czwartek, 31 lipca 2014

"Powierzony klucz", Małgorzata Lutowska - recenzja




PROTESTANTYZM  W  KULTURZE  ŚLĄSKA

Małgorzata Lutowska to pisarka ściśle związana z Dolnym Śląskiem. Jej powieści pozwalają odkryć przebogatą przeszłość i przez to spojrzeć na  region w zupełnie odmienny sposób. Książki mają charakter  obyczajowy, równolegle jednak rozwija się wątek ukazujący dawne, a nawet zamierzchłe czasy. Autorka odsłania historię poprzez epizody obrazujące ludzkie losy. Wątki misternie się splatają, a czytelnik ma wrażenie, że zagłębia się we współczesną powieść wypełnioną szeptami przeszłości.


 „Powierzony klucz”, to książka ukazująca losy protestantów na Dolnym Śląsku (od Marcina Lutra po czasy współczesne). Tematyka wydaje się skomplikowana, ale pisarka zadała sobie sporo trudu, by przedstawić ją w sposób lekki i przystępny. Głównym bohaterem jest Krzysztof, który spędził życie na Pomorzu, a po przejściu na emeryturę postanowił odwiedzić swoje rodzinne strony.



„Powierzony klucz” to w zasadzie odyseja Krzysztofa, który pragnie zobaczyć miejsca ważne ze względu na kobietę, z którą był związany w młodości. Ilse – jego pierwsza miłość - córka pastora wprowadziła niegdyś Krzysztofa w historię reformacji. Od niej dowiedział w jak błyskawicznym tempie nurt ten rozprzestrzenił się na Dolnym Śląsku, jak wielu miał zwolenników oraz wybitnych przedstawicieli, a także jak kolosalny był wkład protestantów w rozwój regionu. Zgłębiając temat, dowiedział się także dlaczego ten potężny ruch został  jednak zduszony i zepchnięty do roli marginesowej.



Czytelnik wraz z Krzysztofem poszukuje śladów historii rozsianych po Dolnym Śląsku, zachwyca się m.in. Kościołem Pokoju w Świdnicy (wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO) i odkrywa ze zdumieniem, że pomimo niesprzyjających, wręcz upokarzających warunków, protestanci pozostawili po sobie niezwykle bogaty (i trwały!) dorobek. Ich budowle, zwłaszcza sakralne, należą dzisiaj do najcenniejszych "polskich" zabytków.



Z kart powieści Małgorzaty Lutowskiej wyłaniają się sylwetki fascynujących postaci. Dowiemy się dlaczego Jakub Böhme (największy śląski filozof) uraził kościół; poznamy miejsce, w którym urodził się i wychował Gotthard Langhans, najsłynniejszy architekt śląski i berliński (twórca Bramy Brandenburskiej). W książce ożywają stare legendy, jak historia urwisów (upamiętnionych na postumencie fontanny na rynku w Gryfowie), którzy uratowali miasto przed pożarem, albo "piorunująca" historia pastora Gottloba, który zginął na ambonie, podczas kazania... Dowiemy się jakie czynniki zadecydowały o niezwykłym wyglądzie i kształcie Kościoła Pokoju w Świdnicy, komu zawdzięczamy świątynię Wang pod Karpaczem, a także co zadecydowało o niezwykłej popularności kurortu w Cieplicach i dokąd sięgają korzenie jego związków z muzyką.



Powieść Małgorzaty Lutowskiej zachwyciła mnie rozmachem i precyzją. Główny bohater poznając przeszłość podąża ku swemu przeznaczeniu, a czytelnik stopniowo odkrywa kunszt pisarski, aż pojmuje karkołomne przedsięwzięcie, którego autorka się podjęła i z którym świetnie sobie poradziła. Śladem gawęd pisarki przemierzymy ścieżki Dolnego Śląska, zawędrujemy nawet do Tyrolu i Norwegii, aż wreszcie dojdziemy do wniosku, że "Powierzony klucz" jest w zasadzie książką o ludzkiej naturze. Mówi o miłości, ambicjach i sumieniu, o sile wiary, determinacji, ale też o nietolerancji i o sztuce dostosowywania się. Człowiek, zdaniem autorki, wbrew przeciwnościom losu i naciskom otoczenia, potrafi znaleźć w sobie siłę, by bronić ideałów i postępować zgodnie z sumieniem. Książka Lutowskiej jest "kluczem" do zrozumienia przeszłości Dolnego Śląska, a tym samym do poznania duszy tego regionu.



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu:














23 komentarze:

  1. O protestantach na Dolnym Śląsku chętnie poczytam - tu się urodziłam, wychowałam, żyję - i jestem ciekawa wszelkich informacji o tym miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zazdroszczę Ci, że żyjesz atmosferą tych miejsc. Jestem oczarowana wszystkimi wiadomościami o przeszłości Dolnego Śląska i już planuję swoją własną wyprawę... jest tyle miejsc, które muszę zobaczyć!

      Usuń
  2. Przyznam, że nigdy nie zgłębiałam tego tematu, więc tym bardziej tytuł ten wydaje się być godny uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już trzeci raz podchodzę do historii Dolnego Śląska i za każdym razem wydaje mi się, że odkrywał zupełnie inny świat...To niesamowity region...

      Usuń
  3. Bardzo interesująco przybliżyłaś to, co znajduje się za uchylonymi drzwiami (okładki). I jakie piękne zdjęcia ilustrują Twoją recenzję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Przyznaję, że czytając książkę - co rusz musiałam uruchamiać internet i oglądać opisane cuda na własne oczy:) Świątynia Wang natomiast intrygowała mnie od zawsze. Wiadomości, które na jej temat znalazłam nie tylko mnie usatysfakcjonowały, ale przewyższyły moje najśmielsze oczekiwania:)

      Usuń
  4. Uwielbiam historię, dlatego też chętnie sięgnę po tę książkę :) A z drugiej strony zaciekawił mnie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł jest oczywiście symboliczny i ma ogromne znaczenie:)

      Usuń
  5. Kościółek Wang pamiętam z czasów nastoletnich - był dla mnie miejscem magicznym i wiążą się z nim liczne wspomnienia... Aż mi się łezka w oku zakręciła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościółek Wang jest ważny także i dla mnie, związany jest z rodzinną historią i moją babcią... Z przyjemnością dowiedziałam się w jaki sposób przywędrował pod Karpacz:)

      Usuń
  6. Książka wydaje się bardzo ciekawa, nigdy nie interesowałam się tą tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię takie przzedstawianie historii. Zazwyczaj skłania ono do szukania dalszych informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Skłania do szukania informacji i do podróżowania:)

      Usuń
  8. Świetnie napisana recenzja, ale tym razem książka mnie nie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O moim regionie zawsze chętnie poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto także sięgnąć po książkę "Dla siebie znalezioną ścieżką":)

      Usuń
  10. Twoją recenzję przeczytałam z przyjemnością, ale książka to raczej za ciężki kaliber dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niezwykle interesująca pozycja książkowa. A skoro jeszcze przystępnie i z rozmachem napisana to tym bardziej warta uwagi. Znajomości historii nigdy za wiele a jeszcze jak jest w taki sposób podana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że cenisz książki zawierające wątki historyczne. Tobie powinny obie książki pani Lutowskiej sprawić dużą niespodziankę:) Polecam:)

      Usuń
  12. Kilka dni temu oglądałam w Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego wystawę "Opiekunka Kotliny Jeleniogórskiej. Działalność hrabiny Friederike von Reden". Jest tam także prezentowany w poście portret. Warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam przeprowadzony na blogu: "O biografiach i innych drobiazgach" konkurs, pytałaś o osobę, której biografię chcielibyśmy przeczytać. Po lekturze książki Małgorzaty Lutowskiej i poznaniu sylwetki hrabiny Friederike von Reden - jestem już pewna, że po jej biografię sięgnęłabym z prawdziwą przyjemnością:) Była "Opiekunką Kotliny Jeleniogórskiej", a jej mąż sporo uczynił dla rozwoju nie tylko Dolnego, także Górnego Śląska...

      Usuń
  13. W sumie z chęcią bym przeczytała, ostatnio polubiłam książki historyczne, choć rzadko trafiam na historię Polski.

    OdpowiedzUsuń
  14. Interesująca książka. Poszukam w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń