środa, 4 marca 2015

W WALCE Z WIATRAKAMI... WYDARZENIE LITERACKIE!





Najpierw powstała opowiastka przedstawiająca kilka epizodów z życia ekscentrycznego wiejskiego szlachcica, otumanionego eposami o bohaterach, który przybiera imię don Kichota z La Manchy. Później Cervantes dopisał dalsze losy błędnego rycerza i zmienił charakter powieści. W roku 2015 obchodzimy czterysta dziesiątą rocznicę opublikowania dzieła. Don Kichot i jego giermek Sancho Pansa (w nowej wersji: Sanczo Brzuchacz) zdążyli już zadomowić się w kulturze i stali się jedną z najbardziej rozpoznawalnych i inspirujących par bohaterów literackich. Ich ślady odnajdujemy w książkach, obrazach i w muzyce; przeniknęli także do świata filmu (Charchalis dopatruje się ich wpływu na pełne kontrastów kreacje Maksa i Alberta w Seksmisji). W Polsce sylwetka don Kichota jest powszechnie znana, lecz ta wiedza często jest tylko powierzchowna. Powieść nie jest zbyt popularna, do czego przyczynia się opinia o jej trudnym i archaicznym języku.


Ilustracja z książki


Z okazji okrągłej rocznicy powstania "Don Kichota", Wojciech Charchalis postanowił zmienić nastawienie Polaków do tego dzieła. W dotychczasowych przekładach dostrzegł wiele błędów i postanowił przetłumaczyć powieść jeszcze raz. Nie krytykuje poprzedników. Jego zamiarem stało się dokonanie przekładu w oparciu o szeroko dziś dostępną literaturę krytyczną, badania filologów i wybitnych cervantystów. Analizując biografię Cervantesa, przekonał się, że "Don Kichot" nie został napisany w celach moralizatorskich. Pisarz nie zdawał sobie sprawy jaką doniosłość przypisze się jego dziełu. Podczas procesu twórczego całkiem dobrze się bawił, stworzył dzieło przepełnione humorem. Czytelnik podczas lektury powinien czerpać taką samą przyjemność. Powinien odkrywać humor w grach słownych, aluzjach, zabawach kontekstami, podziwiać wielowarstwowość języka. W dotychczasowych przekładach ten właśnie walor (bogactwo tkwiące w języku) umyka.  Zamysł Cervantesa gdzieś po drodze się ulatnia, humor ulega spłyceniu, warstwa językowa jest okaleczona. Pozostaje wrażenie, że z tekstem trzeba się mozolić. Powieść przez polskich czytelników z czasem została zaszufladkowana jako osobliwość, plasująca się gdzieś między wyzwaniami dla intelektualistów a bajędami dla dzieci…




Książka wydana w październiku 2014 roku przez wydawnictwo Rebis ma ogromną szansę to zmienić. Zawiera nie tylko nowoczesne tłumaczenie, stanowi także opracowanie krytyczne dzieła. Wstęp do powieści napisali Wojciech Charchalis oraz Filip Łobodziński. W znakomitych esejach-przewodnikach znajdziemy klucz do zrozumienia dzieła. Poznamy biografię Cervantesa, genezę utworu, kontekst kulturowy, źródła  literackie i inspiracje pisarza. Dowiemy się na czym polegało nowatorstwo "Don Kichota". Zbadane zostały mity i fantazje, które narosły wokół pisarza, co było rezultatem celowej kampanii, a po części wynikło z utożsamiania twórcy z wykreowaną przez niego postacią. Celem Charchalisa było „odbrązowienie” sylwetkę pisarza. Może nie tyle udało mu się całkowicie pozbawiać go piedestału, raczej dotarł w tej spiżowej figurze do człowieka. 

Odkryjmy zatem na nowo don Kichota - Rycerza Żałosnego Oblicza, wielkiego wielbiciela wdzięków kobiecych i jeszcze większego znawcę zwyczajów błędnych rycerzy; powołanego, by pomścić każdą krzywdę i niesprawiedliwość, ratować damy z opresji, przywrócić tradycję Rycerzy Okrągłego Stołu, wskrzesić legendę Amadisa z Walii, Orlanda Szalonego (i jakiego tam jeszcze rycerza podsunie szlachcicowi uwięziona w świecie książek wyobraźnia). Towarzyszy mu zaś giermek Sanczo Brzuchacz, prosty chłop, którego myśli krążą najczęściej wokół pustego żołądka; łatwowierny, chociaż czasem zaskakująco rozsądny (zupełnie jednak gubiący głowę i logikę w sprawach dotyczących jego wynagrodzenia za służbę). Ich historii nie wypada nawet przytaczać, nie powinno się nikogo pozbawiać przyjemności płynącej z lektury. Można natomiast zaręczyć, że ich przygody stały się tłem do zademonstrowania prawdziwego kunsztu pisarskiego, niezwykłej fantazji, a zwłaszcza olbrzymiej dawki humoru, który autor wydobywa na różnych płaszczyznach, przez  zastosowanie aluzji, podtekstów, gier słownych, zabawy kontekstami, odwracaniem ról oraz różnych innych forteli. Dzięki Charchalisowi, który przywrócił powieści współczesne brzmienie (archaizmy, ściśle według zamierzeń Cervantesa, zostały pozostawione w partiach don Kichota; ich zadaniem jest podkreślanie obłędu rycerza) - czytelnik może w pełni docenić i delektować się tą wirtuozerią.
Nowy przekład z pewnością czytelnika przekona, iż Cervantesowi udało się podnieść komizm do rangi sztuki. Dowcip i humor odnajdziemy nie tylko w powadze i dostojeństwie, z jakim szlachcic podchodzi do swojej misji. Dostrzeżemy go w relacji między don Kichotem a jego sługą, która podlega dynamicznym przemianom. W specyficznym języku, jakim posługują się poszczególni bohaterowie i w próbach podszywania się pod cudze kwestie. W zabawnych dialogach z podtekstami. W stosowaniu kolokwialnego języka w patetycznych przemowach. W pompatycznych oracjach zupełnie nieprzystających do okoliczności. Silny ładunek komizmu uchwycony został w jednej z końcowych (niemal wodewilowych) scen, gdy wszyscy przez moment zdają się obłąkani, a don Kichot zachowuje rozsądek. Mamy wreszcie przezabawną sytuację, gdy autor (na wzór romansów rycerskich, ale z lekką kpiną) zaczyna wprowadzać tłum heroin przecudnej urody. Każda następna jest piękniejsza i w takim stopniu przewyższa poprzedniczkę czarem i wdziękiem, iż wydaje się, że pisarzowi braknie słów, a zwłaszcza stopni przymiotników, by uchwycić ten proces.

Wojciechowi Charchalisowi udało się wskrzesił blask "Don Kichota". Czytając „odkurzone” dzieło czytelnik ma wrażenie, że odkrywa je na nowo. Tłumacz zrewolucjonizował tekst, chociaż tylko przywrócił mu formę, zgodną z zamysłem twórcy. Warto zwrócić uwagę na szatę graficzną książki i jej jakość edytorską. Publikacja uświetniona została pracami malarza, grafika i ilustratora Wojciecha Siudmaka. Całość tworzy wysmakowane wydawnictwo albumowe, które jest godną oprawą dzieła literackiego, które przecież stanowi „pomnik” nowożytnej powieści. 




Przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Rebis oraz portalu:




 Za książkę serdecznie dziękuję.





41 komentarzy:

  1. Czytałam w wydaniu MG i byłam zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałabym, żebyś miała kiedyś możliwość porównać któreś fragmenciki i podzielić się wrażeniami:)

      Usuń
  2. Czytałam kilka miesięcy temu i cieszę się, że w końcu poznałam historię Don Kichota.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie czytałam, ale z pewnością będę chciała to zmienić, świetny tekst Olu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Polecam gorąco tę wersję:)

      Usuń
  4. Och, Don Kichota poznałem jeszcze w czasach licealnych i przyznaję, że przygody tego jegomościa bardzo przypadły mi do gustu. To wznowienie REBISu bardzo mi się podoba, ogromnie ciekawi mnie także jakość nowego przekładu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jesteś idealnym czytelnikiem. Z pewnością pamiętasz wrażenia z lektury, będziesz mógł je porównać. A w dodatku ten "soczysty" wstęp! Wiele się z niego można dowiedzieć - np. jaki wpływ na współczesny język hiszpański wywarł Cervantes, nawet jakie powiedzonka kursują. Całość to po prostu uczta literacka.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. W rzeczywistości prezentuje się niezwykle elegancko:) Nadaje się na prezent.

      Usuń
  6. Omawialiśmy fragment Don Kichota na polskim kiedyś... To wydanie, które masz, jest cudowne! I ilustracje są piękne ;D
    Zapraszam do siebie,
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne wydanie! Znowu prezentujesz znane dzieło w nowym przekładzie, z opracowaniem, całość doskonałą, bo i tekst i wyjaśnienia uczonych w piśmie.
    Ale powiedz, sama od siebie, czy rzeczywiście tłumaczowi udało się uwspółcześnić język i wydobyć humorystyczne smaczki? To sztuka nieprawdopodobnie trudna. Cieszy, że w czasach poszukiwania oszczędności, często kosztem jakości, powstaje książka niemal ekskluzywna. Cieszy, że przekład nie jest gorszy, aby tylko zaoszczędzić na płaceniu tłumaczom, a właśnie dokonany z myślą o miłośnikach słowa.
    Zamęt wprowadza artykuł Jana Gondowicza: http://wyborcza.pl/1,75475,17072724,Poznajcie_Sancze_Brzuchacza___nowy_przeklad__Don_Kichota_.html

    I już sama nie wiem, czy to nie jest aby, jak ktoś w komentarzu określił, kolejna "Fredzia Phi-Phi".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama od siebie, nie będąc z nikim w zmowie, a już zwłaszcza z tłumaczem, będąc zdrowa na ciele i umyśle i mając nadzieję, że zmysły mnie jeszcze, ani oczy nie zwodzą - stwierdzam, że przekład jest absolutnie wspaniały. I zdradzę Ci, że książka jest przepiękna. Zdjęcia nie potrafią tego oddać. Co do humoru - to wiadomo, że książka jest specyficzna. Sam don Kichot (każdy go przecież zna) może być miejscami denerwujący, ale język jest tak znakomity, że w zasadzie czytasz ciągle z błąkającym się uśmiechem. I żadnej przy tym męczarni. Naprawdę język jest współczesny. Zapomnij o "Fredzi Phi-Phi"...

      Usuń
    2. Ja tu zauważam, że się Tobie ten Don Kichot nawet na wymowę rzucił :) Ale nic nie szkodzi, nawet, gdyby tak już zostało :) To nawet byłoby interesujące, gdybyś od teraz mówiła tak barokowym stylem :)
      Bo styl się lubi udzielać. I teraz sobie wyobraź, że ja tuż przed maturą przeczytałam "Konopielkę", gdyż właśnie się ukazała. A tam napisane było tak, jak Kaziuk "muwił". Łącznie z "ktury" :D

      Usuń
    3. Na szczęście to krótkotrwałe i tylko dla Ciebie;) Gdybym na stałe zaczęła gadać "don Kichotem" utraciłabym resztki reputacji w domu;)
      To jaki był wynik maturalny po "Konopielce"? Dałaś jakieś soczyste cytaty? ;)

      Usuń
    4. Racja. Szczególnie miała byś problem z wyegzekwowaniem wyniesienia śmieci. W takiej sytuacji najlepiej sprawdzają się krótkie, wojskowe komendy, a nie donkiszoteria :)
      Na maturze bardzo się pilnowałam :) Dostałam czwórkę i byłam zła, bo liczyłam na piątkę. Pisałam temat z literatury oświecenia. Obniżono mi ocenę za określenie - żon modnych (jako odniesienie do satyry Ignacego Krasickiego), napisałam je chyba z dużej litery, w każdym razie błąd był w wielkości liter . Gdyby nie to, byłoby 5. Zatem "Konopielka" mi nie namieszała :)

      Usuń
    5. Dobre, właśnie wyobraziłam sobie tą scenę z kubłem na śmieci;)
      Ja już w ogóle nie pamiętam matury z polskiego. Tak to przeżyłam, że został w głowie chaos;) Nie pamiętam nawet o czym pisałam. Pamiętam całą resztę, nawet pytania z geografii, kto był w składzie egzaminujących z matematyki, jakie kanapki podano, ale z polskiego nic;)

      Usuń
    6. A swoją drogą - z porządkami to my mamy właśnie prawdziwą walkę z wiatrakami...;)

      Usuń
    7. Olu, zapamiętałam maturę z polskiego, bo pytanie było propozycją naszej polonistki. Wysłała to pytanie do kuratorium (wtedy taka była praktyka) i pisaliśmy odpowiedź na nie, na próbnej maturze też. Nam, przyrodnikom, bardzo podeszło, bo było konkretne. Nie możesz sobie chyba wyobrazić naszej radości, gdy zobaczyliśmy je na maturze :) Kuratorium wybrało to pytanie, było jednym z pięciu (chyba), a my nie dość, że przekonani do niego, to...przetrenowani :)

      Tak, domowe porządki to prawdziwa donkiszoteria :D Masz rację :)

      Usuń
    8. Wyobrażam sobie, że mieliście uczucie, jakbyście wygrali w Totka;)

      Usuń
  8. Zgadzam się, Don Kichot został w Polsce nieco zaszufladkowany. Sama pamiętam, że fragmenty poznawałam tylko jako dziecko, potem jakoś w ogóle wypadło mi z głowy. Uwielbiam klasykę literatury, dlatego pewnie sięgnę po książkę prędzej czy później. Miło, że zwróciłaś uwagę za który przekład się zabrać. Często takich rzeczy się w ogóle nie wspomina, a czasami to może mieć niebagatelne znaczenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie taki przypadek...

      Usuń
  9. Słyszałam o nowym przekładzie "Don Kichota" i może poszukam. Przyznam sie, że NIGDY nie udało mi się przebrnąc przez to dzieło. Never! A próbowałam wielokrotnie. Może nowy przekład będzie dla mnie łaskawszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że gdzieś napotkasz to wydanie. Jestem dziwnie spokojna, że tym razem przebrniesz.

      Usuń
  10. Nie czytałam jeszcze tej powieści, więc nie mam porównania, ale znam dość dobrze historię. Z chęcią ją poznam! Szczególnie te gry słowne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam to wydanie. Panowie Charchalis i Łobodziński dosłownie przeprowadzą Cię za rękę:)

      Usuń
  11. Mam stare wydanie na półce od wielu lat/kiedyś oglądałam film/ i do tej pory jakoś nie było mi z książką po drodze....
    Moje wydanie siermiężne...nie takie ładne, ale w końcu będę musiała ją przecież przeczytać.....ale może zdobędę ten egzemplarz.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wstępie jest także mowa o tym, ile "złego" zrobiła bajka dla dzieci, jak spłyciła przekaz, jak "odstrasza" od czytania. Ja też niby znałam "Don Kichota", jak każdy, czytając nie spodziewałam się jednak tylu niespodzianek. Stwierdziłam już dawno, że przecież muszę kiedyś poznać tę książkę, a gdy zobaczyłam w nowym wydaniu, z rysunkami Siudmaka (!), po prostu tknęło mnie, że to będzie uczta - nie tylko literacka...

      Usuń
    2. Ilustracje dodatkowo zachęcają....

      Usuń
    3. Tylko żałuję, że nie ma ich więcej...

      Usuń
  12. Jestem absolutnie zakochana, urzeczona i zakręcona na punkcie tego wydania! Przyglądałam mu się z boku już na TK w Krakowie, ale nie miałam wówczas tyle gotówki, by jeszcze i tę cegłę brać do domu. Od tamtej pory wypatruję na nia jakiejś sensownej promocji:) Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę sensownej promocji, bądź domyślności bliskich (książka nadaje się idealnie na prezent), bo warto przeczytać i sycić oczy, gdy się pyszni na półce:)

      Usuń
    2. dziękuję:) będę bliskim szeptać na uszko, bo niedługo urodziny to może akurat wychwycą aluzję...:))

      Usuń
  13. Czytałam całkiem niedawno. Bardzo mi się podobało, książka zabrała mnie w całkiem inny,wspaniały świat.Niestety, nie miałam do czynienia z tak cudownym wydaniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazję, warto sięgnąć - już dla samych esejów krytycznych.

      Usuń
  14. zachwycałam się nią na Targach książki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Cudeńko, to prawda. I ze względu na treść, opracowanie i ze względu na prezencję:)

      Usuń
  16. Jak ładnie wydane! Jestem ciekawa nowego przekładu, ale już ze względu na to, jak ta książka pięknie wygląda, zaczynają mi się świecić oczyska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już podkreślałam, że książka jeszcze lepiej wygląda w rzeczywistości. Jest dość spora, nadaje się na prezent dla osoby, która będzie potrafiła docenić :) I oczywiście cieszy oko na półce:)

      Usuń
  17. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam "Don Kichote'a z La Manchy" ;)

    OdpowiedzUsuń