstały wiersze. Kiedy zaczął Pan je pisać?

W mojej głowie co noc, od zawsze, słowa łapane za dnia układały się w zdania, a te w historie. Zacząłem je spisywać wierszem, godzinę po wieczorku poetyckim w szkole mojej siostry. Nie pamiętam jak tam trafiłem ale dokładnie zapamiętałem tę ulgę i radość po napisaniu pierwszych strof wiersza. Miałem wtedy jakieś czternaście lat. Od tamtej pory już nic w sobie nie dusiłem. Długopisem i papierem ujarzmiałem swoje uczucia. Nadal to robię.

Wiersze zastąpiły Panu w jakimś sensie dialog z drugim człowiekiem, musiały zastąpić Panu w swoim czasie cały świat. Z który poetami poczuł Pan więź i wspólny język? Który poeta jest najbliższy?

Ten etap mojego życia pamiętam jak przez gęstą mgłę. Czas, gdy pisałem wiersze został wyczyszczony z mojej pamięci sporymi dawkami leków. Większość utworów, które napisałem zostały przeze mnie zniszczone. Wiem, że Wojaczek był mi zawsze bliski. On mówił do mnie swoimi wierszami a ja mu odpowiadałem moimi. Do tej pory często wracam do jego tekstów.... Cenię każdego poetę, który pisze duszą a nie oczyma.

"Spektrum", to książka, którą chce Pan przełamać milczenie wokół „chorób duszy”. Pokazuje Pan, na co skazane są osoby „chore”, które są izolowane na oddziałach szpitalnych dla własnego dobra. Czy system, który każe zamykać i izolować ludzi chorych sprawdza się, czy jest to „zamiatanie problemu pod dywan”?



Czasy się zmieniają a wraz z nimi podejście do osób chorych psychicznie. Społeczeństwo stało się bardziej otwarte. W szpitalach psychiatrycznych panują lepsze warunki, niż kilkanaście lat temu, gdy po raz pierwszy tam trafiłem. Czy system się sprawdza? System często jest chory tak samo jak pacjent i przypomina schemat: przyjąć-zaleczyć-czekać na powrót. Chore jest to, że często leczenie zastępuje się izolowaniem. Zdarza się, że umieszcza się chorego w szpitalu dla dobra jego rodziny, a nie dla dobra samego pacjenta. Poznałem wielu pacjentów, którzy trafili tam, ponieważ byli "problemem" dla swoich bliskich.

Kim byłby Krystian Głuszko, gdyby nie zachorował?

Nie wiem kim bym był, gdyby nie moje zaburzenia. Nie wiem nawet jaki bym był. Może nie pracowałbym za barem, bo udałoby mi się skończyć studia? Byłbym lepszym człowiekiem? Ewę poznałem zaraz po zrezygnowaniu ze studiów. Gdyby nie choroba nie wróciłbym do mojego miasteczka i nie spotkalibyśmy się. Nie pokochali. Nie byłoby "nas". Jeśli moje życie miałoby wyglądać inaczej, to jestem wdzięczny przeznaczeniu za mój los. Mam wielkie szczęście i doceniam je każdego dnia - to jest moja recepta na uśmiech, nawet gdy jest mi ciężko. Czy pisałbym, gdyby nie choroba? Pewnie tak, lecz z innego powodu.... Ostatnio moja doktor zaleciła mi pisanie. Stwierdziła, że to świetny sposób na radzenie sobie z tłumionymi przeze mnie emocjami. Mam pisać kryminały kiedy chcę się wyżyć. Spisywać wspomnienia i wyżalać się na kartce papieru. Pisanie jest moim sposobem na podnoszenie się, gdy ból rzuca mnie na kolana.

Pisanie kryminału traktuje Pan tylko jako sprawę prywatną, terapię zaleconą „na recepcie”, czy myśli Pan o wydaniu książki?

Przede wszystkim pisanie bardzo mi pomaga. "Spektrum" także było czymś w rodzaju terapii, cała moja przygoda z pisaniem nią jest. Nie ukrywam, że publikacją moich tekstów, chcę udowodnić innym, oraz samemu sobie, że potrafię jak każdy człowiek zrobić coś samodzielnie i mogę to zrobić dobrze.
 
Chciał Pan zostać pedagogiem. Dlaczego pociąga Pana praca tego typu?


Chciałem pracować z trudną młodzieżą. Pomagać zagubionym, młodym ludziom. Czułem, że to było moim powołaniem. Niestety, studia musiałem przerwać. W samą sesję trafiłem do szpitala. Byłem wtedy poddawany okrutnej metodzie "leczenia" poprzez wywoływanie wstrząsów insulinowych. Byłem jednak uparty i poraz drugi rozpocząłem studia pedagogiczne. Tym razem chciałem dać z siebie wszystko i zapisałem się na wolontariat. Miałem pracować w honspicjum. Jednak pojawiły się pierwsze ataki padaczki, wywołane źle wykonanymi elektrowstrząsami. Błąd w sztuce lekarskiej przekreślił moje plany i marzenia.

No właśnie. Przez błąd w sztuce lekarskiej zachorował Pan na epilepsję. W dużej mierze choroba przekreśliła Pana plany na przyszłość.  Czy kiedykolwiek usłyszał Pan słowo "przepraszamy"?
                                         
Nikt mnie nie przeprosił. Nie spodziewałem się słowa "przepraszam " i nigdy go nie usłyszałem. Żadne słowa nie przywrócą mi zdrowia. Wybaczyłem lekarzom. Łatwiej żyje się bez żalu i nienawiści. Minęło sporo lat. Nauczyłem się żyć z atakami epilepsji i amnezjami, które co jakiś czas się pojawiają. Nie skończyłem studiów, straciłem kilka lat życia, ale teraz jestem szczęśliwy. Mogło być gorzej. Dostałem od życia więcej niż zasłużyłem. Jestem farciarzem.

Za pomocą książki wykrzyczałem swoją historię. Pokazałem siebie takim, jakim jestem naprawdę i świat mnie "przyjął". To ogromne szczęście. Swój pancerz zrzuciłem na stałe. Chociaż nadal jestem za szybą, teraz widzę przez nią wyraźniej. Ze swojej izolacji wychodzę każdego dnia na nowo. Nie jest to łatwe, nad tym muszę pracować codziennie, bez przerwy. Choroby burzą mój świat co jakiś czas, ale nauczyłem się odbudowywać go szybciej. Ma teraz lepsze, mocniejsze fundamenty - powiększającą się rodzinę. Tak, osiągnąłem swój cel - jestem szczęśliwy i daję szczęście innym. Mam nadzieję, że moja książka pomoże w jakiś sposób osobom, które też się pogubiły...

Niedawno miało miejsce radosne wydarzenie, dziś ma pan kompletną rodzinę. Serdecznie gratuluję narodzin córeczki. Czy Pana świat mocno się zmienił?

Mój świat stał się wreszcie takim, jakim być powinien. Czuję się spełniony… W końcu jesteśmy w komplecie. Teraz już wiem, że to na nią czekałem całe życie…

Serdecznie dziękuję za rozmowę:)


Rozmawiała Aleksandra Urbańczyk



10 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wywiad. Gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takim, interesującym wywiadzie, muszę przeczytać "Spektrum".

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna interesująca osobowość. Jak miło ją poznać nieco bliżej. Gratuluje wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że ktoś, kto się na tym zna, podejmuje taką tematykę! Osoby chore wciąż, niestety, spotykają się z niezrozumieniem i jakąś taką niechęcią, może podejrzliwością. Ludzie wielu rzeczy nie rozumieją, nie wiedzą, jak o nich rozmawiać, wstydzą się. Jak moja mama powiedziała swojej siostrze, że zmaga się z depresją, to usłyszała "no co ty, nie masz jeszcze tak źle, inni mają gorzej", "weź się w garść", "uśmiechaj się częściej, wyjdź do ludzi".

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę koniecznie przeczytać "Spektrum"!

    OdpowiedzUsuń
  6. Autor wydaje się być szalenie interesującym człowiekiem. Jeśli jego książki również są takie, to z przyjemnością do nich zajrzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak już u Ciebie pojawi się wywiad, to ja po prostu chylę czoła;) bardzo fajna rozmowa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Intrygująca osobowość :) chętnie poznałabym twórczość pana Krystiana :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy wywiad. Może uda mi się przeczytać Spektrum. Z racji zawodu spotykam się z ludźmi " zaburzonymi " i cieszy mnie to , że Pan Krystian potrafi mówić o chorobie. Brawo! Ludzie wrażliwi często zapadają na tego typu choroby , bo ten świat staje sie powoli światem dla ludzi z sercami z kamienia . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń