niedziela, 22 lutego 2015

Herbatka u Szarlatana




Stanisław Karolewski to wrocławski antykwariusz, bibliofil, historyk sztuki i pisarz. Każdy, kto miał przyjemność poznać jego antykwariat - wie, że to miejsce daleko wykracza poza ramy definicji instytucji tego typu. „Szarlatan” powstał z wszechstronnych zainteresowań i pasji, a sam antykwariusz (pisarz i artysta) nie tylko obcuje ze sztuką, ale udaje mu się także skutecznie zarażać swoją energią i dzielić magią, którą dostrzega wokół siebie. Dba, by klienci i stali  bywalcy współtworzyli atmosferę i klimat antykwariatu. Wyrazem tego są wystawy malarstwa, fotografii, degustacje win i wieczorki autorskie. Stąd wziął się pomysł na serię wywiadów z gośćmi, przeprowadzonych „Na sofie Szarlatana”. Z tego samego powodu powstał zbiorek miniatur o ludziach i przedmiotach, które pojawiły się i odcisnęły swój ślad w tym niezwykłym miejscu.

Antykwariaty są zazwyczaj spowite specyficzną aurą. Nic w tym dziwnego. Można w nich obcować z rzadkimi, osobliwymi i cennymi okazami. Przedmioty, które tu trafiają, w odróżnieniu od artykułów pochodzących z seryjnej produkcji, wypełniających markety – posiadają swoją duszę. Stanisław Karolewski, jak każdy antykwariusz, potrafi to docenić. Dostrzega jednak znacznie więcej, nie liczą się bowiem wyłącznie przedmioty. Ważna jest także ich przeszłość, sposób w jaki tutaj trafiły i ludzie, którzy je z sobą przynieśli. Jeśli więc wybierzesz się do „Szarlatana” z pamiątką rodzinną lub zamierzasz coś dla siebie znaleźć, a przyniesiesz z sobą interesującą opowieść – bądź pewien, że bez filiżanki herbaty się nie obędzie…


„Rok w antykwariacie...” składa się, między innymi, z opowieści, którymi udało się zaintrygować, zafrapować i "uwieść" antykwariusza... Wejdź czytelniku, rozgość się, z pewnością znajdziesz tu także coś dla siebie. Możesz po tej książeczce spacerować, jak po małym sklepiku. Tomik składa się z krótkich tekstów i fotografii. To szereg miniatur literackich i zdjęć eksponatów rozsypanych po białych i czarnych stronicach. To króciutkie formy, lapidarne teksty, nawet notki wyglądające jak „fiszki”. Sporo tego drobiazgu, tak jak wiele jest różnorodnego towaru i szpargałów na półkach antykwariatu… 

Czego tutaj nie ma? Wytworna porcelana i stare płyty. Szable i pozytywki. Kompasy, zegary i wieczne (?) pióra… Kroniki szepczące swoje historie… Stare modele aparatów fotograficznych i archiwalne, pożółkłe zdjęcia. Eksponaty, które przerwały swą podróż w czasie i zatrzymały się w „Szarlatanie” jak w poczekalni, śniąc o swym nowym domu. Wśród nich łyżeczka, którą ktoś wykradł innemu Szarlatanowi... Gdzieś tu kryje się żeliwny don Kichot, który wreszcie zgubił swój oręż i skupił się na tym, co naprawdę ważne… Naturalnie są i książki. Królują wszędzie, stłoczone na półkach, ale także wszechobecne w rozmowie… Między regałami zaś przechadzają się lub siedzą w fotelach – duchy odwiedzających gości. Portreciki tych osób i impresje na ich temat wywołają uśmiech, bądź skłonią do refleksji, a już z pewnością zapadną w pamięć.


„…Szarlatańskie wersety” to kopalnia anegdot, epizodów i króciutkich historyjek z zaskakującymi puentami. Dużo poczucia humoru. Jest to też zaproszenie do kameralnego świata narratora i do myśli, które błąkają mu się po głowie. O niszczącej i przewrotnej naturze przyzwyczajenia i destrukcyjnej sile pragnień. O umiejętności uprawiania sztuki, jaką jest życie i kontemplacji piękna, bez zbędnego balastu... 

Autor "Roku w antykwariacie" dostrzega historię w przedmiocie i paradoksy w człowieku, potrafi te światy połączyć i wydobyć ich niepowtarzalność. Idea tomiku zaś musiała zrodzić się podczas długich i ciągnących się godzin towarzyszących "samotności antykwariusza".


A guziki? Trzymam w kieszeni płaszcza. Przypominają o tym, co naprawdę ważne…

***

Za książkę serdecznie dziękuję:



***

Ilustracja książki pochodzi stąd


Rozmowy "Na sofie Szarlatana" tutaj

                 

25 komentarzy:

  1. Olu, z serca dziękuję Ci za tę wspaniałą recenzję. Jest tak znakomita, że się nią nie nazachwycam. Wzruszenie odbiera głos. Może dlatego, że jestem wielką pasjonatką antykwariatów. Może dlatego, że w tej recenzji tak głęboko bije Twoje bibliofilskie serce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, że antykwariaty to magiczne miejsca...ładnie o tym napisałaś......
    A ten antykwariat mnie bardzo intryguje, szkoda że tak daleko do niego ...
    Książki Ci zazdroszczę.....zdjęcia i ciekawe historie to to co nęci ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale widzę, że mogę ją poznać dzięki Twemu linkowi...już tam buszuję...

      Usuń
    2. Ja też żałuję, że takiego miejsca gdzieś bliżej nie ma. Ale pamiętam jeden z dzieciństwa. Szkoda, że pani tam pracująca zupełnie była "niemagiczna"...

      Usuń
  3. Miałam przyjemność odwiedzić antykwariat "Szarlatan" i poznać autora. I masz rację, to niezwykle magiczne miejsce, które bardzo utkwiło mi w pamięci. I tę książkę również otrzymałam dzięki uprzejmości Pani Stanisława, niebawem przedstawię ją na swojej stronie. A guziki mam w portfelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam zatem na Twoje wrażenia:)

      Usuń
  4. Jak będę we Wrocławiu odwiedzę ten antykwariat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O wow! To musi być świetna, klimatyczna publikacja :) Jestem na TAK :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak właściwie to nigdy nie byłam w antykwariacie, bo u mnie w mieście żadnego nie ma... ale pewne wyobrażenie o nich mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wolę po stokroć antykwariat od empiku. Coś dla mnie - w sam razik! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam za wielkimi księgarniami. Może dlatego, że unikam tłumów... A w Empiku trzeba jeszcze przedostać się przez regały z kubkami, jakimiś bibelotami. Książki są gdzieś tam ukryte. Antykwariat jest kameralny, taka atmosfera mi odpowiada:)

      Usuń
  8. Pani Olu! Jako miłośniczka antykwariatów, wszelakich rupieci, staroci i przedmiotów z duszą, jako pasjonatka starych ksiąg i map, urokliwych filiżanek oraz niezwykłych opowieści dołączam się do grona wielbicieli Szarlatana. Na pewno zajrzę tam, jak tylko nadarzy się sposobność. A na razie poszukam książki "Szarlatańskie wersety". :-) Piękny tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Myślę, że miłośniczce antykwariatów i wszelakich rupieci książeczka z pewnością przypadnie do gustu:)

      Usuń
  9. W moich stronach jest tylko jeden antykwariat, ale praktycznie wcale go nie odwiedzam, gdyż panująca tam ponura atmosfera skutecznie odstrasza wszystkich potencjalnych nabywców.
    Co do powyższej książki, nie słyszałam o niej nigdy wcześniej, ale jak będę miała okazję i możliwość to chętnie poznam ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kusisz :) Rozumiem, że w antykwariacie Szarlatan można kupić i sprzedać nawet dobrą opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy sprzedać - tego nie wiem, ale na pewno dobra opowieść znajdzie chętnego słuchacza;) Po przeczytaniu książeczki, zastanawiać się będziesz - "a jak ja zostałbym sportretowany(a)?"... i myślę, że to mogłoby człowieka nieźle zaskoczyć;)

      Usuń
  11. Całkiem możliwe, że gdyby nie Ty i nie Twój post, mogłabym się o istnieniu tej książki nie dowiedzieć. Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo mi miło, tomik polecam:)

      Usuń
  12. "Szarlatańskie wersety" - niebanalna gra z powszechnie znanym tytułem. ;) A i sam antykwariat muszę kiedyś odwiedzić (nie tylko na papierze).
    Świetny tekst (jak zawsze)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Słusznie zauważyłaś grę słów w tytule:)

      Usuń
  13. Zgadzam się co do niesamowitego klimatu, Szarlatan to moje ubiegłoroczne odkrycie i bardzo lubię tam wracać. Fantastycznie, że zwróciłaś Olu uwagę na to miejsce, każdy szanujący się i książki Wrocławianin ( i nie tylko) powinien tam zaglądnąć :D Pozostaje mi tylko upolować "Szarlatańskie wersety"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie szczerze Ci zazdroszczę, że mieszkasz we Wrocławiu, nie tylko ze względu na możliwość bywania w Szarlatanie, także ze względu na różne imprezy kulturalne w Waszym mieście:)
      Książkę oczywiście polecam. Polecam też inne książki pana Karolewskiego. Napisał książkę "W piaskownicy światów. Epos wrocławski" - to ballada o Wrocławiu i oczywiście w pewnym sensie o samym autorze;)

      Usuń
    2. Ooo! To będę szukać! Dziękuję za informację :) A swoją drogą, trzeba przyznać, że pan Karolewski nadaje bardzo fajne tytuły swoim książkom :)

      Usuń
  14. Jakbyśmy się w czasie przenosili - takie to "inne" miejsce:)

    OdpowiedzUsuń