piątek, 20 lutego 2015

UMOWA


(fragment książki)

UMOWA między KURTEM VONNEGUTEM, JR. 
a JANE C. VONNEGUT, wchodząca w życie od niedzieli, 
26 stycznia 1947 r.


"Ja, to znaczy Kurt Vonnegut, Jr. niniejszym przysięgam dochować wierności poniższym zobowiązaniom:

I.  Uzgodniwszy, że moja żona nie będzie mnie nękać, dręczyć ani w inny sposób zawracać mi głowy w tej kwestii, obiecuję raz na tydzień szorować podłogi w łazience i w kuchni w dniu i czasie przeze mnie wybranym. Co więcej, zrobię to porządnie i starannie, przez co moja żona rozumie, że wejdę pod wannę, za sedes, pod zlew, pod lodówkę oraz w kąty, a także podniosę i przestawię w inne miejsce wszystkie ruchome przedmioty, jakie znajdą się w owym momencie na rzeczonych podłogach, w celu sprzątnięcia powierzchni pod nimi, a nie tylko dookoła nich. Ponadto, wykonując powyższe czynności, powstrzymam się od wygłaszania uwag pokroju "jasna cholera", "niech to szlag trafi" oraz podobnych przekleństw, albowiem tego typu język może działać na nerwy, gdy nie chodzi o nic bardziej drastycznego niż stawienie czoła Konieczności. Jeżeli nie wywiążę się z niniejszej umowy, moja żona może mnie do woli nękać, dręczyć lub w inny sposób zawracać mi głowę, dopóki tak czy inaczej nie wymyję podłogi - choćbym był bardzo zajęty.

II.  Ponadto przysięgam przestrzegać następujących pomniejszych przepisów:

a)  będę odwieszał ubrania, a buty chował do szafy, kiedy ich nie noszę;
b)  nie będę bez potrzeby nanosił brudu do domu za pośrednictwem metod takich jak niewycieranie butów o wycieraczkę przed domem, wychodzenie w kapciach ze śmieciami, a także innych; (...)
...
i)  w przypadku, gdy moja żona o coś mnie poprosi, a prośbę uznać można jedynie za rozsądną i w pełni mieszczącą się w zakresie zadań mężczyzny (gdy jego żona jest w ciąży, ma się rozumieć), spełnię tę prośbę w przeciągu trzech dni od jej przedłożenia. Uznaje się za zrozumiałe, że w ciągu owych trzech dni moja żona w żaden sposób nie nawiąże do tematu, oczywiście z wyjątkiem podziękowania; jeżeli jednak nie wywiążę się z powinności po upływie dłuższego czasu, moja żona będzie w pełni uprawniona, aby mnie nękać, dręczyć oraz w inny sposób zawracać mi głowę, dopóki nie zmusi mnie do zrobienia tego, co miałem zrobić."

***






Powyższy fragment pochodzi z książki: "Kurt Vonnegut. Listy", w opracowaniu Dana Wackefielda, wydanej przez wydawnictwo Albatros, 
premiera 20 lutego 2015







***


Podobno mój ojciec raz w życiu (gdy mama była w ciąży, oczywiście) wytarł schody. Dacie wiarę, że wymył je z dołu do góry? Kiedy zatrzymał się u szczytów schodów z wiadrem w ręce - zawołał matkę na pomoc, bo nie wiedział co robić. Z wiadrem i z sobą. Mężczyzna jednak jest bardzo pomysłowy :) Mama nie zawierała z nim umowy jak pisarz ze swoją żoną... W przypadku mojego ojca - mycie schodów to jednak czynność, która groziła kalectwem;)

15 komentarzy:

  1. Wielbię Vonneguta. "Listy" zaraz zakupię i będę hołubić. Jak każdą książkę, którą znam na pamięć i o której nie piszę, bo wobec Vonneguta, jako jedynego pisarza, jestem absolutnie bezkrytyczna. Nawet wobec "Seren z Tytana", które lubię najmniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero stawiam nieśmiałe pierwsze kroki w jego świecie. Nauczona doświadczeniem (po przeczytaniu listów Virginii Woolf) stwierdziłam, że należy zacząć od człowieka, a potem będzie jego twórczość. Przeczytałam "Wszechświat kontra Alex Woods" Extence'a, który poza innymi walorami - jest hołdem złożonym Vonnegutowi i jego twórczości. Nie ukrywam, że mnie urzekło i zaintrygowało. Teraz czytam listy. Polecam.

      Usuń
  2. hahaha! takie umowy to coś zabawnego. U mnie w domu czy to rodzice czy ja z mężem mamy podział obowiązków i to nie jest problem, w zależności od sytuacji ktoś kogoś wyręcza, ale np. w domu męża tylko Teściowa sprząta czy jest chora czy zdrowa czy zmęczona. Dla mnie jednak nie jest to sprawiedliwością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo to jest tak, że jak facet powie, że coś zrobi, to to zrobi. I wcale nie trzeba mu o tym co miesiąc przypominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umową jednak lepiej się zabezpieczyć ;)

      Usuń
  4. Zabawne wspomnienie -podsumowanie. Ja z moim mężem też nie zawieram umów - za bardzo ryzykowne :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Vonneguta znam tylko z godnej polecenia "Rzeźni numer pięć", a widzę, że warto poznać i listy. Żałuję, że nie zawarłam ze swoim mężem takiej umowy na mycie podłogi i chowanie butów do szafy, teraz już na to za późno... I jestem ciekawa, czy Vonnegut dotrzymał tej umowy, bo z biegiem czasu zapał stygnie, a mężczyznom coraz mniej chce się pomagać w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam listy, oczywiście nie cały czas jest żartobliwie.
      A swoją drogą powszechnie jest stosowana (nie tylko przez mężczyzn) "metoda niewycierania butów" ;) Fajnie, że pisarz na tak mało wzniosły szczegół zwrócił uwagę :)

      Usuń
  6. O rany! Właśnie czytałem na głos ten fragment i razem z dziewczyną mieliśmy z tego niezły ubaw :) Prozę Vonneguta poznałem całkiem niedawno, parę dni temu zaopatrzyłem się także w kolejne 2 powieści, może więc i skuszę się na reklamowaną przez Ciebie książkę :) Na razie zapowiada się fantastycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka to zbiór korespondencji opracowanej przez bliskiego przyjaciela, również pisarza. Całość oczywiście nie składa się z podobnych konceptów. To listy pisane do rodziny i przyjaciół. Ujawnia się w nich wdzięk i charakterystyczny humor pisarza, więc czytam z błąkającym się uśmiechem:)

      Usuń
  7. Zawsze chciałam mieć żonę ;) Zazdrościłam facetom, że nie muszą robić tych wszystkich wkurzających rzeczy jak np. mycie podłogi.
    Teraz wiem, że chodziło mi o gosposię, bo przecież nie zrezygnowałabym z mężczyzny w swoim życiu :)
    To takie proste, współmałżonek i gosposia. I mniejsze bezrobocie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie coś mi się wydaje, że pokazany został zaledwie wierzchołek góry lodowej;) To tylko podłogi... Przydałoby się kiedyś poruszyć kwestię np. robienia zakupów. Czasem z mężczyznami w tej kwestii również bywa zabawnie:)

      W zasadzie podobnymi dygresjami powoduję mocne odejście od tematu książki, jak i wybrany fragment nie oddaje jej istoty, ale pocieszam się, że na poważne sprawy przyjdzie czas w recenzji;)

      Usuń
  8. Bardzo rzeczowa umowa.
    Uśmiechnęłam się pod nosem....mój mąż, pedant, byłby znakomity w utrzymywaniu porządku, gdyby tylko mu się chciało to czynić, bo na dodatek on umie sprzątać a ja nie tylko nie znoszę, ale i nie umiem. Nie mam zmysłu takiego jak mój ślubny i nie dostrzegam tego co on w zakresie nieporządku.
    Nie pomyślałam jednak, by umową ślubną zobowiązać go jeszcze do tych czynności.
    Szkoda, że nie znałam tych "Listów" ...ha, ha....

    OdpowiedzUsuń