piątek, 8 sierpnia 2014

"Lot nisko nad ziemią", Ałbena Grabowska-Grzyb - recenzja





Ałbena Grabowska-Grzyb jest zdumiewająco wszechstronną autorką. Jest neurologiem, specjalistką w dziedzinie zaburzeń psychicznych w przebiegu padaczki u dzieci. Posiadaną wiedzę o działaniu mózgu, wykorzystuje pisząc książki w różnorodnych dziedzinach (artykuły naukowe, nowatorska książeczka pomagająca dzieciom oswoić się  z epilepsją i sposobami jej leczenia; „Julek i Majka” - seria odwołująca się do ulubionych przez dzieci gier komputerowych, która uczy poprzez zabawę, wreszcie książki dla czytelników dorosłych). Znajomość funkcjonowania ludzkiego umysłu, a zwłaszcza jego umiejętność tworzenia i wykorzystywania mechanizmów obronnych, zainspirowała autorkę do napisania historii kobiety, która zmaga się z porażającą bezradnością i traumą. Jednak zdaniem autorki człowiek jest istotną silną i bardziej złożoną niż mu się wydaje…  

 „Lot nisko nad ziemią” jest powieścią psychologiczno-obyczajową. Bohaterką jest Weronika dorastająca w domu, w którym kultywowana jest przeciętność. Jej bezbarwni rodzice zrobili wszystko, by się w niczym nie wyróżniać i oczekują, że ich córka podąży tą samą drogą. Szara egzystencja na tyle jednak doskwiera naszej bohaterce, że dość wcześnie uzmysłowiła sobie, jak jej życie ma nie wyglądać. W planach Weroniki wyraźną rolę odgrywają jej rozwinięte ponad wiek uczucia macierzyńskie. Dziewczyna jest inteligentna (chociaż nieprzesadnie ambitna) i nauczyła się jak postępować z rodzicami. W porę dostrzega pułapki i rafy, a gdy jej naprawdę zależy, potrafi postawić na swoim. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że dość wcześnie uaktywniają się cechy charakteru, które z czasem odegrają dużą rolę. Weronika bowiem uczy się manipulować otoczeniem, właśnie w taki sposób zdołała uniknąć niepożądanej szkoły.

Dziewczyna zdobywa upragniony zawód i wykonuje go z pasją. Pracuje w przedszkolu, a wszyscy (od małych podopiecznych po dyrekcję) są nią oczarowani. Pojawia się idealny partner i wydaje się, że życie zmierza ku ściśle wyznaczonemu celowi. Niestety problemy dopiero nadchodzą. Kobieta przez wiele lat żyje pod presją rodziny i w stresie, gdyż nie może zajść w ciążę. Kiedy ginie Sławek, Weronika uświadamia sobie, że marzenia nigdy się już nie spełnią i jej życie zmienia się w koszmar.

Największą krzywdą, jaką swej córce wyrządzili rodzice, było pozbawienie jej umiejętności nawiązania relacji społecznych. Weronika była pod tym względem niemal upośledzona. Nie miała przyjaciół, nigdy nie próbowała ich zdobyć. Do życia wystarczyło jej idealne małżeństwo (CZYŻBY IDEALNE?) i dzieci, którym mogłaby oddać się całym sercem. W pewnym sensie żyła w świecie iluzji, którą sobie stworzyła. Śmierć męża spowodowała powstanie pustki, której nie potrafiła wypełnić. Utknęła w głębokiej fazie żałoby, zabrakło bodźców, które pomogłyby jej  przejść do etapu akceptacji i godzenia się ze stratą. Przestała pracować i odepchnęła rodzinę. Dopiero po wielu latach marazmu dostrzegła płomyk nadziei i możliwość spełnienia swojej szczególnej misji…


Ałbena Grabowska-Grzyb wykorzystała w swojej powieści schemat dobrze znany (marzenia i plany, cios w postaci śmierci ukochanej osoby i konieczność ułożenia sobie życia od nowa), ale historię opowiedziała w sposób oryginalny i niebanalnie. „Lot nisko nad ziemią” to powieść, której bliżej jest do „irvingowskich” klimatów niż do nurtu literatury kobiecej. Autorka w sposób niespieszny, realistyczny i bezpruderyjny buduje świat Weroniki i niepostrzeżenie wciąga czytelnika do udziału w psychologicznej grze. Ukłony dla autorki, nie mogę pozbyć się wrażenia, że pozwoliła swojej bohaterce delikatnie zmanipulować czytelnika… W pewnej chwili zaczynamy tracić grunt pod nogami i do końca lektury czujemy się niepewnie.  Autorce udało się stworzyć przejmujące studium żałoby. Dowodzi, że często w takich wypadkach nie ma gotowych recept, zwłaszcza, gdy człowiek pogrążony w żalu nie może, bądź nie chce przyjąć pomocy i dobrych rad. W końcu jednak każdy musi sam uporać się z własnymi emocjami i znaleźć drogę, by wyrwać się z zaklętego kręgu przeszłości. Jak sobie poradzi Weronika i jaką cenę za to zapłaci? Warto się przekonać. Polecam.



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce:)

37 komentarzy:

  1. Chętnie przeczytałabym tą książkę. Wiele dobrego słyszałam i czytałam o twórczości tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zwrócić na książkę uwagę, myślę, że będzie Ci się podobała:)

      Usuń
  2. Nie miałam styczności z tą autorką może się skuszę ;)

    Jeśli masz chwile wpadnij : http://zaczytanamarzycielka8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię książki o stracie, śmierci, żałobie. Wydają mi się prawdziwe, tak też sprawia takie wrażenie, więc chętnie przeczytam jak tylko będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam już kilka recenzji tej książki i przyznam, że odkrywasz ją dla mnie na nowo. Zaczyna się stawać dla mnie coraz ciekawsza i chyba jej poszukam, pomimo ogromnych zaległości książkowych, które mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy:) Książkę warto przeczytać:)

      Usuń
  5. bardzo zainteresowała mnie ta książka, muszę koniecznie się za nią rozejrzeć, zwłaszcza, że pierwszy raz słyszę o tej autorce i wypada nadrobić braki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam już kilka książek autorki i przyznaję - za każdym razem poznaję ją w innej, nowej odsłonie. Zaczynałam od "Tam, gdzie urodził się Orfeusz", idealnej na lato i dla ludzi lubiących odkrywać nowe zakątki ziemi, albo łamać stereotypy. "Lot nisko nad ziemią" to zupełnie inny klimat...

      Usuń
  6. Mam w planach zakup tej książki. "Coraz mniej olśnień" tej autorki zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. To zdecydowanie jedna z lepszych polskich książek współczesnych, jakie mi dane było czytać. Ciekawa więc jestem i tej powieści.

    Pozdraiwm
    www.nieidentyczne-polki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Coraz mniej olśnień" jeszcze przede mną, a już zapowiadana już jest nowa powieść autorki. Myślę, że znowu coś zaskakującego:)

      Usuń
  7. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem przeczytania tej książki. Interesuje mnie fabuła, a i Twoja recenzja też jeszcze bardziej mnie zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam wokół same ciepłe słowa skierowane w stronę twórczości autorki. Coś zdecydowanie w jej książkach musi być, co przyciąga uwagę czytelników, coś co sprawia, że jej utwory zbierają tak dobre recenzje. Musze koniecznie sięgnąć po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy tu weszłam, od razu w oczy rzucił mi się nagłówek - świetny! jak taki zrobiłaś? :) sama zdjęcie wykonałaś i obrobiłaś czy znalazłas w internecie?
    Co do ksiązki - nie czytałam,ale słyszałam wiele ;) może kiedyś sięgnę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) Niestety sama nie mam za grosz talentu w sprawach związanych z grafiką. Skorzystałam z pomocy:)

      Usuń
    2. A z czyjej, jeśli można wiedzieć? :)

      Usuń
    3. W zasadzie niestety nie mogę Ci pomóc... Gość z portalu Duże Ka ogłosił swego czasu w ramach współpracy - propozycję pomocy przy grafice i wtedy skwapliwie skorzystałam... Teraz niestety nie mam kontaktu. Jeśli gdzieś usłyszę, że ktoś pomaga w tych sprawach, chętnie dam znać... Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Byłaby dla mnie idealną lekturą na letni dzień.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam, czytałam. I oczywiście polecam. Okrzyknęłam autorkę moją prywatną mistrzynią suspensu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam o książce i chciałabym się z nią zapoznać. Intrygują mnie bohaterowie, co próbują uporać się z trudną przeszłością.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią przeczytałabym tę książkę. Zapowiada się ciekawie. Skoro mówisz, że autorka wykorzystała znany schemat, ale za to historię opowiedziała oryginalne, to już w ogóle. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobrze, że książka nie jest typową "literaturą kobiecą". To wykorzystanie znanych motywów, ale w ambitniejszy sposób - przynajmniej, o ile dobrze zrozumiałam z recenzji;)

    OdpowiedzUsuń
  15. przed chwilą zostawiłam na innym blogu komentarz, że ksiażki o trudnej tematyce jakoś głębiej do nas trafią. łatwiej jest nam się utożsamić z bólem niż szczęściem i radością. nie wiem skąd się to bierze, ale tego typu literatura do mnie też mocniej trafia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Intryguje mnie autorka. Nie jestem fanką literetury kobiecej, ale jeśli mówisz, ze bliżej jej do Irvinga, to chętnie spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię takie psychologiczne powieści, jednak opis książki jest niesamowicie smutny, nie wiem czy by mnie nie zdołowała. Z drugiej strony to brzmi tak kusząco ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Od jakiegoś czasu czytam w sieci pozytywne recenzje tej książki, które tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto zaznajomić się z treścią "Lotu nisko nad ziemią". W takim razie będę mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaintrygowałaś mnie tą książką, a szczególnie jej autorką. Moje studia są trochę powiązane z wiedzą o działaniu mózgu, więc nie pozostaje mi nic innego jak zapoznanie się z twórczością pani neurolog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę polecam, jak i rozmowę z samą autorką. Może któryś z wątków także Cię zainteresuje:) Pozdrawiam:)
      http://ksiazkioli.blogspot.com/2013/10/dla-dzieci-pisze-sie-atwiej-i-radosniej.html

      Usuń
  20. Jestem bardzo ciekawa tej książki, jak tylko będę miała okazję to z pewnością przeczytam xD

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdradzę Ci w sekrecie, że marzy mi się ta ksiażka... :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę Panie w bibliotece zainteresować tą pisarką. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam już opinie, że to rewelacyjna książka.

    OdpowiedzUsuń
  24. O, neurolog! Ostatnio się zastanawiałam (po lekturze pewnego wpisu) nad pisarzami-lekarzami, o tej autorce nie wiedziałam. ;)
    W jaki sposób rodzice kultywowali w domu przeciętność? Rozumiem, że kazali córce ukrywać cechy/myśli odmienne od tych, jakie miało otoczenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciętność w tym domu nie oznaczała zwykłego "nie wychodzenia przed szereg". Przeciętność tu była traktowa jak religia. Należało się nie wyróżniać w niczym...

      Usuń
    2. Brzmi strasznie. Wydaje mi się, że to dość rzadkie zachowanie (o ile nie chodzi o sprawy tak napiętnowane społecznie jak orientacja seksualna czy choroba psychiczna), ludzie na ogół mówią, że trzeba mieć swoje zdanie i czymś się wyróżniać, żeby dobrze sobie radzić w życiu, tj. zdobyć sympatię innych osób, pracę itd.

      Usuń
    3. Brzmi strasznie, ale dzięki sarkazmowi, z jakim przyjmuje to główna bohaterka - temat nie jest zbyt ciężki. Rodzice w różny sposób leczą swoje kompleksy. Czasem mają wygórowane ambicje wobec dzieci, a czasem wprost przeciwnie...

      Usuń