czwartek, 5 lutego 2015

PODRÓŻ DO ŹRÓDEŁ CISZY ["Kaprys", Elżbieta Isakiewicz]






On jest architektem, do pewnego czasu spełnionym zawodowo; ona - gospodynią domową. W wolnym czasie on zagłębia się w książki z zakresu antropologii, lubi rozgryzać zawiłości filozofii. Jej czas pochłaniają robótki ręczne. Często możemy zobaczyć ją z igłą w ręku, gdy haftuje, pokrywa płótno wymyślnymi wzorami. W pochyleniu jej pleców można dostrzec jakąś nieuchwytną determinację. Być może dlatego, że w tej czynności zawarte jest sedno jej własnej życiowej filozofii… Może chce po sobie pozostawić coś doskonałego? Może coś ukryć? Ubarwić szarość PRL-owskich czasów? Może to cichy protest przeciwko przemijaniu?

Na pierwszy rzut oka małżeństwo jest dosyć przeciętne, wcale nie bardziej nieszczęśliwe, niż większość par w sąsiedztwie. Przyglądając się bliżej, czytelnik zaczyna dostrzegać i wgłębiać się w ich cichy dramat…

Historię związku poznajemy w epizodach, w krótkich impresjach. Za każdym razem oglądamy wydarzenia z jej, bądź jego perspektywy, zawsze oddzielnie. Ten zabieg powoduje, iż mocniej odczuwamy odrębność ich światów, a także poczucie dojmującego osamotnienia. Zaczynamy się zastanawiać dlaczego ludzie, skądinąd wrażliwi, z bogatym życiem wewnętrznym, nigdy nie nabrali nawyku rozmowy… Jak mogli tak łatwo sobie „odpuścić”? Czemu miał służyć nierozważnie zawarty pakt milczenia?

Autorka nie tylko jest doskonałą obserwatorką, ale także mistrzynią budowania nastroju. Nie ułatwia jednak lektury i nie serwuje oczywistości. Poznajemy emocje bohaterów, ale ich portrety musimy wyłuskać sobie sami, wyinterpretować z oszczędnych gestów i słów. Świetnie oddana jest atmosfera panująca w mieszkaniu. Skoro wkraczamy w świat sterylnej ciszy, zwykłe domowe odgłosy brzmią wymowniej. Jeszcze większe wrażenie wywołują (dosłownie atakują) dźwięki z zewnątrz. Jakże złowieszczo wdziera się w intymność domowego ogniska kakofonia odgłosów budzącego się miasta!

Kiedy zadomowimy się w opowieści, poddamy jej kameralnemu klimatowi, na scenę wkracza trzecia osoba dramatu. Od tej pory będziemy obserwować obraz rodziny z perspektywy córki. Odkryjemy, że książka wcale nie jest kroniką małżeństwa, to tylko przygrywka do właściwej historii, która dotyczy spadkobierczyni „cichego dziedzictwa”…

Dziewczyna wydaje surowy wyrok na małżeństwo rodziców. Kiedy tylko udaje jej się usamodzielnić, podejmuje starania, by zabezpieczyć się przed pospolitością w życiu, a przede wszystkim przed banałem w związku. Wydaje się to proste. Musi tylko zadbać, by zawsze postępować w odmienny sposób, niż rodzice. Skoro mieszkali nad morzem – ona wybierze góry… Zamyka się (dosłownie) w niedostępnej fortecy na Północy, obcując z surową naturą i najwyższymi formami sztuki. Czy jednak ucieknie przed przeznaczeniem i demonami przeszłości? Na swoim pustkowiu bezwiednie rozwinęła i udoskonaliła cechy, które odziedziczyła po matce. Jeśli jej rodzicielka była tylko „zarządcą ciszy”, córce tę ciszę udało się poskromić i objąć we władanie… W takim stopniu dostosowała się do warunków, zharmonizowała z przyrodą, że czytelnik zaczyna dostrzegać w niej podobieństwo do mitycznej Persefony… Sześć miesięcy mroku i samotności podczas nocy polarnej. Powrót do życia w drugiej połowie roku, gdy odwilż i topniejące śniegi pozwalają na kontakt ze światem.

Pewnego dnia, w przełomowym (i symbolicznym) momencie, gdy przyroda zaczyna budzić się do życia, kobieta otrzymuje list, który wytrąci ją z równowagi, skłoni do zmierzenia się ze światem, który dawno zostawiła za sobą i raz jeszcze zmusi do odbycia bolesnej podróży do „źródeł ciszy”.

To niełatwa, niebanalnie opowiedziana, wysublimowana i literacko porywająca historia. Polecam. 

17 komentarzy:

  1. Jeśli ta powieść jest tak dobra jak to wynika z Twojego tekstu, to już jestem pod wrażeniem! Z chęcią zobaczyłabym ją na swojej półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo dobra. Jeśli podczytywałaś kiedyś miniatury pisarki ( https://www.facebook.com/E.Isakiewicz?fref=ts ), zachwycił Cię styl, oryginalny sposób postrzegania świata - to możesz przekonać się jak to sprawdzi się we współczesnej powieści.

      Usuń
  2. Takie ukazanie różnych sytuacji z dwóch stron jest bardzo trafionym pomysłem. Chętnie przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaś mnie czarujesz słowem: ) Mimo, że fabuła książki nie do końca mnie interesuje, to tak pięknie nakreśliłaś jej zarys, że jestem po prostu szczerze oczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm... bardzo ciekawie przedstawiłaś fabułę. Zastanowię się nad tą książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Olu..to już nie tylko recenzja, toż to cały poemat na temat treści książki...

    Świetna opinia i niezwykle zachęcająca....

    OdpowiedzUsuń
  6. Niezwykle cenię takie wymuskane, dopracowane i niebanalne powieści pełne niejednoznaczności/

    OdpowiedzUsuń
  7. "Za każdym razem oglądamy wydarzenia z jej, bądź jego perspektywy, zawsze oddzielnie. Ten zabieg powoduje, iż mocniej odczuwamy odrębność ich światów, a także poczucie dojmującego osamotnienia." ten fragment mnie mocno przekonuje, poza tym budowanie nastroju i ta trzecia osoba w dramacie. Łatwo jest oceniać, ale tak naprawdę nie wiemy co dokładnie w każdym z nas siedzi. Możemy oceniać tylko po sobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie dotknęłaś istoty problemu:) Nic więcej nie mogę dorzucić, żeby nie zepsuć przyjemności z lektury:)

      Usuń
  8. Ale ślicznie o niej napisałaś! Normalnie się kuszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Znakomita recenzja. Gratuluję świetnego pióra.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Olu, wielki ukłon szacunku i uznania dla Pani pióra! Doskonała recenzja. Aż zazdroszczę Autorce! Tak przejmująco Pani opisała tę książkę, że po prostu muszę ją mieć i koniecznie przeczytać.
    Ogromnie cenię Panią za szczerość i brak cukierkowych laurek. Sięga Pani po literaturę bliską również mnie, niełatwą, ale stawiającą wyzwanie dla Czytelnika, który nie czuje się ogłupiony kolejną papką, szumnie nazwaną "bestsellerem". To miejsce jest niezwykłe i bardzo lubię tu być, bo dobrze się tutaj czuję.
    I mam prośbę, może zgubimy to "pani" przed imieniem?
    Pozdrawiam bardzo ciepło:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję :) Ta opinia - to dla mnie prawdziwy zaszczyt i radość:)
      Bardzo mi miło Cię gościć, Moniko. Jestem pewna, że spotkamy się kiedyś również na innych płaszczyznach – na którymś Twoim spotkaniu z czytelnikami i w Twoich książkach:)
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Koniecznie muszę przeczytać! Uwielbiam takie mętne od samotności powieści. Miałabym tylko jedno zastrzeżenie... Dlaczego kobiety w powieściach zawsze muszą wykonywać robótki ręczne, podczas gdy mężczyźni czytają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie będziesz zawiedziona tym razem. Kobieta rzeczywiście haftuje, ale podkreśliłam, że ona w tej czynności zawarła swoją życiową filozofię. Nie powiedziałam, że nie czytuje książek. Zresztą jej przemyślenia nie wskazują wcale, że jest "zwykłą" kurą domową. Przedstawione w książce rozmowy córki i ojca - powinny Cię przekonać, że autorka trzyma się z dala od stereotypów.

      Usuń
  12. Dziękuję za zgłoszenie niebanalnego i bez wątpienia dobrego tekstu, link do niego znajdzie się w podsumowaniu konkursu. Wspaniała i wnikliwa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń