poniedziałek, 25 sierpnia 2014

"Przyjaciółka z młodości", Alice Munro - recenzja




SZTUKA AKCEPTACJI

Pewnego dnia spotykasz ukochanego i dostrzegasz niepokojącą zmianę - pierwszą rysę, skazę na jego wizerunku. Jest to nowe doświadczenie, które uświadamia ci, że do tej pory jego obraz był wyidealizowany. Ulatnia się uczucie bezwarunkowej akceptacji, zastanawiasz się jak mogłaś do tej pory nie spostrzec żadnych wad. Rozczarowanie boli, jesteś rozdrażniona, wydasz się mu zgryźliwa. Coś iskrzy, w powietrzu wisi pierwsza kłótnia. Twój partner wcześniej czy później przeżyje podobne rozczarowanie. Z czasem nauczymy się tolerować swoje wady, nie będziemy ich zauważać, może je nawet polubimy…Ten pierwszy moment jednak, gdy ściągamy ukochanego z piedestału, jest bolesny i przykry.

Umierająca kobieta zdaje sobie sprawę, że życie nie potoczyło się tak, jak sobie wymarzyła. Odchodzi może nie z poczuciem klęski, ale niespełnienia… Wyszła za mąż z miłości, ma rodzinę, wszystko sobie zaplanowała i zrealizowała według własnej recepty. W którym miejscu jej życie zgubiło trop i rozminęło się z marzeniami? Odczuwa frustrację, a przecież zupełnie inaczej zachowuje się Flora, przyjaciółka z młodości, która miała prawdziwe powody do żalu. Została dwukrotnie zdradzona przez najbliższe osoby i odarta z ojcowizny, ale ani przez chwilę nie okazała pretensji wobec losu. Jak to jest? Skąd ten żal? Czy jest uwarunkowany osobowością człowieka? Czy postrzegamy bliźnich posługując się stereotypami, nie dopuszczając myśli, że mogą mierzyć szczęście innymi kategoriami?

Hazel, wdowa i emerytka odwiedza Europę. Niegdyś wyszła za mąż za bohatera wojennego i nasłuchała się o jego przygodach na froncie. Jack miał szczególny sentyment do Szkocji, w której stacjonował podczas wojny, a zwłaszcza do młodziutkiej Antoinette, z którą miał romans.  Żona niejednokrotnie proponowała wspólny wyjazd do kraju, do którego tęsknił, ale mąż zdecydowanie odmawiał. Dlaczego? Czy aż tak był nią rozczarowany? Po jego śmierci Hazel postanawia odwiedzić mityczną krainę i skonfrontować siebie z byłą rywalką. Czy wyprawa przyniesie jej ukojenie?

Zbiór „Przyjaciółka z młodości”, to dziesięć krótkich nowel, zróżnicowanych pod względem rozpiętości czasowych. Niekiedy autorka zatrzymuje się tylko na chwilę, eksponuje zdarzenie, znamienny epizod. Innym razem rozbudowuje akcję, ukazując życie bohatera w pigułce. Wszystkie opowiadania dotyczą jednak tego samego mechanizmu. Przedstawiają reakcje człowieka w momencie konfrontacji jego wyobrażeń o życiu z rzeczywistością. Zbiorek ukazuje jak ludzie radzą sobie (bądź nie radzą) z rozczarowaniem, w jaki sposób jedna trafna obserwacja pozwala ujrzeć własne życie w nowym świetle, jak trudnym procesem jest zaakceptowanie faktów, których nie można zmienić.

Opowiadania są napisane prostym i oszczędnym językiem. Zdumiewają trafnością obserwacji i rzeczowością analizy. Utrzymane są na wysokim poziomie, potrafią poruszyć, z pewnością skłonią do przemyśleń. Kilka z nich (jeśli nie wszystkie) można uznać za utwory wybitne. Zakończenie opowiadania „Inaczej” urzeka liryzmem. Powściągliwy styl „Jabłek i pomarańczy” wbrew pozorom podkreśla huragan emocji bohaterów. Opowiadanie „Meneseteung” jest zjawiskowe...

Każdy utwór to literacka etiudka, eksponująca walory warsztatu pisarki. Alice Munro w sposób zwięzły i precyzyjny (jak malarz wydobywający osobowość modela kilkoma pociągnięciami pędzla), potrafi postawić diagnozę stanu psychicznego bohatera. Trzeba jednak liczyć się z tym, że styl autorki mimo całej prostoty jest wymagający. Jeśli przyjmuje się zaproszenie do jej świata, trzeba zgodzić się na pewne warunki. Pisarka dopuszcza w swej prozie do najbardziej intymnych sfer. Odziera bohatera (a może nas samych?) z sekretów, do których często nie przyznajemy się sami przed sobą. Pisarka nie odsłania jednak wszystkich faktów. Zaledwie je muska, wysyła sygnały… Jeśli prześlizgniemy się z grubsza po tekście - nie zrozumiemy o co ta cała heca. Trzeba wgryźć się w treść, słuchać wskazówek i podjąć wyzwanie, wtedy lektura sprawi prawdziwą satysfakcję. 




44 komentarze:

  1. Pięknie napisane. Bardzo jestem ciekawa tej książki. Zapamiętam, przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) Książkę polecam, jest znakomita:)

      Usuń
  2. O, Alicja_noblistka! :) Do tej pory przeczytałam tylko "Za kogo ty się uważasz", ale mimo przyciężkawej atmosfery książka (absolutnie nie stylu!) bardzo mi się podobała, więc natychmiast kupiłam jeszcze "Drogie życie". No i "Drogie życie" czeka na swoją kolej :)
    Ale na pewno przeczytam też "Przyjaciółkę z młodości", bo po Twoim wstępie skojarzyła mi się z frazą z Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej: "(...) to ma być moje życie? Patrzeć się na to nie mogę!"
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Fragment, który mi podsunęłaś (a którym się delektuję) pasuje do zbiorku idealnie. Może nie do wszystkich opowiadań jednakowo, ale myślę, że nie będę psuła Ci przyjemności czytania rozwijając tę myśl :)

      Usuń
    2. Na pewno przeczytam i podzielę się wrażeniami :)

      Usuń
  3. Ja podobnie jak Ekruda przeczytałam tylko "Za kogo ty się uważasz?", ale mam zamiar kontynuować poznawanie twórczości tej pisarki.
    Poczułam się bardzo zainteresowana opowiadaniem o wdowie Hazel, która po śmierci męża chce odkryć jego tajemnice i poznać swoją byłą rywalkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to zupełnie pierwsze zetknięcie z prozą Munro. Teraz muszę przeczytać resztę, żeby stwierdzić czy trafiłam od razu na pozycję wybitną, czy to zwykły styl autorki... Opowiadanie o Hazel (jednakowo dobre, jak pozostałe) kłębi się od emocji, więc polecam:)

      Usuń
  4. Musze przyznać, że rzadko sięgam po opowiadania, jakoś nie lubię krótkich form i w tym przypadku chyba zrezygnuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie wyzwania :) Żadnej książki autorki nie miałam przyjemności czytać, ale natykam się co róż na jakąś pochlebną recenzję. Mam ochotę sama przekonać się o wartościach jej twórczości .

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wreszcie zapoznać się z autorką

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna mam w planach twórczość Munro. Tyle dobrego się już naczytałam o jej krótkich formach, że muszę zajrzeć do którejś z książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też doszłam do wniosku, że czas się zmierzyć z jej prozą:)

      Usuń
  8. Nie czytałam książek Alice Munro, ale mam zamiar, bo większość recenzji zachęca. Nie wiem, czy akurat zacznę od "Przyjaciółki z młodości", ale zobaczymy :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie też ta autorka cierpliwie czeka na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Twórczość Alice Munro jeszcze przede mną, ale mam nadzieję, że w końcu uda mi się ją poznać, bo czytam same pozytywne recenzje o jej książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem kupna jakiejś książki Munro, jednak zawsze wygrywało to dziwne uczucie, że literatura autorki nagrodzonej Noblem, to literatura zdecydowanie nie dla mnie. Po przeczytaniu Twojej recenzji mam ochotę zaryzykować, może to jednak będą książki dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy się nie przekonasz, jeśli nie zaryzykujesz:)

      Usuń
  12. Ostatnio przeczytałam jej "Księżyce Jowisza" i wpadłam jak śliwka w kompot... Od tamtej pory cały czas poluję na jej pozostałe utwory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście pamiętam recenzję u Ciebie. Po "Księżyce..." sięgnę na pewno:)

      Usuń
  13. Mam jakiś tom Munro na półce, ale bardziej faktu, ze wypada poznać noblistkę, niż faktycznej ciekawości. Bardzo cieszy mnie Twoja recenzja, bo w wyborze literatury ufam Ci bezgranicznie :) A już najbardziej dziękuję za "Madame", bo to wszystko przez Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za dobre słowo:) Mam nadzieję, że uda mi się nigdy tego zaufania nie nadużyć! Twoja pozytywna opinia na temat "Madame" była dla mnie dziś prawdziwą i miłą niespodzianką. Cieszę się, że przemówiła do Ciebie ta książka. Książkę Munro mogę polecić z równie czystym sumieniem, to prawdziwa uczta literacka. Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Ciekawa recenzja, zainteresowałaś mnie. Nie miałam jeszcze okazji spotkać się z twórczością Munro, ale na pewno wkrótce to zrobię. :)
    Musze przyznać, że okładki jej książek są przepiękne i głównie to mnie do niej zachęca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam jeszcze twórczości Munro, ale ta pozycja wydaje mi się idealna na start, zwłaszcza że lubię nowele, w których poruszane są istotne kwestie.

    OdpowiedzUsuń
  16. O autorce i jej książkach słyszałam wiele dobrego, niestety nie miałam jeszcze przyjemności nic czytać, ale poszukuję w mojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  17. NIgdy mnie nie ciągneło do twórczości tej autorki, więc póki co nie przeczytam żadnej jej ksiażki. Sama nie wiem, być może dużo stracę?

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię twórczość Alice Munro, ale tej książki jeszcze nie znam. Muszę to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam, naprawdę warto:)

      Usuń
  19. To chyba ten moment, w którym powinnam stwierdzić, że trzeba zabrać się za lekturę dzieł noblistki. Ale znowu skończy się na tym, że tak napiszę, a w pierwszej kolejności sięgnę po inne książki...

    OdpowiedzUsuń
  20. W wiele książek udowadnia nam to, że jednak zrobiliśmy za mało w swoim dość krótkim życiu. To smutne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzeba by się wreszcie zabrać za twórczość noblistki :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę zrobić jeszcze jedno podejście do jej twórczości. To pierwsze było dla mnie średnio satysfakcjonujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwaga, będę spamować. ;)

      http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2013/07/nie-jestes-kims-nadzwyczajnym-alice.html

      Usuń
    2. Może być spam, w końcu sama zapytałam;) Dziękuję:)

      Usuń
  23. Kolejna książka u Ciebie, którą po prostu muszę poznać. Wspaniała recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie:) Jestem prozą Munro oczarowana. Jeśli lubisz wyzwania (ale wcale nie przesadne), to książkę polecam. Podoba mi się sposób, w jaki autorka pisze o emocjach...

      Usuń
  24. Nie wiedziałam, że „Przyjaciółka z młodości”, to dziesięć krótkich nowel. Trochę szkoda, bo wolałabym pełnometrażową powieść. Mimo to jestem ciekawa twórczości tej autorki, więc będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz chciała się kiedyś przekonać na czym polega wyśmienite opowiadanie, to sięgnij po tę autorkę. Przekonasz się, że rozpoczynając kolejną nowelkę - bez problemu wślizgniesz się do nowego świata i podszyjesz pod nowych bohaterów. Na tym właśnie (między innymi) polega jej mistrzostwo.

      Usuń
  25. Uwielbiam jej warsztat. Jak dla mnie, każdy tekst to majstersztyk! A z reguły opowiadań nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie omijam opowiadań, lubię je. Oczywiście jeśli są tak dobrze napisane jak Munro lub Oza...

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Że ja jeszcze nic tej autorki nie czytałam...Aż dziwne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne nie bardzo lubisz opowiadania...

      Usuń
  28. Twórczość tej Pani mam w planach, ale nie bardzo wiem od której jej publikacji miałabym zacząć. Odstrasza mnie też odrobinę fakt, że to opowiadania (chyba) zawsze są, a do takiej formy przekazu podchodzę bardzo ostrożnie. Zaciekawiłaś mnie tym tytułem, więc może od niego zacznę. ;)

    OdpowiedzUsuń