piątek, 27 lutego 2015

NIEZŁOMNA ["Gorzko", Barbara Kosmowska]




Bohaterka najnowszej powieści Kosmowskiej pochodzi z małej miejscowości i jak większość mieszkańców bloku rotacyjnego – nie ma najlepszych widoków na przyszłość. Ma dwa wyjścia. Może pogodzić się z szarą, PRL-owską rzeczywistością i żyć z poczuciem przegranej - jak matka, lub pogrążać się w nierealnych marzeniach, jak relikt przeszłości – babka Olga. Obie drogi prowadzą donikąd, są ślepymi zaułkami i dziewczyna zdaje sobie z tego sprawę. Początkowo jest zagubiona. Jest świadoma błędów matki, lecz bezwiednie postępuje jak ona, karząc siebie za poczucie bezsilności. W końcu jednak znajduje własną drogę. Musi uwolnić się od matczynego poczucia klęski, ale także od portretu dumnej arystokratycznej prababki i krok po kroku próbuje zapełnić w jakiś sensowny sposób swoje puste i szare życie.

Nieoczekiwanie jej los się odmienia. Udaje się jej znaleźć partnera, którego zazdroszczą koleżanki i który (w czasach, gdy można tylko marzyć o paszporcie) jeździ po świecie uczestnicząc w zawodach sportowych. Teresa w dosyć krótkim czasie osiąga status, o jakim nie śniła. Ale czy tylko o to chodziło, by zamienić ciasnotę bloku rotacyjnego,  na echo samotnych kroków rozlegających się w luksusowo urządzonym mieszkaniu?

Teresa zdaje sobie sprawę, że nigdy nie będzie szczęśliwa. Pogodziła się z tym. Nauczona doświadczeniem babki i matki wie, że życie jest tylko walką o przetrwanie. Od człowieka, tak naprawdę, zależy tylko „oprawa”. Może przejść przez życie w przydeptanych kapciach, albo przyjąć to, co niesie los z podniesionym czołem. Nasza bohaterka nie lubi swojej prababki z portretu (rodem z Tołstojów), ale odziedziczyła jej geny. Stara się trzymać prosto i nigdy nie ogląda się za siebie. Niejednokrotnie jej się udaje. Może tego stanu nie można nazwać pełnią szczęścia, ale przynajmniej wydaje się, że jest bliska odnalezienia spokoju ducha. Tylko dlaczego w takich momentach przewrotny los zawsze stawia na jej drodze utraconą miłość? Dlaczego za każdą decyzję, która bardziej podyktowana jest empatią, niż egoizmem - los żąda w zamian coraz wyższej ceny?

Kosmowska odwróciła schematy. Zwykle bohaterka książki ma szczęśliwe dzieciństwo, głowę nabitą marzeniami i rusza w świat, by szukać szczęścia. Po drodze gubi ideały, powoli opada z obłoków na ziemię. W powieści „Gorzko” bohaterka już na starcie nie ma złudzeń. Nie może liczyć na miłość. Oddała serce komuś, kto tego nie docenił. Już przegrała. Nawet odbyła pokutę i karę. Co zrobić z takim życiem? Można  tylko starać się być komuś potrzebnym, a przede wszystkim próbować stać się WIDZIALNYM. Czy los pozwoli jej wznieść się pod obłoki? Jej życie to nieustanny wysiłek, by podnieść się z klęczek i rozpocząć od nowa. Teresa się nie poddaje, walczy. Nie o szczęście przecież, lecz o szacunek dla siebie samej. O spokój sumienia. O życie, które będzie mogła przeżyć godnie pod czujnym okiem Chersońskiej Panienki…

Powieść Barbary Kosmowskiej jest po trosze "grecką tragedią" osadzoną w polskich realiach. Piękną i wzruszającą historią wnuczki i babci. Pełną emocji opowieścią o dojrzewaniu. Jest sagą rodzinną, gdyż przedstawia losy czterech pokoleń rodziny Teresy. Akcja jest osadzona w czasach PRL-owskich, ale autorka wielokrotnie nawiązuje do bolesnych i pamiętnych wydarzeń (utrata Kresów, umieszczenie Żydów w getcie, fala krwawo stłumionych demonstracji ulicznych, które rozpoczął Poznański Czerwiec’56 roku). Zaledwie te sprawy muska, przedstawia symbolicznie, ale robi to bardzo sugestywnie, przez co książka w pewnym sensie zawiera  syntezę losów Polaków.

Jest też Kosmowska świetną portrecistką. Teresę poznajemy najbliżej, jesteśmy dopuszczeni do jej intymnego świata, ale przecież klimat tej książki tworzy także galeria doskonale skrojonych, niemal filmowych postaci. Matka wiecznie utyskująca przy garach lub przy żelazku, ciągnąca monotonnym głosem litanię nieszczęść i narzekań. Pozwalający sobą pomiatać (do czasu) Ojciec, majstrujący przy rozgrzebanym motorowerze lub w trzeszczącym radioodbiorniku. Babcia z wielkopańskimi manierami, która żyje wspomnieniami, dźwigając brzemię rodzinnych grzechów i tajemnic, zaludniając swoje mieszkanie duchami zmarłych przodków, służby i lokajów. Każda z przyjaciółek głównej bohaterki, to odrębna, wyśmienita kreacja i los, nad którym warto się pochylić. Wreszcie doskonały zbiorowy portret małomiasteczkowego środowiska…

Ciężko doświadcza pisarka swoje bohaterki, aż do ostatniej strony dowodząc, że życie jest nieprzewidywalne. Czyż jednak zakończenie nie skłania do głębszego przemyślenia i nie jest także odrobinę przewrotne? Wydaje mi się, że autorka poddaje swojego czytelnika testowi… Jakie wyciągnęliśmy wnioski z lektury? Jakie wrażenia w nas pozostały? Jesteśmy pewni, że fatum ostatecznie zatryumfowało nad życiem Teresy? A może jednak uznamy jej niezłomność? Uwierzymy, że nasza bohaterka raz jeszcze znajdzie w sobie siłę, by podnieść się jak feniks z popiołów?





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu:




27 komentarzy:

  1. Grecka tragedia osadzona w polskich realiach? To może być naprawdę nietuzinkowa powieść. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale w planach mam jej ''Niebieski autobus'', choć i powyższa pozycja prezentuje się całkiem obiecująco, dlatego będę mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jest nietuzinkowa. A zarazem tak... polska.

      Usuń
  2. Mignęła mi ta książka w bibliotece, ale nie spodziewałabym się takiej historii! To pewnie przez tą romansową okładkę. No nic, trzeba się zapisać do kolejki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Znakomita książka i ZNAKOMITA Twoja recenzja, która pozwoliła mi spojrzeń na powieść jeszcze głębiej i z jeszcze innych stron! Bardzo trafne przemyślenia i ze wszystkim się zgadzam. Na to pytanie, które pada dosłownie na ostatniej stronie - czy bohaterka znów sobie poradzi - jeszcze wciąż nie znalazłam odpowiedzi. Jakoś jednoznacznie to potraktowałam, jakoś trudno o nadzieję w tej książce. Tragiczna, gorzka, ale jaka prawdziwa...! A obok rodziny gł. bohaterki, ciekawymi postaciami są także jej koleżanki z akademika.

    Pozdrawiam i dziękuję Ci za tę recenzję! Sama zbieram w sobie siły, żeby napisać o "Gorzko", ale czas mi jakoś nie sprzyja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - koleżanki są także drobiazgowo przedstawione, w ogóle nie potraktowane drugoplanowo!
      Dziękuję Ci za tą opinię - bardzo ważną dla mnie, bo pochodzi od czytelniczki, która już książkę zna i głęboko ją przeżyła...
      Różne refleksje mnie nachodzą. Także i ta, że powieść wcale nie jest przeznaczona tylko dla kobiet.
      Przyznam Ci się także, że pod koniec lektury leciutko obraziłam się na pisarkę. To taki ma być koniec?! Ale potem przemyślałam to i owo. Jak tu spać po czymś takim?... I w końcu uderzyła mnie genialność zakończenia. Bo rzeczywiście trudno o nadzieję. Ale czy na pewno jej nie ma?

      Usuń
  4. Interesuje mnie głównie nawiązanie do trudnych wydarzeń z przeszłości, o których piszesz. To na pewno ciekawa warstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do trudnych wydarzeń z przeszłości - to tu jest ciekawie, bo takowe nawiązania są, a jednocześnie akcja książki dzieje się w czasach PRL-u, a także u jego schyłku. Cała książka jest zatem zanurzona w trudnej przeszłości...

      Usuń
  5. Pani Kosmowska już kilka razy udowodniła mi, że potrafi pokazać ważkie tematy, zachęcić do przemyśleń, a postaci są dobrze wykreowane. PRL także powraca w Jej książkach. Z chęcią przeczytam tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to był "pierwszy raz";) I od razu pisarka mnie oczarowała i porwała. Oczywiście już zaopatrzyłam się w poprzednie książki. Mam też szczerą nadzieją, że w niedalekiej przyszłości poznamy nową powieść.

      Usuń
  6. Nigdy nie miałam styczności z autorką książki. Ciekawe, czy forma treści by mi przypadła do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem pod wielkim wrażeniem słowa Barbary Kosmowskiej. Jej styl jest jedyny i niepowtarzalny. Piękne literackie frazy. "Gorzko" też głęboko przeżyłam. Twoja recenzja jest cennym uzupełnieniem mojego spojrzenia. Niedawno też czytałam po raz drugi "W górę rzeki", warto było odświeżyć pamięć. Mam już pod ręką "Gobelin", to też ważny, trudny temat-walka o swą godność rozpływająca się w szkle z markowym alkoholem . Wszystkim polecam gorąco prozę Barbary Kosmowskiej, to prawdziwa literacka uczta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) To prawda - warsztat i literacki język powieści (obok fabuły i portretów psychologicznych i ważkich tematów) to główne walory powieści. "Gobelin" sobie dopisuję do listy. Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Nie znam twórczości Barbary Kosmowskiej, ale sposób, w jaki zaprezentowała Pani postacie kobiece, zwłaszcza te z drugiego planu, zachęcił mnie do lektury powieści. Zaciekawiło mnie również tło społeczne i historyczne; pamiętam czasy PRL-u, więc chętnie skonfrontuję moją wiedzę z ich obrazem z książki Kosmowskiej. Na pewno nie przegapię "Gorzko". :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wszystkie postacie są tu dopracowane, każda to odrębny portret. Tło zaś ciekawe i pełne kontrastów stanowi świetną kanwę powieści. Polecam książkę:)

      Usuń
  9. Może nie w najbliższym czasie, bo chwilowo potrzebuje optymistycznych powieści, ale z pewnością sięgnę po ten tytuł. Zwłaszcza, że Kosmowska odchodzi od schematów, co już mi się podoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie muszę przeczytać! Uwielbiam takie historię, po trosze zgadzam się z główną bohaterką. Po prostu muszę przeczytać! Ach, i fantastyczna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bohaterka stała mi się bardzo bliska. Jak siostra. Bardzo będę ciekawa Twoich wrażeń. Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Bardzo cenię Barbarę Kosmowską za jej niebanalną twórczość, w której nie boi się sięgać po trudne tematy i za klimat jej książek, które zatrzymują przy sobie na długo. Poznałam ją w "Terenie prywatnym", a potem "Gobelin" dostarczył mi prawdziwej literackiej uczty. Z Twojej recenzji, Olu, wiem, że kolejna książka tej Autorki jest warta poświęcenia jej czasu. Brakowało mi trzeciego tytułu do książkowego prezentu, którym zamierzam się trochę porozpieszczać, wiem, że "Gorzko" będzie tam pasował:)
    Pozdrawiam bardzo ciepło, życząc dobrego tygodnia:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na "Gobelin" już poluję, a skoro może dostarczyć prawdziwej literackiej uczty - tym bardziej. Czy można się porozpieszczać książką "Gorzko"? Wbrew pozorom można. Bo literacko jest zachwycająca, a gorzka też jest, jak obiecuje tytuł, ale w sumie też - oczyszczająca. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  12. Rzadkością są recenzje prawdziwie zachęcające, jak u Ciebie:) Dlatego dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, za miłe odwiedziny i dobre słowo:)

      Usuń
  13. Już poznałam pisarstwo Pani Kosmowskiej a ta książka wydaje mi się po Twojej opinii bardzo interesująca tym bardziej, że lubię sobie razem z książką powspominać a tu mam szansę skoro pisarka pisze również o czasach PRL-u.
    Popytam w bibliotece....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - przy okazji zapytam - kiedyś u Ciebie czytałam recenzję książki, która zrobiła na mnie wrażenie i wydaje mi się, że jest podobna w klimatach. Polskiej pisarki. Zapisałam sobie wtedy tytuł i jak to ja - zgubiłam. Pamiętam, że okładka była żółtawa, kobieta spoglądała przez okno. Czy pamiętasz o jaką książkę chodzi? Będę wdzięczna za podpowiedź...

      Usuń
    2. Tak, oczywiście ...to była książka Iwony Żytkowiak " Tam, gdzie twój dom".

      Usuń
    3. Bardzo Ci dziękuję. Właśnie o to mi chodziło:)

      Usuń
    4. Będę czekać na Twoją opinię ....

      Usuń