środa, 29 kwietnia 2015

MUZYKA MILCZĄCEGO ŚWIATA, Patrick Rothfuss





MILCZĄCY MIESZKAŃCY PODZIEMIA


Patrick Rothfuss jest autorem serii książek (Kronika Królobójcy) o losach wielkiego maga, wybitnego barda, mistrza muzyki i kontrowersyjnego bohatera. Jego książki spotkały się z gorącym przyjęciem (I tom ukazał się w USA w 2007 roku i od razu trafił na listę bestsellerów New York Times’a). W Polsce Imię wiatru zostało opublikowane w 2008 roku, Strach mędrca (w dwóch częściach) pojawił się w latach 2011 i 2012. Na ostatnią część trzeba jeszcze cierpliwie poczekać. W lutym tego roku natomiast ukazała się nowelka, która z pewnością zaskoczy fanów pisarza. Muzyka milczącego świata jest utworem zdecydowanie odmiennym od książek wchodzących w skład Kroniki Królobójcy, a jednocześnie do tego cyklu nawiązuje.

Bohaterem Kroniki Królobójcy  jest  Kvothe – człowiek otoczony niezwykłą legendą, który zmęczony dokonaniami próbuje wieść zwyczajne życie na odludziu. Prowadzi karczmę, w której pewnego dnia pojawia się Kronikarz, który pragnie spisać jego dzieje. Kvothe bynajmniej nie ma na to ochoty, ale w końcu ulega i zaczyna snuć swoją magiczną, tajemniczą, pełną przygód i intryg, urzekającą opowieść. Czytelnik natomiast w tym momencie zaczyna brać udział w jednej z najpiękniejszych przygód fantasy. Rothfuss niczego nie zrewolucjonizował. Jego książki zawierają tylko klasyczne elementy gatunku, ale pisarz zachwyca stylem, językiem, umiejętnością wzbudzania napięcia, błyskotliwością dialogów, charakterystyką postaci, a nade wszystko okazał się niedoścignionym mistrzem, który potrafi uchwycić zjawisko, jakim jest muzyka.

Muzyka milczącego świata jest utworem zupełnie odmiennym. Sam pisarz wyznaje, iż nowelkę napisał z potrzeby serca, ale na przekór „zdrowemu rozsądkowi” i z pogwałceniem wszelkich zasad pisania książek. Stanowi spore ryzyko, ponieważ jest pozbawiona elementów, które stanowią gwarancję dobrej lektury: dynamizmu, dialogów, konfliktu, a nawet różnorodnych i kontrastowych bohaterów. W zasadzie poza główną postacią i wszechobecnym duchem Kvothe’go – nie ma tu innych postaci (co nie znaczy, że książka pozbawiona jest przeróżnego rodzaju „osobowości”!). Książka rozczaruje czytelników, którzy szukają dynamizmu, olśniewających opisów walk i sztuk magicznych. Specyficzny klimat nowelki spodoba się natomiast fanom, którzy dostrzegli i docenili nastrojowość i liryzm prozy Rothfussa.

Bohaterką nowelki jest Auri. W  Kronice Królobójcy  potraktowana została nieco enigmatycznie i pełni (jak dotąd) rolę epizodyczną; aczkolwiek jej pochodzenie stanowi jedną z nierozwiązanych i nurtujących zagadek. Auri stanowi dowód na to, że bohater czasem wymyka się spod kontroli pisarzowi i zaczyna żyć swoim własnym życiem. Muzyka milczącego świata pozwoli przyjrzeć się tej tajemniczej dziewczynie nieco bliżej, poznamy tydzień z jej życia, a jednocześnie udało się Rothfussowi nie pozbawić jej uroku, wdzięku i tajemniczości. Książka nie przyniesie żadnych rozwiązań istotnych dla Kroniki, nie da odpowiedzi na pytania, ale za to pokaże świat, który już znamy - z perspektywy niezwykłej dziewczyny.

W Kronice Królobójcy poznajemy zabudowania Uniwersytetu. Teraz opuścimy jego mury, by udać się w ślad za bohaterką i pogrążyć się w mrokach „Podspodzia”. Auri poprowadzi nas plątaniną korytarzy, lochów, rumowisk, schodów, a także tajemniczych, zapomnianych komnat. Zobaczymy w jaki sposób dziewczyna je odkrywa, poznaje i „oswaja”. Dowiemy się jak wielkie znaczenie w jej świecie mają imiona i nazwy. Wszystkie pomieszczenia, elementy architektury,  a nawet poszczególne przedmioty zostały przez nią  „uczłowieczone”. To oznacza, że należy pośród nich poruszać się ostrożnie, tak jak między ludźmi. Pomieszczenia (i przedmioty) bywają dobre i złe, przychylne, protekcjonalne, czasem szelmowskie. Mogą być podstępne i groźne, wówczas należy się ich wystrzegać. Auri nigdy nie forsuje „nieśmiałych” drzwi. Nie przywłaszcza sobie przedmiotów (okazuje im respekt i oferuje opiekę, jeśli tego się domagają) i nigdy nie postępuje NIEWŁAŚCIWIE.

Nie dowiemy się kim jest dziewczyna. Po swobodzie, z jaką korzysta z zapomnianego laboratorium i szacunku, z którym wspomina słowa mistrza Mandraga – zyskujemy pewność, że  była niegdyś studentką Uniwersytetu. Wiemy, że została skrzywdzona, a w podziemiach znalazła schronienie. Nie rozwikłamy wszystkich tajemnic Auri, ale dowiemy się jaką rolę w jej życiu spełnił Kvothe (jakie ma „plany” wobec niego), jaka jest jej życiowa filozofia i poznamy misję, którą sobie wyznaczyła. Dowiemy się także ile twarzy może mieć samotność i ile odmian ciszy kryje się w podziemiach.

Muzyka milczącego świata nie jest książką, od której powinno się poznawać twórczość Rothfussa. Książka jest tak odmienna od serii, jak Auri odbiega od innych bohaterów. Stanowi natomiast pewną odmianę i przeciwwagę dla Kronik Królobójcy. To delikatna, niespieszna, wyciszona, nawet kontemplacyjna proza. Warto zwrócić uwagę na wyborne ilustracje Nathana Taylora.  Wielbiciele sagi nie muszą natomiast obawiać się, że właściwa historia Kvothe’go zmieni swój charakter i pisarz nagle postanowi zakończyć ją w innym stylu. Całość została napisana i ukończona już w roku 1999.  Wydawca podzielił  obszerną powieść na poszczególne tomy. Ostatnia część czeka na publikację pod roboczym tytułem: The Doors of Stone. 


Recenzja napisana dla:




Ilustracja pochodzi z książki



24 komentarze:

  1. Nie zam tego autora, ale piszesz zachęcająco....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim rankingu książek fantasy pisarz zajmuje wysokie miejsce. Tylko nie zaczynaj przygody od "Muzyki milczącego świata". Ta książka będzie odebrana dobrze przez czytelników, którzy już znają serię.

      Usuń
  2. Skoro piszesz, że ta książka jest taka dobra, muszę ją koniecznie przeczytać. Okładka też ciekawa.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest specyficzna. Powinni sięgać po nią czytelnicy, którzy znają Auri oraz Kvothe'go z poprzednich książek Rothfussa - a jednocześnie jest zupełnie inna... Jeśli jeszcze nie znasz "Imienia wiatru" i "Strachu mędrca" - zacznij od nich...

      Usuń
  3. Świetna recenzja. Już od pojawienia się drugiego tomu sagi myślałem intensywnie nad sięgnięciem po tego autora, ale z obawy o zbyt odległy termin pojawienia się ostatniej części, zdecydowałem, że poczekam, aż się pojawi. Zastanawiałem się nad sięgnięciem po tę książkę, aby sprawdzić jak pisze autor, żeby potem mieć jasność czy warto czekać na koniec sagi i po nią sięgać, ale pomyślałem, że może jednak trzeba najpierw poczytać cykl, żeby sprawdzić "Muzykę". Jak się okazuje miałem rację. Dziękuję za potwierdzenie w ostatnim akapicie Twojej merytorycznej recenzji. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Masz idealną czytelniczą intuicję. "Muzyka" zupełnie nie oddaje klimatu całej serii. Do tego stopnia, że spotkałam się z obawami czytelników, że Rothfuss ma zamiar zakończyć cykl w nowym stylu. Stąd moje zakończenie recenzji - nie należy się obawiać, że zakończenie straci rozmach. Polecam całość, także "Muzykę", ale warto trzymać się kolejności :)

      Usuń
  4. Mam książki tego autora w domu, bo tata jest fanem, ale tego tomu nie przetrawił do końca, a przecież to takie cieniutkie jest. Moja przyjaciółka tez mówiła, że beznadzieje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. książka naprawdę jest specyficzna i jeżeli ktoś się nastawił na wszystkie te elementy, które otrzymał w Kronice Królobójcy - na bank będzie rozczarowany... Autor zresztą się liczy z taką opinią. Wie, że sporo zaryzykował. Jestem pewna jednak, że znajdzie także czytelników, którzy będą oczarowani jego liryzmem.

      Usuń
  5. A ja jeszcze nie miałam okazji czytać prozy tego autora. Od czego więc zaczać? Co polecasz pierwszym rzutem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz poczytać Rothfussa, to nie ma wyjścia - trzeba zacząć od książki "Imię wiatru". Jeśli lubisz fantasy - to polecam gorąco.

      Usuń
  6. Dla mnie to też będzie pierwsze spotkanie z tym autorem, ale jestem ciekawa jego stylu pisania. Zacznę od innej książki, ale "Muzykę milczącego świata" będę miała na uwadzę :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy to zainteresowanie, bo na blogach nie spotykam często recenzji Kronik Królobójcy. Oczywiście trzeba zacząć od "Imienia wiatru". Kiedy poznasz Auri, zdecydujesz czy chcesz zawitać w jej świecie:)

      Usuń
  7. Podobno w literaturze wszystko już było; w fantasy, choć jest dość młoda, także, dużo więc zależy od przypraw, które autor dorzuci do popularnych schematów. To zdanie mojej znajomej redaktorki, ale zgadzam się z nim i dlatego fakt, że Patrick Rothfuss nie zrewolucjonizował literatury fantasy, tworząc piękny tekst z klasycznych motywów, tylko dobrze o nim świadczy. Nie znam serii "Kronika Królobójcy", ale podejrzewam, że letni urlop zacznę od niej. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane, redaktorka ujęła to doskonale:) Rothfussa warto czytać. Nie zrewolucjonizował fantasy, ale w pewnych aspektach jest najlepszy. Nikt tak jak on nie potrafi literacko ująć muzyki... Dozuje "przyprawy" z prawdziwym znawstwem:)

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. No i masz babo placek! Fantasy nie czytam, książek autora nie znam, aczkolwiek nazwisko i tytuły o uszy mi się obiły, bo jakże by miało być inaczej? Zaintrygowałaś mnie informacją, że autor opisał muzykę, aż mi się "Gra szklanych paciorków" przypomniała, sztuka to niełatwa, ale.... no jak mam przeczytać sobie Muzykę milczącego świata skoro należy przedtem poznać Imię wiatru etc, a ja na fantasy mam długie zęby jak niektórzy na widok szpinaku?
    Zatem pytam się z koziego rogu, w który mnie teraz zapędziłaś, co radzisz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając Twoją niechęć do fantasy - nigdy bym Cię nie namawiała na przeczytanie Kroniki Królobójcy. Ale po przemyśleniu sprawy, myślę, że "Imię wiatru" mogłoby Ci się spodobać. Oczywiście mamy w tle jakąś niewyjaśnioną zagadkę, nasz bohater goni za mirażem, ale to co najważniejsze, to część która opisuje perypetie chłopaka, jego pierwsze zauroczenie, naukę w szkole (co prawda, to szkoła magii, ale tu nie tyle pokazane są czary i magia, tylko stosunki międzyludzkie, pokazane w zupełnie rzeczywistym aspekcie: intrygi, przyjaźń, miłość i przygody). I jest jeszcze ta cudownie pokazana muzyka.
      Natomiast Tobie akurat nie polecam "Muzyki milczącego świata". Tutaj tytuł jest mylący w aspekcie do tego, co pisałam. W tym przypadku określenie "muzyka" odnosi się do różnych "odcieni ciszy", z którą radzi sobie bohaterka uwięziona w podziemiach...Należy tę książkę traktować jako uzupełnienie świata wykreowanego w Kronice Królobójcy.

      Usuń
    2. Wezmę pod uwagę "Imię wiatru", gdy będą wybierać sobie lektury na wakacje :)

      Usuń
  10. Nie czuje tego typu literatury, ale tak piszesz Olu o książce i pisarzu, że chętnie jednak bym po niego sięgnęła.
    I te dopiszę do listy dla pań z biblioteki.
    Ale z drugiej strony ilustracje, o których wspominasz sprawiają, że chętnie bym ją posiadała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem po prostu pod wrażeniem, że takie dwie weteranki literatury, jak Ty, Anno (i Magda), które nie czytują fantasy skłaniają się ku temu, by jednak sięgnąć :) To chyba czar tej wiosny:) Muszę jednak uprzedzić, że ilustracji nie ma w "Imieniu wiatru", one znajdują się w nowelce "Muzyka milczącego świata". Pisarz opisuje jednak swój świat w Kronice Królobójcy w tak plastyczny sposób, że ilustracje nie są potrzebne...

      Usuń
    2. To Twoja "wina" Olu. Tak świetnie recenzujesz, że chciałoby się samemu poznać fabułę.

      Usuń
    3. Otóż to! Gdzie Tolkien nie może, tam pośle Olę z recenzją :)

      Usuń
  11. Czytałam i przyznaję, że jest to niesamowita lektura. Moje wrażenia opisałam tutaj: http://rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com/2015/05/muzyka-milczacego-swiata-patrick.html O pozostałych tomach Kroniki Królobójców rownież napisałam, jakbyś chciała się zapoznać z moją opinią. Wiem, że z niecierpliwością czekam na kolejną część cyklu! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również oczekuję następnego tomu i prawdziwie się cieszę, że autora natchnęło do napisania tak poetycznego przerywnika, który umila oczekiwanie na finał:)

      Usuń