poniedziałek, 20 października 2014

"Dziedziczki Soplicowa", Joanna Puchalska






ŚLADAMI  MICKIEWICZA

Czombrów – malowniczy modrzewiowy dwór, z pobielanym gankiem, położony na wzgórzu, między topolami, nad ruczajem. Zagubiony gdzieś między Nowogródkiem, a Świtezią. I jakoś dziwnie znajomy.

Jeśli zastanowimy się, który dworek szlachecki przedstawiony w literaturze w sposób szczególny przypadł Polakom do serca serca - pomyślimy o Soplicowie. Nie wszyscy jednak wiedzą, że pierwowzorem mitycznego Soplicowa był Czombrów, który posiadał duszę i niezwykłą przeszłość. Dwór przez wieki był świadkiem historycznych wydarzeń (przemarsz wojsk napoleońskich, procesy i zajazdy szlacheckie, wojny). Przez jakiś czas był związany z rodziną Mickiewiczów. Wieszcz zapewne często tu gościł i fascynował się historią, gdyż osnowa „Pana Tadeusza” mocno opiera się na czombrowskich realiach.

Czy rzeczywiście „Pan  Tadeusz” ukazuje losy ostatniego szlacheckiego pospolitego ruszenia? Otóż jednak nie, gdyż jak dowcipnie wyraził się w wywiadzie Ryszard Ordyński (polski reżyser teatralny i filmowy) - ostatni „zajazd na Litwie” miał miejsce w 1928 roku, kiedy Czombrów przez miesiąc oblężony był przez ekipę filmową (z plejadą gwiazd polskiego niemego kina), wykonującą plenerowe ujęcia do ekranizacji „Pana Tadeusza”, a także tłumy okolicznych sąsiadów, którzy ze wzruszeniem przyglądali się przedsięwzięciu. Mieszkańcom przydzielono role statystów, w filmie także uwieczniono w stroju sarmackim samego właściciela dworu, Karola Karpowicza.

Film (którego premierę oglądał prezydent Ignacy Mościcki oraz marszałek Józef Piłsudski) przyczynił się do wzmożonej popularności Czombrowa. Przed wojną  dwór zostaje oficjalnie włączony w trasę szlaku turystycznego prowadzącego „śladami Mickiewicza”, a tłumy wycieczek stały się stałym elementem krajobrazu. Pojawiła się konieczność wyznaczenia przewodnika. Ta odpowiedzialność spada na synową właścicieli, której zadaniem było od tej pory oprowadzanie gości „po Soplicowie”.

16 maja 1943 roku partyzanci sowieccy podkładają ogień we wszystkich narożnikach dworu. Płonie Czombrów, płoną wszystkie polskie dwory w okolicy. To koniec pewnej epoki. Maria Karpowiczowa, ostatnia dziedziczka,  ma zaledwie kilka minut, by wyjść z domu i zabrać przedmioty, które chce ocalić. Ratuje dworskie archiwum.

***
                          
Joanna Puchalska (z zawodu historyk) jest prawowitą właścicielką i spadkobierczynią ocalonych dokumentów. Dorastała słuchając rodzinnych „czombrowskich” opowieści. Wielokrotnie wyjeżdżała za wschodnią granicę, szukając śladów majątku, porównując szczegóły topograficzne z „Panem Tadeuszem” w ręce. Była autorką cyklu audycji w radiowej Jedynce: „Droga do Soplicowa”. Współpracowała z Filmoteką Narodową przy rekonstruowaniu filmu Ryszarda Ordyńskiego i rozszyfrowywaniu sekretów, które kryły w sobie poszczególne ujęcia. W 2012 roku, z okazji repremiery tego filmu zorganizowała wystawę porównującą zdjęcia Czombrowa z kadrami filmu. Wreszcie postanowiła napisać książkę, która stałaby się połączeniem i podsumowaniem wszystkich projektów i która z pewnością potraktowana została jako wypełnienie życiowej misji.

Archiwa dworskie pozwoliły prześledzić życie codzienne mieszkańców dworu na przestrzeni kilku stuleci. Książka przedstawia losy kilku pokoleń właścicieli dworu, przy czym akcent położony jest na doniosłej roli, jaką spełniały czombrowskie kobiety.

Trudno ogarnąć w zwięzłej recenzji wszystkie aspekty książki. Przede wszystkim prawdziwe wzruszenie budzi poznawanie życia polskiej szlachty osiadłej w okolicach Nowogródka i jednoczesne uświadamianie sobie, jak wiele z tych wydarzeń odbiło się echem w mickiewiczowskim poemacie. Książka zawiera wiele niespodzianek, wędrując „soplicowskimi” ścieżkami spotkamy fascynujące osobistości, między innymi matkę chrzestną Mickiewicza (ówczesną właścicielkę Czombrowa) oraz słynnego filozofa i teoretyka fotografii – Jana Bułhaka, bliskiego kuzyna Karpowiczów.

Klimat książki tworzą nie tylko rodzinne wspomnienia, ale także zdjęcia pochodzące z cudownie ocalonego archiwum. Z fotografii spoglądają na nas kolejni właściciele Czombrowa, ich goście (także ekipa filmowa). Zobaczymy inne wartościowe dokumenty: fragmenty dworskiego inwentarza, spis poddanych zobowiązanych do pańszczyzny, notatkę sporządzoną dla ekonoma Mateusza Majewskiego (dziadka Mickiewicza), a nawet odręcznie pisane przepisy, pochodzące z dworskiej „książki kucharskiej”.


„Dziedziczki Soplicowa” to niezwykła książka, która jest nie tylko kroniką rodzinną. Stanowi barwną i rozległą panoramę życia polskiego społeczeństwa na Kresach, a jednocześnie pozwala zajrzeć za kulisy powstawania najsłynniejszego poematu narodowego. Z pewnością jest to idealny prezent dla Polaków, który pomoże w sposób bardziej świadomy uczestniczyć w obchodach 180. rocznicy wydania „Pana Tadeusza”. Z całą pewnością zachęci do ponownego sięgnięcia po poemat i skonfrontowania go z nowymi faktami. 


Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu:



26 komentarzy:

  1. Uwielbiam artystów, bądź badaczy, którzy są w stanie dostrzec ten prosty fakt, że także przedmioty oraz budynki potrafią być świadkami ludzkiej historii. Na ogół egzystują one znacznie dłużej niż ludzie, którzy z nich korzystają i są w stanie opowiedzieć dzieje nawet kilku pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to jest naturalne... zanim słowo pisane mogło zaświadczyć o historii, najpierw mówiły o tym kamienie i ruiny. Ta książka nie mogła nie powstać. Autorka od dziecka wsłuchana w opowieści rodzinne o dworku, mająca do dyspozycji tak bogate archiwa - żyła tą historią i musiała po prostu wypełnić rodzinną misję:)

      Usuń
  2. Moja rodzina pochodzi z Kresów, więc zawsze chętnie czytam takie publikacje. Jaka piękna okładka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest piękna, a fotografie staranne dobrane i istotne dla tej historii. Kolor sepii automatycznie kojarzy się z przeszłością i rodzinnymi albumami... Dla wielbicieli Kresów to pozycja obowiązkowa:)

      Usuń
  3. O proszę nie wiedziałam, które miejsce było pierwowzorem Soplicowa :) Chętnie sięgnę po książkę, po lubię czytać o odkrywaniu nieznanych kart naszej historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję się - też nie wiedziałam dotąd. Po przeczytaniu tej książki - czytanie "Pana Tadeusza" nigdy nie będzie już takie samo.

      Usuń
  4. Aktualnie mam w planach trochę starszą książkę "Pamiątki Soplicy". Opowiada ona o zupełnie innych rzeczach, ale jakoś do niej mnie bardziej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Pamiątki Soplicy" pewno też sięgnę (te klimaty są jednak zaraźliwe). Czytałam, że to trochę kontrowersyjna książka, dziękuję za podrzucenie tytułu:)

      Usuń
  5. Lektura nie dość, że powiązana z narodowym eposem, to jeszcze zachowane archiwum pozwala na poznanie życia dworu od tej bardziej przyziemnej strony. Zapowiada się fascynująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest godna polecenia z różnych względów, także dlatego, że ta strona "przyziemna" jest równie fascynująca:)

      Usuń
  6. Sama raczej spasuje, gdyż ostatnio lubuje się w nieco lżejszych i bardziej rozrywkowych tematycznie lekturze, ale polecę powyższą pozycje mojej cioci, Ona zapewne doceni jej wartość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nadaje się na idealny prezent dla każdej osoby, która interesuje się Kresami i historią.

      Usuń
  7. Och jakie cudo! idealny prezent dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka to dla mnie jedna z kilku niespodzianek w tym roku. To tak jakby obchodzić kilka razy urodziny:) :)

      Usuń
  8. Jaka cudowna okładka... Uwielbiam takie czasy w książkach, wiec to dla mnie obowiązkowa lektura :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na tę książkę, bo dostarcza wielu wzruszeń:)

      Usuń
  9. I to jest powód, dla którego nie powinnam odwiedzać Waszych blogów.
    Skąd nabrać pieniędzy, by posiąść i czytać książki, które pobudzają zmysły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie to samo;)

      Usuń
    2. Może nie jestem najlepszym doradcą w tej kwestii po ostatnim wybryku zakupowym sprzed kilku dni, ale na szczęście zanim złożyłam zamówienie sprawdziłam, że "Dziedziczki Soplicowa" są już dostępne w mojej bibliotece. Uff... :)

      Usuń
    3. Szczerze zazdroszczę Ci biblioteki, która tak prędko reaguje na nowości! Marzę o takiej w pobliżu...

      Usuń
  10. Zapowiada się bardzo interesująco, z chęcią bym do niej zajrzała, jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka uniwersalna historia, powinna być bliska wielu Polakom:) Gorąco polecam:)

      Usuń
  11. Jestem już po lekturze. Też wypożyczyłam z mojej biblioteki. Urocza lektura! A teraz oglądam niemą wersję "Pana Tadeusza", która byla kręcona w Czombrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie też zaraz po lekturze zaczęłam szperać w internecie i znalazłam oczywiście urywki tego niemego filmu... Wyobrażam sobie z jakimi emocjami oglądała film autorka książki, szukając w kadrach mieszkańców dworku... Niesamowita sprawa...

      Usuń