czwartek, 23 lipca 2015

CZAS BEBOKA, R.A. Antonius (Ryszard Antoniszczak)



Dzisiaj na blogu książka, której autor (Adam?) podbił moje serce samą już tylko dedykacją…

„Powieść tę dedykuję Elli. Kiedyś zapytałaś mnie: Gdzie byłeś kiedy jeszcze mnie nie było? Więc pojechaliśmy w podróż. Zdążyłem pokazać Ci stare dekoracje. Te satynowe domki, uliczkę,  w której spotkałem wróżkę ze zmarzniętym nosem, i stację kolejową. Na widok Twojej minispódniczki zagwizdał parowóz.Chyba już ostatni.
Myślałem jak opowiedzieć Ci o wszystkim,co wydarzyło się na tej scenie. Próbowałem w wierszach, w piosenkach, w obrazach, zbudowałem kalejdoskop, zrobiłem film. Ty czekałaś na coś większego. Trochę czasu to zajęło. A teraz zabieram Cię w podróż przez dwieście pięć tysięcy słów”

Autor



SZEPTY DZIECIŃSTWA
Premiera „CZAS BEBOKA” to, jedno z najciekawszych wydarzeń literackich tego roku. Fenomenalny debiut powieściowy R. A. Antoniusa przestaje być zaskoczeniem, jeśli weźmiemy pod uwagę, że pod wdzięcznym pseudonimem kryje się dojrzały człowiek, w dodatku wszechstronny artysta: twórca muzyki, plastyk, ilustrator, autor książek dla dzieci, scenarzysta, reżyser filmów animowanych. Nie dziwi wyważona i dopięta na ostatni guzik forma tego dzieła.
Akcja książki rozgrywa się w roku 1953. To rok znamienny. W tym czasie umiera wielki przywódca i „ojciec narodu” - Józef Stalin, a władze radzieckie robią, co mogą, by załatać powstałą „dziurę” i znaleźć godnego kontynuatora jego wizji. To są wydarzenia, do których dochodzi gdzieś daleko, w świecie. My poznajemy tylko ich echo. Stanowią tło powieści w najszerszym ujęciu. Właściwa fabuła, którą śledzi czytelnik, dotyczy losów rodziny, której członków podzieliły polityczne poglądy. Mąż jest wysoko postawionym urzędnikiem, aktywistą, wpływowym, zaangażowanym i zagorzałym członkiem partii. Jego żona jest wzorową panią domu, zachowującą wobec męża i jego poglądów sceptycyzm, a nawet dobrze zamaskowaną krytykę z wyraźną nutą kpiny. Dzięki takiemu zabiegowi nieuniknione wgłębianie się w komunistyczną ideologię i propagandę zupełnie nie nosi znamion ciężkiego kalibru. Poza tym naszym przewodnikiem i głównym bohaterem powieści jest dziewięcioletni chłopiec. Ówczesna rzeczywistość zostaje zatem przefiltrowana przez dziecięcą psychikę i wrażliwość.
Adam jest chłopcem niezwykłym. Jest bardzo inteligentnym, emocjonalnym, wręcz przewrażliwionym dzieckiem. Niespecjalnie przepada za szkołą i niekoniecznie jest podatny na idee, które pragnie mu wszczepić (także pasem) ojciec. Jest za to wielbicielem przygód i niezłym odkrywcą. Chłonie świat, ale na swoich zasadach. Bardzo lubi obserwować (podglądać, a zwłaszcza podsłuchiwać) dorosłych. Zna milion różnych sposobów, by dowiedzieć się tego, co go ciekawi.  I na swój sposób wszystko  sobie interpretuje. Dzięki fortelom dowiaduje się różnych ciekawych, czasem strasznych rzeczy. Gdy dorośli nie domyślają się jego obecności zaczynają rozmawiać bez skrępowania – o domowych problemach, polityce, traumach wojennych, o swoich najskrytszych lękach, o dramatach w kosmicznym rozmiarze. Dzięki swoim obserwacjom i intuicji chłopiec całkiem nieźle orientuje się w układzie sił we własnym domu, zna poglądy i najskrytsze problemy najbliższych. Jest wyczulony jak sejsmograf na najdrobniejsze sygnały, na przejawy gniewu ojca bądź na chandrę matki…
Rodzina pochodzi z Nowego Sącza, ale los (lub raczej wola partii) każe jej zamieszkać w Katowicach. Chłopiec o wiele lepiej czuje się w rodzinnym mieście, zwłaszcza w domku dziadków pod jabłonkami; w miejscu, w którym królują otwarte przestrzenie i gdzie atmosfera nie jest duszna – nie tylko od kominowych dymów i pyłu węglowego, ale także od partyjnej kontroli. Katowice, a raczej już wkrótce Stalinogród, to miasto szare i ponure, niemal klaustrofobiczne. Najlepszym azylem, bezpiecznym światem i fortecą – powinno być mieszkanie. Rodzina zajmuje duży, dość luksusowy poniemiecki apartament. Adam nie czuje się jednak w nim całkiem swojsko. Znajduje się w nim przecież nieprzyjazna, mroczna łazienka, w której musi odpokutować wiele swoich grzeszków (wisi w niej ojcowski pas!), na podłodze w salonie czai się wielka i niebezpieczna skóra dzika, a we wszystkich ciemnych kątach czają się „beboki”. Jest jednak miejsce, w którym chłopiec zawsze czuje się bezpiecznie. To kredens.
Kredens jest wyjątkowy. Jest potężny (skrywa przepastne półki i skarby), zajmuje centralne miejsce w domu, spełnia ważne funkcje, ale też różni się od pozostałych mebli. Jest z nim związana rodzinna legenda. To gablota, która przyjechała z Nowego Sącza i jest elementem, który łączy stare i nowe miejsce zamieszkania. Jest symbolem bohaterstwa dziadka, który transportował mebel z narażeniem życia, pod samym nosem okupanta; jest wreszcie namacalnym dowodem istnienia i niemym świadkiem sekretów tajemniczego pana Marmona, poprzedniego właściciela - inżyniera i czarodzieja – człowieka, o którym krążą fantastyczne opowieści i który jak nikt zawładnął wyobraźnią Adama.
„CZAS BEBOKA” to napisana z epickim rozmachem, (przepięknym, czasem lirycznym językiem) opowieść o dorastaniu w trudnych czasach. Chłopiec urodził się już w wolnej Polsce, ale wojna ciągle jeszcze jest obecna we wspomnieniach, w opowieściach rodziców i dziadków, w widoku kalekich sąsiadów, w przymusowo oglądanej czarno-białej kronice poprzedzającej filmy; szepczą o niej nawet ”zdobyczne” meble. W powietrzu już zresztą wisi widmo nowej wojny, atomowej. Nic dziwnego, że chłopiec musi nauczyć się obłaskawiać rzeczywistość. Ale jego największym odkryciem jest to, że dorosłym jest równie ciężko i że też ciągle uczą się z tym jakoś radzić. Każdego coś gryzie, każdy boi się swojego własnego „beboka”… (największym z nich był Stalin). I w zasadzie czytelnik dochodzi do wniosku, że to jest sedno tej powieści. Książka z całą fabułą, nawet z jej nadprzyrodzonymi wątkami (kto nie lubi, niech sobie pomyśli, że to tylko gra dziecięcej wyobraźni) - to wielka przypowieść o tym, w jaki sposób człowiek radzi sobie ze swym strachem, z traumą, z doświadczeniami wojny, z oceanem popełnionego okrucieństwa, którego celu i sensu nijak nie może pojąć. Polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości:


data wydania:22 kwietnia 2015
ISBN: 9788377589458
liczba stron: 736
wydawnictwo: Muza
                    




23 komentarze:

  1. Zazwyczaj sięgam po książki, w których fabuła osadzona jest we współczesnych realiach. Mimo to czasem robię wyjątek i tym razem zamierzam go uczynić w stosunku do powyższej pozycji, ponieważ „CZAS BEBOKA” wyjątkowo zaintrygował mnie swoją niezwykłą historią i chce poznać ją bliżej, tym bardziej, że tak entuzjastycznie polecasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że raz udało mi się przekonać Cię do którejś z lektur;)

      Usuń
  2. Czytałam już o tym debiucie i jestem tą książką bardzo zainteresowana. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dedykacja faktycznie mocna i bardzo się cieszę, że nam ją tutaj przedstawiłas. Po przeczytaniu Twojej recenzji czuję, że książkę naprawdę warto przeczytać bez względu na wszystko.

    Zapraszam Cię na nową recenzję, mam nadzieję, że wpadniesz i wyrazisz swoją opinię.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i czekam na wrażenia:)

      Usuń
  4. Ulala, zapowiada się naprawdę mocna lektura. "Bebok" - b. ciekawe słowo. Nie znałem go wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Śląsku straszy się dzieci (a raczej straszyło) bebokiem, w innych regionach to wdzięczne zadanie spełniała buka... Jeżeli sięgniesz po książkę Antoniusa - o bebokach dowiesz się wszystkiego;) Książkę polecam także oczywiście z innych względów;)

      Usuń
  5. Bebok, a nie przypadkiem Babok? Przynajmniej ja znam takie określenie straszydła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bebok, babok czy buka... Przyjęłam formę pisowni według autora.

      Usuń
  6. Kredens jako axis mundi - wspaniały pomysł. Z wielką przyjemnością poznałabym tę historię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś dokładnie w sedno:) Tę historię Ci polecam także dla opisu samego regionu. Autor wplótł różne ciekawostki dotyczące Katowic. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. To jest coś dla mnie! Sam tytuł już wcześniej mnie intrygował - u nas był bobok (bo jednak kawałek od Śląska i literka się wypaczyła), ale bebok też by na mnie działał ;)
    I dedykacja rzeczywiście piękna. Nie będę się opierać - jest 8:30, a ja już dzisiaj drugą książkę wrzucam do "chcę przeczytać" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że zwróciłaś uwagę na tę książkę, bo jest niezwykła. Bliska polskim realiom, udało jej się uchwycić magię i czar dzieciństwa, a jednocześnie jest tak ... "ponadnarodowa" i uniwersalna jak "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa. Takie porównania padają i słusznie. Nie, żeby porównywać Antoniusa do Bułhakowa - podobny tu jest raczej sposób kreowania rzeczywistości... Słuszne jest także skojarzenie ze "Sklepami cynamonowymi" - to z kolei zasługa opisów mieszkania Adama i jego ojca...

      Usuń
    2. Chcę jeszcze bardziej! :)

      Usuń
    3. Nie zamieściłam uwag o podobieństwie do Bułhakowa i Schulza w recenzji, bo to są informacje, które można przeczytać na okładce. Tylko potwierdzam, że nie są przesadzone:)

      Usuń
  8. Tytuł jest genialny, fascynuje mnie ta pozycja od dłuższego czasu, a Ty Olu już całkowicie przekonałaś mnie, że warto poświęcić czas na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam szczególnie. Jak powiedziałam, dla mnie to jest wydarzenie literackie:) Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  9. Potrafisz Olu znakomicie zainteresować książką.
    To coś dla mnie przecież urodziłam się w ostatnich latach życia wielkiego "beboka" . I też na Śląsku...niedaleko od Katowic a powróciłam siedem lat później w rodzinne strony rodziców w pobliże Nowego Sącza.
    Szczęśliwie gdy poszłam do szkoły okres stalinizmu był już za nami, ale dlatego ta książka mnie bardzo zainteresowała, gdyż ciekawi mnie bardzo tamten czas, w którym jeszcze mnie nie było....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnich latach życia wielkiego "beboka" - dobre;)
      Jeśli szukasz w książce klimatów tych czasów - nie zawiedziesz się. Ja znalazłam też coś więcej. Z pewnością pamiętasz atmosferę ze szkoły - mam na myśli to, że uczniowie bardzo dobrze rozumieli i czuli rozdźwięk między tym, czego uczono na lekcjach - a prawdą. Ja tak miałam. W domu nigdy nie skąpiono mi nauk jak wyglądały fakty. I właśnie coś z uchwycenia tej atmosfery w tej książce do mnie przemówiło.
      Należy jednak pamiętać, że to nie miała być jednak kronika czasów. Czasy stały się raczej pretekstem, by zastanowić się nad ważkimi sprawami. Można powiedzieć, że w pewnym sensie jest to nietypowe rozliczenie się z wojną i ludzkim okrucieństwem...

      Usuń
  10. Zaciekawiłaś mnie bardzo tą książką. Zarówno tematyką, porównaniem do klasyków z najwyższej półki, a jednak najbardziej widzeniem świata, świata dorosłych również, oczami dziecka. Może to być ciekawa narracja, taka fantasy. Zaraz przypomniała mi się lektura książki "Ocean na końcu drogi" Neila Gaimana, gdzie wchodzi się w świat magiczny, świat dziecięcej wyobraźni. Niezmiernie fascynująca to była książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten tytuł. Zapisuję go sobie, żeby nie tylko porównać klimaty, ale również dlatego, żeby odnaleźć podobną magię. Uwielbiam tego typu książki. A wejście w psychikę dziecka nie jest wcale łatwym, dla pisarza, sprawdzianem...

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapisuję tytuł i na pewno kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń