poniedziałek, 21 lipca 2014

"Pozytywnie nieobliczalni", Marcin Brzostowski - recenzja



Trybiki wielkiej machiny

Marcin Brzostowski, autor m.in. „Słodkiej bomby Silly” (recenzja TUTAJ) przygodę pisarską rozpoczął w roku 2002 wydając książkę: „Pozytywnie nieobliczalni”. W 2014 roku ta sama mini-powieść ukazała się ponownie, tym razem w wersji e-bookowej, zapewne dopracowanej, bowiem czytelnik nie znajdzie śladów świadczących, że ma do czynienia z debiutem. Książka odsłania kulisy pracy w korporacji oraz ukazuje zderzenie ideałów młodego prawnika z bezdusznością tego systemu.  Po dwunastu latach książka pozostaje świeża i aktualna, historia mogła wydarzyć się dzisiaj (może tylko zbyt pozytywnie rozwija się wątek mecenasa Hańko i Roberta), absurd nadal śmieszy, realia są aktualne, nawet utwory muzyczne nadawane w popularnych stacjach radiowych wciąż są te same…

Marlon i Robert przyjaźnią się od czasów studiów i do tej pory  udawało im się trzymać razem. Podjęli pracę w miejscu, o którym marzy wielu młodych prawników i sielanka trwa do momentu, gdy Robert zostaje zwolniony. Marlonowi, pozbawionemu nie tylko towarzystwa przyjaciela, ale także ochronnego parasola (jaki nad podwładnymi rozciągnął mecenas Hańko), otwierają się oczy i na własnej skórze zaczyna doświadczać na czym polega praca w korporacji. Zwierzchnictwo ambitnej i drapieżnej mecenas oznacza koniec ery koleżeństwa i początek wyścigu szczurów. Od tej pory od pracowników wymaga się absolutnej dyspozycyjności i rezygnacji z życia osobistego. W powietrzu zaczyna unosić się cień niepewności, nie pozwalający przewidzieć kto zostanie zwolniony w ramach „przewietrzenia atmosfery”, co dodatkowo ma wpływać na efektywność pracy. Korporacja - to nie tylko praca, to przede wszystkim styl życia, który wymaga, by jej członkowie żyli, mieszkali, a nawet wypoczywali w odpowiedni, narzucony sposób. Czy Marlon potrafi się dostosować i zacznie myśleć w sposób „korporacyjny”, czy zwycięży raczej jego rockowa dusza?

Każdy, kto wcześniej zetknął się już ze stylem autora może spodziewać się, że książka będzie odpowiednio nasączona ironią, ale bynajmniej nie musi się obawiać, że jest przepełniona zajadłą krytyką. Autor krytykuje system, ale przecież nie wszystkich ludzi. W korporacjach – jak wszędzie - nie brakuje przyzwoitych prawników i pracowników. „Pozytywnie nieobliczalni” to przede wszystkim powieść, w której znajdziemy mnóstwo inteligentnego humoru. Marlon nie spędza czasu wyłącznie na rutynowych,, prawniczych czynnościach, prowadzi całkiem bujne życie towarzyskie. Niespodziewanie robi się dość… balangowo i młodzieżowo, a nawet romantycznie. Błyskotliwe dialogi, lekki styl, trochę dosadny język (to świat pokazany z męskiego punktu widzenia), zwariowane perypetie bohaterów – sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie, natomiast jej przesłanie z pewnością zatrzyma czytelnika na dłużej. Polecam!


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi.


16 komentarzy:

  1. Książka z przesłaniem to jest to, co lubię najbardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i również polecam. Warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa tematyka. Rozejrzę się za nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem przyjemnie się czytało, prawda? Mnie tak. :) Recenzja u mnie niebawem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przyjemnie:) Ciekawa jestem Twoich wrażeń, wpadnę na recenzję oczywiście:)

      Usuń
  5. Skoro widzę tyle pozytywnych opinii, to nie pozostaje mi nic innego jak tylko sięgnąć po tę książkę. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. O, "korpoludki";) Ostatnio trafiam w książkach na takich bohaterów. Dwanaście lat? Pewnie dlatego kojarzę nazwisko. Ale książki chyba nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo lubię książki Marcina i jego humor, a pod tym względem jestem bardzo wymagająca!

    OdpowiedzUsuń
  8. "nawet utwory muzyczne nadawane w popularnych stacjach radiowych wciąż są te same" - Serio? Może nie jestem na bieżąco, ale zawsze myślałam, że z każdym sezonem pojawiają się nowe hity. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że pojawiają się nowe, ale czy wciąż nie można usłyszeć np. "Do Ani" Kultu? Zawsze słucham z rozrzewnieniem...:)

      Usuń
    2. Hmm. Pewnie wstyd się przyznać, ale nie znam ani piosenki, ani zespołu. Zaraz poszukam. ;)

      Usuń
  9. Nigdy nie słyszałam o tej pozycji. Z chęcią poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. lubię inteligenty humor i błyskotliwe dialogi, także może sięgnę po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapowiada się zachęcająco. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy temat i faktycznie bardzo na czasie.
    Osobiście współczuję młodym, którzy muszą w takim trybie pracować.
    To praca dla wyjadaczy już, dla ludzi odpornych psychicznie i być może bezwzględnych.
    Ale najgorsze jest to, że to nie tylko praca, ale również styl życia, który musi się zaakceptować, a zatem ma to coś wspólnego z niewolnictwem. Musisz myśleć jak ogół, brać udział w tym co ogół robi, a gdzie tu miejsce na rodzinę. Straszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nie jest to jednak jakaś zajadła krytyka, czyta się na "luzie", pośmiać się można, a pomyśleć jest o czym:)

      Usuń