czwartek, 7 maja 2015

"Ostatnia arystokratka", Evžen Boček







Dzisiaj książka, która nie wymaga wstępu i która została stworzona ewidentnie na poprawę humoru...




REPRYWATYZACJA PO CZESKU


Kostka to jeden z lepiej zachowanych zamków w Czechach, który po upadku komunizmu zostaje zwrócony prawowitym właścicielom. 
Spadkobiercy, czyli Kostkowie z Nowego Jorku, to zupełnie przeciętna rodzina, która musi nie tylko przejąć nieruchomość, ale przede wszystkim zmierzyć się ze swoim dziedzictwem...



Recenzja TUTAJ



17 komentarzy:

  1. Dotychczas nie czytałam żadnej czeskiej książki. Tak się jakoś po prostu złożyło.
    „Ostatnia arystokratka” wydaje się całkiem interesująca. Na dodatek twierdzisz, że jest pełna absurdalnych i śmiesznych sytuacji. A to akurat uważam za plus. W każdym razie będę miała tę pozycję na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym nawet, że wszystko, na co liczymy, gdy sięgamy po czeską literaturę, jest tu nieco przerysowane i skondensowane;)

      Usuń
  2. Cudo, cudeńko, pyszności :) Uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz Szczygieł kiedyś powiedział, że najlepszym antydepresantem jest książka "Śmierć pięknych saren". "Ostatnia arystokratka" to powieść zupełnie innego kalibru, ale jest wspaniałym antidotum na chandrę:)

      Usuń
  3. Czeska literatura kojarzy mi się z humorem. Chętnie przeczytam,jeśli będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach! Lubię takie książki na poprawę humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Równie błyskotliwa jest Twoja recenzja.
    Książka wydaje się być idealna na chandrę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Książka naprawdę bawi. Stanowi całość, a najlepsze jest to, że można oczekiwać kontynuacji, gdyż wydawca podzielił ją na dwie części.

      Usuń
    2. Czesi są specyficznym narodem i to przejawia się między innymi w ich podejściu do życia, w którym jest spora doza dystansu do siebie i humoru.

      Usuń
    3. Myślę, że byłoby nam łatwiej, gdybyśmy potrafili wziąć z nich przykład:)

      Usuń
  6. Olu, ale napisałaś :) Cała prawda o "Arystokratce". Ja płakałam ze śmiechu... w autobusie ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odważna jesteś :) Ja bym się na to nie zdobyła :)

      Usuń
  7. PS Teraz czytam "Pijane banany". Tu też humor, ale jakże inny. Jaki by jednak nie był ciągle czuć, że to wspaniała, czeska literatura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pijane banany" sobie wezmę pod lupę. Jak już wspomniałam, cieszę się także, że będzie druga część "Arystokratki" ;)

      Usuń
  8. Czytałam już kilka czeskich książek, m.in. Petra Šabacha, autora humorystycznych powieści. Jednak ta autorka dopiero przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń