piątek, 23 stycznia 2015

"Gniew", czyli czym Szacki naraził się Miłoszewskiemu





Zygmunta Miłoszewskiego - polskiego powieściopisarza, nowelisty, publicysty i współautora scenariuszy filmowych - nie trzeba nikomu przedstawiać. To, że na początku roku został nagrodzony za serię powieści o prokuratorze Szackim i stał się laureatem Paszportu Polityki, także odbiło się głośnym echem; podobnie jak wiadomość, że Gniew jest ostatnim tomem, którym autor definitywnie zamyka cykl. Warto może przypomnieć, że za drugą część, rozgrywającą się w Sandomierzu (Ziarno prawdy), Miłoszewski był już nominowany do Paszportu Polityki w 2011 roku, a w jego twórczości docenia się nie tylko interesującą intrygę kryminalną, gdyż ważniejsza często od tego wątku jest umiejętność postawienia diagnozy społeczeństwa polskiego, uwzględniającej kompleksy i problemy, a zwłaszcza nierozliczone sprawy, które pokutują do dziś…

Miłoszewski przyzwyczaił czytelników, że potrafi oddać klimat każdej miejscowości, w której toczy się akcja. W Ziarnie prawdy poznaliśmy uroki Sandomierza, tym razem przenosimy się na Warmię. Po rozwiązaniu ostatniej zagadki i stwierdzeniu, że z Warszawą nic go już nie wiąże, prokurator postanawia rozpocząć "nowe życie" w zupełnie innym miejscu. Wybrał Olsztyn, kierując się dosyć bibloardowym wizerunkiem miasta jezior i słońca, miejsca idealnego na wakacje i wypoczynek. Nie spodziewał się, że czekają go tu zupełnie odmienne doznania.

Przenosimy się do Olsztyna w samym środku zimy. Naszemu bohaterowi towarzyszy mgła,  marznąca mżawka bądź ulewny deszcz. Szacki jest w miarę zadomowiony, opadły już uniesienia związane z przeprowadzką i nową miłością. Nie jest specjalnie zadowolony z mieszkania, ani z pracy. Życie pod jednym dachem z  nową dziewczyną i nastoletnią córką jest (łagodnie mówiąc) dość skomplikowane. Nie bardzo lubi też swojego podwładnego, Edmunda Falka (młodego adepta prawa, idealistę), który ostentacyjnie wierzy w sprawiedliwość. Jego asystent jest w pewnym stopniu kopią Szackiego sprzed kilkunastu lat i tym samym - jego wyrzutem sumienia. Prokuratora denerwuje jego służbistość, ta postawa nie pozwala na popełnianie najmniejszego nawet błędu. Szacki jest nieco zagubiony, zmęczony i zblazowany, ale już na horyzoncie pojawia się nowa wielka sprawa, najbardziej osobista, z jaką do tej pory się zetknął.

Miłoszewski zadbał, by nie tylko zakotwiczyć powieść w polskich realiach, ale także (dzięki wycinkom z prasy) w odpowiednim czasie. Poznajemy architekturę Olsztyna, największe bolączki miasta (z permanentnymi korkami włącznie) i charakterystykę mieszkańców z uwzględnieniem ich lokalnego patriotyzmu. Główną jednak problematyką książki jest przemoc w rodzinie. To temat przewodni. Ta koncepcja nie pozwoliła być może rozwinąć skrzydeł pisarzowi, tak jak w poprzednich częściach, tym niemniej – sposób przedstawienia materii  robi wrażenie i jest to najmocniejsza strona książki. Miłoszewski spełnia misję, a czytelnik po lekturze nigdy nie powinien zignorować uporczywego szczekania psa, a tym bardziej rozdzierającego płaczu dziecka za ścianą…

Niewiątpliwie warto spojrzeć na portret Polaków oczami Miłoszewskiego, a cała seria jest godna polecenia. Żałować można trochę, że Ziarno prawdy nie zostało w swoim czasie nagrodzone Paszportem PolitykiGniew niestety nie dorównuje poprzedniczce. Zabrakło nieco ważkości tematu, zbyt dużo nagromadziło się komiksowych postaci drugoplanowych, rozwiązanie intrygi jest ciut przekombinowane; przede wszystkim wyraźnie odczuwa się, że autor… stracił serce do swojego bohatera. Miłoszewski w tej części po prostu  już chyba nie lubi Szackiego… 


Recenzję napisałam dla portalu:




27 komentarzy:

  1. A ja muszę w końcu poznać Szackiego, tylko jak zwykle czasu brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie cierpię na ten sam problem :) W sumie w domu mam "Bezcennego", więc to ten tom będę czytać w pierwszej kolejności jak już zdecyduję się na Miłoszewskiego :)

      Usuń
    2. Marta: Tyle, że jeśli przeczytasz "Bezcennego", to jeszcze nie poznasz pisarza od najlepszej strony!

      Usuń
  2. Niestety, ale nie zainteresowała mnie ta książka..

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tego pisarza. Olsztyn jest pięknym miastem, ale przebywałam w nim tylko przez dwa dni. Z chęcią więc przeczytam książkę, której akcja rozgrywa się w olsztyńskiej scenerii :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie polecam poznawania serii od tej książki. Myślę, że warto jednak zachować ciągłość, mimo iż każda jest odrębną historią.

      Usuń
    2. Ja też jeszcze nie znam prozy Miłoszewskiego. Mnie kusi jego pióro głównie ze względu na portret naszego polskiego społeczeństwa. Ciekaw jestem w jakich barwach odmalował go artysta.

      Usuń
    3. Ambrose: szukam w kryminałach czegoś więcej ponad zgrabny wątek śledztwa, dlatego ten portret naszego społeczeństwa - to dla mnie najwartościowszy element jego serii...

      Usuń
  4. Jak do tej pory czytałam tylko "Domofon" Miłoszewskiego, ale serię o Szackim mam w planach. Szkoda, że "Gniew" wyśmienity nie jest, ale i tak pewnie i tę część przeczytam, bo dlaczego by nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie ciężko mi ją było jednoznacznie ocenić. Część która dotyczy problemu przemocy domowej jest zna-ko-mi-ta. Jak podkreślałam - książka spełnia misję (przyznam Ci się w tajemnicy, że to jedyna część, nad którą przyszło mi zapłakać). A jednocześnie przy poprzedniej książce autor tak wysoko podniósł poprzeczkę, że przy ocenie trzeba obiektywnie zestawić...

      Usuń
    2. Miękka jestem;) Gdybym przeczytała trzy horrory pod rząd, zapewne musiałabym się zacząć leczyć;)

      Usuń
  5. Czytałam dwie pierwsze książki z Szackim więc może i trzecią przeczytam, by dowiedzieć się choćby jak autor "kończy" z nim swa przygodę. Szkoda jednak, że jak nie tylko u Ciebie czytałam książka już tak nie porywa.
    Faktycznie "Ziarno prawdy" to mocny kryminał, wzmocniony o elementy nawet horroru, a przy tym dostarczający sporo wiedzy nie tylko o Sandomierzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytać warto. Miłoszewski podejmuje ważny temat, wiedzy o Olsztynie także dostarcza. Końcówka zapewne ma swoich zwolenników i przeciwników, więc warto się przekonać samemu.

      Usuń
  6. A mnie to właśnie "Gniew" podobał się najbardziej, choć "Ziarno prawdy" też znakomite. Zresztą uwielbiam całą serię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przypuszczam, że wcale nie jesteś osamotniona w tym poglądzie:)

      Usuń
  7. Twórczość autora mam w planach, ale ciągle brak mi czasu. To zdecydowanie moje klimaty czytelnicze, więc do książek Miłoszewskiego bardzo mnie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie zapowiada się, abym sięgnęła po powyższą pozycję. Nie interesują mnie takie klimaty w literaturze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niedawno kupiłam tę książkę. Jestem wielką fanką Szackiego i mam nadzieję, że ta część, mimo że nie tak dobra jak poprzednie, nie rozczaruje mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miłoszewskiego znam jedynie z jednej książki - "Bezcenny", o perypetiach związanych z odzyskaniem po latach słynnego portretu Rafaela.
    Seria powieści o prokuratorze Szackim jeszcze musi poczekać... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu z kolei nie mam porównania, bo "Bezcenny" jeszcze stoi na półce:)

      Usuń
  11. Jakie to dziwne, prawda? Stwarzamy bohaterów, kreujemy ich losy, a oni po prostu wymykają nam się z rąk i zaczynają żyć własnym życiem.
    I za to przestajemy ich lubić...

    OdpowiedzUsuń
  12. Skończyłam czytać "Gniew" dzisiaj nad ranem, bo odłożyć nie mogłam. Nie uważam tego tomu za gorszy od "Ziarna prawdy". Jest inny. O ile w tomie drugim Miłoszewski bawił się konwencją i oszczędził nam drastycznych scen, o tyle w "Gniewie" kilka razy zrobiło mi się słabo. Nie, Miłoszewski nie epatuje scenami, ale temat, który wziął na warsztat, już sam w sobie niesie mnóstwo emocji. W tym tomie nie ma zabawy, jest brutalna, brudna prawda.
    Może wcale Miłoszewski Szackiego lubić nie przestał, raczej Szacki już wszystko powiedział. Ileż razy ma się przeprowadzać, zmieniać kochankę, scenografie? Niby można, nawet tysiąc odcinków można napisać, ale trudno wtedy utrzymać poziom. Autor zaś, najwyraźniej, chce dać nam coś świeżego, zanim się wypali i powiemy "Znowu Szacki? Mam go dość".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja wcale nie uważam, że Miłoszewski dlatego nie chce pisać dalszego ciągu, bo znudził mu się Szacki! Czytałam zresztą wywiad autora, wiem, że chodzi o coś zupełnie innego.
      Opis zbrodni zbił mnie z nóg i jest mocny. Nie wiem co można by jeszcze wymyślić gorszego, to już jest szczyt obłędu.
      Chodzi mi o to, że czytając nie potrafiłam tym razem zauroczyć się Szackim, jakoś dla mnie trochę stracił blask.
      Co do końcówki, samego finału, to akurat mi się podoba. Nie zakończenia intrygi kryminalnej, bo ta mi trochę trąci Zafonem... Ale finał mnie najpierw wkurzył, a po przemyśleniu stwierdziłam, że jest w porządku. Poukładałam sobie w głowie swoją wersję i w ogóle nie uważam, że potrzebne są deklaracje czy powstanie dalsza część czy nie. Byłabym teraz rozczarowana, gdyby powstała... To po prostu musi być koniec.
      Gdybym miała dać nagrodę za "Ziarno prawdy" czy "Gniew" - zdecydowanie wybrałabym poprzedniczkę...

      Usuń
    2. Tak, z Szackiego wylazł samiec, którego ukrywał pod garniturem. Męska szowinistyczna...ta wiesz... wieprzowina ;)
      Dla mnie kilka opisów było zbyt drastycznych. Dlatego lubię kryminały Agathy Christie, bo tam takich nie ma.
      Nie no, finał jest w porządku, a dzisiaj w audycji radiowej, Miłoszewski nadal twardo trzymał się postanowienia, że z Szackim koniec.
      Nagrodę także przyznałabym "Ziarnu prawdy". Bezdyskusyjnie!

      Usuń
  13. Szkoda, że tak wypadł "Gniew", ale z ciekawości pewnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń