środa, 25 lutego 2015

Sceny rodzinne. Listy Iwaszkiewiczów.











Jarosław Iwaszkiewicz to jeden z najwybitniejszych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych polskich twórców XX wieku. Po jego śmierci w paryskiej „Kulturze” odbył się osąd „poety i człowieka”, a zainicjowana wówczas dyskusja trwa do dziś. W chwili obecnej kluczem do zrozumienia skomplikowanej natury pisarza mogą stać się nie tylko liczne opracowania i biografie, upublicznione już bowiem zostały jego prywatne zapiski i dokumenty: dzienniki oraz listy. 

Jedną z zagadek, nad którą czytelnicy głowią się od lat, jest fenomen małżeństwa Iwaszkiewiczów (biseksualisty i gorliwej katoliczki). Anna nigdy nie ograniczała się do roli „żony pisarza”, była aktywną uczestniczką życia artystycznego i duszą Stawiska. Iwaszkiewicz sporo podróżował, a podczas rozstań małżonkowie utrzymywali stały i intensywny kontakt. Stąd bogaty zbiór korespondencji, dzięki której możemy poznać ich relacje. Córki Iwaszkiewiczów wyraziły zgodę na publikację listów, które powstały w latach 1922-39. W listopadzie 2014 roku ukazał się trzeci ich tom.

Dwie pierwsze części edycji stanowią kronikę znajomości i najwcześniejszych lat małżeństwa. Tom trzeci ma nieco odmienny charakter. Dokumentuje pobyt Iwaszkiewicza na placówce dyplomatycznej w Danii, a przy okazji pozwala rozprawić się z pewnym mitem. Pisarzowi wielokrotnie zarzucano, iż ożenił się z wyrachowania. Lektura listów uzmysławia, że ten pogląd był dla niego w dużym stopniu krzywdzący. Iwaszkiewicz długo szukał sposobu, by uwolnić się od Stawiska, a żonę wydostać spod wpływu niektórych członków jej rodziny. Kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu na zagraniczną placówkę, skwapliwie z niej skorzystał. Kopenhaga miała stać się jego azylem i symbolem zaradności. Chciał prędko sprowadzić rodzinę, lecz sprawy nie ułożyły się po jego myśli. Anna nie miała ochoty na zmiany, nie wyobrażała sobie życia bez Stawiska. Ku rozczarowaniu Jarosława ich kontakty musiały ograniczyć się do krótkich wizyt i korespondencji. Małżonkowie musieli nauczyć się funkcjonować w warunkach zawieszenia między dwoma domami.

Ton listów Iwaszkiewicza stopniowo, lecz wyraźnie, ulega zmianie. Początkowo pisarz z wielkim zaangażowaniem rzuca się w wir przygotowań na przyjazd żony. Jest wulkanem energii. Zwiedza Danię, poznaje współpracowników i uczy się języka. Bez trudu godzi pracę zawodową ze swoją twórczością (pisze powieść Czerwone tarcze). Uczestniczy w spotkaniach towarzyskich. W tym czasie nie „koresponduje” z żoną, raczej „prowadzi kampanię”, która ma przekonać ją do przyjazdu. Kiedy nadzieje się rozwiewają, zaczyna z niego uchodzić energia, a listy tracą blask. Między wierszami przebija zniechęcenie i marazm. Dopada go kryzys wieku średniego i niemoc twórcza, zaczyna narzekać na relacje w pracy.

Wiadomości o przewlekłej chorobie córki i pierwsze oznaki nerwowej choroby Anny zupełnie go zdruzgotały. Doszedł do wniosku, że sytuacja go przerosła, priorytetem stał się powrót do domu i poświęcenie czasu rodzinie. Przerwa w korespondencji wymownie świadczy, iż istotnie tak się stało.

Korespondencja Iwaszkiewiczów jest dokumentem, który posiada nie tylko walor poznawczy (daje wgląd w prywatne sprawy fascynującej pary, zawiera rzetelny obraz epoki, przedstawia styl życia bohemy i elit arystokratycznych), ma także cechy dobrej literatury. Listy są interesujące, nie wieje z nich nudą (największą niezręcznością towarzyską w oczach autorów było spłodzenie mdłej epistoły).
 Książka jest obowiązkową lekturą dla czytelnika, który próbuje dotrzeć do istoty twórczości Iwaszkiewicza. Pośród opisów przyrody, wydarzeń domowych i kulturalnych ukryte są przemyślenia zdradzające emocje towarzyszące procesowi twórczemu oraz refleksje pisarza na temat miejsca, które zajmuje on w literaturze polskiej.

Anna i Jarosław IWASZKIEWICZOWIE, Listy 1932-1939,
 opracowanie Małgorzata Bojanowska, Ewa Cieślak,
 Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”, Warszawa 2014.




Recenzja ukazała się w: https://forumakademickie.pl/fa/2015/02/



21 komentarzy:

  1. Mam słabość do pisarstwa Iwaszkiewicza. Przymierzam się od dłuższego czasu do zakupu dzienników (czytałam 1 tom), a teraz jeszcze mnie będą listy prześladować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzienniki przede mną. Zainteresowałam się Iwaszkiewiczem, gdy wpadło mi w ręce jego fenomenalne "Lato w Nohant". Potem zobaczyłam film "Panny z Wilka". Do tematu znowu wróciłam przez książkę Ałbeny Grabowskiej "Stulecie Winnych", w której zaciekawił mnie wątek związany z Brwinowem, Stawiskiem i Iwaszkiewiczami:) Temat wciąga jak rzeka...

      Usuń
  2. Twoja recenzja jest jak zawsze doskonała. A same "Listy" dostarczają więcej wrażeń niż najlepszy dziewiętnastowieczny romans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Masz rację. Listy dostarczają szczególnych wrażeń, przede wszystkim bliskości z autorem. Spojrzeć na świat oczami autora, być niemal przy nim, gdy powstaje książka, którą cenisz - to zawsze niezapomniana przygoda.

      Usuń
  3. Ostatnio mam fazę na takie książki, więc jestem jak najbardziej na tak!

    OdpowiedzUsuń
  4. O, to coś dla mnie, bo interesuje mnie życie Iwaszkiewicza. W drugim tomie dzienników pisarz narzekał trochę na żonę, że nie rozumie go, że nie pozwala otworzyć okna, kiedy jest mu gorąco, że hałasuje, kiedy on chce pisać :)
    Z utworów Iwaszkiewicza najbardziej lubię opowiadania. "Brzezina", "Noc czerwcowa", "Młyn nad Utratą", "Kochankowie z Marony", "Słońce w kuchni" - to moje ulubione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W "Listach" pisarz także nie idealizuje żony, od czasu do czasu nie szczędzi jej kilku gorzkich słów, ale w całej korespondencji przeważa ciepło i autentyczna troska. Komu się nie zdarza zrzędzić i narzekać na drugą połowę? ;)
      Po opowiadanie "Słońce w kuchni" sięgnęłam właśnie dzięki lekturze 3 tomu listów. Utwór został napisany już w Polsce, ale akcja dzieje się w Danii i autor uchwycił w nim klimat, a zwłaszcza surowe piękno morza:)

      Usuń
  5. NIe tyle co zaintrygowałaś mnie samymi listami, ale także tym jaką osobowością był ten pisarz. Z pewnością przyjrzę sie temu bliżej i zbadam sprawę. Być może odkryje coś inspirującego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobowość Iwaszkiewicza mnie także głęboko zaintrygowała. Każda książka w zasadzie pokazuje go w nieco innym świetle, co opinia człowieka - to Iwaszkiewicz zaprezentowany w innej barwie. Nawet jego podróż do Danii interpretowana jest przez różnych ludzi inaczej (a powrót z placówki tym bardziej). Jego relacje z żoną też są przeróżnie przedstawiane. Ich życie z pewnością nie było sielanką i oboje byli skomplikowani. Myślę, że "Listy" to dobre źródło, by dowiedzieć się jak to wyglądało w rzeczywistości.

      Usuń
  6. Przyznam, że od niedawna zainteresowałam się postacią Iwaszkiewicza i na pewno takie listy byłyby ciekawym materiałem dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie zarysowałaś charakter listów. Musi to być fascynująca lektura, bo też byli niezwykłą parą, której życie trzeba przyznać jest w jakimś stopniu zagadkowe. A poza tym oboje inteligentni, obdarzeni weną twórczą, gdyż Anna ją pokazała pisząc nie tylko swe Dzienniki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W listach poruszane jest wielokrotnie zagadnienie twórczości Anny. Była tłumaczką, pisała eseje o Prouście i Mannie, była surowym krytykiem utworów swego męża i Jarosław zawsze na niej polegał. Jego listy do żony często przepełniają opisy przyrody, jest zachwycony wiosną w Danii, opisuje jej wrażenia z wycieczek. Ona przeważnie jest konkretna, skupia się na sprawach domowych, ploteczkach, dzieciach, Jarosław lubi też wiedzieć szczegółowo jak wygląda ich ogród, jakie rośliny zakwitły. Ale czasem ton jej listów staje się bardziej literacki, opisuje mu swoje wrażenia z oglądanego wschodu słońca - i Jarosław jest mocno zdegustowany... To mnie najpierw wprawiło w osłupienie. O co mu chodzi? Jest zazdrosny? Odpłaca się jej za to, że nie chciała przyjechać? Ale po czasie okazuje się, że tak już ją zna, iż wyczuł jakoś, że zbliża się jej choroba nerwowa, a rozchorowała się poważnie...

      Usuń
    2. Była chyba nawet w Tworkach...czytałam książkę ich prawnuczki Włodek.....
      To było małżeństwo z prawdziwego uczucia przynajmniej z jej strony a poza tym wiele ich łączyło...Iwaszkiewicz musiał się natrudzić, by utrzymać Stawiska, które ona kochała.......

      Usuń
  8. Chętnie przeczytam, ale nie wiem kiedy.... :)
    Tak, czy inaczej, to propozycja godna uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejny pisarz, którego twórczość znam bardzo słabo, a wiem, że warto to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fascynujące jest także to, że czytasz o nim, szukasz różnych źródeł, a pisarz nadal pozostaje zagadką...

      Usuń
  10. Jak będę miała okazję to zajrzę do tych "Listów"

    OdpowiedzUsuń
  11. Do tekstów Jarosława Iwaszkiewicza mam nieprzemijający sentyment. :-) Mało kto wie (a może tylko tak mi się wydaje?), że pisarz nie tylko mieszkał przez jakiś czas w Danii, lecz także cenił literaturę skandynawską i inspirował się duńskimi tekstami. Wspomniane tu "Czerwone tarcze" wyraźnie nawiązują do "Upadku króla" J. V. Jensena, a "Słońce w kuchni" do tekstu Hermana Banga pt. "Przy drodze". Zbieżności dotyczą sposobu konstruowania postaci, fabuły, czasem sposobu kreacji przestrzeni. Jednak zawsze jest to tylko mądra inspiracja - ostatecznie u Iwaszkiewicza powstaje nowa jakość. :-) Zazwyczaj staram się oddzielać życie prywatne pisarzy od ich twórczości, lecz w tym wyjątkowym przypadku jest to bardzo trudne. Do listów z przyjemnością zajrzę - będzie to na pewno uczta literacka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie muszę poznać autobiografii każdego pisarza, żeby cieszyć się jego książką. Brakuje mi jednak samozaparcia, by oddzielać życie prywatne od dzieła. Jeśli mam możliwość, to sięgam po listy i dzienniki. Pasjonują mnie:) "Listy" Iwaszkiewiczów nie rozczarowały mnie pod tym względem, mienią się różnymi kolorami i emocjami:) Dziękuję za ciekawe informacje dotyczące inspiracji pisarza:)

      Usuń